Moon Knight to Batman Marvela. W Polsce wyszedł komiks o bohaterze, który wkrótce dostanie serial w MCU

Recenzja/Komiksy 15.06.2020
Nasza ocena:
Moon Knight to Batman Marvela. W Polsce wyszedł komiks o bohaterze, który wkrótce dostanie serial w MCU

Moon Knight to Batman Marvela. W Polsce wyszedł komiks o bohaterze, który wkrótce dostanie serial w MCU

Moon Knight to jeden z mniej znanych, ale zarazem najciekawszych bohaterów wydawnictwa Marvel. Heros egipskiego boga Khonshu zwany też Batmanem Marvela wkrótce zagości w MCU jako protagonista własnego serialu. Warto więc wcześniej poznać jego komiksową historią, do czego doskonałym pretekstem jest wydany właśnie komiks „Moon Knight”.

W ostatnim czasie w przestrzeni internetowej pojawia się coraz więcej narzekań i obaw związanych z przyszłością Marvel Cinematic Universe. Niepokój fanów budzi przede wszystkim wybór przyszłych bohaterów serii, bo coraz częściej mówi się o tak niszowych postaciach jak członkowie grupy Secret Warriors. A ponieważ pandemia koronawirusa doprowadziła do przełożenia premiery filmu „Czarna Wdowa”, to wydłużony czas oczekiwania dodatkowo podsyca nerwowość fandomu.

Chciałbym jednak ze swojej strony uspokoić część tych rozpędzonych emocji. Sam fakt, że superbohater nie cieszy się międzynarodową popularnością nie wyklucza go z góry z uczestnictwa w MCU. Wystarczy przypomnieć, że Tony Stark vel Iron Man również przed zbudowaniem filmowego uniwersum był stosunkowo drugoplanowym bohaterem Marvela (zresztą właśnie dlatego w firmie ostały się prawa do ekranizacji tej postaci). Sami Avengers też nie mogli się na przełomie lat 1990-2005 równać pod względem liczby fanów z X-Menami, Fantastyczną Czwórką czy Spider-Manem. Mówię o tym, oczywiście nie bez powodu.

Bohaterem jednego z zapowiedzianych przez Marvela seriali na Disney+ będzie bowiem Moon Knight. A to niezwykle intrygujący heros.

Absolutnie udowadnia to komiks wydany właśnie przez Egmont Polska po prostu jako „Moon Knight”. To tom zbierający numery odświeżonej serii o tej postaci z lat 2016-17 (wraz z dodatkową historią z 1980 roku). Zanim jednak dokładnie opowiem o zawartości nowego wydania, warto nieco pochylić się nad samym Moon Knightem, którego powstanie sięga 1975 roku i dosyć abstrakcyjnej z dzisiejszego punktu widzenia serii „Werewolf by Night”.

moon knight marvel
Foto: Okładka komiksu „Werewolf by Night” #32/Marvel

Marc Spector zadebiutował początkowo jako antagonista bohatera tamtego komiksu, ale szybko został przerobiony na działającego w imię dobra herosa. Kilka lat później później zyskał też po raz pierwszy swoją własną serię. O wczesnych komiksach Moon Knighta wspominam zresztą więcej niż tylko z kronikarskiego obowiązku. Według bliskich Marvel Studios źródeł Wilkołak ma pojawić się bowiem w serialu Disney+.

Moon Knight z czasem zaczął być znany z dwóch elementów: ewidentnego podobieństwa do Batmana i zaburzenia dysocjacyjnego tożsamości.

Podobnie jak najsłynniejszy heros ze stajni DC Moon Knight używał do walki z przestępcami szerokiej ramy gadżetów, przez większość swojej kariery nie dysponował żadnymi supermocami, działa przeważnie nocami, a jego alter ego jest miliarder-playboy Steven Grant. Brzmi jak ohydna podróbka? Nie do końca. W większości streszczonych biografii superbohatera przeczytacie bowiem, że urodził się w średniozamożnej rodzinie amerykańskich żydów, a później działał jako komandos i najemnik na zlecenie. A ja sam nazwałem go wcześniej Markiem Spectorem.

Nie ma tu żadnej pomyłki. Kolejni twórcy piszący komiksy o Moon Knighcie coraz mocniej podkreślali jego podobieństwa Batmanem, ale chcieli też zachować oryginalne i ciekawsze elementy postaci Marvela. Spector zaczął więc swoją superbohaterską przygodę jako wojownik zemsty egipskiego boga Khonshu, który przywrócił go do życia, żeby działał jako jego awatar. W celu jak najlepszej walki z elementem przestępczym mężczyzna przybrał więc kilka różnych tożsamości, z których najczęściej posługiwał się wspomnianym wcześniej Grantem i taksówkarzem Jakiem Lockleyem. Wraz z upływem lat coraz mocniej zaczęły się jednak ujawniać problemy psychiczne Spectora, którego efektem było wykształcenie się osobowości wielorakiej.

Komiks „Moon Knight” zaczyna się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie zamknięty zostaje Marc Spector.

Mężczyzna ma problemy z pamięcią, a od pracowników placówki dowiaduje się, że pozostaje w niej zamknięty odkąd skończył 12 lat. Nikt nie wierzy mu, że jest Moon Knightem, zaś wśród innych pacjentów znajdują się osoby z jego przeszłości. Czy to znaczy, że cała kariera ubranego na biało herosa rozgrywała się w wyobraźni Spectora? A może to podstęp niecnego boga Seta, który od zarania dziejów walczy z Khonshu? Spector będzie musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie, a czytelnicy wraz z nim.

moon knight marvel
Foto: Fragment komiksu „Moon Knight”/Marvel

Komiks stworzony w znacznej części przez scenarzystę Jeffa Lemiere’a i Grega Smallwooda już od pierwszych kadrów zachwyca nieziemską kreską, bardzo kreatywnym wykorzystaniem przestrzeni, wykorzystaniem światłocienia i interesującymi modelami postaci. Od strony wizualnej w ostatnich latach był tylko jeden superbohaterski komiks, który jeszcze wyżej postawił poprzeczkę i był to „Mister Miracle”. Ale rysunki Smallwooda naprawdę tylko odrobinę ustępują twórczości Mitcha Gerardsa i zasługują na olbrzymie pochwały.

Fabularnie „Moon Knight” stanowi swoistą reinterpretację historii tytułowego bohatera z silnym naciskiem na jego fałszywe osobowości.

Nie zdradzając zbyt wiele, warto podkreślić, że w toku posuwania się opowieści Spector będzie zmuszony zmierzyć się nie tylko z własną przeszłością i chorobą, ale też prawdziwością wszystkiego, o co do tej pory walczył. Jego najważniejsze osobowości systematycznie przejmą bowiem panowanie i zaczną żyć własnymi życiami (co ma odzwierciedlenie w warstwie graficznej poprzez zatrudnienie innych niż Smallwood rysowników). Lemiere kieruje tą swoją podróżą w głąb siebie naprawdę sprawnie i oferuje też po drodze sporo smaczków dla fanów Moon Knighta. Ostatecznie tu i ówdzie zdarzają się pewne skróty i zbytnie opieranie się przez scenarzystę na schematach, ale to i tak naprawdę udana historia.

Wszystko to sprawia, że „Moon Knight” wydaje się absolutnie obowiązkowym tomem dla każdego, kto ma zamiar w przyszłości obejrzeć serial Disney+. Nie mam wątpliwości, że po lekturze to właśnie na tę produkcję MCU będziecie czekać najmocniej. Moon Knight (znany też jako Mr. Knight) po prostu naprawdę ma wiele do zaoferowania fanom komiksów superbohaterskich.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...