Serialowi „Snowpiercer” brakuje humanistycznej wrażliwości koreańskiego reżysera Bong Joon-ho

Recenzja/Seriale 28.05.2020
Nasza ocena:
Serialowi „Snowpiercer” brakuje humanistycznej wrażliwości koreańskiego reżysera Bong Joon-ho

Serialowi „Snowpiercer” brakuje humanistycznej wrażliwości koreańskiego reżysera Bong Joon-ho

Chociaż wśród nazwisk producentów pojawia się Bong Joon-ho, nie spodziewajcie się spotkać tu przewodzącego rewolucji Curtisa czy Mason z wystającymi zębami i w dziwacznej fryzurze, tylko ich reinkarnacje. Twórcy inspirując się w równym stopniu pełnometrażowym filmem koreańskiego reżysera co komiksem, na podstawie którego powstał, wytyczają własną ścieżkę.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Opowieść rozpoczyna się w noc odjazdu tytułowego pociągu. Snowpiercer powstał z inicjatywy tajemniczego pana Wilforda w czasie katastrofy klimatycznej, kiedy to nadejście kolejnej epoki lodowcowej okazało się nieuniknione. Do 1001 wagonów wstęp mieli jedynie najbogatsi, których stać było na bilet. Ci biedniejsi postanowili się zbuntować i w desperackim akcie wbiegli do maszyny. Kolejne lata upłynęły im w zatłoczonej, małej przestrzeni i jedzeniu proteinowych bloków. Po kilku nieudanych próbach rewolucji w końcu pojawia się szansa, żeby odmienili swój los.

Fabularnym punktem wyjścia jest morderstwo popełnione w luksusowych wagonach. Nikt tego nie przewidział, dlatego na przedzie pociągu nie ma żadnych policjantów. Detektywem jest natomiast Andre Layton, czyli przywódca tych najbiedniejszych. Otrzymuje on szansę na wydostanie się z ogona maszyny, o ile rozwiąże kryminalną zagadkę. To znowu okazuje się przyczynkiem dla twórców do pokazania całego mikrokosmosu opowieści i przeprowadzenie nas przez kolejne zakamarki Snowpiercera, prezentując jednocześnie szereg interesujących postaci. Już po dwóch pierwszych odcinkach widać, że chcą konsekwentnie rozbudowywać znaną nam z filmu i komiksu mitologię.

I bardzo dobrze, bo pewnie nawet najbardziej zagorzały entuzjasta świetnie przyjętej przez krytykę pełnometrażowej produkcji musi przyznać, że pełno w niej jest białych plam.

Wątki są w niej rozwinięte w sposób wystarczający, ale niekoniecznie satysfakcjonujący. Podczas seansu aż chciałoby się zajrzeć do innych wagonów, w niektórych zostać dłużej niż jest nam to dane i lepiej poznać wiele z epizodycznych bądź drugoplanowych postaci. Tym samym „Snowpiercer. Arka przyszłości” ma w sobie mnóstwo niewykorzystanego potencjału i od początku serial wydawał się wdzięczniejszą formą do przedstawienia tej historii.

W „Snowpiercerze” Graeme Manson konsekwentnie to wykorzystuje. Bezlitośnie mnoży wątki i posuwa akcję do przodu, ale pozwala sobie i nam na chwile wytchnienia. Prezentuje motywacje bohaterów i ich niuansuje, każąc im uciekać we wspomnienia czy zrzucić robocze ubranie i przebrać się w dresy. Ustami postaci tłumaczy kolejne zasady panujące w pociągu. Zatrzymuje się, abyśmy mogli podziwiać wewnętrzny ekosystem konkretnych wagonów. Niczym ładując strzelbę Czechowa zabiera nas na przód maszyny, żeby pokazać zepsucie bogaczy i ich ekstrawagancję. Zachowuje w ten sposób ducha pełnometrażowego filmu. Bo to opowieść o społeczeństwie, jego nierównościach i systemach klasowych.

Snowpiercer/Netflix

Brakuje tu jednak humanistycznej wrażliwości koreańskiego reżysera.

Bong Joon-ho cierpliwie i z empatią spogląda na wszystkie swoje postacie za pomocą wyważonej narracji. Twórcy serialu zbyt często skupiają się na szokowaniu widzów uciekając w estetykę gore czy podnosząc zdeprawowanie osób z przodu pociągu do esktremum i podkreślając beznadziejność sytuacji, w jakiej znaleźli się ci mieszkający w jego ogonie. Scena z Andre opowiadającym o kanibalizmie swoich współpasażerów, nie ma w sobie takiego ładunku emocjonalnego, co analogiczna sytuacja w filmie z Curtisem. Tutaj bohater z kamienną twarzą mówi o kolejnych nieludzkich zachowaniach jakich się dopuścił, a tam protagonista zalewał się łzami ratując resztki własnego człowieczeństwa. W serialu mamy w tym wypadku do czynienia z groteską i brakiem czynnika pozwalającego nam na identyfikację z postacią.

W tym szaleństwie mogłaby się znaleźć metoda. Bo zgodnie z temperaturą panującą na zewnątrz pociągu, opowieść jest zimna. Z ekranu aż wieje mrozem dzięki zdjęciom utrzymanym w chłodnych barwach. Przerysowanie tragedii bohaterów miałoby więc sens, gdyby nie wybijało narracji z narzuconego jej rytmu i było wplecione naturalnie, a nie wydawało się wyjęte z innych produkcji. Nawet usilnie szukając jego uzasadnienia, trudno jest je znaleźć, skoro nie oddziałuje na widza w sposób w jaki powinno. Tym samym kolejne jego przejawy zostają sprowadzona jedynie do roli niepotrzebnych ekscesów.

Snowpiercer/Netflix

Choć nie jest pozbawiony wad, „Snowpiercerowi” warto dać szansę.

Absurdem jest jednak emitowanie odcinków w cotygodniowych odstępach. O wiele lepiej serial sprawdziłby się na nocnym bindżowaniu. Bo kiedy raz wejdzie się do świata przedstawionego, żal go opuszczać. Ale kiedy już ma się czas, aby przemyśleć jego złożoność i prezentowaną fabułą, niekoniecznie chce się do niego wracać.

Dwa odcinki serialu można już obejrzeć na platformie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

2 odpowiedzi na “Serialowi „Snowpiercer” brakuje humanistycznej wrażliwości koreańskiego reżysera Bong Joon-ho”

  1. Dla mnie pi połowie odcinka zaczęło wiać nudą. Uczynienie osią fabuły rozwiązywania zagadki kryminalnej to najnudniejszy, najbardziej oklepany pomysł i pójście po linii najmniejszego oporu. Ileż to razy już to widzieliśmy? Nie tylko procedurale typu Mentalista, Czarna lista i na pęczki innych, ale też np. Lucyfer, Alienista.
    Na razie zawód, zobaczymy co będzie dalej. Liczę, że morderstwo ustąpi pola jakiejś ciekawszej metodzie korzystania ze świata przedstawionego, bo ma dużo potencjału. Ale sprawdzę jeżeli się w ogóle przemogę do dalszego oglądania.

  2. Absurdem jest ze autor nie zna tematu. Serial jest puszczany w tv wiec nei moze byc cały sezon na netflixie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...