Chodzimy do kina czy na film? Czerwiec zweryfikuje nasze priorytety

Felieton/Film 28.05.2020
Chodzimy do kina czy na film? Czerwiec zweryfikuje nasze priorytety

Chodzimy do kina czy na film? Czerwiec zweryfikuje nasze priorytety

Rząd dał zielone światło kinom, by te otworzyły swe podwoje 6 czerwca i ponownie powitały spragnionych filmowych nowości widzów. I choć z „odmrożenia” prawdopodobnie nie skorzystają na razie wielkie sieci i multipleksy, to początek przyszłego miesiąca może odwrócić frekwencyjne statystyki na korzyść tych, którzy mają doświadczenie w obsłudze kameralnych widowni — czyli kin studyjnych.

Choć formalnie od 6 czerwca część instytucji kulturalnych, takich jak kina, filharmonie i teatry, będą mogły wznowić działalność, istnieją dwa podstawowe warunki, na jakich będzie to możliwe: po pierwsze, publiczność będzie mogła zająć maksymalnie połowę dostępnych na widowni miejsc, a po drugie — w miejscach publicznych tego typu, nadal obowiązuje nakaz noszenia maseczek.

Te dwie wytyczne stają się więc naturalną przeszkodą dla wielkich sieci kinowych, które nastawione są przecież na obsługę jak najliczniejszej widowni w tym samym czasie, a duża część ich zysków pochodzi z usług gastronomicznych (maseczki na twarzach widzów raczej nie zachęcą ich do chrupania popcornu i nachosów w trakcie seansu). Nieoczekiwanie więc nadchodzące tygodnie mogą stać się szansą dla tych małych kin studyjnych, które mają wieloletnie doświadczenie w obsłudze niewielkich widowni.

Czytaj też: Kina otwarte od 6 czerwca. Ale co to za kino bez blockbusterów i przekąsek?

Do kina, czy na film?

W kulturze Zachodu wyjście do kina już dawno przestało sprowadzać się jedynie do obejrzenia konkretnego filmu na dużym ekranie, a stało się czymś w rodzaju popkulturowego rytuału. Niezależnie od tego, czy do kina idziemy na randkę, celebrowanie „piąteczku” w gronie znajomych, czy na sobotnie rodzinne popołudnie, liczy się samo wyjście, niejako na zasadzie pretekstu do spotkania z innymi osobami i/lub wypełnienia wolnego czasu rozrywką. Sam film zdaje się odgrywać tu rolę drugoplanową.

Pandemia szansą dla hipsterskich kin studyjnych, w kość nadal dostaną multipleksy.

Ci, którym zależy przede wszystkim na obejrzeniu wybranego filmu (raczej niszowego tytułu, niż blockbustera), niekoniecznie w towarzystwie aromatu prażonej kukurydzy i często w atrakcyjnej cenie, decydują się z reguły na wizytę w kinach lokalnych i studyjnych. Choć do tej pory Polacy częściej wybierali wielkie sieci kinowe, takie jak np. Multikino czy Cinema City, być może 6 czerwca po prostu nie będą mieć wyboru i chcąc spędzić piątkowy wieczór w kinie, będą musieli przeprosić się z rzadziej uczęszczanymi do tej pory miejscówkami.

Mimo zielonego światła dla właścicieli kin, na wizytę w multipleksie przyjdzie nam jeszcze poczekać: Multikino w oficjalnym komunikacie ogłosiło, że nie uruchomi swoich placówek już 6 czerwca, podobnie zrobi Cinema City. Do wielkich sieci, które nie zdecydowały się na start w pierwszym tygodniu czerwca, dołączyła też sieć kin Helios:

6 czerwca to zaskakująco wczesny termin otwarcia kin w Polsce. Sieć Helios nie uruchomi w tym dniu swoich multipleksów – czas na przygotowanie się do ponownego otwarcia jest bardzo krótki, a nie są znane wymogi związane z zasadami funkcjonowania kin. Nie wiadomo, jaki reżim sanitarny ma obowiązywać w obiektach kinowych i w czasie seansów. Nadal prowadzimy też rozmowy z dystrybutorami i producentami w sprawie ustalenia kalendarza i dostępności repertuaru – czytamy w komunikacie prasowym Agory.

Chwilowa konieczność? A może początek nowej mody?

To, że przynajmniej w początkowym etapie „odmrażania” branży rozrywkowej skorzystają mniejsze podmioty, jest oczywiste. Otwarte natomiast pozostaje pytanie o to, czy czerwiec rzeczywiście zweryfikuje preferencje przeciętnego polskiego widza. Biorąc pod uwagę specyfikę kin studyjnych, które może i są klimatyczne, ale najczęściej nie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom mas, zwiększone zainteresowanie ich usługami będzie raczej wynikało z konieczności, niż rzeczywistych preferencji kinomanów. W ostatecznym rozrachunku, gdy wróci już „normalność” (ta prawdziwa, a nie przywodząca orwellowską nowomowę „nowa normalność”), najprawdopodobniej tendencje wrócą do normy, wedle której to multipleksy wiodą prym nad małymi kinami. Co nie zmienia faktu, że taka przygoda z kinami studyjnymi (być może młodsza część z nas zawita do takiego przybytku po raz pierwszy w życiu) może być niezwykle ciekawym doświadczeniem, które zaprocentuje w przyszłości liczniejszą publicznością. Oby!

Czytaj też: Sieć Helios też nie otworzy kin 6 czerwca. Rząd zlekceważył branżę i pogłębił chaos w polskim kinie

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (5)

5 odpowiedzi na “Chodzimy do kina czy na film? Czerwiec zweryfikuje nasze priorytety”

  1. W czasie trwania pandemii w internecie pojawiła się masa inicjatyw umożliwiających oglądanie ciekawych filmów przez internet (odpłatnie i nie). Gdyby jakimś cudem udało się do takiego modelu dystrybucji wtłoczyć nowe obrazy, jak dla mnie instytucja kina (jako budynku/przestrzeni realizującej usługę) mogłaby zginąć. Dla mnie liczą się filmy, a cała reszta bardziej mi przeszkadza niż sprawia przyjemność.

    Tym czasem w tym serwisie redaktor rozpacza, że “Jak to kina bez przekąsek i blockbusterów?”…

    • Ja rozumiem ze Ty temat torrentow pominales w swoim zyciu z mlekiem matki lub od jakichs 25 lat? Kazdy kto interesuje sie kinem juz dawno siedzi w internecie, ale oczywiscie nie powiem gdzie.

      • Może nie od 25 lat, nie będę się wypierał. Ale od momentu uzyskania stałego źródła dochodu. VOD, legalna kultura w internecie i wizyty w kinie mi wystarczają. I zdaję sobie sprawę, że brak nowych, dużych produkcji w legalnej dystrybucji internetowej to nie kwestia techniczna, ale w dużej mierze zaprezentowanego przez ciebie mindsetu.

    • Dla mnie liczy się duży ekran, dobry klimat i dobre nagłośnienie (w sumie jeszcze brak chrupaczy o co coraz trudniej).
      VOD to popierdółka – nie ten klimat, nie ten look, często poobcinane lub dostosowane pod internet, skompresowane. W ogóle szkoda wymieniać dalej.
      Jak ktoś chce naparzać filmy 7 dni w tygodniu, pomiędzy nimi wciągając na zmianę kilka seriali to VOD jest dla niego (przy okazji taniej wychodzi). Ja nie mam na to ani czasu ani tym bardziej ochoty.

      • VOD czy cokolwiek – nazwijmy to “w domu” – to zaleznie od budzetu i pomyuslu – mala sale w domu mozesz meic bez problemu – czy to duzy ekran – najczeswciej stosowane rzutniki cyfrowe – no ale jak ktos mieszka w klatce do 80m2 to o czym mowa XD

        Wole u siebie ogladac w “malej salce” z rzutnikiem – juz mi sie zwrocil – bez zbednego halasuinnych ludzi, swiatel bocznych i REKLAM jprd reklamy jak place za bilet XD

        klimat i naglosnienie jest lepsze jak potrafisz ogarnac, masz jakis budzet – no ale to nawet przy sredniej krajowej moglbys cos skolowac o ile nie mieszkasz w klatce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...