Usuwanie „W pustyni i w puszczy” nic nie da, chociaż rasizm w polskiej kulturze jest obecny

Felieton/Książki 08.06.2020
Usuwanie „W pustyni i w puszczy” nic nie da, chociaż rasizm w polskiej kulturze jest obecny

Usuwanie „W pustyni i w puszczy” nic nie da, chociaż rasizm w polskiej kulturze jest obecny

Sprawa George’a Floyda poruszyła ludzi mieszkających również w Polsce. Dlatego w ramach walki z rasizmem pojawiła się propozycja usunięcia „W pustyni i w puszczy” z kanonu lektur szkolnych. Nie ma wątpliwości, że w powieści Sienkiewicza, „Murzynku Bambo” czy „Jądrze ciemności” znajdują się elementy rasistowskie. Ale czy pozbywanie się ich to na pewno dobry pomysł?

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że George Floyd stanie się na wiele lat symbolem panującego w Stanach Zjednoczonych rasizmu i systemowej przemocy wobec Afroamerykanów. Sprawa mężczyzny zmarłego po brutalnej interwencji policji wywołał protesty i zamieszki, a w innych krajach po raz kolejny pobudziła dyskusję o ich własnych grzechach. Nie brakuje ich również w Polsce, choć mimo wszystko na marginesie bieżących rozgrywek politycznych i problemów z pandemią koronawirusa. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka.

Polska nigdy nie była morską potęgą, a okres najbardziej wzmożonego kolonializmu upłynął naszym rodakom pod znakiem własnego zniewolenia i późniejszych finansowych problemów II RP. W znacznym stopniu ominęły więc nas późniejsze dyskusje o post-kolonialnej winie, niewolnictwie czy rasizmie skierowanym przeciwko Azjatom. W dużej mierze dlatego olbrzymia grupa Polaków uważa, że problem rasizmu nas nie dotyczy, a nasza ojczyzna zawsze była bastionem tolerancji. Oczywiście w ten sposób wygodnie pomijają szowinizm kierowany w stosunku do Litwinów, Ukraińców, Białorusinów, Tatarów czy Żydów, ale przynajmniej ich sumienia są czyste. A zważywszy, że te same osoby zazwyczaj nie mają nic przeciwko stereotypom na temat osób czarnoskórych, to zapewne taki stan rzeczy nie powinien nikogo dziwić.

Wszystko to sprawia jednak, że rasa nadal stanowi drobny ułamek tematów podejmowanych przez polską kulturę.

W kanonie rodzimej literatury możemy znaleźć zaledwie garstkę utworów zainteresowanych choć odrobinę tą kwestią. Na pierwszy plan wychodzą oczywiście wierszyk Juliana Tuwima „Bambo”, powieści Josepha Conrada „Jądro ciemności” i „Lord Jim” oraz skierowana do młodzieży książka w „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza. O rasizmie mówi się trochę również przy okazji Holocaustu i jednego z dwóch wymiarów antysemityzmu, ale również wtedy bardzo wybiórczo. Wiele lepiej nie jest wcale, gdy spojrzymy na listę lektur zagranicznych, bo tam również boleśnie brakuje skoncentrowanych na rasizmie pozycji.

w pustyni i w puszczy rasizm
Foto: Alexandre Dumas

Nie wspominając nawet o tym, z iloma autorami o kolorze skóry innym niż biały polscy uczniowie mają okazję się w 2020 roku zetknąć. Ta statystyka wypada bowiem jeszcze gorzej. Nie licząc twórców antycznych, można się tam doszukać jednego jedynego Alexandre’a Dumasa. To oczywiście do pewnego stopnia wynik szerszego problemu polskiego kanonu lektur szkolnych, który na dobrą sprawę kończy się w latach 80. i całkowicie ignoruje ostatnie 40-50 lat światowej kultury.

Inny problem, że „W pustyni i w puszczy” czy „Jądro ciemności” bezsprzecznie zawierają elementy rasistowskie.

Szczególne razy lecą od dawna w kierunku utworu Henryka Sienkiewicza i słynnej postaci Kalego. Również teraz przy okazji sprawy George’a Floyda pojawiły się głosy o usunięcie „W pustyni i w puszczy” z listy lektur. Katarzyna Fijołek, polonistka ze szkoły podstawowej w Sochaczewie wysłała do ministra edukacji Dariusza Piontowskiego petycję w tej sprawie. Opublikowała ją także w internecie. Inicjatywa zebrała do tej pory 1903 podpisy (znajdziecie ją TUTAJ).

Jeden z najpopularniejszych polskich pisarzy nigdy nie cieszył się szczególnymi względami części literackiego środowiska, dlatego w stosunku do niego zdecydowanie częściej wnoszono oskarżenia o rasizm. Joseph Conrad mógł zawsze liczyć na większą pobłażliwość wśród rodzimych badaczy, bywał za to zażarcie krytykowany w Afryce i USA. W obu utworach można jednak bez większych problemów znaleźć rasistowskie wstawki:

Oboje z Nel, prócz klejenia latawców i obok innych codziennych zajęć, zabrali się także do nawracania Kalego, Mei i Nasibu. Ale poszło to trudniej, niż się spodziewali. Czarna trójka słuchała jak najchętniej nauk, ale pojmowała je na swój, właściwy Murzynom, sposób. Gdy Staś opowiadał im o stworzeniu świata, o raju i o wężu, szło jeszcze nieźle, ale, gdy doszedł do tego, jak Kain zabił Abla, Kali mimo woli pogłaskał się po żołądku i zapytał z całym spokojem:
— A czy go potem zjadł? – fragment „W pustyni i w puszczy”.

Z daleka można było dostrzec błyszczące białka oczu czarnoskórych wioślarzy. Cali zlani potem pokrzykiwali i śpiewali. Twarze tych ludzi przypominały groteskowe maski, jednak silne kośćce, mięśnie i dzika witalność były realne – fragment „Jądra ciemności”.

Oczywiście kolonialnych uprzedzeń bohaterów nie należy utożsamiać jednoznacznie z poglądami autorów. Sienkiewicz i Conrad patrzyli zresztą na sprawy Afryki zupełnie inaczej.

W „W pustyni i w puszczy” widać traktowanie Afrykanów przeważnie jako naiwnych idiotów, których europejska cywilizacja musi schrystianizować. U Conrada podobne mrzonki na temat zbawczej roli białego człowieka zostają zrównane z ziemią. Antykolonialne nastawienie „Jądra ciemności” sprawiło zresztą, że do dzisiaj trwają spory, czy to na pewno książka rasistowska.

Takie stawianie sprawy faktycznie wydaje się zbyt prostackie, ale jednocześnie trudno oprzeć się wrażeniu, że w Polsce całkowicie lekceważy się ten wątek podczas omawiania powieści Conrada. Jest coś bardzo niepokojącego w sytuacji, gdzie grupa najważniejszych polskich conradoznawców (byłem tego świadkiem kilka lat temu) wprost kpi i deprecjonuje słynny esej Chinuy Achebe, czyli najważniejszego afrykańskiego pisarza XX wieku i nieugiętego przeciwnika „Jądra ciemności”. Bo przecież czym to się różni od mówienia czarnoskórej osobie, że słowo „Murzyn” jej nie obraża, nawet gdy czuje się obrażona?

Usuwanie z kanonu lektur o zabarwieniu rasistowskim to jednak olbrzymi błąd i wyraz cancel culture.

Uczniowie polskiej szkół o rasie i rasizmie czy kwestii kolonializmu prawie nie usłyszą. Czy naprawdę mądrym wyjściem jest wycofywanie z listy lektur tych kilku pozycji, które dotykają problemu? Wbrew temu, co twierdzi wielu Polaków sprawa rasizmu jest jedną z najważniejszych w XXI wieku. I dotyka bezpośrednio również nas. Usuwanie negatywnych przykładów to nie jest jednak wartościowy sposób uczenia dojrzałych obywateli.

„W pustyni i w puszczy”, „Jądro ciemności” czy „Bambo” powinny zostać w kanonie, ale zmienić się powinno ich omawianie. Najwyższy czas odejść od systemowych uników i udawania, że nie ma w nich nic niewłaściwego. Warto pokazywać literacki kunszt (w utworze Conrada zdecydowanie wyższy niż w dwóch pozostałych przypadkach), ale pokazywać też ze współczesnej perspektywy bardziej problematyczne elementy.

Oczywiście warto by do tego wszystkiego dorzucić też omawianie kilku czarnoskórych autorów, by wspomnieć Achebe, Chimamandę Ngozi Adichie czy Zadie Smith. Zostawienie wszystkiego w rękach globalizacji i twierdzenie, że jak ktoś chce posłuchać o rasizmie, to może włączyć amerykański serial, to nie jest żadne wyjście. Ale całkowite zamknięcie na międzynarodową literaturę spycha nas do intelektualnego zaścianka.

Teksty, które musisz przeczytać:

Wasze dzieci nie obejrzą „Piotrusia Pana”, „Księgi dżungli” i „Dumbo” na Disney+. Wytwórnia cenzuruje własny rasizm

Disney od wielu lat ma poważny problem z obecnym niegdyś w ich filmach rasizmem, który nie pasuje do promowanej wizji korporacji dla każdej rodziny. Firma właśnie postanowiła poradzić sobie z tą kwestią poprzez blokadę filmów „Piotruś Pan”, „Dumbo” czy „Zakochany kundel” na Disney+. Ale czy cenzura to na pewno dobre wyjście?

Felieton/Film 01.02.2021

Dołącz do dyskusji (52)

56 odpowiedzi na “Usuwanie „W pustyni i w puszczy” nic nie da, chociaż rasizm w polskiej kulturze jest obecny”

  1. Zamiast na siłę usuwać te i inne wytwory kultury (ostatnio czytałem o cenzurowaniu Królika Bugsa, sic) powinniśmy otwarcie powiedzieć: tak kiedyś było i to było złe. Inaczej będziemy brnąć w kłamstwo i pozwolimy rozpleniać się ruchom typu black lives matter czy mee too, które nie próbują niczego naprawiać tylko kreować nową wersję rzeczywistości wygodną tylko dla jednej strony.

    • Dokładnie. Zakłamywaniem złej przeszłości najłatwiej doprowadzić do powrotu złej przeszłości. Udawanie, że czegoś nie było to bzdura.

    • Ale kto zakłamuje przeszłość? Przecież wiadomo, że treść książek dotyczy czasów zamierzchłych i w ŻADEN sposób nie usprawiedliwia ówczesnych realiów, a po prostu je opisuje – to tak samo, jakby ktoś miał zakazać podręczników od historii, bo pełno w nich wojen, a wojny wiążą się z bólem, nędzą itd. A murzynek bambo to już w ogóle… przecież to bajka mająca na celu zapoznać ówczesnego “Jana Kowalskiego” (a raczej jego dzieci) kim są czarnoskórzy!!!! i że nie różnią się od nas w żaden istotny sposób – takie stereotypowe zachowania dziecięce – nie chce pić mleka, nie chce się kąpać – to że “boi się, że się wybieli” jest rasistowskie? a tu nie chodzi przypadkiem o to, że Bambo boi się, że zostanie pozbawiony tego co go charakteryzuje? że lubi swój kolor skóry i uważa go za normalny? – i na sam koniec – “szkoda, że nie chodzi z nami do szkoły” – na równi – bez segregacji rasowej – “szkoda”

  2. “stop call me murzyn”

    Zupełnie jakby przyjechała z Zimbabwe po przyśpieszonym kursie polskiego, albo w ogóle nie umiała mówić po polsku. Na tym kursie polskiego powiedzieli jej, że “murzyn” to takie brzydkie określenie, a prawilni obywatele mówią “osoba czarnoskóra”. Mnie osobiście “osoba czarnoskóra” kojarzy się z “osobą niepełnosprawną” – sparaliżowanym gościem na wózku inwalidzkim. Słowo “czarny” też kojarzy mi się nie najlepiej – “czarny charakter” – ktoś zły. “Murzyn” jest naturalnym określeniem i nie mam z tym słowem żadnych negatywnych skojarzeń. Jak ta murzynka chciałaby być nazywana? Osobą pochodzenia subsaharyjskiego?

    Z resztą. Nawet oficjalna klasyfikacja dzieli murzynów na takie rasy:
    murzyni leśni
    murzyni nilotyccy
    pigmeje

    Moim zdaniem uważanie, że “murzyn” jest określeniem negatywnym świadczy właśnie o rasizmie. Ja z tym słowem nie mam żadnych negatywnych skojarzeń, a osoby, które je mają są rasistami (chociaż podświadomie).

      • Ani Murzyn ani czarny nie są określeniami rasistowskim.

        Kto o tym decyduje? Skoro Ty i Twoi koledzy tak postanowiliście to tak po prostu jest?
        Jeśli ja sobie uznam, że “Buc Polaczek” to określenie w zasadzie pieszczotliwe, to mogę Cię tak nazywać, bez brania pod uwagę Twojego zdania na ten temat, kochany Ty mój Bucu Polaczku?

        • “buc” i “polaczek” są nacechowane negatywnie i nawet półgłówek rozumie, że są to słowa obraźliwe, jak “tłuścioch”, “żydek” czy “szwab”. Od kiedy “Murzyn” czy ‘czarny’ są tak nacechowane? Nie wątpię, że są na tym świecie idioci dla których te słowa są negatywne, zarówno wśród regresyjnych jak i wśród pacanów oceniających człowieka po kolorze skóry. Ale dla normalnych ludzi nie są. Szczególnie “bialy” czy “czarny” i są powszechnie używane przez każdego.

          • No ale kto o tym decyduje, Panie Mirosławie? Kto decyduje, że słowo “Polaczek”, albo “Murzyn” ma nacechowanie negatywne? Pan, jako przedstawiciel “normalnych ludzi”? Dla Pana słowo “Murzyn” w powiedzeniach takich jak “sto lat za Murzynami” albo “robić za Murzyna” jest nacechowane pozytywnie czy negatywnie?

            Co jest regresyjnego w zaakceptowaniu faktu, że jakieś słowo zmienia swoje znaczenie wraz ze zmianą otaczającej nas rzeczywistości?

          • Znajdź mi jeden przykład już nie pozytywnego, ale neutralnego użycia słów “buc”, “polaczek” czy “tłuścioch”. Te słowa są jednoznacznie negatywne.

            Gratuluje również znalezienia użycia słowa “Murzyn” w jakimś negatywnym kontekście. Na tej zasadzie możemy wyodrębnić mnóstwo słów określających wygląd zewnętrzny danej osoby takich jak choćby “gruby” czy “blondynka”.

            Czy te słowa mamy też wykreślić ze słownika? Nie mam żadnej wątpliwości, że znajdą się osoby czują się co najmniej niekomfortowo kiedy je słyszą.

            “Co jest regresyjnego w zaakceptowaniu faktu, że jakieś słowo zmienia swoje znaczenie wraz ze zmianą otaczającej nas rzeczywistości?”

            Jeśli faktycznie zmienia, to kompletnie nic. Jeśli natomiast jakaś grupka wariatów która “chce być świętsza od papieża” stara się na siłę w danym słowie znaleźć jakieś negatywne cechy, to już jak najbardziej regres. Słowo “Murzyn” o którym mówimy nigdy nie miało u nas negatywnego wydźwięku [w sensie nie było używane jako słowo obraźliwe, jako obelgę używa się innego słowa], a dziś samo w sobie jest już praktycznie reliktem przeszłości.

            Ja nie mam absolutnie nic przeciwko temu, kiedy ktoś mi mówi “słuchaj, nie lubię jak mówisz do mnie gruby, czy używasz tego słowa w mojej obecności, móglbyś tego nie robić?”. Ok, szanuję to, że ktoś może nie chcieć być tak określany i w jego obecności ani pod jego adresem nie używam tego słowa. Ale żeby takie słowo wykreślać ze słownika? To już wariactwo.

          • Nigdzie nie wspominałem o wykreślaniu słów ze słownika.

            Mówiąc o słownikach, pozwolę sobie zalinkować bardzo aktualną dyskusję o problemie z SJP – https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Klopotliwy-Murzyn;17473.html

            Pani Katarzyna Kłosińska z Uniwersytetu Warszawskiego bardzo ładnie napisała:

            “Przyznam, że dla mnie nazwa Murzyn nie ma w sobie nic obraźliwego, jeśli odnosi się do osoby czarnoskórej. Używa się jej przecież (przynajmniej w rozmowach prywatnych) nawet w odniesieniu do Baracka Obamy, człowieka bardzo szanowanego, a przez niektórych wręcz uwielbianego. Używają jej w stosunku do siebie niektórzy polscy obywatele mający ciemną skórę, także nie widząc w niej nic złego. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że część czarnoskórych Polaków uważa ją za niestosowną, obraźliwą czy wręcz raniącą. Wiedząc o tym, staram się jej przy nich nie używać – nie w imię politycznej poprawności, lecz zwykłej ludzkiej życzliwości. ” (pogrubienie moje)

            Wydaje mi się, że wymiana zdań pod tym linkiem wyczerpuje dyskusje, przynajmniej ja nie mam nic do dodania.

            Bardzo fajnie Pan napisał:
            “Ja nie mam absolutnie nic przeciwko temu, kiedy ktoś mi mówi “słuchaj, nie lubię jak mówisz do mnie gruby, czy używasz tego słowa w mojej obecności, móglbyś tego nie robić?”. Ok, szanuję to, że ktoś może nie chcieć być tak określany i w jego obecności ani pod jego adresem nie używam tego słowa. ”

            Trzymajmy się tego i bądźmy dla siebie życzliwi, a będzie OK.

        • kolega MaroSław bardzo ładnie Ci to wytłumaczył – jakoś czarni w stanach się nie obrażali jak się w rozmowie z nimi używało hasła “czarny”, ale Ciebie to boli. No ale tak to jest, jak się nigdy nie wychyliło nosa poza swoje rolne pole.

          • Nie odpowiedziałeś na pytanie: kto decyduje o tym, czy słowo jest obraźliwe? Konkretniej: kto decyduje, że słowo “Murzyn” jest nieobraźliwe? Wikipedia podaje, że “W badaniu CBOS z r. 2007 19% Polaków stwierdziło, że słowo to jest obraźliwe lub krzywdzące a 12% że czasem jest a czasem nie jest” – a od 2007 roku pewnie te liczby wzrosły.

          • Czyli dla 69% społeczeństwa to słowo jest kompletnie obojętne. W tym dla szanownych panów Johna Godsona i dr. Bawera Aondo-Akaa.

        • słowo buc jest negatywne, nie potrzebujesz do tego kolegów by to zrozumieć, no chyba, że potrzebujesz to spróbuj do jakiejś grupki zawołać hej buce, wytłumaczą :)

          • zależy gdzie, w Polsce do czarnych by ich pewnie nie ruszyło (znałem na studiach paru) a za granicą kwestia tłumaczenia – tyle, że ono to to też pewne aspekty historyczno-kulturowe (jako dziecko słyszałeś wierszyk murzynek bambo i on nie był w znaczeniu negatywnym)

          • Oczywiście że rasistowski. Wyobraź sobie gdyby ktoś napisał “White Lives Matter” ? Ale czarnym to wolno,więcej oni jak ktoś ich sprostuje,że “All Lives Matter” czyli że życie KAŻDEGO ma znaczenie to właśnie to nazywają rasizmem.Sprawę pięknie podsumował nawet jeden czarny pastor na youtubie i było na wykopie – przecież czarni sami siebie określają tymi rasistowskimi słowami między sobą,zabijają się między sobą i powinni może od zrobienia z tym porządku zacząć. W internecie też można sobie poszukać,jak trzech murzynów zamordowało swojego kolegę z armii z jego czarną żoną z przyczyn rasistowskich bo on miał czelność związać się z czarną kobietą. Czarni to wyjątkowi rasiści,a o azjatach to łaskawie nie wspominajmy bo ci to już są rasistami do potęgi – tylko jak jesteś biały to rasizm nagle nie jest ok… No i owszem,nie jest ok – ale to powinno dotyczyć wszystkich rasizmów,a nie tylko rasizmu w wykonaniu białych.

        • Murzyn pochodzi o niem. Mahr i oznacza Maura, bo z nimi właśnie Polacy mieli do czynienia najpierw. Z biegiem lat wyewoluowało na określenie osoby czarnoskórej, ale NIE JEST TO SŁOWO NACECHOWANE NEGATYWNIE. Negatywne jest Czarnuch.
          Pozwolę sobie przypomnieć o niejakim Brianie Scotcie który stwierdził w że po ok. 30latach w Polsce on się czuje Polakiem i że obrażają go słowa Murzyn, czarnoskóry i czarny, mimo ze on JEST czarnoskóry.
          Problemem nie są słowa, tylko NIEDOEDUKOWANI ludzie – to z nimi jest coś “nie tak”.

    • Moim zdaniem uważanie, że “murzyn” jest określeniem negatywnym świadczy właśnie o rasizmie. Ja z tym słowem nie mam żadnych negatywnych skojarzeń, a osoby, które je mają są rasistami (chociaż podświadomie).

      Ja z takimi stwierdzeniami mam negatywne skojarzenia, a osoby, które ich nie mają są ignorantami (chociaż tego nie rozumieją, bo mają za ciasne zrozumienie świata).

      • Było kiedyś takie badanie. Nie pamiętam jak się nazywało. Trzeba było przyporządkować uśmiechniętym, smutnym itd. twarzom odpowiednie emocje. Twarze były białe, a następnie czarne. Biali szybciej przyporządkowywali twarze białych z “przyjemnymi” emocjami niż czarnych z takimi emocjami. Dłużej zajmowało im przyporządkowanie za to twarzy białych do negatywnych emocji niż twarzy czarnych do tych emocji. Na odwrót było z murzynami.

        • ok, ale to badanie dowodzi, że jesteśmy rasistami.

          Nie mówi jednak nic o tym, czy słowo murzyn jest neutralne, czy też ma wydźwięk negatywny.
          Ciekawe też, jaki byłby wynik badania odwrotnego, tzn. przeprowadzonego na murzynach. Podejrzewam, że wyszłoby podobnie, jak u białych.

  3. Jest taka teoria która mówi że inteligencja na świecie ma stałą wartość tylko ludzi przybywa. Autorka tej idiotycznej petycji i jej podobne matoły są żywym przykładem prawdziwości tej teorii. Powinna ta pani udać się do kąpieli z suszarką do włosów – być może została by lauteatką konkursu Darwina, usuwając swoją osobę z cywilizacji.

  4. Specjalnie za Sienkiewiczem nie przepadam, jednak “W pustyni i w puszczy” to nie tylko elementy rasistowskie. Bo Sienkiewicz opisuje wykorzystywanie przez kolonizatorów ludności Afryki, a moralność Kalego niczym nie różni się od moralności państw uważanych za cywilizowane. Takie książki powinny być omawiane, bo niewolnictwo, rasizm to także część historii ludzkości. To niechlubne jej karty, ale nie da się schować głowy w piasek i udawać, że nic takiego nie było. Do dziś niewolnictwo jest w świecie obecne, tak samo jak rasizm. Conrad czy Sienkiewicz są dobrym pretekstem, żeby ludziom to uzmysłowić. Tak jak problem pedofilii. W Anglii dopiero kilkanaście lat przed początkiem XX wieku podniesiono najniższy wiek zawierania małżeństw z 13 do 16 lat. Na Bliskim Wschodzie takie małżeństwa są dalej praktykowane. Czy w takim należy wyrugować “Krzyżaków”, bo według obecnych standardów Zbyszko z Bogdańca mógłby być pedofilem?

  5. jak czytam takie wypociny tego ….pożal sie boże pismiennika powyzej to nie wiadomo az co powiedzieć :D typowy chłystek ktory g…był, g… widział ale on wie lepiej :D Pojechałby na brookylyn od razu w morde za to ze jest biały, poszedł by do tych biednych lekarzy i inzynierów w Paryzu, od razu w jape za to ze jest biały i jeszcze by sie nasłuchałze jest białasem a białe kobiety to k…ale siedzi taki chłoptas w Polsce w domku i p….o czyms co widział na obrazku :D dajcie spokoj z takimi wypocinami

    • i podpisze sie kolego pod Twoim tekstem nawet naogami – niestety takich czasow doczekalismy ze kazdy ale to kazdy nawet nie czytaty cham i “murzyn” moze byc wielkimm dziennikarzem, a z byle lajna robi sie afere miedzynarodowa.

    • Również się zgadzam z przedmówcą. Wygląda na to że autor jak i reszta politpoprawnych aktywistów, specjalistów od “rasizmu” lubią jak swołocz pluje im w gęby.
      Gdzie są te wszystkie organizacje jak czarni rasiści obrażają, okradają, biją i mordują białych tylko dlatego że są biali? Gdzie specjaliści od “mowy nienawiści”?
      Już odpowiadam. Smarują kolejny bzdurny “artykuł” o tym jak to biedni czarni są uciskani i jak to ich obraża słowo “murzyn”. Ech…

  6. Powinno się usunąć całą historię świata, bo fakty są zbyt krzywdzące dla grupki ludzi. Spróbuj być egalitarnym racjonalistą to zostaniesz zwyzywany od faszystów i rasistów. Ehhh… Dawno wojny nie było.

  7. Usuwanie takich klasyków jak „w pustyni i w puszczy” czy „Murzynka bambo”, bo jakieś pajace się burza – to czysty rasizm.

    Zreszta cały ten „ruch” po floydzie to sami rasiści.

      • Ludożercy bardziej mi się kojarzą z Oceanią. Ale nawet oni – w odróżnieniu od Europejczyków – nie zabijali więcej ludzi, niż mogli zjeść.

      • Człowieku,sobie po prostu wgoogluj “Canibalism in Africa” zamiast udawać że pytasz choć to pytanie retoryczne bo w ramach “walki z rasizmem” usiłujesz zaprzeczać faktowi. Jedli i jedzą po dzień dzisiejszy.

  8. „W pustyni i w puszczy”, „Jądro ciemności” czy „Bambo” powinny zostać w kanonie, ale zmienić się powinno ich omawianie.

    I oby tak się to skończyło. Strasznie nie podoba mi się wybielanie (heh) na siłę literatury z przeszłości. Nie wolno usuwać tego co teraz jest niewygodne, to ważny znak czasów. Zwrócenie uwagi na kontekst historyczny za to może przynosić świetne efekty. Dobrym przykładem może być jedno z wydań “Mistrza i Małgorzaty”, gdzie osobnym kolorem oznaczono ingerencję sowieckiej cenzury. Takie wydanie od razu dodaje książce drugi, również ciekawy wymiar i uczy więcej.

    Jest coś bardzo niepokojącego w sytuacji, gdzie grupa najważniejszych polskich conradoznawców (byłem tego świadkiem kilka lat temu) wprost kpi i deprecjonuje słynny esej Chinuy Achebe

    Tutaj moglibyśmy się na chwilę zatrzymać. Wyśmiewania czy deprecjonowania nie ma co bronić, szczególnie kiedy druga strona chce bronić własnej kultury. Ale może warto jednak zestawić poglądy conradystów z Achebe bo pochodzą ze skrajnie różnych punktów widzenia. Tam gdzie Ci pierwsi widzą powieść o całym człowieczeństwie raczej, nie o rasach, drugi widzi poniżenie jego kultury. Może najbardziej produktywne byłoby zestawienie obu opinii? Conradoznawcy raczej nie wyśmiewają eseju z powodów rasistowskich. Chyba nie bronili negatywnego obrazu czarnoskórych – raczej krytykowali niezrozumienie książki, całkiem z kolei uzasadnione kiedy czyta się ją z pozycji “drugiej strony”. Przecież zestawienie tych dwóch poglądów już samo w sobie stanowiłoby niezły komentarz do książki i do samego autora w ogóle, szczególnie gdyby udało się je pogodzić.

    Bo przecież czym to się różni od mówienia czarnoskórej osobie, że słowo „Murzyn” jej nie obraża, nawet gdy czuje się obrażona

    Nie wiem czy autor artykułu zrobił to specjalnie, ale to idealny przykład urażenia przez nieporozumienie. Jeśli ktoś czuje się urażony słowem “Murzyn” powinniśmy to uszanować. Ale jednocześnie możemy spróbować wytłumaczyć, że to słowo nie ma żadnych rasistowskich powiązań. Słowo “Murzyn” pochodzi od słowa “Maur” – mieszkańca Mauretanii. Nie ma żadnego powiązania rasistowskiego i nigdy nie miało. Słowa “Murzyn” można oczywiście użyć w obraźliwy sposób, ale samo w sobie nie ma żadnych obraźliwych korzeni ani powiązań.

    Wklejony w artykuł post z facebooka ze zdjęciem ma fatalne tłumaczenie: “Stop calling me murzyn (negro)” To jest krzywdzący (dla nas) błąd. “Murzyn” nie tłumaczy się na “negro”. Nigdy.

    • Nie ma żadnego powiązania rasistowskiego i nigdy nie miało. Słowa “Murzyn” można oczywiście użyć w obraźliwy sposób, ale samo w sobie nie ma żadnych obraźliwych korzeni ani powiązań.

      Słowa mają to do siebie, że są tylko dźwiękami, które próbują nazwać fragment rzeczywistości (wszystkie słowa są wymyślone!). Mogą zatem zmieniać swoje znaczenie, wraz ze zmianą rzeczywistości. W tym ujęciu przestaje być ważne pochodzenie słowa, bo rzeczywistość, którą ono kiedyś opisywało już nie istnieje – nikt obecnie nie myśli o mieszkańcach Mauretanii używając słowa “Murzyni”. To, że kiedyś nazywana tak Maurów nie oznacza, że teraz ten dźwięk nie ma wydźwięku rasistowskiego.

      Powinniśmy zaakceptować, że znaczenie słowa się zmieniło i dostosować język, którym się posługujemy do obecnego stanu rzeczy.

      Generalnie bardzo ciekawe zagadnienie. Fajnie tłumaczył to niedawno CGP Grey na przykładzie “Indianie/Natywni Amerykanie” w tym filmie: https://youtu.be/kh88fVP2FWQ

      • Jasne, sam fakt pochodzenia słowa nie stanowi o tym, że nie może nabrać negatywnego znaczenia w czasie. Lubię filmiki CGP Greya, tego akurat nie widziałem – dzięki.

        Oczywiście nikt mówiąc “Murzyn” nie myśli o Maurach, wiadomo o kim myśli. Język i jego odbiór są tak naprawdę trudne, rozumiem Twoje argumenty – powalczę jednak trochę o swoje.

        Tak jak napisałem we wcześniejszym komentarzu – jeśli osoba czarnoskóra czuje się urażona tym słowem, powinniśmy to uszanować. Jak czytam w komentarzach zwrot “polaczki” to też mi lekko ciśnienie skacze. Na sekundę, ale jednak. A niby to tylko zdrobnienie.

        Jednocześnie jak sam zauważyłeś znaczenie słów zmienia się wraz ze zmianą rzeczywistości. A w odniesieniu do artykułu mamy do czynienia z dwoma – dzisiejszą i tą opisywaną w literaturze.

        Nie mam żadnego sentymentu do słowa “Murzyn”, mogę go nie używać – nic mnie to nie kosztuje. W sumie i tak go nie używam bez żadnych regulacji. Ale to ja. I to jest teraz.

        Autorzy przytoczonych książek funkcjonowali w rzeczywistości innej i inną opisywali. Pytanie czy zmieniając ich słowa nie zniekształcamy ich rzeczywistości? Myślę, że zderzenie kulturowe związane z czasem odkryć i kolonizacji – jakby krzywdzące nie było dla jednych, a korzystne dla drugich jest ważne. Również w literaturze. Podejście zarówno postaci opisywanych w książkach, jak i samych autorów do ludzi odmiennych wyglądem i zwyczajami – jest opisem naszych doświadczeń i wrażeń jako ludzi. Dowolnego koloru. Myślę, że usuwanie tych słów z literatury to niedźwiedzia przysługa – wycinanie negatywnych, łagodnie mówiąc doświadczeń mieszkańców Afryki, Azji i Ameryk związanych ze zderzeniem kulturowym działa na ich niekorzyść. Należy im się ten uczciwie opisany – i właściwie skomentowany – kawałek historii.

        A wracając jeszcze na chwilę do użycia słowa “Murzyn” obecnie. To kompletnie subiektywne zdanie, ale dla mnie osobiście zawsze było mniej negatywnie nacechowane niż nawet “czarny”. O ile rasistowskich przezwisk na osoby czarnoskóre u nas nie brakuje.. To akurat wydawało mi się zawsze zwyczajnie neutralne. Jak wspomniałem już jeśli kogoś dotyka powinniśmy usunąć.. Pytanie co zrobić np. z problematycznym ciastem “murzynek”.

        W końcu ostatnie, dodane w edycji – nadal będę bronił, że “Murzyn” nie tłumaczy się na “Negro”. Nawet przy najgorszym nacechowaniu tego słowa. “Negro” czy jeszcze mocniej “Nigger” powstały w czasie kolonizacji, w samym znaczeniu oznaczały niewolników, gorszą rasę. Od samego początku do teraźniejszości – nigdy nie pozostawiały żadnych złudzeń co do wulgarnego rasistowskiego podtekstu. Możemy ustalić, że “Murzyn” to złe słowo, ale nie tłumaczy się na aż tak mocny i poniżający angielski odpowiednik.

        Sorry za przydługi wpis ;)

        • “Negro” czy jeszcze mocniej “Nigger” powstały w czasie kolonizacji, w samym znaczeniu oznaczały niewolników, gorszą rasę. Od samego początku do teraźniejszości – nigdy nie pozostawiały żadnych złudzeń co do wulgarnego rasistowskiego podtekstu

          Z samym “Negro” polemizowałbym, etymologia tego słowa nie wskazuje, że początkowo było tak nacechowane:
          https://www.etymonline.com/word/negro

          • Hmm.. No nie wiem.. “Używane jako przymiotnik od ok. 1590. Stało się powszechne pisane przez duże “N” na początku XX wieku w odniesieniu do obywateli USA Afrykańskiego pochodzenia. Z powodu skojarzenia z rolami i postawami narzucanymi przez białych wyparte przez “czarny” ok. 1960r.”

            Zostaję przy swoim. Uparłem się ;)

          • Zwróć uwagę na ‘widełki czasowe’ na moje, to trochę czasu minęło zanim to słowo nabrało negatywnego znaczenia. Pierwotnie oznaczało po prostu to samo co dziś ‘black’ czyli ‘czarny’ ;)

            Na podobnej zasadzie, dziś ‘wacek’ dość jednoznacznie nam się kojarzy, ongiś był to prostu zwykły mieszek ;)

          • Ok, możesz mieć rację. Wg. angielskiej wikipedii w XVII w. było używane jako forma grzeczna, a “czarny” było formą obraźliwą. Zawiłe to wszystko.

            Nadal będę się upierał, że współcześnie “Negro” ma obraźliwy podtekst tłumaczony na nasze w zwyczajnego “Czarnucha”, ale to chyba dowodzi ostatecznie, że ile osób tyle prawie opinii na temat obraźliwości ;)

          • Współcześnie znacznie jest dość oczywiste i generalnie negatywne, z tym IMO nie ma nawet co dyskutować, także tutaj zgadzam się z Tobą w zupełności ;)

            Wracając jeszcze na chwilkę do przeszłości, to już kilkukrotnie słyszałem opinię, że dawniej jako obelgi używano słowa ‘Negroid’, dokładnie w takim znaczeniu w jakim opisałeś słowo ‘Negro’ w komentarzu do którego się odniosłem.

      • Ale tu mamy do czynienia z sztuczną zmianą, promowaną tylko przez niektórych- już pod koniec lat ’90 pewna grupa ludzi wymyśliła sobie, że ‘murzyn’ jest rasistowski i zaczęli ten pogląd promować. kolejni ludzie dorastali słysząc/czytając takie stwierdzenia i tyle. i dopiero dużo później doszło do sytuacji, gdy osoby o ciemnym kolorze skóry pojawiły się liczniej w Polsce i dowiedziały się od ‘usłużnych poprawnych’, że ‘murzyn’ znaczy ‘nigger’ więc poczuli się urażeni, zapewne nie obrażając się na ‘czarnucha’, którym byli obdarzani pierwsi ciemnoskórzy >20 lat temu…
        więc nie, znaczenie słowa się nie zmieniło, tylko jest źle rozumiane przez niektórych (słabo wykształconych? zakompleksionych?)
        to jak twierdzenie, że ‘poszłem’ jest poprawnym słowem i wpisanie tego do słownika (tylko mnij ludzi tego używa)
        to po prostu ignorancja (nie wiedzieć by czemu mylona przez wielu z ignorowaniem, jeśli wiesz, o czym mówię)

        • tu mamy do czynienia z sztuczną zmianą

          Moim zdaniem nie ma czegoś takiego jak “sztuczna” zmiana języka. Język jest sam w sobie tworem sztucznym i przy tym ciągle ewoluującym.

          Jasne, ciekawe jest dociekać genezy zmiany znaczenia danego słowa, ale tak naprawdę nie jest ona istotna. Co z tego w jaki sposób na przykład słowo kutas (kiedyś oznaczające ozdobę z nici, jedwabiu, wełny, sznurka itp. w kształcie pędzla) nabrało takiego znaczenia, jakie nabrało? Ważne, że obecnie ktoś może o Tobie gorzej pomyśleć, jeśli wskażesz coś palcem i zakrzykniesz “o! zobacz jaki fajny kutas!”.

          Jeśli chcesz być drobiazgowy/drobiazgowa, to:

          Polska nazwa Murzyn wywodzi się z łacińskiego Maurus (który do naszego języka dotarł za pośrednictwem czeskim) oznaczającego mieszkańca północnej Afryki, a więc osobę mającą nieco ciemniejszą karnację niż my. W czasach rzymskich Europejczycy nie utrzymywali kontaktów z Afrykańczykami mającymi całkiem ciemną skórę. Zmieniło się to dopiero w epoce kolonialnej; wówczas nazwano ich słowami pochodzącymi od łacińskiego niger (‘lśniąco czarny’) – angielskim Negro czy francuskim Negre.

          (źródło: https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Klopotliwy-Murzyn;17473.html – polecam przeczytać całą opinię pani Katarzyny z Uniwersytety Warszawskiego)

          Czyli tak naprawdę nazywając “Murzynami” nie mieszkańców północnej Afryki, a wszystkich czarnoskórych potwierdzasz, że słowa faktycznie zmieniają swoje znaczenie.

          Alternatywnie (parafrazując): znaczenie słowa się nie zmieniło, tylko źle je rozumiesz (przez słabe wykształcenie? zakompleksienie?); to po prostu ignorancja! ;-)

  9. Generalnie to trochę śmieszne jest wypominanie Litwinów, Ukraińców, Białorusinów, Tatarów czy Żydów, na argument braku polskiego kolonializmu. Za rasizm wobec tych grup możemy czuć się winni jedynie wobec TYCH KONKRETNYCH grup. Nie musimy przepraszać murzynów (tak, użyłem tego słowa premedytacją, aby oprotestować próby niszczenie elementów naszej kultury i języka) w Ameryce czy Afryce za to, ze niszczyliśmy cerkwie na Ukrainie, czy sadzaliśmy Żydów w osobnych ławkach na uniwersytetach. W czym to co robiliśmy było gorsze od tego co robili Aztekowie poporządkowanym sobie plemionom? Co robili sobie nawzajem Indianie (ta nazwa również użyta z premedytacją)? Co robili ze sobą nawzajem czarnoskórzy w Afryce, czy ludzie mieszkający dosłownie gdziekolwiek indziej na Świecie? Tylko czy im się odbiera prawo do bycia ofiarą? Czy im się wypomina na każdym kroku rasizm?
    Inną sprawą jest to, ze stosunek do Tatarów czy Żydów najzwyczajniej w Świecie nie spełnia definicji kolonializmu. Jak już to oni kolonizowali nasze ziemie, a nie my ich.

  10. a co w tych książkach jest rasistowskiego?
    Ja tam nic złego w nich nie widzę!
    Co złego jest w tekscie Murzynek Bambo w Afryce mieszka
    czarną ma skórę ten nasz koleżka pilnie się uczy przez całe ranki ze swej murzyńskiej czytanki ?
    Poza tym przypominam, że w czasach Sienkiewicza niewolnictwo było powszechne! Dodatkowo przypominam, że w XIX wieku poziom edukacji w Afryce był duży! Nie było szkół itd. Zresztą do tej pory w Afryce w wielu miejscach brak jest szkół. Przypominam też że w tamtych czasach wojny plemienne były w tzw. Czarnej Afryce powszechne. Przypominam też, że w wielu krajach w tym w Polsce dostęp do edukacji miał tylko ziemianin i szlachcic, a chłop był ciemiężony bity i poniżany. Wielu chłopów w Polsce Podpisywało się krzyżykami I Moja babcia, która była córką leśniczego i skończyła tylko kilka klas szkoły podstawowej. A kanibalizm w Afryce był powszechny ! My przymieżamy do wszystkiego naszą miarę, a tak nie można !
    Weźmy pod uwagę realia w jakich powstawało np. W Pustyni i Puszczy ! Wtedy nikt inaczej nie myślał. Na owe czasy była to bardzo postępowa książka. A niewolnictwo było już znane w starożytności i traktowanie z góry i lekceważąco innych niż “my”. ! A jaki my nawet do dzisiaj mamy zdanie np. o Żydach ! Np. w książce korzenie co chwila jest słowo czarny, czarnuch itd. A jest to wybitna książka o rasiźmie i gnębieniu murzynów. Trudno by było zmienić słownictwo w tej książce ! Bo wówczas przestała by być książką o niewolnictwie. Właśnie to słownictwo uzmysławia nam jak murzyni byli kiedyś traktowani. Trudno mówić Afroamerykanin, bo nie każdy mieszka w Ameryce ! Są 3 rasy zależnie od koloru skóry: biały, czarny i żółty ! Jak inaczej powiedzieć jak chce się ogólnie powiedzieć o tym, że ktoś ma taki czy inny kolor skóry !

  11. W pustyni i w puszczy – to ramota, to powinno zostać wycofane nie tylko ze względu na obecny w powieści wydźwięk rasistowski. Może być przerabiane w szkołach na kółku polonistycznym, albo na studiach filologicznych. Tak samo wiele innych utworów z kanonu szkolnego, które kompletnie nie przystają do współczesności.

    Murzyn – nie da się usunąć tego słowa. Pomijając to, że nie odczuwam w nim niczego obraźliwego, to jak nazwać osobę czarnoskórą? Czarny – to może być obraźliwe, Afroamerykanin – niekoniecznie, jeśli jest to ktoś urodzony nie w Ameryce czy Afryce, ale np. w Polsce.
    Nawet gdyby w niektórych zwrotach słowo Murzyn było obraźliwe, to jak wskazać konkretną osobę? Gdy np. z naprzeciwka idzie Murzyn, gruby mężczyzna, łysy mężczyzna i Azjata (w znaczeniu: rasy żółtej)?

    Kolejna sprawa: wydźwięk słów się zmienia. Cyganie kazali się nazywać Romami, bo Cygan ich obrażało. Czy to zmniejszyło negatywny ładunek tabliczki “Romów nie obsługujemy” w jednym z lokali? Zniknie więc niedługo słowo Cygan, a we wszystkich zwrotach związanych z tym słowem pojawi się Rom (“Kowal zawinił, Roma powiesili”). Czy tak będzie lepiej?
    Inne przykłady: słowo “kobieta” – kiedyś wyraz wulgarny, a słowo cham – kiedyś neutralne.
    Obraźliwe jest więc nie samo słowo, ale kojarzenie go z określonym kontekstem.

  12. Za WIKIPEDIA: Według słowników – w tym „Słownika Języka Polskiego” PWN – słowo „Murzyn” jest neutralne i nie jest opatrzone kwalifikatorem „pogardliwie”, którym z kolei oznaczone jest słowo „czarnuch” (ang. nigger)]. Opinię tę podzielają m.in. dwaj językoznawcy: profesorowie Jerzy Bralczyk i Jan Miodek, czy też czarnoskóry były poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej – John Godson nazywający siebie Murzynem

  13. “Nie ma najmniejszych wątpliwości, że George Floyd stanie się na wiele lat symbolem panującego w Stanach Zjednoczonych rasizmu i systemowej przemocy wobec Afroamerykanów.” – Yhym. A inny Afroamerykanin, David Dorn, zabity przez “protestantów” przeciwko tej przemocy, nie stanie się żadnym symbolem, bo nikt o nim nie mówi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...