Czy słowo „Murzyn” jest obraźliwe? „Tu nie chodzi o cenzurę języka, lecz o empatię” – mówi prof. Kłosińska

Wywiad/Trendy 12.06.2020
Czy słowo „Murzyn” jest obraźliwe? „Tu nie chodzi o cenzurę języka, lecz o empatię” – mówi prof. Kłosińska

Czy słowo „Murzyn” jest obraźliwe? „Tu nie chodzi o cenzurę języka, lecz o empatię” – mówi prof. Kłosińska

Czy słowo „Murzyn” jest obraźliwie? Jeśli tak, to czym powinniśmy je zastąpić? A jeśli nie, to dlaczego budzi dziś tak duże kontrowersje? O opinię na ten temat zapytaliśmy prof. Katarzynę Kłosińską, językoznawczynię z Uniwersytetu Warszawskiego i przewodniczącą Rady Języka Polskiego.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o trendach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Na fali wydarzeń w USA związanych z zabójstwem George’a Floyda i zamieszkami w Minneapolis, na nowo rozgorzała dyskusja na temat rasizmu. Kiedy polski internet obiegło zdjęcie czarnoskórej nastolatki, trzymającej transparent z napisem „Przestań nazywać mnie Murzynem”, pojawiły się głosy, że słowo to Polacy powinni wyrzucić ze słownika ze względu na negatywne, stygmatyzujące skojarzenia. Część osób twierdzi jednak, że „Murzyn” ma dla nich całkowicie neutralne znaczenie, a wszelkie próby cenzurowania tego terminu są przejawem tzw. poprawności politycznej.

O opinię w tej kwestii zapytaliśmy prof. Katarzynę Kłosińską, językoznawczynię z Uniwersytetu Warszawskiego, stojącą na czele Rady Języka Polskiego, a także poradni językowej PWN. Szerszej publiczności Katarzyna Kłosińska może być znana z emitowanej do nie dawna na antenie radiowej Trójki audycji pt. „Co w mowie piszczy”. To właśnie na łamach wspomnianej poradni doszło kilka dni temu do interesującej wymiany zdań na temat etymologii i znaczenia słowa „Murzyn”, również w kontekście rasizmu i niedawnych zamieszek w Stanach Zjednoczonych.

Dyskusja pod artykułem „Kłopotliwy Murzyn” była tak gorąca, że jedna z internautek zarzuciła prof. Kłosińskiej, że ta „najwyraźniej nie rozumie pojęcia rasizmu”. Postanowiliśmy spytać więc językoznawczynię, na czym właściwie polega problem z tym słowem, i czy rzeczywiście można je uznać za obraźliwe.

Magda Fijołek, Rozrywka.Blog: Pani odpowiedź na pytanie skierowane do poradni językowej PWN o to, czy słowo „Murzyn” ma wydźwięk pejoratywny, wywołała niemałe kontrowersje — została Pani nawet posądzona o niezrozumienie zjawiska rasizmu. Jak to w końcu jest z tym „Murzynem”? Czy to określenie rzeczywiście jest obraźliwe?

prof. Katarzyna Kłosińska: Skoro są w Polsce ludzie, dla których słowo „Murzyn” jest obraźliwe, to ze zwykłej życzliwości nie powinno się go używać. Jest wiele takich słów, które dla jednych są neutralne, ale dla innych wiążą się z negatywnymi skojarzeniami. Dla mojego pokolenia „Murzyn” brzmi neutralnie.

Czy można więc powiedzieć, że kwestia percepcji tego słowa wynika z różnic międzypokoleniowych?

W dużej części tak. W rozumieniu neutralnym „Murzyn” ma charakter jedynie opisowy, czyli odnoszący się do osoby czarnoskórej. Jeśli na przykład ktoś opisuje sytuację, w której brał udział, a — dajmy na to — jedna z czterech osób była czarnoskóra, to nie widzę problemu w powiedzeniu np. „przekazałam klucze tej Murzynce, która była z wami”. Dla wielu osób takie sformułowanie w ogóle nie jest nacechowane — ani pozytywnie, ani negatywnie. Natomiast jeszcze raz powtórzę: skoro są w Polsce ludzie — szczególnie ci, do których się to słowo odnosi — których to razi, boli i uznają je za raniące, to nie ma żadnego powodu, by go używać. Przede wszystkim w wielu sytuacjach nie ma w ogóle potrzeby używać tego określenia.

Ale „jakoś” powiedzieć przecież trzeba.

To zależy, bo jako ludzie mamy tendencję do zaszufladkowywania innych osób. Proszę zwrócić uwagę na komunikaty prasowe: jeśli powiemy, że 10 wypadków samochodowych jest spowodowanych przez obywateli naszego kraju, to przy tym jedenastym — spowodowanym np. przez Ukraińca — informacja o jego narodowości, choć nie ma znaczenia dla faktów, mimo wszystko się pojawia. Teraz jest to już rzadsze zjawisko, ale jeszcze niedawno słychać było o litewskich, ukraińskich czy białoruskich sprawcach wypadków, a nie mówiło się, że Polak zrobił podobne rzeczy. Bardzo często to już nie tyle dotyczy samej nazwy, ale stosunku do osoby. 

To znaczy?

Na przykład jeżeli ktoś lekceważy czy z pogardą odnosi się do osób czarnoskórych, to niezależnie od tego, czy użyje nazwy „Murzynka”, czy „czekoladka” albo „czarnulka”, będzie to użyte właśnie w tym celu.

Ale „czekoladka”, choć brzmi niewinnie, też może być postrzegana rasistowsko czy wręcz seksistowsko…

Oczywiście, że tak. Jeżeli o dziewczynie, która ma czarne włosy, mówi się „czarnulka”, można to potraktować jako coś miłego, ale jeśli powiemy tak o czarnoskórej kobiecie, to może być to dla niej przykre, że w ogóle zaznacza się jej kolor skóry.

Niedawno sieć obiegło zdjęcie ciemnoskórej dziewczyny trzymającej transparent ze słowami „Stop calling me Murzyn”.

Tak, tylko warto byłoby tę dziewczynę zapytać, co miała na myśli. Czy rzeczywiście chodziło o to, by nie używać słowa „Murzyn”, czy bardziej o komunikat w stylu „w ogóle nie interesuj się kolorem mojej skóry, nie etykietuj mnie z tego powodu”. Zdanie dosłownie znaczy „nie nazywaj mnie Murzynem”, ale może jest w tym głębsza potrzeba – nie używaj słów, które odnoszą się do koloru mojej skóry. Zaryzykuję tezę, że to nie musi być wyłącznie kwestia słowa „Murzyn” (choć, trzeba to jasno powiedzieć, niebagatelną rolę odgrywa tu to słowo, które – jak mówiłam – w odczuciu wielu osób jest obraźliwe).

Ale jednocześnie nie da się zanegować tego, że w języku polskim słowo to, choć niegdyś było neutralne, to przez lata nabawiło się niezbyt przyjemnych konotacji. W końcu „100 lat za Murzynami” nie wzięło się znikąd. Ba, swego czasu kontrowersje wywołały słowa Radosława Sikorskiego, który mówił o „murzyńskości” Polaków. Raczej nie miał na myśli komplementów.

Zgadza się. I dlatego coraz częściej w odniesieniu do osób mówimy o czarnoskórych, a nie Murzynach. Zresztą tak samo jak nie mówimy o kalekach czy nawet inwalidach, ale o osobach z niepełnosprawnością. Wyrażenie „osoba plus przydawka” wskazuje na to, że mowa o osobie, owszem, ma ona pewną odróżniającą ją od ogółu cechę, ale przede wszystkim jest człowiekiem. A „Murzyn”, „kaleka” czy „gej” naklejają słowo na fragment rzeczywistości i pokazują, że to inna kategoria ludzi.

Kiedy sięgnęłam do naukowych opracowań na ten temat, zdziwiło mnie „bogactwo” frazeologizmów, w zdecydowanej większości pejoratywnych, dotyczących Murzynów i „murzyńskości”. Mówi się, że w USA panuje tzw. rasizm systemowy. Czy analogicznie można powiedzieć, że Polacy przejawiają ksenofobię względem czarnoskórych na poziomie języka?

To zbyt daleko idący wniosek. Tak jak wspominałam na początku naszej rozmowy — dla wielu osób, zwłaszcza starszego pokolenia, „Murzyn” wcale nie niesie negatywnych konotacji. Natomiast rzeczywiście byłam zszokowana, gdy dwa lata temu w zeszycie ćwiczeń do języka polskiego do klasy szóstej czy siódmej znalazłam w jakimś zadaniu z gramatyki tekst mniej więcej tak brzmiący: „Jaś był w krajach afrykańskich poznawał murzyńskie piosenki”.

Dlaczego akurat to wyrażenie tak Panią zszokowało, skoro sama Pani przyznaje, że „Murzyn” niekoniecznie musi mieć obraźliwy wydźwięk?

No bo co to są „murzyńskie piosenki”? Rozumiem „afrykańskie” lub „zambijskie” ale „murzyńskie”? Było to całkowicie bezrefleksyjne uleganie pewnym stereotypom: że ludzie czarnoskórzy mają „swoje” piosenki, jedynie z tego powodu tego, że są czarnoskórzy. To trochę tak, jak byśmy my wszyscy o białym kolorze skóry też mieli te same piosenki. A przecież to absurd.

Abstrahując od rasizmu, to mam wrażenie, że do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kwestia zwykłego uzusu i ekonomii języka. „Murzyn” ma dwie sylaby, a „czarnoskóry” cztery. To niby drobiazg, ale użytkownicy języka, dążący zwykle do „oszczędzania” i skracania form, mogą mieć z tym problem. 

To prawda, ale coś za coś. Niektórzy propagują też słowo „Afroamerykanin”, „Afropolak”. W Stanach się to przyjęło, w języku polskim częściowo też.

A jak zapatruje się Pani na pomysł, by z kanonu lektur szkolnych usunąć „W pustyni i w puszczy”? Niedawno, właśnie na fali wydarzeń w USA i dyskusji na temat rasizmu, pojawiła się taka propozycja.

Uważam, że powinno się ją wycofać, bo kolonializm jest w niej pokazywany w pozytywnym świetle, przez co utrwala się wyobrażenie o tym, że biali ludzie są po to, by cywilizować czarnoskórych. Jeśliby miała być omawiana, to raczej po to, by pokazać właśnie problem kolonializmu, a nie przygody Stasia i Nel. 

A „Murzynek Bambo”? Przecież na pierwszy „rzut ucha” nie brzmi rasistowsko, a może nawet sympatycznie.

Ach, ten nieszczęsny Bambo — wszyscy się na nim wychowaliśmy i nie zastanawialiśmy się nad tym, że dla osób czarnoskórych wierszyk jest po prostu upokarzający. Weźmy też „Przygody Koziołka Matołka”: „Wtem zakrzyknął przerażony: / «Dzicy tutaj pędzą ludzie!» / Czarni byli to straszliwcy! Wyją, krzyczą, szczerzą zęby, / W nosach mieli jakieś kółka, Farbą zaś znaczone gęby”. Podobnie zresztą – stereotypowo – Makuszyński ukazał Hindusów, Indian, a nawet naszych górali. Służyło to celom rozrywkowym – czytelnik miał się bawić; wówczas nikt nie zważał na to, że bawimy się kosztem innych. 

Wyobraźmy sobie jednak wierszyk o Polaku, czy „Polaczku” Adasiu czy Januszku, który nie wypije kakao, bo się boi o swój kolor skóry (tak jak Bambo bał się, że się wybieli po wypiciu mleka). Byłoby nam przykro i nie chcielibyśmy, by o nas takie wierszyki powstawały. Natomiast należy pamiętać, że w czasach Tuwima i Makuszyńskiego czy Sienkiewicza, kiedy pisał to Tuwim, to rzeczywistość była inna. 

Jak więc wybrnąć z takich słów-pułapek?

Wydaje mi się, że kluczem jest zwykła ludzka życzliwość: jeśli wiemy, że dane słowo może sprawić komuś przykrość, to go nie używamy przy tej osobie. Gdy rozmawiamy z kimś niskim, to nie mówimy o nim „kurdupel”, a gdy z kimś otyłym, to nie używamy pod jego adresem słów „spaślak” czy „grubas”.  

Czyli w całym tym sporze nie chodzi o zmianę w języku, ale w naszym zachowaniu?

Tak, bo języka nie da się zmieniać jakimiś narzucanymi odgórnie dekretami. 

A jednak, polemizująca z Pani tekstem w poradni językowej PWN internautka zarzuciła Pani, że podając w wątpliwość bezwzględnie negatywny wydźwięk słowa „Murzyn”, właśnie mniej więcej to się wydarzyło — nie potępiła Pani jednoznacznie tego wyrażenia.

Językoznawcy nie są od tego, żeby ustalać lingwistyczne zasady, ale by je opisywać. Oddzielając kwestię „Murzyna” od problemu rasizmu i związanych z nim emocji, to słowo należące do języka polskiego, jak każde inne, zasługuje na rzetelną analizę.

W polemice, o której pani wspomina, zwracano uwagę, że o nacechowaniu słowa nie może decydować osoba, która nie należy do opisywanej mniejszości. Tymczasem nie istnieje takie pojęcie, jak „decydowanie” o języku — rolą językoznawców jest pokazywać, jak słowo jest używane i co ono robi z nami, z naszymi relacjami. Uczulać na coś. Natomiast gdybyśmy wszyscy mieli poczucie życzliwości i patrzylibyśmy na czarnoskórych jak na ludzi, a nie koncentrowali się na kolorze skóry, to pewnie te problemy językowe byłby mniejsze.

Podobne kontrowersje dotyczyły nie tak dawnej akcji „Nie świruj, idź na wybory”. Pojawiły się głosy, że akcja mogła stygmatyzować osoby zmagające się z zaburzeniami psychicznymi. Zastanawiam się, gdzie przebiega granica między swobodnym używaniem języka, a momentem, w którym przyjdzie nam ocenzurować piosenkę „Jesteś szalona”.

To ciekawa kwestia, ale wydaje mi się, że mimo wszystko „świr” ma bardziej negatywne konotacje, niż „szalony”, czy „szalona”. Osoba „szalona” to niekoniecznie taka, która choruje psychicznie. To określenie może oznaczać na przykład, że ktoś ma nietypowe, odważne pomysły. Ważny jest również kontekst — wspomniana przez panią akcja przedwyborcza budziła kontrowersje, bo jej hasłu towarzyszyły nagrania, na których widzieliśmy aktorów udających osoby z zaburzeniami. I to rzeczywiście mogło rodzić wątpliwości.

Natomiast podkreślę raz jeszcze: tu nie chodzi o cenzurowanie języka, ale zwykłą ludzką empatię: czasami, zanim użyjemy jakiegoś słowa czy zwrotu, po prostu warto wczuć się na chwilę w sytuację osób, których dane wyrażenia dotyczą. W tym duchu zresztą jest prowadzona kampania społeczna Rady Języka Polskiego „Ty mówisz – ja czuję. Dobre słowo – lepszy świat”.

Dr hab. Katarzyna Kłosińska — pracownik naukowy w Instytucie Języka Polskiego na Uniwersytecie Warszawskim, przewodnicząca Rady Języka Polskiego przy Prezydium PAN. Od 2015 r. prowadzi poradnię językową PWN. Przez 16 lat prof. Kłosińska współpracowała w Programem Trzecim Polskiego Radia, gdzie m.in. prowadziła cykl audycji pt. „Co w mowie piszczy”. Ze współpracy z Trójką zrezygnowała w maju tego roku.

Nie przegap nowych tekstów. Obserwuj serwis Rozrywka.Blog w Google News.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (47)

933 odpowiedzi na “Czy słowo „Murzyn” jest obraźliwe? „Tu nie chodzi o cenzurę języka, lecz o empatię” – mówi prof. Kłosińska”

  1. Generalnie wymyślałanie m-slowa to kolejna próba amerykanizacji naszego życia i kultury

    W Polsce jest rasizm i jest on bardzo silny co widać po krzyżach celtyckich a nie po słowie Murzyn, które jeżeli ma negatywne znaczenie dla kogokolwiek to dlatego że zostało mu je nadane
    Zresztą zrobienie ze słowa Murzyn racial slury będzie bardzo na rękę rasistom bo będą mieli stare-nowe obraźliwe określenie na czarnoskórych. xD

    A rasizm dalej będzie tylko będziemy pisać i mówić 100 lat za czarnoskórymi, tyrać jak czarnoskóry na plantacji bawełny itp.

    • co ty bredzisz krzyż celtycki nie jest rasistowski

      poza tym rasizm to też jest część wolności żadna ustawa nie zmusi ludzi żeby kochali osoby o innym kolorze skóry, religii, pochodzeniu itd

  2. Słowo na “m” widzi mi się raczej jako zaszłość historyczna niż słowo rzeczywiście używane. Mam wrażenie, że uznanie że “murzyn” = n-word jest próbą przeniesienia problemów z usa w stosunki 1:1 na polskie podwórko. W Polsce rasizm, niestety, występuje. Przy czym rodzimi rasiści (którzy dość chętnie krzyczą jp100% – czyli to popularne ostatnio amerykańskie ACAB) nie używają słowa murzyn. Idą raczej w “czarnucha” czy “asfalt”…

  3. Tworzenie nowych słów nie ma sensu, bo szybko nabiorą negatywnego znaczenia tylko będzie się mówić oromić zamiast ocyganić. Poprawność polityczna wychodzi z założenia, że jeśli inaczej nazwie się jakiś problem, to on zniknie albo przynajmniej będzie mniej doskwierać. Poprawność polityczna to tchórzostwo, to brak głębokiej analizy przyczyn trudnych problemów,aby przypadkiem kogoś nie obrazić. Poprawność polityczna powoduje, że do wielu rzeczy można się na siłę przyczepić… Poprawność polityczna nie uczy dyskusji, tylko narzuca pewne, często skrajnie nieprawdziwe schematy myślowe..
    A jak brzmiałby Murzynek Bambo w wersji nowoczesnej:
    Afroamerykanerek Bambo w Afryce mieszka
    Jasną inaczej skórę ma nasz koleżka
    Kiedy wieczorem ze szkoły wraca
    Bawi się bezstresowo, to jego praca

  4. Naprawdę nie mamy większych problemów w kraju niż boje o to czy zabronić używania słowa murzyn? Ta wszechobecna poprawność polityczna zaczyna być irytująca. Jeżeli dla kogoś słowa murzyn, gej czy inwalida mają negatywny wydźwięk to znaczy, że sam go im taki nadaje, a skoro tak to powinien zastanowić się sam nad sobą.

    • Ano właśnie – co gorsza: część czarnych (ciemnoskórych?) uważa że określenia takie jak mulat / mulatka, quartertonka (niby 1/4 krwi murzyńskiej) itd. są obraźliwe, bo… ich… SEGREGUJĄ :) Po**erdoloność polega na tym, że za chwilę nie będzie ŻADNEGO określenia koloru skóry – bo on segreguje.
      To może będziemy się posługiwali kodami RAL ? ;p
      No ale one też segregują i przypominają w ogóle numerację… tą z tatuaży…

  5. Naprawdę nie mamy większych problemów w kraju niż boje o to czy zabronić używania słowa murzyn? Ta wszechobecna poprawność polityczna zaczyna być irytująca. Jeżeli dla kogoś słowa murzyn, gej czy inwalida mają negatywny wydźwięk to znaczy, że sam go im taki nadaje, a skoro tak to powinien zastanowić się sam nad sobą.

  6. Przypominam, że polski “murzyn” jest odpowiednikiem angielskiego, neutralnego “negro” a nie obraźliwego “nigger”. Ponadto taka ogólna uwaga – nauczmy się dystansu do siebie. Jak pracowałem kiedyś z Niemcami i chciałem ich zachęcić do przyjazdu do Polski to bez żadnych zahamowań użyłem powszechnego w Niemczech powiedzonka “wpadnij do Polski, twoje auto już tam jest” – więc nie, żarty i stereotypy o Polakach nie robią na mnie żadnego wrażenia, sam czasem ich używam. Trzeba mieć do siebie dystans a nie uporczywie nasłuchiwać czy ktoś aby nie chce zrobić nam przykrości. No i jakoś nikt się nie obrażał gdy kina podbijał film “White man can’t jump” ;-)

  7. Do czego ten świat zmierza… Teraz zwykłe słowo “Murzyn” stanie się obraźliwe? Zresztą sami Murzyni wolą jak się na nich mówi Murzyn, a nie na przykład czarnoskóry (to drugie bardziej odbierają jako obraźliwe).

    • Również uważam, że słowo murzyn jest najmniej obraźliwe ze wszystkich pozostałych określeń. Po pierwsze i najważniejsze nie wskazuje na kolor skóry. Po drugie dokładnie wiadomo kogo opisuje. Murzyn, to po prostu murzyn. Jeśli spotkam murzyna na lotnisku to nie wiem czy to Afroamerykanin czy Afrykanin, a może Azjata afrykańskiego pochodzenia. Przecież nie zajrzę mu do paszportu. To że jest składnikiem jakiegoś powiedzenia (“sto lat za murzynami”) wcale nie znaczy że samo z siebie jest obraźliwe. Dyskutowaliśmy o tym ze znajomymi i wspólnie uznaliśmy, że mieliśmy szczęście mieć w języku polskim nieobraźliwe określenie dla “czarnoskórego”, ale ktoś w internecie musiał się doczepić i jest draka.

  8. Ostatnie wydarzenia w USA i to co się w konsekwencji dzieje, to w bardzo zły sposób zrozumiana globalizacja. Rasizm w Stanach ( i po części w innych krajach, które były potęgami kolonialnymi) ma zupełnie inne korzenie, niż rasizm w Polsce. W USA niewolnictwo było częścią kultury a żeby było społecznie akceptowalne, niewolnicy musieli być odhumanizowani (tak jak np. żydzi w czasie II wojny światowej), taki obraz wywarł potężne piętno na relacjach między czarnymi i białymi i to piętno tkwi w amerykanach do dzisiaj. W przytoczonych przykładach widzę dwie rzeczy; po pierwsze “sto lat za murzynami”, to podkreślenie jedynie faktu różnicy w postępie technologicznym (patrząc na Afrykę można powiedzieć, że więcej jest w tym prawdy niż stereotypu) nie ma tu miejsca na odhumanizowanie. Po drugie, owa nieszczęsna murzyńskość, to pokłosie rasizmu wtórnego, który przywędrował do nas z USA, wraz całą kulturą rozrywkową. Jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że to Amerykańskie kino i szerzej pojęta kultura nauczyła nas odhumanizowania “murzynów”. A co z nieszczęsnymi Stasiem i Nel? Proszę zauważyć, że bohaterowie trafili do kolonii w której panowała kultura państwa kolonizującego i relacje społeczne i międzyrasowe były tam już od dawna ustalone. Niestety ale USA, poprzez swoją kulturę skutecznie rozszerza swoje winy i grzechy na cały świat, przy okazji ucząc nas swojego rasizmu.

    • większość stereotypów bazuje na prawdzie

      A przez globalizację narody upadają i to nie jest żadna teoria spiskowa jest wiele na to przykładów

  9. Ciekawy temat, ale rozmówczyni wydaje się być po jednej stronie barykady. wolałbym rozmowę z kimś neutralnym, kto spojrzy na ten temat bez polityki i poglądów.

  10. Mam pytanie: mówiąc o osobie otyłej, jakiego muszę użyć słowa, żeby nie zaalarmować cenzorów poprawności politycznej? Wydaję mi się, że chyba najpoprawniej będzie powiedzieć: “osoba o wysokim BMI”…. Współczuję lekarzom kiedy zalecają pacjentom odchudzanie :) Jakich człowiek dożył czasów, że musi uważać na to co mówi, bo jakaś feministka lub inny “postępowy” lewicowiec posądzi go o HEJT.

  11. Tu chyba wiekszym problemem jest tlumaczenie angielskiego slowa “nigger” – ktore zwykle tlumaczy sie jako “czarnuch” co faktycznie jest upokarzajace (pomijajac fakt, ze w USA sami “afroamerykanie” czesto uzywaja tego slowa wobec siebie).

    Nie bardzo rozumiem dlaczego “murzyn/ka” jest odbierane jako obrazliwe przez niektore osoby ?. Nie jest to czasem juz przeczulenie na punkcie slownictwa ?.

    Jak dla mnie to jest tworzenie problemu na sile. Bynajmniej w polskim slownictwie.

  12. Może zmiast pochylać się nad ” poprawnością językową” warto zobaczyć jakie są statystyki kryminalne w Stanach, sprawdzić sobie w niezależnych źródłach jak stawiana u nas na piedestale kultura anglosaska traktowała niewolnictwo ( Irlandia), jak to wyglądało w rzeczywistości.
    Komentarze emocjonalne zawsze są nacechowane negatywnie a temat mało istotny.
    Artykuł o poprawności językowej to trochę jak wzbogacanie kulturowe Skandynawii bezrobotnymi z Afryki.
    cyk i jest komentarz :D

  13. Pani profesor Katarzyno Kłosińska:

    Natomiast jeszcze raz powtórzę: skoro są w Polsce ludzie — szczególnie ci, do których się to słowo odnosi — których to razi, boli i uznają je za raniące, to nie ma żadnego powodu, by go używać. Przede wszystkim w wielu sytuacjach nie ma w ogóle potrzeby używać tego określenia.

    Odpowiem Pani słowami:

    Skoro są w Polsce ludzie – szczególnie ci, do których się to słowo odnosi – których to razi, boli i uznają je za raniące, to nie ma żadnego powodu, by go używać. Przede wszystkim w wielu sytuacjach nie ma w ogóle potrzeby używać tego określenia.

    A, i najważniejsze – miałem na myśli słowo KONSTYTUCJA.
    (lub całe stado innych słów)

    Myślę że nawet nie ma sensu dalej dyskutować. Bo mnie na przykład razi słowo PRAWDA – przestańmy więc je używać – a najlepiej w ogóle prawdy nie używajmy. Podejrzewam że znajdę w naszym pięknym kraju tysiące kłamczuchów i, zgodnie z Pani sugestią, nie będziemy tego określenia używali – ot, przeforsujemy i nie ma. Pyk, koniec. Było minęło.

    To się nazywa zderzenie ze ścianą, Pani kochana.

    • Ale mam rezygnować z używania normalnego słowa, bo ktoś ubzdurał sobie, że ono go obraża? Teraz już wszystko obraża. Nie można się w programie rozrywkowym przebrać za Murzyna, bo ich to obraża. Nie można zrobić gry komputerowej bez Murzynów, bo ich to obraża. Nie można nawet nakręcić serialu o Czarnobylu, bez czarnych, bo jakaś czarna Brytyjka zrobi o to w necie aferę. Przecież to jest jakaś paranoja.

  14. Grubas, rudzielec, staruch, brodacz, łysy, dzieciak, blondyna, paker, cycata, murzyn. Te wszystkie określenia wynikają z lenistwa językowego.

  15. Murzynów i Żydów piszemy wielką literą. Warto by było znać trochę język polski, zwłaszcza, gdy jako awataru używa się barw narodowych. A tak wychodzi się na imbecyla. Aha, po “dziecka” niepotrzebny jest przecinek.

  16. Murzynów i Żydów piszemy wielką literą. Warto by było znać trochę język polski, zwłaszcza, gdy jako awataru używa się barw narodowych. A tak wychodzi się na imbecyla. Aha, po “dziecka” niepotrzebny jest przecinek.

  17. >Wyobraźmy sobie jednak wierszyk o Polaku, czy „Polaczku” Adasiu czy Januszku, który nie wypije kakao, bo się boi o swój kolor skóry (tak jak Bambo bał się, że się wybieli po wypiciu mleka)<.

    Byłoby mi z tego powodu bardzo wszystko jedno. Zrozumiałem jednak z tego wywiadu, że Murzyni wstydzą się swojego koloru skóry i dlatego nie należy na niego zwracać uwagi…

  18. Gej obraźliwe? To niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego jest częścią skrótu określającego osoby o innych orientacjach – LGBT? Określenie stworzone i używane przez te osoby.

  19. «A „Murzyn”, „kaleka” czy „gej” naklejają słowo na fragment rzeczywistości i pokazują, że to inna kategoria ludzi.»

    Pani kompletnie już odpłynęła. Słowo gej jest neutralnym i powszechnie używanym słowem tak w Polsce jak i na zachodzie. Stanowi z resztą drugie słowo skrótowca: LGBT i nigdy, przenigdy (a znam też to środowisko od środka) nie spotkałam się z pomysłem, żeby geja nazywać “osobą z homoseksualizmem” :p
    Takie są efekty, jak się próbuje być świętszym od papieża i wypowiadać się progresywnie w imieniu grup do których ani się nie należy, ani nawet nie ma o nich większego pojęcia.

    Odpłynęła Pani również w zasadniczym temacie tego tego artykułu, ale tu błędy myślenia zdążono już Pani wytknąć.

  20. 100 lat za murzynami nie wzielo sie z niecheci do murzynow/czarnoskorych/pigmentnie uposazonych, tylko z poziomu rozwoju ekonomicznego wiekszej czesci afryki. chcecie odwrocic stereotyp zacofanego murzyna, to zadbajcie o ekonomiczny rozwoj afryki a nie o cenzure jezyka

  21. To jest kompletna bzdura i ZAMACH na wolnosc slowa i rownouprawnienie, ktore jest PRAWEM. Jak to jest ze ludzie ktorzy walcza o rownosc, probuja naginac i zmieniac prawo rownouprawnienia? To zwykla HIPOKRYZJA. Oczywiscie ze jezyk ewoluuje i nowe slowa pojawiaja sie a inne odchodza, ale jest to proces NATURALNY i prawo Wolnosci Slowa zabezpiecza ten proces przed korupcja i NADUZYCIEM. Nie mozna pozwolic zeby pewne grupy spoleczne terroryzowaly pozostalych co moga powiedziec a co nie, tym bardziej ze to NIE ZGODNE z prawem. To jest negowanie FAKTOW i studnia bez dna. Jesli dzis zabronimy uzywac murzyn, to za pare lat okaze sie “czarny czlowiek” jest obelzywe. Proba ograniczania jezyka to jest RASIZM/DYSKRYMINACJA. Same slowa nie sa obrazliwe, tylko znaczenie im przypisane i jesli ktos czuje sie urazony jakims slowem to trzeba im wytlumaczyc, ze takie jest PRAWO, zamiast zmieniac prawo. Ci ludzie musza DOJRZEC, zamiast obrazac sie jak rozpuszczone dzieci.

  22. Paleoantropomatematyk

    Mu rzyn to człowiek rasy czarnej,
    pochodzącej z Afryki. Jest to gatunek wyprzedzający szympansa o około 3 miliony
    lat. Gnieździ się w lepiankach kleconych z patyków, liści i błota. Przed nosem
    przechodzą mu milionowe stada antylop gnu i kudu a on żywi się tym, co
    znajdzie. Opanował wytwarzanie i użytkowanie niektórych narzędzi jak kije i
    kamienie i stosuje wczesne metody uprawy roli. Podąża w rozwoju za człowiekiem
    białym zachowując anatomiczny i intelektualny dystans
    wynoszący około 500 tysięcy lat. Pomimo tego dystansu krzyżuje się z
    człowiekiem białym a ich potomstwo to mulaci, o opóźnieniu wynoszącym już tylko
    około 250 tysięcy lat. Polacy, jak powszechnie wiadomo, są sto lat za mur zynami
    a więc 2 miliony 999 tysięcy i 900 lat przed szympansami natomiast Niemcy,
    brunatny gatunek człowieka, o sto lat wyprzedzają człowieka białego i są o 3
    miliony 500 tysięcy i sto lat przed szympansami zatem dystans dzielący Polaków
    od Niemców wynosi 500 tysięcy i dwieście lat. Jest to dużo. Szansą dla Polaków
    na szybkie dogonienie w rozwoju Niemców jest intensywne opalanie się.
    Osiągnięcie ciemno brązowego koloru skóry będzie dla nas oznaczać skok
    cywilizacyjny w wiek dwudziesty drugi. Polacy! Porzućcie wszelką robotę i
    jazda, na plaże!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...