Marvel rozmienia się na drobne. Studio planuje ekranizację serii, której nikt nie zna

Artykuł/Film 14.05.2020
Marvel rozmienia się na drobne. Studio planuje ekranizację serii, której nikt nie zna

Marvel rozmienia się na drobne. Studio planuje ekranizację serii, której nikt nie zna

Rozmieniania na drobne Marvela ciąg dalszy. Po imponującej Infinity Saga przyszedł okres przejściowy, który zbiegł się w dodatku z zakupem Foxa przez Disneya, w skutek czego 4. faza nie dość, że przez pandemię zalicza sporą obsuwę czasową, to jeszcze z miesiąca na miesiąc rysuje się w coraz mniej wyraźnych barwach.

Oczywiście to wszystko wypadkowa tego, o czym pisałem we wstępie. Marvel zakończył rozciągniętą na ponad 20 filmów sagę, podomykał wątki najważniejszych bohaterów i teraz musi niejako zaczynać od początku. Korzystając w dużej mierze albo z drugoplanowych herosów, albo z szerzej nieznanych bohaterów znajdujących się na obrzeżach wydawnictwa.

Wiemy już, że zobaczymy Eternals czy Shang-Chi, a otwarciem 4. fazy MCU będzie film o Czarnej Wdowie rozgrywający się jeszcze przed „Avengers: Wojna bez granic”. Zamiast więc iść do przodu, Marvel startuje dając krok w tył.

Po sieci krążą wprawdzie plotki o tym, że studio przymierza się do produkcji o przygodach Ghost Ridera, Novy czy Ironheart, ale na razie niewiele z tego wynika. Kolejne doniesienia zwiastują także możliwy powrót Daredevila, Punishera czy Jessiki Jones w formie serialowej, z tymże tym razem na należącym do Disneya Hulu. Ale to nadal wypada jakoś blado w porównaniu choćby z 1. fazą MCU.

Oczywiście przed nami trzeci „Spider- Man”, „Thor: Love and Thunder” czy drugi „Doktor Strange”, ale wydaje mi się, że Marvel za mało opiera się na evergreenowych postaciach, a za bardzo chce ryzykować z tymi nieznanymi, licząc chyba na powtórkę z sukcesu „Strażników Galaktyki”.

Teraz z kolei internetowe wróbelki donoszą, że Marvel rozpoczął po cichu prace nad przeniesieniem kolejnej komiksowej marki na duże bądź małe ekrany. Mowa tu o Secret Warriors. Po raz pierwszy pojawili się na kartach komiksów w 2009 roku. Oryginalny skład to Nick Fury, Quake, Phobos, Yo Yo Rodriguez, Hellfire, Sebastian Druid i Stonewall. Pierwsza edycja komiksowej serii wytrzymała na rynku dwa lata. Druga, mająca premierę w 2017 roku, utrzymała się już tylko rok.

Młodsi widzowie Disney Channel oraz DisneyXD mogli zobaczyć nową inkarnację Secret Warriors w animowanym filmie telewizyjnym „Marvel’s Rising: Secret Warriors”. Tam drużyna składała się już z Ms. Marvel, Patriota, Inferno, Ameriki Chavez, Squirrel Girl i Kapitan Marvel.

Secret Warriors pojawili się też gościnnie w serialu „Agentach T.A.R.C.Z.Y”. Stawiam żel antybakteryjny i miesięczny zapas maseczek, że jeśli zobaczymy Secret Warriors na ekranach, będzie to raczej ta druga wersja zmiksowana z tą z serialu. Ewentualnie mieszanka wszystkich trzech. Poniekąd pasuje mi to na serię w Disney+, ale skoro ktoś taki jak Shang-Chi jest w stanie dostać własny film kinowy, to może i Secret Warriors dostaną.

Tylko tak naprawdę co z tego, skoro nie jest wielką tajemnicą, że fani MCU czekają w tej chwili na „Fantastyczną Czwórkę” i nowych „X-Menów”?

Sęk w tym, że nie zobaczymy ich prędko, zapewne raczej w 5. fazie, w której Marvel będzie mógł w pełni rozwinąć skrzydła. Teraz już wiem na pewno, że 4. faza to stan przejściowy, takie interludium pomiędzy 3. a 5., tworzone tylko po to, by zapewnić studiu płynność finansową.

Oczywiście nie twierdzę, że produkcje 4. fazy na pewno będą złe – są spore szanse, że to nadal będzie wyborne kino rozrywkowe. Po prostu stawka, na razie, nie ta sama. Logistyka wprowadzenia do MCU Fantastycznej Czwórki i X-Menów też niestety wymaga czasu, który trzeba czymś wypełnić. Inną sprawą jest też to, że Marvel udanie podomykał wątki w „Avengers Endgame”, więc równie dobrze mogli zamknąć ten rozdział i skupić się już tylko i wyłącznie na solowych filmach bez niepotrzebnej logistyki łączenia wszystkiego w jedno uniwersum.

Studio ma za sobą ponad 20 filmów, stworzonych przez 10 lat. Większość z nich przyniosła ogromne zyski. Finał w „Edgame” był więc idealnym momentem, by pożegnać się z widownią. Tymczasem mam wrażenie, że ciągną ten pociąg już trochę na siłę. Ale może to tylko moje wrażenie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (20)

21 odpowiedzi na “Marvel rozmienia się na drobne. Studio planuje ekranizację serii, której nikt nie zna”

  1. To samo ludzie pisali o Strażnikach Galaktyki – indie reżyser zabiera się za strasznie niszową drużynę. Kto to będzie oglądał?

    Ja tam strasznie się cieszę, że włodarze Marvela postanowili nie doić do upadłego tego samego zestawu najpopularniejszych bohaterów. Avengersi nigdzie im nie uciekną, a częste filmy tylko zajechałyby markę. Moon Knight Ellisa czy Secret Warriors Hickmana to kapitalne historie. Z łatwością mogę sobie wyobrazić, że to passion project zdolnego nerda pokroju Gunna czy innego Waititiego. O ile tylko Disney nie potraktuje ich po macoszemu i nie odda do chałturzenia jakiemuś ABC, jak Agentów Tarczy…

    • No i umówmy się – na filmy w większości chodzą ludzie którzy nie czytają komiksów, więc im zwisa czy to jest znana ekipa, znana historia… idą na film z superbohaterami a twórcy mają im dostarczyć fajną historię. I tyle.
      To czy postacie są znane i popularne… to jest istotne gdy już zaistnieją one w filmie i ten film się dobrze sprzeda, no i postać robi się wtedy znana.

    • Pamiętam jak wchodził Iron Man 1 – w Polsce postać praktycznie nieznana przed filmem, a i w USA też nie tak bardzo popularna [wtedy] jak X-meni, Kapitan czy Spiderman. Też były narzekania – nieznany reżyser, kontrowersyjny odtwórca głównej roli, dziwny bohater filmu, lepiej jakby zrobili film o [tu wstaw ulubioną postać]…. Reszta jest już historią :D

      • No nie do końca się zgadzam z tym, że Iron Man był w Polsce praktycznie nieznany. Iron Man był wydawany w latach 90 przez TM – Semic, więc był dosyć znany przynajmniej wśród tych, którzy dorastali z komiksami tego niesamowicie wtedy popularnego wydawnictwa. Podobnie w USA owszem to nie był popularny bohater tak jak Spiderman, Kapitan Ameryka, Hulk czy X-Meni (czy raczej Wolverine, bo to on napędzał i napędza popularność X-Man. Nieprzypadkowo jako jedyny z X-Man dostawał swoje solowe filmy. Co więcej film X-Men Geneza Wolverine miał być początkiem filmowej serii pokazującej genezy poszczególnych członków drużyny, ale wobec niezadowalających wyników i ocen projekt został porzucony), ale też nie był to taki drugoligowy bohater. Raczej pod względem popularności był nieco z tyłu za wymienionymi, ale jakoś znacznie nie odbiegał.

  2. Technicznie rzecz biorąc to większość serii komiksowych to są rzeczy których nikt nie zna. Gdyby Marvel miał robić filmy tylko o postaciach które ktoś zna to robiłby chyba tylko i wyłącznie filmy ze Spider-Manem, bo tego to znają nawet 2 latki.
    X-Men… no już nieco gorzej. Ale okej seriale są popularne, filmy były okej do pewnego poziomu; no ale… komiksowo mocna marka, ale kto czyta komiksy?
    Fantastyczna Czwórka? Jaja se robisz człowieku? Dobrej serii komiksowej nie mieli od lat, dobrego filmu nie mieli nigdy :D Kto ich ma niby znać? Poza garstką nerdów.

    Serio komiksy to jest coś tak niszowego, że mało kto faktycznie je zna, jak już to może dzieciaki znają jakieś postacie z seriali animowanych; może ludzie oglądają jakieś seriale aktorskie. Stąd wybór Secret Warriors ma sens – bo tam są postacie które ktoś zna. Ba ekipę można zmontować z samych znanych i lubianych.

    Ale i tak wolę że sięgają do katalogu, gdzie mają pierdyliard postaci – tak dobrze opisanych, jak i opisanych tak że można z nimi robić cokolwiek. Komiksy są dla tych 2% świata, nerdów co to czytają. Filmy są w gruncie rzeczy dla wszystkich – większość ludzi którzy chodzą na filmy, a potem kupują merch, jeśli w ogóle przeczytała jakiś komiks to tak ze 20-30 lat temu… Ich naprawdę nie obchodzi czy ta postać z filmu, czy team to są znane marki komiksowe.

    Kończąc – jedyną naprawdę znaną postacią z komiksów Marvela jest Spider-Man. Wszystkie pozostałe są tak naprawdę znane tylko garstce fanów komiksów i dla reszty świata #nikogo.

    • To chyba może w Polsce i Tobie. Sam za dzieciaka czytałem tylko Spider-Mana. Jednak każdy kto choć trochę ma rozeznanie w komiksach zna więcej postaci niż tylko jedną.

  3. Niepotrzebnej logistyki łączenia wszystkiego w jedno uniwersum? Przecież to jest największy atut Marvel Studios, że potrafią utrzymać w kupie tyle filmów

  4. No to Przemku poleciałeś :D W Marvelu siłą jest właśnie to, że potrafią z mało znanych postaci zrobić dobry film rozrywkowy i jeszcze połączyć to w większą całość. I to nie tylko dla tej “garstki”, która wie coś więcej o komiksach niż to, że “jest spider-man, kapitan ameryka czy batman” ;)

    • 100 racji sam chociażby czekam na Shang-Chi swoją drogą postać mi nie znana to sam film zapowiada się ciekawie, chociaż z tego powodu że dawno sztuki walki zwłaszcza w Azjatyckimi bohaterami raczej były omijane w USA do takiego tematu trzeba by się cofnąć do lat 70-tych albo i dalej :)

  5. Generalnie jest to cena za to, że postnowili uśmiercić tylu z najbardziej znanych bohaterów i nieco złej koncepcji na plany filmów i seriali. O ile rozumiem, że Shang-Chi and the Legend of Ten Rings to produkt pod rynek Chiński to już wbicia tam Eternals, które nawet w wersji komiksowej nie przypadło mi do gustu kompletnie, uważam tą grupę za nudną po prostu, kompletnie nie rozumiem. Serio wstawienie tu Strażników Galaktyki 3 byłoby lepsze i może by tak było, gdyby nie afera wokół reżysera Strażników, która też spowodowała oddalenie się tego filmu w przyszłość. Black Widow ma tą przewagę, że tu może być dobra historia w klimacie kina szpiegowskiego, a reszta to już uznane marki z świetnymi wcześniejszymi solowymi filmami. A wszystko komplikuje bzdurny podział praw do postaci między Disneya/Marvel Studios, a Sony, bo mocno utrudnia włączenie do MCU między innymi X-Men i innych mutantów oraz Venoma i Carnage’a jako przeciwników Spidermana.

    Sam bym tu widział zamiast Eternals jeśli nie Strażników Galaktyki 3 to własnie próbę wprowadzenia do MCU Fantastycznej 4 w w końcu dobrym filmie, zrobienie zamiast zapowiadanego serialu o Falconie i Zimowym Żołnierzu filmu o tym duecie, szczególnie, że w komiksach Falcon staje się nowym Kapitanem Ameryką (co też pasuje do MCU, bo wiecie, jakie jest zakończenie Avengers: Koniec Gry, które właśnie na to wskazuje) albo powrót na szklany ekran Blade’a. Choć nie ukrywam, że im szybciej by się pojawili Strażnicy Galaktyki 3 tym lepiej, bo stwarzałoby to okazję na wprowadzenie do MCU Zielonej Latarni i zmazanie plamy po tej kiszce z Rayanem Reynoldsem.

    • No i się wypowiedział fan Marvela… Co zdanie, to…. mijanie się z prawdą…

      X-Meni należą nie do Sony, tylko FOX, które Disney kupił już razem z prawami…
      Z Sony też się dogadali – zarówno o pajaczka, jak i o Venoma (Tom Hardy od kilku miesięcy rozpuszcza w sieci grafiki sugerujące, że będzie się działo). Pewnie inni złole ze świata pajaczka poleżą w Sony dłużej, ale przecież chodzi tylko o kasę, a tę Disney/Marvel trzepie bezkonkurencyjnie.
      Reżyser strażników wróci i nakręci trzecią część tak szybko, jak tylko będzie możliwe – kiedy tylko skończy pracę dla DC. Już nawet wyciekają zarysy fabuły.

      Blade nie mieści się w uniwersum MCU. Nie wiem, co by się musiało stać, żeby w ramach MCU pojawiły się wampiry i wilkołaki… Ja wiem, że jest Volwerine, ale to jednak nie to samo…

      Za to Eternalsi już w pewien sposób zostali wprowadzeni do MCU, fakt – bieda to była – Grandmaster, Kolekcjoner. ale tworem nieśmiertelnych był też fenomenalny Thanos.
      A poza Eternalsami z Tytana mamy tych z Ziemi, których niebawem zobaczymy..
      A za Eternalsami stoją przecież jeszcze potężniejsze istoty, na myśl o których mam ciarki – Celestianie..
      Mieliśmy też w ramach MCU zajawki potężnych istot, które mogą jeszcze powrócić – Galactus – jako istota jeszcze potężniejsza i starsza, niż Celestianie…
      O ile dobrze kojarzę, tworem Celestian był Ego ze strażników galaktyki (fakt – kolejna zmarnowana superistota)
      Jest tyle niewiarygodnych historii do opowiedzenia i tyle niezwykłych postaci…

      I na koniec zielona latarnia… takiego facepalma nie miałem dawno… Pomylić uniwersa dwóch największych konkurentów w świecie wydwanictw komiksowych…
      To kiedy pojedynek Iron Mana z Batmanem ??
      Albo Jehowy z Ahura Mazdą?

      • Hmm Blade nie mieści się w uniwersum MCU. Nie wiem, co by się musiało stać, żeby w ramach MCU pojawiły się wampiry i wilkołaki… .. – Z tego co wiem Blade jest właśnie w 4 fazie MCU.

        • Nie jest. Był na giełdzie tytułów typowanych przez fanów. Oficjalnie jednak nie ma i nie będzie. W każdym razie nie w 4 fazie.

      • Z Zieloną Latarnią faktycznie strzeliłem w kosmos, ale na swoje usprawiedliwienie przypominam, że były Crossovery i to oficjalne mieszające bohaterów Marvela z DC. (Batman and Spiderman, Spiderman and Batman, Superman and Spiderman, DC vs Marvel, JLA/Avengers)

        Blade owszem nie pasuje do MCU, ale jednak mówi się otwarcie o filmie z Blade’m.

        Choć ja bym osobiście chciał, jeśli już w MCU mieliśmy takie eventy jak Civil War, Age of Ultron czy Infinity War, żeby filmowcy pochylili się na takimi eventami jak: Secret Invasion i World War Hulk/Planet Hulk tak ogólnie w MCU, a u pajączka w solowych filmach Ostatnie Łowy Kravena, pierwsza Saga Klonów, One More Day albo Spiderverse, które już w sumie mieliśmy, ale nie w MCU tylko animacji.

  6. Zwrócę uwagę, że kiedy Netflix ogłosił, że nakręci serial o Jessice Jones, stosunkowo świeżej i mało znanej postaci bez gromady fanów, to też było sporo jęczenia. A wyszło bardzo fajnie.

    • Jeśli chodzi o mariaż Marvela z Netflixem, to Jessica i Diabełek z piekielnej kuchni to są moje ulubione pozycje. Natomiast nie rozumiem, jak mozna było z Punishera zrobić taką płaczliwą pizdę, a Electrę pozbawić… w zasadzie wszystkiego… Reszta seriali na średnim poziomie – dało się oglądać…
      Natomiast David Tennant jako złol w Jessice… ARCYDZIEŁO… Jego postać w takim samym stopniu budziła moją nienawiść, jak przerażenie i psychiczny ból. Powinien dostać za to oscara…
      Nawet zapomniałem, że kiedyś był Doktorem… TYM Doktorem…

  7. Co za pierdoły… Większość bohaterów sagi Infinity była wcześniej nieznana szerszemu odbiorcy (w tym i mnie, bo nie znam komiksów marvela, ale filmy łykam, jak pelikan)
    Dobrze, że kończy się wątki bohaterów, których polubiliśmy, bo ileż można je ciągnąć ??
    Bardzo dobrze, że wprowadza się nowych bohaterów – na pewno Marvel będzie bacznie obserwował ich odbiór i będzie wyciągał wnioski, jak prtzez ostatnie 10 lat.
    Świat komiksów Marvela jest tak bogaty, że niecierpliwie czekam na każdą nową postać, nową opowieść i nowe światy.
    Czy popełnią błędy ? OCZYWIŚCIE. Dla mnie błędami były dwa pierwsze Hulki i spora część trzech Ironmanów (a trzeci to już w większości).
    Ale błędów nie robi tylko ten, kto nic nie robi.
    A postaci zarówno Hulka, jak i Iron Mana w sadze okazały się rozpisane rewelacyjnie, a zagrane jeszcze lepiej.
    Ja z podnieceniem nastolatka czekam teraz na Celestian (choć po tym, jak wykastrowano GrandMastera mam dużo obaw… a i Ego okazał się wypierdkiem zaledwie, choć mógłby być większy)
    Wszystko przed nami. Czekam na WIELKIE widowiska (nawet, jak część z nich będzie tylko taka sobie).

    • Też mam takie odczucia. Komiksów nie czytam i większość postaci która się pojawiała była dla mnie świeża i… Moim zdaniem bardzo dobrze. Lubię być zaskakiwany, a nie oglądać jedno o to samo. Co do Endgame: (spoilery) to nawet byłem zawiedziony, że tylko 2 postacie umarły. Podobało mi się zakończenie poprzedniej części w której dobzi przegrali (w końcu coś nowego po tylu filmach!), a połowa bohaterów zniknęła. Tutaj za to poradzili sobie z Tanosem jakoś tak bardzo szybko… Oczywście smutno mi z powodu braku Wdowcy, Kapitana Ameryki, Iron Mana, bo jednak bez nich nie będzie to już ten sam Marvel jakiego znam i będą się musieli porządnie postarać, żeby zapełnić te luki tak świetnymi aktorami i charyzmatycznymi postaciami. Mam nadzieję, że będzie jak najmniej Kapitan Marvel, bo w ostatnim filmie wypadła tragicznie… Jakoś tak płasko, nudno i bez polotu, ba irytowała mnie okropnie. Poza tym wydaje mi się jakaś taka zbyt potężna (niszczy ogromny statek kosmiczny po prostu przez niego przelatując i siłuje się z Thanosem posiadającym 6 kamieni) i nawet chyba twórcy stwierdzili że lepiej by było jej jak najmniej i chwała im za to. Podsumowując: Bardzo podoba mi się, że próbują zrobić coś nowego. Właśnie te filmy które próbowały robić eksperymenty i być oryginalne podobały mi się najbardziej czyli komediowy Thor 3, Strażnicy Galaktyki, bardziej poważne 2 części Kapitana (moje ulubione części!) I dwa ostatnie Avengers z ogromną skalą. Co do Eternals, to patrząc na obsadę szykuje się mega bomba i nie mogę się już doczekać. :) Wdowę bardzo lubię, a po ostatnich wydarzeniach jestem jeszcze bardziej zaciekawiony. Po Thorze 3 jestem spokojny o następcę, a Blade też może być super. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...