„Zagubiona kula” to film akcji na solidnej porcji nitro

Recenzja/Film 25.06.2020
Nasza ocena:
„Zagubiona kula” to film akcji na solidnej porcji nitro

„Zagubiona kula” to film akcji na solidnej porcji nitro

Ależ ostatnio brakowało mi takiego thrillera. Francuska produkcja „Zagubiona kula”, choć nie wyważa żadnych nowych drzwi gatunkowych, daje nam solidną porcję mocnych wrażeń.

Fabuła filmu „Zagubiona kula” nie jest specjalnie oryginalna, przyznaję, ale jak to często bywa, cała magia leży po stronie dobrze napisanego scenariusza.

Poznajemy w tym filmie Lino (Alban Lenoir), który jest ponadprzeciętnie uzdolnionym mechanikiem samochodowym, potrafiącym wyczyniać cuda z tuningowaniem aut. Niestety mężczyzna ma problemy z prawem i pewnego dnia zostaje aresztowany. Jego talent policja postanawia jednak wykorzystać do podrasowania swoich radiowozów, więc Lino zaczyna z nimi współpracować. Do czasu, gdyż niedługo później zostaje wrobiony w zabójstwo swojego przełożonego.

„Zagubiona kula” złożona jest ze znanych nam schematów. Film podąża klasycznymi ścieżkami thrillerów o niesłusznie oskarżonych ściganych, skorumpowanych glinach i tym podobnych. Natomiast twórcy zręcznie wpletli pomiędzy te schematy parę drobnych, acz istotnych zwrotów akcji oraz udanych driftów fabularnych, które nadały francuskiej produkcji pewnej świeżości.

Autorzy filmu „Zagubiona kula” umiejętnie igrają z naszymi przyzwyczajeniami.

Do pewnego stopnia prowadzą nas po znajomych ścieżkach i sprawiają, że wydaje się nam, że wiemy, co się zaraz wydarzy, po czym wykonują nagły mocny zakręt i nagle dostrzegamy, że jednak nie do końca jesteśmy w stanie przewidzieć przebieg zdarzeń.

Jeśli widzieliście zwiastun „Zagubionej kuli” i spodziewacie się czegoś na kształt „Szybkich i wściekłych” wymieszanych z grą „Need For Speed”, śpieszę z informacją, że to trochę nie ten adres. Jest tu oczywiście kilka solidnych scen pościgów samochodowych, ale w żadnym wypadku nie jest to serce tej produkcji.

„Zagubiona kula” ma zadziwiająco dobrze wyważone akcenty.

Znajdziemy tu solidne dawki dramatu, thrillera, kina akcji, naturalnie wyglądające bijatyki oraz pościgi, ale żaden z nich nie góruje nad resztą. A same sekwencje akcji robią wrażenie tym, że wyglądają bardzo realistycznie. Już dawno nie widziałem tego typu scen, w których np. walka wręcz sprawiałaby wrażenie takiej, która miała rozplanowaną wcześniej choreografię, bez żadnych hollywoodzkich fajerwerków.

Lino mierzący się z ścigającymi go policjantami nie walczy jak sprawny karateka, który nie wiadomo skąd posiadł te umiejętności, tylko jak zwykły facet, który umie się bić i musi walczyć o swoje. Dużo w tych walkach przepychanek, szturchań, nie ma żadnych widowiskowych kopniaków z półobrotu i tym podobnych. Bohater nie jest też niezniszczalny, dość szybko widzimy go poobijanego i stojącego na coraz słabszych nogach. Podobnie jest ze scenami pościgów samochodowych. Nie ma tu mowy o zaprzeczających prawom fizyki piruetach czy użyciu CGI. Wszystko jest surowe i trwa tyle, ile powinno, bez niepotrzebnego przeciągania.

Wcielający się w Lino Alban Lenoir spokojnie mógłby stanąć pięść w pieść z Jasonem Stathamem.

Choć w tej roli jego mimika nie pracuje na zwiększonych obrotach, to jednak wypada on naturalnie i wiarygodnie przed kamerą. Statham jest trochę robotyczny, natomiast Lenoir sprawia wrażenie twardziela, ale z sercem na dłoni.

Jeśli więc trawi was filmowy głód solidnego kina, bez niepotrzebnego przekombinowania, z klarowną fabułą i wiarygodnymi scenami kaskaderskimi, koniecznie sprawdźcie „Zagubioną kulę”. O ile od jakiegoś czasu nie mam dobrego zdania o francuskiej komedii, tak w kinie akcji nadal pozostają światową czołówką.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...