Canal+ stworzył pierwszą „telewizję”, z której chce mi się korzystać

Felieton/VOD 20.05.2020
Canal+ stworzył pierwszą „telewizję”, z której chce mi się korzystać

Canal+ stworzył pierwszą „telewizję”, z której chce mi się korzystać

Testuję nową usługę wideo na żądanie od Canal+ od tygodnia i już wiem, że zagości ona u mnie na dłużej. To pierwsza telewizja, z której faktycznie chce mi się korzystać.

Jak tylko usłyszałem, że Canal+ planuje uruchomić nowy serwis typu VOD, moje podekscytowanie mieszało się z niepokojem. Brakowało na polskim rynku nowoczesnej usługi od tej, ale obawiałem się, że jej polski oddział wykorzysta jedynie francuską markę MyCanal, by okryć tym brandem kolejną usługę wideo na żądanie stworzoną własnym sumptem.

Na szczęście Platforma Canal+ zdecydowała się na coś zgoła odwrotnego. Ta nowa telewizja przez internet, która funkcjonuje pod prostą nazwą Canal+, żeni technologię rozwijaną na potrzeby całej grupy z biblioteką treści oraz rekomendacjami dostosowanymi na potrzeby lokalnego rynku.

Canal+ przez internet to też zaś pierwsza „telewizja”, z której chce mi się korzystać.

Wcześniej nie odczuwałem w ogóle takiej potrzeby — pewnie dlatego, że za dzieciaka nigdy nie miałem w pokoju telewizora. Z tego powodu nie wyrobiłem sobie nawyku skakania po kanałach, a po wyprowadzce z domu rodzinnego nie odczułem potrzeby opłacania kablówki. Nawet gdy kilka lat temu nabyłem swój pierwszy własny telewizor, to głównie po to, by robił za ekran do konsoli.

netflix za darmo petycja

Nic jednak dziwnego, skoro moje potrzeby filmowo-serialowe od zawsze wypełniał i nadal wypełnia internet. Do tego chociaż miałem dostęp do takich usług jak Player.pl, Ipla, Play Now czy nc+GO, to po zakończeniu testów redakcyjnych o nich zapominałem i wracałem do starych znajomych: Netfliksa, HBO GO i Prime Video (a do tej listy niedawno dołączył niespodziewanie Apple TV+).

Wygląda jednak na to, że ikona Canal+ zagości na stałe na pulpitach moich urządzeń mobilnych i w menu Apple TV.

Nie przekonałem się do telewizji na żywo, tak się już do niej nie przekonam, ale transmisje linearne są tylko częścią nowej oferty Platformy Canal+. Nie mam też dzieci i nie jestem kibicem, więc pakiety Kids oraz Sport również są mi zbędne, ale wystarczył rzut oka na zawartość pakietów Film i Fun&Info i już wiem, że mam tu czego szukać.

Nie przeczę też, że równie ważna co treść, jest dla mnie forma. To prawda, że z oferty Canal+ można było korzystać również poprzez usługę Player.pl (której nadal nie ma na Apple TV), a wiele dobrych treści jest w Ipli (która na przystawce Apple’a się pojawiła, ale aplikacja nie zachwyca), ale nic nie poradzę na to, że od lokalnych usługodawców odstrasza mnie interfejs.

W przypadku VOD od Canal+ nie ma tego problemu.

Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkie błędy udało się przed startem usługi usunąć, a niektórych funkcji, takich jak np. wsparcie rozdzielczości 4K i profili użytkownika, nadal brakuje, ale nie oszukujmy się — to w długoterminowym ujęciu drobnostki. Nie mam wątpliwości, że zostaną one dodane raczej wcześniej niż później. Nie ma co sobie zaprzątać nimi głowy.

canal plus vod aplikacje platformy smart tv android tv apple tv iphone ios ipadOS ipad web

Najważniejsze, jeśli spojrzeć na rynek szerzej, jest to, iż nowa usługa Canal+ stoi na naprawdę solidnych fundamentach. Podobnie jak w przypadku HBO GO mamy do czynienia z silnikiem usługi rozwijanym na cały region, a przeglądarkowa wersja oraz aplikacje mobilne po instalacji stają się po wykryciu, że uruchomione zostały w Polsce taką bramką do lokalnej biblioteki.

Zarówno wersja webowa, jak i aplikacje Canal+ są nowoczesne, nie mają głupich ograniczeń i wspierają natywne API.

To już tradycja, że takie rdzennie polskie serwisy VOD działają słabo. Małe zespoły programistów nie są najwyraźniej w stanie dostarczyć tak dopracowanego produktu, jak te większe, przygotowujące rozwiązania dla paneuropejskiej grupy medialnej. Nie musi to nawet wynikać z braku umiejętności, tylko raczej z braku środków, gdy lokalny biznes nie ma odpowiedniej skali.

To właśnie dzięki temu podejściu Canal+, będący nakładką na franckuskie MyCanal, już na starcie zyskuje pewną przewagę nad rywalami. Z tego powodu otrzymaliśmy też aplikację na Apple TV, chociaż popularność tej platformy w naszym kraju jest znikoma i dlatego też wspierane są od razu takie rozwiązania jak Google Cast, AirPlay, tryb Picture in Picture itp.

canal-plus vod przez internet

Jedyny minus jest taki, że na aplikację na systemy Tizen od Samsunga i webOS od LG nieco poczekamy.

Na ten moment priorytetem są platformy Android TV i Apple TV, a opracowanie programu na platformy typu Smart TV to w dodatku raczej kwestia bardziej miesięcy niż tygodni. Mam jednak nadzieję, że stosowne aplikacje trafią na najpopularniejsze systemy do telewizorów jeszcze przed końcem tego roku. Z pewnością wiele osób na to czeka, bo Platforma Canal+ ma naprawdę bogatą ofertę.

Sam cieszę się z wygodnego dostępu do hitów prosto z anteny Canal+ Premium, do których pozostałe serwisy VOD nie mają praw. Teraz oglądam film „Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw”, a w miniony weekend nadrobiłem „Żmijowisko”, czyli jedną z produkcji z serii Canal+ Original, a na dziś wieczór planuję seans „Bożego ciała”. Po głowie chodzi mi też ponowny seans „Z Archiwum X”…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (18)

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...