Obejrzeli 500 filmów, żeby sprawdzić, w którym śmiano się z Polaków. Raport zniknął, ale mamy go

News/VOD 27.05.2020
Obejrzeli 500 filmów, żeby sprawdzić, w którym śmiano się z Polaków. Raport zniknął, ale mamy go

Obejrzeli 500 filmów, żeby sprawdzić, w którym śmiano się z Polaków. Raport zniknął, ale mamy go

Reduta Dobrego Imienia opublikowała dziś raport pt. „Możliwości przeciwdziałania zniesławieniom na platformach streamingowych typu Netflix”, w którym porusza tematykę potencjalnych przekłamań na temat historii Polski. Mieliśmy naprawdę dużo szczęścia, że zdążyliśmy zapoznać się z jego treścią, bowiem raport zniknął z sieci niemal tak szybko jak się pojawił. Dlaczego?

Informacja o tym, że w środę ukaże się raport dotyczący przekłamań historycznych dotyczących Polski i Polaków (a także — jak piszą twórcy dokumentu — „wadliwych kodów pamięci”) mających pojawiać się na platformach streamingowych, wywołała wśród internautów duże poruszenie. Wszystko zaczęło się od zarzutów formułowanych przez część publicystów pod adresem serialu „Jeszcze nigdy”:

Do formułowanych na Twitterze wątpliwości odniósł się Maciej Świrski, prezes fundacji Reduta Dobrego Imienia, który zapowiedział specjalny raport w tej sprawie:

Wpis Świrskiego wywołał kolejną falę komentarzy, tym razem bardzo ironicznych:

 

Raport widmo

Jak się okazuje, jesteśmy jednymi z niewielu „szczęśliwców”, którym udało się do raportu dotrzeć. Szumnie zapowiadany przez RDI dokument zniknął bowiem chwilę po tym, jak się pojawił. Próbowaliśmy ustalić, dlaczego tak się stało. Niestety, przynajmniej na razie, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Niedługo będziecie mogli przeczytać naszą analizę raportu.

 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (33)

256 odpowiedzi na “Obejrzeli 500 filmów, żeby sprawdzić, w którym śmiano się z Polaków. Raport zniknął, ale mamy go”

  1. Generalnie problem istnieje. Chodzi nie tylko o to, że Europę okupowali nie Niemcy (a już nie daj Boże Rosjanie, którzy ich wyparli), a bliżej nieokreśleni “naziści” czy “faszyści”, do których uczniowie i studenci na Zachodzie już niedługo będą zaliczać przedwojenne rządy Piłsudskiego i AK. Do niedawna obowiązywał w filmach, i nie tylko, określony stereotyp Polaka (przykład – jedyne polsko brzmiące nazwisko, “Kowalsky” bodaj, w “Gwiezdnych Wrotach”, to największy głupek ze wszystkich żołnierzy (bo wśród naukowców nie ma takich nazwisk), a w jednej scenie – wręcz tchórzliwy zdrajca, wymachujący białą flagą, kiedy inni zacięcie się bronią. Generalnie Żelazna Kurtyna do dziś tkwi w umysłach ludzi. Lekturą obowiązkową w szkołach na Zachodzie są “Dzienniki Anny Frank”, nie jest, opowiadająca o rzeczywistości na wschodzie Europy wspaniała książka Veroniki Hort (Hanki Ordonówny) “Tułacze dzieci”. Inny przykład – mam książkę “Samoloty II Wojny Światowej”. W grubym tomiszczu wymieniony chyba każdy podtyp Spitfajera czy Messerszmita, jakieś trzeciorzędne samoloty włoskie, japońskie czy francuskie, o “Łosiach” “Karasiach”, “Jastrzębiach” “jedenastkach” które miały pierwsze zestrzelenia w tej wojnie ani słowa. Zresztą proszę sobie przejrzeć dowolny katalog zachodniej firmy modelarskiej – między Berlinem a Moskwą czarna dziura, nie było nic. Albo stronę internetową “Creative Park” Canona z modelami papierowymi dla posiadaczy drukarek (dobre na czas pandemii) – dokładnie to samo. Od czasów “Casablanki”, gdzie bohaterem najważniejszego Ruchu Oporu w Europie jest… Czech (!!!), ma się wrażenie, że na Polaków istnieje jakiś “zapis”, nie wolno mówić o zasługach ludzi, na których zdradzeniu zbudowano powojenny ład. Największa tajemnica wojny… To nie jest kwestia zniesławienia, to jest kwestia głębokiej ignorancji, dzięki której zniesławianie jest możliwe.

    • To samo można powiedzieć o destrukcyjnej roli kościoła katolickiego na Europę. Nigdzie nie uczy się, że KK jest obcy kulturowo w Polsce i Europie. Ta religia pochodzi z Bliskiego Wschodu i kłóci się z tradycjami polskimi. Podwaliny pod ład w Europie dała starożytna Grecja i Rzym – gdzie szanuje się kobiety (macierzyństwo, są nawet Boginie), a w katolicyzmie – pogarda dla kobiet to chleb powszedni. Już nie mówiąc o kulturze rzymskiej, gdzie liczy się działanie, obrona Ojczyzny, a w katolicyzmie – króluje ignorancja (wiedza jest groźna), lenistwo (i tak ode mnie nic nie zależy, bo wszystkim steruje bóg itd). ….
      Pomijam temat usunięcia 2 przykazania przez KK, czy prześladowanie mniejszości

      • Pomijając już fakt, ze wiedzę o chrześcijaństwie, Europie i Polsce (o antyku nie wspominając) masz niczym żywcem zaczerpniętą z jakiegoś krótkiego kursu dla młodych komunistów, to jaki to ma związek z omawianym tematem? Wszędzie się musicie wciskać z tym swoim walczącym ateizmem?

      • A kojarzy Pan, że w tym poście nie chodzi o zwierzęta? :D Tak to jest, jak nawet Polak ma historię swojego kraju w głębokim poważaniu. Tu nie chodzi o żadne leczenie kompleksów tylko o historyczną rzetelność.

        • Doskonale kojarzę. Proszę sobie wyobrazić że istnieją dobre modele tychże samolotów produkowane przez polskie firmy. Niektóre bardzo dobre. Dodam, że pierwszy model Karasia robiła francuska firma Heller. I był to jeden z pierwszych modeli polskich samolotów w ogóle. Muszę też Pana wyprowadzić z błędu – w każdej z tych maszyn “nasz” był tylko płatowiec a część wymagająca zaawansowanej inżynierii czyli silnik był obcy. Nie darmo przed wybuchem wojny kupiliśmy 100 Hurricane. Wspominam o tym tylko dlatego, że Polacy mają bardzo wydumane pojęcie o własnej historii. Tak polski ruch oporu był ważny ale jego wkład w wojnę relatywnie niewielki. Nie porównujmy naszych osiągnięć z jugosłowiańskimi ruchem oporu. No ale oczywiście my Polacy złoci ptacy. Zapewniam Pana że żaden Serb nie wpadł na pomysł żeby zgłaszać pretensje do Casablanki.

          • Clou mojej wypowiedzi była “historyczna rzetelność”. Przytoczone przez Pana fakty jak najbardziej się w to założenie wpisują. Polacy nie byli kryształowi i rzeczywiście wielu z nas ma, jak Pan to nazwał, wydumane pojęcie swojej historii. Nie uważa Pan jednak, że rzetelność historyczna powinna działać w obie strony i jeżeli fakty zostają zniekształcone na naszą niekorzyść (polskie obozy koncentracyjne), to należy reagować? Jeżeli podczas podróży do Meksyku czy Argentyny na wieść o tym, że jestem Polką nazywają mnie nazistką i morderczynią Żydów, to chyba coś poszło nie tak…

    • Generalnie, to jeśli problem istnieje to o wiele mniejszy niż staramy się wykazać, a wylewanie żalu na siłę nic nie pomoże.

      Jak się szuka tylko negatywnego przekazu, to się tylko taki znajdzie.

      Do niedawna obowiązywał w filmach, i nie tylko, określony stereotyp Polaka (przykład – jedyne polsko brzmiące nazwisko, “Kowalsky” bodaj, w “Gwiezdnych Wrotach” …)

      Ok, służę przeciwnymi przykładami:

      – Cała seria “Mad Max” (1979 – 2015) – główny bohater Mel Gibson, a później Tom Hardy jako Max Rockatansky
      – Kultowy, szczególnie w USA “The Big Lebowski” (1998) braci Cohen – nazwisko głównego bohatera w tytule, Jeff Bridges.
      – “Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki” (1989) – główny bohater, naukowiec Wayne Szalinski (tak, trochę zakręcony, ale zdecydowanie pozytywny)
      – “Gran Torino” (2008) – główny bohater, Clint Eastwood jako Walt Kowalski
      – “7 psychopatów” (2012) – Christopher Walken wprawdzie jako Hans, ale jego polskość jest przez chwilę nawet istotnym elementem fabuły
      – “Znikajacy punkt” (1971) – główny bohater, Barry Newman jako Kowalski
      – “Lego: Przygoda” (2014), popularna kreskówka – główny bohater Emmet Brickowski
      – “Potwory i spółka” (2001), kolejna kreskówka – jedna z głównych postaci Mike Wazowski
      – “Madagaskar” i “Pingwiny z Madagaskaru”, ponownie bardzo popularne kreskówki – Kowalski jako jeden z głównych bohaterów, naukowiec czy tam inżynier.

      Nie wiem ilu chcesz Polaków w zagranicznych produkcjach, ale jest tego przecież i więcej.. Specjalnie nie ruszałem dotykających tematów wojennych, już sam “Wybór Zofii” (1982) z Meryl Streep jako pierwszy pierwszy przychodzi do głowy.. Nie wiem czy jej dramat jako matki w filmie nie jest dla Ciebie dostatecznie reprezentatywny czy za mało heroiczny… Nie mam pojęcia.

      Narzekania nad wyborem “Dzienników Anny Frank” nad “Tułaczymi dziećmi” nie chcę zbytnio komentować, bo wybacz ale brzmi to trochę jak licytacja na krzywdy i jest lekko niesmaczne.

      Może zamiast biernie patrzeć i biadolić jak nas z historii wycinają ludzie, którzy w sumie po prostu kręcą amerykańskie filmy i nie mają obowiązku robić tego “pod nas” sami zaczęlibyśmy robić jakieś lepsze filmy wojenne? Bo o ile nasza kinematografia nieźle się ostatnio podciągnęła to jak ruszamy tylko drugą wojnę światową wychodzą zazwyczaj tak pompatyczne produkcje, że trącą zwyczajnie kiczem. A ciekawych historii do zekranizowania faktycznie mamy pod dostatkiem.

      Osobiście zgodzę się z punktowaniem “Polskich obozów koncentracyjnych” w zagranicznych filmach dokumentalnych i fabularnych. Faktycznie taki skrót myślowy trochę razi. W ogóle nie ma chyba nic złego w pilnowaniu swojego wizerunku, ale nie idźmy też w ekstrema, bo osiągniemy przeciwny skutek do zamierzonego.

      • Problem istnieje, ale zmniejsza się, w miarę jak Polska wychodzi z pojałtańskiej “czarnej dziury” i odzyskuje znaczenie na scenie światowej. Im silniejsi jesteśmy (i zaznaczamy w najbardziej rażących przypadkach ze potrafimy oddać), tym trudniej zrobić z nas “chłopca do bicia”. Obecnie większy problem jest w totalnym zapomnieniu, niż w coraz bardziej incydentalnym szkalowaniu (choć istnieją obydwa). Zgodzę się, ze polskie nazwiska są dość popularne w USA (wystarczy poczytać “listę płac” pod dowolnym filmem, niemal zawsze znajdzie się kilka lub kilkanaście znajomo brzmiących). Pisałem o “Gwiezdnych Wrotach” bo to był przykład ewidentnie złej woli, wyjątkowo drażniący – scena poddawania się Kowalskiego nie służyła w rozwoju akcji niczemu, sprawiała wrażenie dodanej na siłę.
        To nie jest narzekanie na “Dzienniki Anny Frank”, tylko na totalną nieświadomość tego, co się działo w naszej połowie Europy! Co się może bardzo źle dla nas skończyć (wyjaśniałem to dokładnie w sąsiednim komentarzu, wyjątkowo rozbudowanym, który zniknął przez noc – też mogę “biadolić”, że mnie wycinają ludzie, którzy nie mają obowiązku bronić polskiej racji stanu ;-). A “Tułacze dzieci” to taki idealny plaster na dziurę w pamięci – w postaci szkolnej lektury. “Anna Frank” to przykład na to, ze nie jest to jakiś abstrakcyjny projekt, tylko postulat konsekwencji w realnie istniejącej i świadomie prowadzonej polityce walki z amnezją historyczną. Można? Da się? To proszę kontynuować zszywanie Europy i procesy integracyjne w tym kierunku, bo inaczej to będzie jakaś kolonialna inkorporacja, nie żadne zjednoczenie.
        Oczywiście, ze najlepszą metodą na złe filmy jest kręcenie dobrych filmów, zresztą omawiany raport Reduty dokładnie to mówi. Problem tylko w tym, ze z machiną Hollywoodu jeszcze nikt – przynajmniej do czasów kręcącego już własne produkcje Netflixa – nie wygrał (oni na animację sierści jednego futrzaka potrafili wydać więcej, niż my wydawaliśmy na cały “wysokobudżetowy” film, o posiadaniu rozbudowanej machiny reklamy i dystrybucji nie wspominając). Edukacja musi być wielotorowa i nastawiona na współpracę, nie tylko konfrontację.
        Problem z Fundacją Dobrego Imienia polega na tym, ze tego typu projekty potrzebują spektakularnych sukcesów dla zaznaczenia swojej działalności, a o takie coraz trudniej w walce z “miękką” propagandą, działającą metodą “korodowania” wizerunku – drobnych przegięć czy statystycznych zafałszowań rzeczywistości, coraz rzadziej walącą młotem. “Polskie obozy” pojawiają się, dzięki reakcjom Polaków, coraz rzadziej. Swoją drogą szkoda, ze kiedy prezydent Obama (na dodatek na uroczystości honorowania pamięci Jana Karskiego, “kuriera z Warszawy”, który usiłował zaalarmować bardzo nie chcący usłyszeć tego świat o Holocauście!) użył nieszczęsnego zwrotu “polskie obozy”, nie znalazł się nikt przytomny, kto by Mu odpowiedział, ze “polskie obozy” to dokładnie taki sam problem jak “amerykańskie zamachy terrorystyczne” z 11 września. Sprawa by była wyjaśniona głośno, dobitnie i z medialnym hukiem.

        • Nikt nie wycina Twoich komentarzy, Disqus ma błędy – moje też nieraz znikają.

          Jak polskie nazwiska są w dobrym kontekście – to są popularne i tyle. Dobrej woli nie będziemy zakładać.

          Jak w złym kontekście – To musi być spisek, jakieś siły starają się nas po cichu oczerniać. Zła wola.

          Rozumiem, że gdyby nieogarnięty poddający się żołnierz w “Gwiezdnych Wrotach” miał na nazwisko Vasquez to byłby to atak na Meksykanów i powinni odpierać, Jeśli Schneider to na Niemców, Smith obrażałby Anglików.. I tak w kółko. Pewnie nie liczysz w filmach głupich lub negatywnych postaci o nazwiskach sugerujących inne pochodzenie niż Polskie co? Jak McConnor jakiś będzie machał białą flagą to jest ok.

          O swój wizerunek trzeba dbać, ale przecież to już jest jakieś totalne podejście – Polak wszędzie musi być pokazany dobrze, w najgorszym wypadku neutralnie bo inaczej się obrażamy. Wszystko co nas dotyczy musi obracać się dookoła drugiej wojny światowej i naszego wizerunku. Nawet film o podróży na inną planetę przez egipskie wrota.

          Jak Ci podam pierwsze lepsze 9 filmów gdzie postać z polskim nazwiskiem jest postacią pozytywną, przy okazji główną i o niej jest film to spokojnie sobie to zignorujesz, zrzucisz na przypadkową popularność naszych nazwisk i dalej będziesz pisał to tym jak to dobrze, że zaczynamy pokazywać, że umiemy odpowiadać na ciągłe skryte ataki. Trochę paranoja.

          • Ależ ja nie zaprzeczam, ze są na świecie ludzie, którzy Polskę i Polaków lubią, są tez i tacy, którym jest obojętna, ale nie brakuje i takich, którzy nas zdecydowanie nie lubią. Oraz tacy, którzy mają polityczny interes w szkalowaniu Polski, sprawianiu aby tych nielubiących było jak najwięcej i tej polityce należy się zdecydowanie przeciwstawiać. Sam mogę podać parę pozytywnych przykładów (epoka seriali policyjnych przyniosła takie produkcje jak “Banaczek”, brzmiący bardziej po czesku, ale cytujący stale “stare polskie przysłowia” – o granacie w zupie przykładowo, albo “Starsky i Hutch”), ale to do dyskusji o oczernianiu wnosi to tyle, co udowadnianie, ze w zupie z muchomorami są także borowiki.
            Nie chodzi o to, żeby wybielać i idealizować nasz wizerunek, tylko przeciwstawiać się temu oczernianiu. Owszem, nieraz to trudno rozróżnić, zwłaszcza w warunkach gorących sporów, dalekich od akademickich dyskusji. Jak Cię inni nagle zaczną znienacka “przypadkowo” kłuć szpilkami, to zaczniesz reagować nerwowo i podejrzliwie, wzbudzając śmiech oraz budując sobie wśród nieświadomych opinię histeryka. To jest właśnie taka sytuacja.

            “Błędy” w Disqusie pojawiają mi się ostatnio dosyć często na Spiderswebie (nie u wszystkich dziennikarzy), kiedy napiszę coś nie po myśli prowadzącego, najczęściej gdy skontruję wykładane na tym zaangażowanym portalu polityczne tezy. To są niezwykle inteligentne błędy.

          • Błędy pojawiają się losowo nie martw się, nikt Cię nie cenzuruje. O wiele bardziej zaangażowane politycznie teksty pojawiają się bez problemu. Czasem nie mogę włączyć w ogóle sekcji komentarzy zanim cokolwiek napiszę.

            Oczernianiu można się przeciwstawiać, tyle że jakiegoś bezpośredniego oczerniania jest tyle co nic. Lista Reduty Dobrego Imienia jest już dostępna i co? Na ponad 570 filmów uznali, że 17 (0.5%) ma treści dla nas obraźliwe.

            Wg listy takie krzywdzące przekłamanie historyczne to np:

            – słowa 85 żyda, który przeszedł holokaust mówiącego w filmie dokumentalnym, że był świadomy, że polski kapuś może go zastrzelić

            – Jedno zdanie w serialu Czarnobyl, które wg. bardzo naciąganej teorii Reduty sugeruje, że Polacy dokonali pogromu na Żydach

            – Polski miód (!!!) niesłusznie oskarżony w serialu o domieszki jakiegoś antybiotyku.

            To w takim stylu mamy wyszukiwać oczernianie? Mówiąc, że zdanie gościa, który doświadczył bezpośrednio Holokaustu jest kłamliwe bo nam nie pasuje? Wyłuskując na siłę jedno zdanie z serialu o katastrofie elektrowni? Czepiając się, że ktoś powiedział coś nie tak o miodzie naszej produkcji?

            Przecież to niepoważne.

          • Co do wycinania komentarzy – pozwolę sobie mieć inne zdanie. Zresztą narzekania na kasowanie po róźnych Bezprawnikach tekstów nie pasujących to przepychanych w artykuĺach tez są dość częste. Kilka moich komentarzy sprzed roku czy dwóch zdaje się do dzisiaj “oczekuje na moderację”, podczas gdy inne wysłane przez dyskutantów w tym samym czasie pojawiły się niemal od razu. Czy Ty wstępując na redutę obrony dobrego imienia SW ;-) nie utożsamiasz tego czasem z przeciwstawianiem się tzw. spiskowym teoriom widzenia świata? Tak na marginesie, historia ludzkości to w lwiej części historia spisków (taka jest ludzka natura). Różnica polega na tym, że jest to historia spisków w olbrzymiej części nieudanych, mało komu udało się zrealizować swe plany choćby w połowie, żadne “oni wszystko mogą, wszystko kontrolują, rządzą światem”. Plany zrealizowane w 80-90 procentach to białe kruki. Hitler spiskował przeciw Stalinowi aby podbić Azję i przegrał, Stalin przeciw Hitlerowi (i Zachodowi), aby doprowadzić do wybuchu wojny światowej i “wyzwolić” spod kapitalistycznego jarzma Europę, kiedy “imperialistyczne psy pozagryzają się nawzajem”, co w ostateczności udało mu się tylko połowicznie, a przedtem o mało włos nie doprowadził do zagłady własnego państwa. Wszyscy spiskują, uproszczeniem jest tylko traktowanie rzeczywistości jako wynik udanej realizacji czyichkolwiek planów.

            Co do raportu – Reduta przeprowadziła szczegółową analizę sytuacji z której wynika, że przekłamania istnieją, ale nie są masowe (aczkolwiek nawet drobne korekty rzeczywistości nieraz wystarczą do manipulacji), istotniejsze są niedopowiedzenia, wszystko czego widzowie tych filmów zostaną nieświadomi, sądząc, że poznali temat. Środowiska, którym z różnych powodów zależy na zdezawuowaniu Reduty (czy generalnie idei takich analiz) koncentrują się na trzeciorzędnych szczegółach analizy, pomijając wnioski.

            Raport akcentuje również fakt, że nie jest istotny jedynie obraz Polaka, ale także jego kontekst, całokształt, tło, np. obraz Niemca, dobrego żołnierza Wehrmachtu, który zajmuje się pisaniem ckliwych listów do żony, jeńców roztrzeliwuje nad wyraz niechętnie, a jego poparcie dla Hitlera sprowadzało się do stwierdzenia, że dzięki niemu spadĺo bezrobocie. Albo czerwonoarmisty, który heroicznym wysiłkiem darował światu wolność.

            Drobne przekłamania również są istotne. Zdanie uzasadniające, czemu Czarnobyl jest pustynią bez historii i tradycji brzmi ogólnikowo, ale w przeciętnym widzu który “wie” o “odwiecznym antysemityzmie Polaków” pozostawia przekonanie, że “najpierw Polacy wymordowali Żydów, potem Rosjanie Polaków, na koniec Niemcy Rosjan”. Taka efektowna parabola.

            Tak w skrócie, najistotniejsze:
            Obecnie największym problemem nie są przekłamania w filmach, tylko brak wiedzy na temat Polski. I polityka historyczna innych państw, dla których filmy są tylko jednym z narzędzi (“Nasze matki, nasi ojcowie”). Sorry, muszę iść do pracy, te dwa linki dobrze tłumaczą istotę problemu (jeden pisze o naszej sytuacji sprzed ponad dekady).
            https://fakty.interia.pl/opinie/ziemkiewicz/news-i-ty-zostaniesz-antysemita,nId,2557815
            https://dorzeczy.pl/kraj/59061/Ziemkiewicz-Polin-za-8-mln-zl-rocznie-zajmuje-sie-robieniem-z-Polakow-antysemitow.html

            Naistotniejsze jest to, że żyjemy w swojej informacyjnej banieczce, nie widzimy chmur, jakie się gromadzą nad naszymi głowami. Chodzi o to, czy za parę lat, kiedy historia znowu przyspieszy, będziemy w powszechnej opinii pełnoprawnymi członkami wspólnoty międzynarodowej, czy jakąś ciemnotą, za którą nie warto nadstawiać głowy. A dzisiaj to, że ktoś gdzieś półgębkiem przyzna nam rację co do przekłamań, nic nie znaczy.

          • Krótki cytat z http://ricardomoscicki.com/o/ziemkiewicz/index.html

            Tu chodzi o stereotyp poręczny jak cep, taki, który jest w stanie przyswoić przeciętny Amerykanin.
            Ą przeciętny Amerykanin, co może nie wszyscy wiedzą, jeśli chodzi o historię Europy to człowiek zupełnie z Księżyca. Amerykanka z wyższym wykształceniem, na wysokim stanowisku, potrafiła pal­nąć do mojej znajomej: no przecież polski rząd musiał pozwolić Hitlerowi, żeby zbudował Auschwitz właśnie u was – i nawet trud­no mieć do niej pretensje większe, niż do kilkuletniego dziecka. Je­śli Amerykanie w kółko słyszą o polskim antysemityzmie, polskich obozach koncentracyjnych, i o nazistach – to oczywiste, że coraz większa ich część jest przekonana, że owi naziści to właśnie Polacy.

          • Ziemkiewiczowi jak pokazać krowę na polu to znajdzie aspekt żydowski lub antypolski.

          • No i masz ironię. Moja odpowiedź na Twój komentarz nie pojawiła się :D

            Zaloguj się na oficjalnej stronie disqus. Tam są na Twoim profilu wszystkie Twoje komentarze, czasem można sprawdzić przyczynę. Wklejam poniżej mój oryginalny wpis – został oznaczony mylnie przez disqus jako spam.

          • Masz prawo mieć własne zdanie co do komentarzy – i masz rację, że uważam to za spiskową teorię ;) Dlaczego?

            Komentarzy przedstawiających Twój punkt widzenia jest sporo i nie znikają. A sporo też osób pisze podobnie, ale agresywniej od Ciebie – byłyby wycinane.

            Moje komentarze też się nie pojawiają a mam w nich odmienne zdanie

            Moje wypowiedzi też leżą w moderacji od zawsze na zawsze – chyba po prostu mało kto to przegląda. Komentarze pod artykułami mają tu żywotność kilku dni, nie ma pewnie sensu cofać się ciągle i moderować czegoś, czego już nikt nowy nie czyta.

            Tak czytam co napisałeś i raczej nigdy się nie zgodzimy do końca. Wiem o co Ci chodzi, ale filmy można w nieskończoność dzielić na ułamki szukając niedopowiedzeń i dodając do nich ukryte motywy. Nigdy wszystkich nie zadowolisz.

            Tak jak napisałem Ci w innym komentarzu a do czego się nie odniosłeś – Gdyby tchórzliwy Kowalski w “Gwiezdnych Wrotach” miał na nazwisko Garcia to Meksykanie powinni się oburzyć i szukać spisku?

            Uważam, że trzeba pilnować podstawowych prawd i jasne, że są ludzie, którzy chcą zmieniać historię w kinematografii. Ale też nie ma co dzielić włosa na czworo. Umówmy się – wizerunki złagodnieją bo taka jest kolej rzeczy. Napoleon też był kiedyś uważany za zbrodniarza, a teraz jest w kreskówkach. Nie mówiąc już o takim Dżingis Khanie. Nie da się żyć przeszłym konfliktem w nieskończoność i patrzeć na wszystko przez ten pryzmat na wieczność. A przekłamania historyczne to w filmach codzienność i to w każdej dziedzinie.

            99% wizerunku Wehrmachtu to klasyczny niemiecki nazistowski strzelający żołnierz w filmie i tyle. Jak w 1% pokażą, że tam też ludzie służyli to spisek i afront od razu? Przecież to zwyczajnie prawda. To co Reduta napisała o tej formacji w kontekście filmu “Furia” to przecież niepoważne.

            Podobnie akcja z serialem Czarnobyl. Przeciętny widz nie wie o “odwiecznym antysemityzmie Polaków” bo to jest niszowa narracja. Ty na nią zwracasz uwagę, bo się tym interesujesz. Przeciętny człowiek ma to gdzieś bo tym zwyczajnie nie żyje. Szczególnie jeśli nie jest z naszego regionu Europy. Więc nawet nie zwróci uwagi na jakieś sugerowane podteksty w jednym zdaniu serialu o awarii reaktora. Przyszedł o elektrowni oglądać i na tym się skupia.

            Popisać możemy, ale Ziemkiewicza mi nie podrzucaj, bo akurat strasznie gościa nie trawię ;)

            Taką my mamy swoją banieczkę jak inni mają swoje. Nam robią chmury nad naszą, my robimy innym. Takie życie. Róbmy swoje, róbmy dobre nasze filmy to wszystko będzie dobrze.

          • Problem istnieje, dzięki ostrym reakcjom maleje, obecnie dużo większym problemem jest ignorancja, kompletna nieznajomość naszej części Europy, Żelazna Kurtyna ciągle tkwiąca w ludzkich umysłach. Co umożliwia między innymi łatwe manipulowanie ignorantami.

          • To jak dużo wiesz na temat USA? Bo coś czuję, że niewiele. Położenie kilku miast, stanów, coś tam na temat historii. A wielu Amerykanów nie jest w stanie nawet znaleźć USA na mapie świata, więc jakieś wyssane z palca manipulacje mają głęboko w dupie, bo nawet nie będą w stanie znaleźć kraju, którego dotyczą. Polacy mają dziwne przekonanie, że reszta świata daje jakieś wielkie jebnanie o ten kawałek terenu nad Wisłą.

      • No to ja mam pecha. Z reguły jak w filmie pokazuje się lub wspomina o jakimś Polaku to raczej w kontekście roboli lub pracowitych aczkolwiek fajtłapowatych, którym nie do końca można ufać ;)

        • Jasne, że tak nas też bardzo często pokazują. I nic w tym fajnego.

          Ale rozumiem, że w związku z tym stworzymy kolejną organizację, która będzie badała częstotliwość wizerunku Polaka w kinematografii jako robotnika z podziałem na budowlanego, portowego, drogowego.. ;)

          Raz nas pokazują lepiej, raz gorzej.Tak jak wiele innych narodów. Przecież tacy biedni Albańczycy to prawie zawsze w filmach handlują żywym towarem. Jak widzę Albańczyka czy Serba w filmie kryminalnym to na 90% ma transport kobiet w kontenerze portowym. A pewnie pełno tam u nich sympatycznych ludzi co się tym nie trudnią ;)

          Pilnować wizerunku w podstawowych kwestiach historycznych warto. Ale zamiast analizować tysiąc razy każde zdanie o Polsce za granicą może róbmy po prostu dalej i więcej swoje filmy. Dobre się obroni samo, a mamy zdolnych ludzi. A fochy na prawo i lewo tylko ośmieszają temat.

          A tak poza tym.. Nikt tego nie chce głośno mówić, ale my też kiedyś sami często przedstawialiśmy się na zachodzie jako Ci poczciwi ludzie co żyją z ziemi i są tylko nękani wojnami i okupacjami. Nasze własne filmy nas często pokazywały jako pracowitych, prostych i fajtłapowatych. To też pokutuje.

          • Kiedyś poznałem obywatela Ukrainy, spotkaliśmy się z nudów na piwo i mówie, że w sumie to idę do kina bo nowy polski film wyszedł jak się okazało, że nie wojenny jego reakcja była mniej więcej taka “To w Polsce produkuje się inne niż wojenne filmy”.

            Po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że faktycznie produkcje, które się odbijają echem w innych krajach to same wojenne czy ogólnie historyczne (Gdzie Polacy to zwykle ci poszkodowani). Opcjonalne te o pedofilii lub chwalące (wbrew prawdzie historyczne) papieża.

          • Bo wartościowe filmy można kręcić o tym, co nas boli. Inni nie mają takiej traumy. Francuzi szybko i z ulgą poddali się Niemcom, po czym poszli bawić się z nimi do kabaretów, Anglicy walczyli ostro, ale zgodnie z cywilizowanymi regułami (na jedynych angielskich terenach okupowanych przez Niemców – wyspa Jersey na Kanale La Manche – jedyną szykaną było wprowadzenie nauki niemieckiego w szkołach). U nas szkoły pozamykano, można było być bezkarnie zastrzelonym za nie zejście z drogi Niemcowi, nie zdjęcie czapki albo za krzywe spojrzenie. Zginął co szósty Polak, zburzono nam stolicę, okupanci solidarnie wymordowali elity, niedobitki zostały na emigracji. Społeczeństwo zostało przeorane nieodwracalnie (a po wojnie kształtowane “inżynierią społeczną” na komunistyczną modłę). Niemal w każdej rodzinie ktoś zginął, z niektórych nie został nikt. Temat wojny jeszcze długo będzie gościł na naszych ekranach. Mamy o czym opowiadać światu.

            A co do Papieża…
            https://archiwum.rp.pl/artykul/1427386-Grzech-zapominania.html

    • Jak znajomi ze Stanów robili sobie żarty z Holokaustu i w końcu mnie szlag trafił i poprosiłam, żeby przestali, dostałam informację zwrotną – jesteś Żydówką? Wiedzieli, że jestem Polką. Jak odpowiedziałam “No nie, jestem Polką, przecież wiecie”. “To czemu się rzucasz?” i musiałam im tłumaczyć, że Polaków też zabijano podczas Holokaustu, w takich samych liczbach, bo tego im nikt w szkole nie powiedział… A jak już coś o Polsce było to mieli to szczerze w dupie i szli grać kolejną partyjkę w Overwatcha na PS4. Załamać się szło.

    • Ten elaborat jest tak oderwany od rzeczywistości, że nawet nie chce mi się go orać. Wyciągnąłeś film sprzed 30 lat i udajesz, że masz dowód. To może coś nowszego? Przez 13 sezonów serial ”Teoria wielkiego podrywu” pokazuje Żyda jako najgłupszego z całej grupy przyjaciół, elaboratów w obronie dobrego imienia Żydów na spiderweb nie stwierdzono. Jak sobie coś wdrukujesz do głowy, to sobie znajdziesz spisek, że ojciec i matka byli w zmowie przeciwko tobie.

      • To nie dowód, to przykład. Akurat na tyle irytujący swoją nachalnością, że utkwił w pamięci. Nie da się oczywiście udowodnić czyichś intencji, można jedynie pokazywać skutki takich zagrywek – utrwalone w społeczeństwie stereotypy na temat Polaków, które nie wzięły się znikąd. Można też zastanawiać się, czy zjawisko kulturowe mające już nawet własne określenie: “polish jokes” (np. te wszystkie sprzedawane kiedyś w sklepach że “śmiesznymi” rzeczami “polskie kubki” z uszkami od środka czy “polskie rewolwery” z lufami odwróconymi w kierunku strzelca) to skutek, czy przyczyna tych stereotypów. Czy jedno i drugie jednocześnie w samonapędzającym się już mechanizmie.

  2. Generalnie problem istnieje. Chodzi nie tylko o to, że Europę okupowali nie Niemcy (a już nie daj Boże Rosjanie, którzy ich wyparli), a bliżej nieokreśleni “naziści” czy “faszyści”, do których uczniowie i studenci na Zachodzie już niedługo będą zaliczać przedwojenne rządy Piłsudskiego i AK. Do niedawna obowiązywał w filmach, i nie tylko, określony stereotyp Polaka (przykład – jedyne polsko brzmiące nazwisko, “Kowalsky” bodaj, w “Gwiezdnych Wrotach”, to największy głupek ze wszystkich żołnierzy (bo wśród naukowców nie ma takich nazwisk), a w jednej scenie – wręcz tchórzliwy zdrajca, wymachujący białą flagą, kiedy inni zacięcie się bronią. Generalnie Żelazna Kurtyna do dziś tkwi w umysłach ludzi. Lekturą obowiązkową w szkołach na Zachodzie są “Dzienniki Anny Frank”, nie jest, opowiadająca o rzeczywistości na wschodzie Europy wspaniała książka Veroniki Hort (Hanki Ordonówny) “Tułacze dzieci”. Inny przykład – mam książkę “Samoloty II Wojny Światowej”. W grubym tomiszczu wymieniony chyba każdy podtyp Spitfajera czy Messerszmita, jakieś trzeciorzędne samoloty włoskie, japońskie czy francuskie, o “Łosiach” “Karasiach”, “Jastrzębiach” “jedenastkach” które miały pierwsze zestrzelenia w tej wojnie ani słowa. Zresztą proszę sobie przejrzeć dowolny katalog zachodniej firmy modelarskiej – między Berlinem a Moskwą czarna dziura, nie było nic. Albo stronę internetową “Creative Park” Canona z modelami papierowymi dla posiadaczy drukarek (dobre na czas pandemii) – dokładnie to samo. Od czasów “Casablanki”, gdzie bohaterem najważniejszego Ruchu Oporu w Europie jest… Czech (!!!), ma się wrażenie, że na Polaków istnieje jakiś “zapis”, nie wolno mówić o zasługach ludzi, na których zdradzeniu zbudowano powojenny ład. Największa tajemnica wojny… To nie jest kwestia zniesławienia, to jest kwestia głębokiej ignorancji, dzięki której zniesławianie jest możliwe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...