„Córka boga” pochłania klimatem. Film Małgorzaty Szumowskiej to bardzo alegoryczna i oniryczna opowieść

Recenzja/Film 28.05.2020
Nasza ocena:
„Córka boga” pochłania klimatem. Film Małgorzaty Szumowskiej to bardzo alegoryczna i oniryczna opowieść

„Córka boga” pochłania klimatem. Film Małgorzaty Szumowskiej to bardzo alegoryczna i oniryczna opowieść

W „Córce boga” Małgorzata Szumowska nie bierze jeńców. Już pierwszą sceną zapowiada, że mamy do czynienia z bardzo alegoryczną i oniryczną opowieścią. Tym samym reżyserka odważnie wchodzi na niezbadane do tej pory przez siebie tereny horroru.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

W swoim anglojęzycznym debiucie polska ulubienica Berlinale podąża folk horrorowymi tropami. Wprowadza nas do zamkniętej społeczności, aby wśród dziewiczej natury i w niepokojącym klimacie pokazać starcie pogaństwa z ortodoksyjną wiarą. Rzeczona grupa stworzyła swój własny kodeks moralny, niemający wiele wspólnego z zasadami obowiązującymi w znanej nam rzeczywistości. Dozwolone zachowania określa tu bowiem Pasterz. Mieszkające z nim w środku lasu żony i córki muszą bezwzględnie podporządkowywać się jego woli.

Podobnie jak Ari Aster w zeszłorocznym „Midsommar. W biały dzień”, Szumowska ma zamiar przedstawić z ducha feministyczną rewolucję.

Pokazuje więc, w jakim reżimie żyją kobiety zgromadzone wokół Pasterza. Ich codzienność składa się z obowiązków domowych i słuchania kazań swojego duchowego przywódcy. Wieczorem natomiast wybrana przez niego partnerka zobowiązana jest do „przyjęcia jego łaski”. Ich status jest bez znaczenia, bo mężczyzna może przemianować córkę na swoją żonę. Taki los planuje dla wiernej i posłusznej Selah. Nastolatkę wraz z pierwszą miesiączką zaczynają nawiedzać tajemnicze wizje, które razem z innymi czynnikami wywołają w niej potrzebę emancypacji. Mamy więc do czynienia z opowieścią inicjacyjną.

W „Córce boga” reżyserka za pomocą hiperboli opowiada o życiu kobiet w patriarchalnym społeczeństwie. Jej bohaterki sprowadzone są do roli wyjętych z wyobraźni Margaret Atwood podręcznych. Oprócz funkcjonowania jako reproduktorki muszą zaspakajać każdą potrzebę mężczyzny i walczyć o jego względy. Są w pełni podporządkowane jego woli. O taki stan rzeczy Szumowska z właściwą sobie swadą oskarża religię. Mnoży tym samym paralele z powszechnie znanymi dogmatami i wierzeniami. Fabularnym punktem zawiązującym narrację jest wygnanie z raju, a potem nie brakuje mnóstwa punktów wspólnych z Księgą Wyjścia.

Córka boga/Netflix

Szumowska wielokrotnie i na różne sposoby oskarżycielskim palcem wskazuje na katolicyzm.

Jej bohaterki nazywane są zbiorczo stadem i nieraz porównywane do owieczek. Często wspominają o biblijnej Ewie, a jedna z nich bez wątpienia wzorowana jest na postaci Lilith. Do tego Pasterz wygląda jak Jezus Chrystus, chociaż obdarzony jest charyzmą Charlesa Mansona. Reżyserka ponownie udowadnia, że ma reporterskie oko do wytykania zaściankowości i przywar danej grupy społecznej, ale nie krytykuje chrześcijańskiej wspólnoty. Tak jak we „W imię…” skupia się na tłamszącym indywidualność systemie. To on jest tutaj wrogiem numer jeden i trzeba go zniszczyć.

Opowieść nasączona jest buntem i sprzeciwem wobec panujących na świecie zasad. Widać to już w samej warstwie wizualnej. Zdjęcia Michała Englerta przywodzą na myśl dzieła prerafaelitów, którzy walczyli z wiktoriańskim i czysto akademickim charakterem sztuki. Bohaterki wyglądają jak postacie wyjęte z ich obrazów, a tonacja barwna zdominowana jest przez zieleń. Onirycznego klimatu dodaje filmowi rozmiękczone światło i przepełniona grozą muzyka Rafaëla Leloupa oraz Pawła Mykietyna. Tym samym wprowadzani jesteśmy w stan hipnozy. Rozciąganie wydarzeń w czasie i podbudowywanie ich atmosferą niepokoju nie pozwala oderwać się od ekranu.

„Córka boga” to senny koszmar nasączony odniesieniami do znanej nam rzeczywistości, z którego nie sposób się obudzić. Jednakże nie wszystko gra tu jak powinno. Pojedyncze sceny często nie posiadają takiego ładunku emocjonalnego, jakiego życzyłaby sobie Szumowska. Są puste i niepotrzebne. Wiele interesujących pomysłów inscenizacyjnych nie zostaje rozwiniętych czy chociaż wytłumaczonych, przez co wprowadzają w konfuzję. Pożądane w podobnych filmach tajemnica i niedomówienia często działają na niekorzyść produkcji, tworząc nieznośne fabularne luki.

Córka boga/Netflix

Bez wątpienia Małgorzata Szumowska ma wiele interesujących rzeczy do powiedzenia.

Mogłaby je jednak zmieścić w krótkim metrażu, bo tutaj zdarza jej się popadać w bełkotliwy ton. Powtarza swoje tezy do znudzenia, przez co serwuje widzom wydmuszkę owiniętą siecią znaczeń. „Córka boga” jest jednak dziełem tak frapującym, że zdenerwuje samozwańczych obrońców tradycji, a pozostałym da powody do głębszej refleksji nad otaczającym nas światem. Jeśli należycie do tej drugiej grupy, czeka na was film tyleż bezczelny i odważny, co fascynujący i przerażający.

„Córka boga” już dostępna na platformie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

25 odpowiedzi na “„Córka boga” pochłania klimatem. Film Małgorzaty Szumowskiej to bardzo alegoryczna i oniryczna opowieść”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...