Rok temu wyemitowano ostatni odcinek „Gry o tron”. Nikt nie wspomina go z nostalgią, wszyscy chcą zapomnieć

Felieton/Seriale 19.05.2020
Rok temu wyemitowano ostatni odcinek „Gry o tron”. Nikt nie wspomina go z nostalgią, wszyscy chcą zapomnieć

Rok temu wyemitowano ostatni odcinek „Gry o tron”. Nikt nie wspomina go z nostalgią, wszyscy chcą zapomnieć

„Gra o tron” zakończyła swoje telewizyjne podboje dokładnie rok temu, czyli 19 maja 2019 roku. Nie szukajcie jednak po internecie dziesiątków wspominkowych tekstów i nostalgicznych opowieści ze strony fanów. O finałowym odcinku słynnego serialu HBO niemal wszyscy zainteresowani chcą zapomnieć.

Ostatni sezon „Gry o tron” był jednym z najgorszych w historii współczesnej telewizji. Nie ma wielkiego sensu udawać, że jest inaczej. Przed adaptacją „Pieśni lodu i ognia” nie brakowało oczywiście innych seriali, które pożegnały się ze swoimi fanami w sposób niegodny. Żadna z nich nie osiągnęła jednak tak olbrzymiego znaczenia dla światowej popkultury jak „Gra o tron”. Co siłę rzeczy sprawiło, że upadek produkcji HBO z piedestału był tym boleśniejszy.

Oczywiście, słabość finałowego epizodu nie była niczym zaskakującym dla widzów śledzących cały 8. sezon. Mowa bowiem o bardzo nierównych sześciu odcinkach, w których już wcześniej nie brakowało problematycznych momentów. A przecież pierwsze symptomy spadku jakości serii sięgają czasów 5. części.

Dlaczego więc fani wracają do sezonów 5-7, niektórzy bronią fatalną Bitwę o Winterfell, a o finałowym odcinku wszyscy chcą zapomnieć?

Na pewno ważnym powodem takiego stanowiska jest swoiste zmęczenie materiału. Widzowie „Gry o tron” długo przyjmowali taktykę zbywania wszystkich krytycznych głosów za pomocą argumentu: „Wszystko zmieni finał”. Obietnica zakończenia, jakiego świat nie widział, miała olbrzymi wpływ na stosunek do słabszych elementów serialu. A była też dodatkowo wzmocniona faktem, że nawet czytelnicy książek nie wiedzieli, co się wydarzy.

gra o tron rok temu

Dlatego można było mówić: „Daenerys za długo siedzi w Zatoce Niewolników, ale jak już przypłynie do Westeros, to…”, „Jak Jon Snow w końcu zostanie królem Północy, to…”, „Nadal nic nie wiemy o Białych Wędrowcach, ale jak Nocny Król zaatakuje, to…”. Siła wyobraźni ukrytej za tymi wielokropkami jest nie do przecenienia. W pewnym momencie serial zaczął jednak niechybnie zmierzać ku końcowi. Coraz mniej pozostawało ukrytego za zasłoną tajemnicy, coraz więcej istotnych dla fanów wątków trafiało do kosza, a Benioff i Weiss coraz chętniej szli na skróty.

Fandom „Gry o tron” długo żył nadzieją i dlatego poczuł się podwójnie zdradzony, gdy ujrzał jak wielką katastrofą okazał się 8. sezon. A reakcje aktorów też nie pomogły.

Można czasem odnieść wrażenie, że obsada serialu HBO również podzieliła się w swojej ocenie finału. Na YouTubie łatwo znaleźć kilka kompilacji rozmaitych wywiadów, w trakcie których aktorzy z „Gry o tron” pośrednio lub wprost wyrażają swoje niezadowolenie. Wiele z tych cytatów można jednak interpretować dosyć swobodnie. Ale fani chętnie odczytywali w nich emocje, których sami doświadczali. Bo potrzebowali zrozumienia i poczucia bliskości, a bynajmniej nie otrzymali go od reszty aktorów wypowiadających się w mediach.

Niechętne krytyce gwiazdy przyjęły wspólną taktykę w odpowiedzi na niechęć fandomu. Zaczęli więc rozgłaszać, że „Gra o tron” nigdy nie miała szans zadowolić wszystkich. A widzowie narzekają, bo nie dostali tego, czego chcieli. Nawet rok po premierze grająca Melisandre Carice van Houten promuje taki punkt widzenia. Co w oczywisty sposób jest postawieniem dyskusji o 8. sezonie na głowie i mieszaniem dwóch zupełnie różnych kwestii. I nie ma znaczenia, że oddolna inicjatywa fanów w postaci popularnej petycji, żeby jeszcze raz nakręcić ostatnie odcinki, była gestem tyleż bezradnym, co nieco obraźliwym wobec osób pracujących przy 8. odsłonie. Ciężka praca nie zwalnia z odpowiedzialności i nie chroni przed krytyką.

Zdradzeni przez scenarzystów, niepewni aktorów i podejrzliwi wobec zapowiedzianych spin-offów. „Gra o tron” nie doczekała się hucznie obchodzonej rocznicy, bo tu bardziej pasowałaby stypa.

I to chyba największy problem HBO na następne miesiące. W fandomie pozostało niewiele energii nawet do prowadzenia sporów na temat losów Daenerys, Jona czy królowania Brana. Nie licząc pojedynczych przypadków, gdy George R.R. Martin postanawia przypomnieć światu, ze nadal ciężko pracuje nad „Wichrami zimy”, zainteresowanie marką w dużej mierze zamarło.

Bo przecież internetu nie zalały dzisiaj ani radosne wspomnienia z finału „Gry o tron”, ani dziesiątki wiadomości, dlaczego 8. sezon jest najgorszym dziełem w historii telewizji. Zamiast tego serialowi HBO naprzeciw w 1. rocznicę jego zakończenia wyszły cisza i zapomnienie. A to pod wieloma względami jeszcze gorzej. I stacja musi wyciągnąć z tego jakieś wnioski, jeśli chce sukcesu „House of the Dragon”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (12)

12 odpowiedzi na “Rok temu wyemitowano ostatni odcinek „Gry o tron”. Nikt nie wspomina go z nostalgią, wszyscy chcą zapomnieć”

  1. Ja rozumiem że komuś się mogło nie podobać zakończenie. Podobnie było jak zabili wszystkich Statków. I pewnie wiele innych momentów które wielu osobom się nie podobały a jednak dodały smaczku serialowi. I jak dla mnie tak samo było z zakończeniem. Zupełnie inne niż się wszyscy spodziewali.

    • Podpisuję się. Rzeź Starków była genialna. Samo zakończenie serialu też spoko. Jednak trzeba przyznać że jakościowo serial kleknął pod koniec. Za to jeśli chodzi o fabułę, nic nie mam do zarzucenia. Każdy liczył po prostu na szczęśliwe zakończenie i Daenerys na tronie, ale serial pozostał “niemiły” do końca i to był cały urok GoT od początku.

      • Fabuła leżała i kwiczała. Brak jakiegokolwiek pomyslu na fabułę, porwane wątki i absolutny brak logiki. Taki byl caly 8 sezon i wiekszosc 7.

      • Tutaj nie chodzi o Daenerys na tronie. Tutaj chodzi o fakt, że o ile ukazywali, że potrafi być bezwzględna, to dla zadufanych w sobie władców i ich cwanych popleczników. Cały serial podróżuje od miasta do miasta uwalniając niewolników, poprawiając los zwykłych szarych ludzi. A w ostatnim odcinku spala rodziny z dziećmi, bo jej smoka w bitwie ubili. Do tego ta cena śmierci, smok widzi śmierć swojej matki i spala tron xD Było wypieprzyć tego smoka z tej sceny lub dać mu połknąć Jona, miałoby to więcej sensu.

  2. Liczę, że Martin jednak ukończy obie książki i dostanę bardzo dobre zakończenie (bez względu jakie by ono nie było)

  3. Jeżeli komukolwiek trzeba tłumaczyć dlaczego ten serial sięgnął dna i nie biorą pod uwagę też tego jak wielu widzów odebrało to w podobny, negatywny sposób, to szkoda czasu tłumaczyć :)

    Twórcy od pierwszych minut historii, rzucują nam postać, którą przedstawiają jako wyrzutka, gorszy sort, żeby potem w trakcie rozwijającej się fabuły pokazać, że ten gość zasługuje na coś więcej, na naszą uwagę, na uwagę, szacunek i uznanie towarzyszących mu postaci. Z czasem rozwijającej się fabuły w/w postacie zaczynają wierzyć w historię gościa a my razem z nimi. A koniec końców, gość kończy gorzej niż zaczął.

    Sorry chłopaki za poziom mojej wypowiedzi ale ten serial nie zasługuje na nic więcej. Szkoda czasu.

    Jeżeli dalej nie rozumiecie, to dodam, że nie po to człowiek cały życie zasuwa, poświęca się, żeby h… osiągnąć i do niczego nie dojść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...