Netflix wystąpił przeciwko fanowi krytykującemu homoseksualnych bohaterów

Opinia/VOD 07.05.2020
Netflix wystąpił przeciwko fanowi krytykującemu homoseksualnych bohaterów

Netflix wystąpił przeciwko fanowi krytykującemu homoseksualnych bohaterów

Netflix w ostatnich latach coraz chętniej pokazuje w swoich serialach bohaterów o innej orientacji niż heteroseksualna. Część użytkowników uważa to jednak za działanie na siłę lub nawet „homopropagandę”. Firma nie ma jednak zamiaru rezygnować ze wspierania społeczności LGBT+, czego dała pokaz na swoich mediach społecznościowych.

Jednym z podstawowych chwytów retorycznych jest przejęcie negatywnej łatki wymyślonej na swój temat przez oponenta i ukazanie jej w pozytywnym świetle. Dokładnie tak od kilku lat robi Netflix, który przez część odbiorców (tak w Stanach Zjednoczonych, jak i w Polsce) jest określany mianem narzędzia rzekomej homopropagandy. Według tej teorii spiskowej osoby ze środowiska LGBT+ wykorzystują swoje wpływy w mediach i Hollywood, żeby promować swój styl życia. Jak zwykle w tego typu sytuacjach mamy do czynienia z demonizowaniem ideologicznego przeciwnika i wymyślaniem na jego temat absolutnych bzdur, co jest częścią trwającej od dekad dyskryminacji mniejszości seksualnych.

Netflix nie przejął się zresztą podobnymi opiniami i od kilku lat stara się coraz częściej pokazywać nieheteronormatywnych bohaterów w swoich produkcjach. Firma zdecydowanie wyróżnia się pod tym względem (zwłaszcza na tle takich stacji jak TVP, które dziełami w stylu „Inwazji LGBT” przyłączają się do ataków na osoby niebinarne i homoseksualne), ale poczytuje to sobie za sukces i powód do dumy.

W takich sytuacjach rodzą się jednak następne pytania: Czy homoseksualne mniejszości są właściwie reprezentowane i czy stanowią ważny element fabuły?

Nie brak głosów, że współczesna popkultura przeszła od niedoboru mniejszości seksualnych w mainstreamowym kinie i telewizji do ich nadreprezentacji. Według przeciwników takiej sytuacji (inaczej niż u zwolenników teorii o homoseksualnych spiskach) problemem nie jest sama orientacja, a tylko jej znaczenie w kontekście opowiadanej historii. Czy informacja o przynależności do społeczności LGBT ma jakikolwiek wpływ na fabułę? Jaka jest rola nieheteronormatywnego bohatera lub bohaterki? Czy ich orientacja stanowi ważny element charakterów i zmienia sposób, w jaki inne postaci ich postrzegają?

Jeden z odbiorców największej platformy VOD zasugerował niedawno za pomocą przerobionego na mem obrazka z serialu „Spongebob Kanciastoporty”, że produkcje firmy nie spełniają tych warunków. A większość nieheteronormatywnych postaci w serialach Netfliksa jest niepotrzebna. Oficjalny profil serwisu na Twitterze odpowiedział błyskawicznie i z całą stanowczością stwierdził, że każda homoseksualna osoba jest bardzo potrzebna.

Mniejszości seksualne ucieszy, że Netflix staje w ich obronie. Ale czy to zamyka całą dyskusję?

Reprezentacja grup innych niż biali heteroseksualni mężczyźni w popkulturze jest niezwykle istotna. Celem sztuki jest pokazywanie życia w całej jego złożoności, a wieloletnie ignorowanie historii osób czarnoskórych, pochodzenia azjatyckiego czy nieheteroseksualnych jest czymś nie do podważenia. Zawsze istnieje jednak ryzyko, że samo pokazywanie odmiennych bohaterów staje się wartością samą w sobie. Co z czasem sprawia, że nawet symboliczne dołączenie mniejszości zostaje poczytane za sukces.

Podobne zjawisko zwane jest tokenizmem i w zachodniej popkulturze najczęściej kojarzy się z wrzuconym na rzecz reprezentacji pojedynczym czarnoskórym bohaterem, który nie pełni w historii żadnej roli oprócz tego, że jest. Nie ogranicza się jednak tylko do filmu czy literatury. Tak zwanym tokenem może być też pojedyncza kobieta dołączona do wypełnionej mężczyznami listy w celu poprawy swojego wizerunku.

Nadal można odnieść wrażenie, że Netflix zbyt często zadowala się drugo- czy nawet trzecioplanowymi homoseksualnymi bohaterami. Mniejszości seksualne stanowią coraz większy procent postaci w przede wszystkim młodzieżowych produkcjach serwisu (grubą przesadą jest stwierdzenie, że geje i lesbijki pojawiają się we wszystkich Netflix Originals), ale przeważnie chodzi o przyjaciół czy znajomych protagonisty. Dlatego tym bardziej cieszą takie przykłady jak „Wybory Paytona Hobarta”, „Sex Education” czy 3. sezonu „Stranger Things”, gdzie orientacja nieheteronormatywnych bohaterów wpływa na wymienione wcześniej aspekty świata przedstawionego i ich osobowości.

Część amerykańskich korporacji zajmujących się rozrywką traktuje środowisko LGBT+ instrumentalnie. Ale Netflix ma inną strategię niż np. Disney.

Firma Myszki Miki zasłynęła niedawno dwoma filmami, gdzie pojawiły się osoby nieheteronormatywne („Skywalker. Odrodzenie” i „Naprzód”). W obu przypadkach chodziło jednak o postaci epizodyczne, które nie miały najmniejszego wpływu na fabułą. Gdyby wyciąć je z filmu, to literalnie nic by się nie zmieniło. Disney nie miał zresztą skrupułów i pozwolił na ich wycięcie lub ocenzurowanie w krajach, gdzie tego typu ideologiczna deklaracja mogłaby poskutkować bojkotem i mniejszym zyskiem.

Netflix za pomocą różnorodnych akcji sprawia wrażenie, że autentycznie zależy mu na wspieraniu mniejszości i kulturowej różnorodności. Ale nie wystarczy powiedzieć „wszyscy homoseksualiści mają znaczenie”, poklepać się samemu po plecach i ogłosić dobrze wykonaną robotę. Widzowie są gotowi na seriale poświęcone bohaterom tego typu. I to nie tylko w słodko-cukierkowym wydaniu, gdzie określeni bohaterowie zawsze muszą być pozytywni, a bycie gejem czy lesbijką nie wiążę się z żadnymi problemami, bo wszyscy przyjaciele i rodzina akceptują nas bez względu na to kim jesteśmy. Odbiorcom trzeba jednak dać szansę, a do tego wciąż dochodzi zbyt rzadko.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (23)

23 odpowiedzi na “Netflix wystąpił przeciwko fanowi krytykującemu homoseksualnych bohaterów”

  1. Patrząc na Sabrinę czy Riverdale, to akurat kwestie tożsamości płciowej są w tych serialach niemal na pierwszym miejscu i akcentowane są kiedy to tylko możliwe. Spośród młodych bohaterów pierwszo i drugoplanowych w tych serialach osoby LGBT+ to tak na oko 30 procent. Nie szukając daleko już nawet w ostatnim odcinku Riverdale głównym motywem był musical, w którym wszyscy uczniowie przebrali się za queer, a w Sabrinie ewolucja dziewczyny Susie jest taka, że najpierw uznaje się za chłopaka, a potem za geja – i to są jedyne cechy tej postaci przez trzy sezony serialu. Czyli podsumowując 1) nadreprezentacja osób LGBT+ – jest, 2) promowanie takiej a nie innej wizji świata – jest, 3) wrzucanie wątków LGBT+ wszędzie, gdzie to możliwe bez patrzenia na fabułę – jest.

    • Eee akurat w Riverdel to technicznie rzecz biorąc jedna z postaci powinna być aseksualna, ale nie jest :D
      W Sabrinie akurat jest to całkiem fajnie poprowadzone – i nie on się nie uznaje za chłopaka czy geja, tylko jest nim od początku. Po prostu dokonuje coming outu – mają na plecach ojca któremu to się nie podoba i mieszkając w małym mieście. I nie to nie są jedyne cechy Theo – no chyba że chcesz mi powiedzieć że fakt iż jest on narwany, odważny czy tam lubi próbować się w różnych dziedzinach, to wynika li tylko z jego orientacji… jeśli naprawdę tak myślisz… to no cóż… to ty masz problem a nie Netflix.

      I nie nie ma nadprezentacji, prawdę mówiąc to postaci niehetero jest jakby mniej niż w latach 2005-2012, kiedy to one faktycznie były wszędzie i głównie to były. I tak wtedy miałeś postaci które po prostu były LGBT. Teraz masz postacie które przy okazji są LGBT.
      To nie jest “wizja świata” – tylko świat tak po prostu wygląda. Jak ktoś ma z wym problem, to może czas wyjść z domu, poznać sąsiadów albo coś>

      • Nie zgodzę się – Susie nie dokonuje coming outu, bo w pierwszych odcinkach sama stopniowo zdaje sobie sprawy ze swojej odmienności. To jest proces – nie poznajemy Susie jako osobę uważającą się za chłopaka, tylko jako osobę zagubioną. I to jest główna ewolucja postaci. Co do cech – odwagi i bycia narwanym – to przecież większość jej działań i motywacji jest związana z problemami natury płciowej. Czyli najpierw stawia się szkolnym byczkom, którzy wyśmiewają się z niej, że jest babochłopem, a potem – uważając się już za chłopaka – postanawia się wkręcić do męskiej drużyny koszykówki, mimo że nie potrafi nawet grać w kosza (sic!) i fizycznie jest kobietą. Fabuła postaci kręci się wokół jej płciowości i nawet nawiedzający ją duch praprababki inspiruje ją do tego. Susie/Theo istnieje tylko po to, żeby poruszać problemy LGBT+ w przeróżnych perspektywach – poza tym jest fabularnie zbędna.

        Nie porównam z okresem 2005-2012, bo aż tak się na kinie nie znam, zresztą generalnie nie zastanawiam się podczas oglądania filmów nad procentowym udziałem LGBT+. Rzuciło mi się to jednak przy okazji Sabriny i Riverdale.

        Nie zgodzę się też z tym, że świat tak wygląda – bo tak nie jest. Uważam, że podobny zabieg jak w serialach TVN-u, gdzie każdy 30-latek mieszka we własnym mieszkaniu w centrum i zarabia dużo pieniędzy. Czy są takie osoby – pewnie. Czy ich odsetek w społeczeństwie jest taki, jak w serialach – w żadnym wypadku. W Netflixie jest podobnie z LGBT+, gdzie oczywiście są takie osoby, ale nie jest to 30 procent społeczeństwa.

  2. Ten trend zauważam w Netflixie od dłuższego czasu, osoby homo są wciskane wszędzie gdzie się da i kompletnie niepotrzebnie. Osobiście rozwalił mnie wątek lesbijki/geja w najnowszym sezonie La Casa de Papel. Nie wnosi to kompletnie nic do fabuły poza promowaniem zboczeń i przemycaniem odpowiedzi na kilka pytań, które osoby homosceptyczne zwykle zadają. Rozumiem robienie takich rzeczy w np. Sex Education – serial jest oparty na mniej lub bardziej kontrowersyjnych rzeczach związanych z seksem i tam natrafienie na geja czy lesbijkę jest normalne.

    • A możesz nam to opisać, bo z twojego bełkotu wynika że w sumie to nie wiadomo co tam się dzieje ale jest lesbijka/gej. W sensie że jednocześnie w jednej osobie? :D

      • Po pierwsze dlaczego nazywasz moją wypowiedź bełkotem? Przedstawiłem swoje obserwacje, co w tym złego?

        A co do pytania, już objaśniam:

        UWAGA MINI SPOILER
        .
        .
        .

        Otóż w La Casa de Papel do grona ekipy ma dołączyć jeden gościu, który będzie udawać zakładnika. Ma na imie Julio i jest kuzynem jednego z bohaterów.
        Julio i Denver (kuzyn) od wielu lat się nie widzieli. Denver wyjeżdża na przystanek po Julio i spotyka kobietę. Okazuje się że Julio zmienił płeć i przy okazji imię z Julio na Julia oraz kręcą go mężczyźni. Wobec tego nie wiem jak sklasyfikować taką osobę. Z jednej strony jest gejem bo to mężczyzna który lubi związki z mężczyznami, a z drugiej strony ten mężczyzna uważa się za kobietę i wychodzi taki troche miszmasz.

        • Stary, oglądasz telenowelę w nowoczesnym wydaniu i dziwisz się, że twórcy chcą szokować widza. No tak, przecież La Casa de Papel to przecież rozsądnie napisany dramat sensacyjny, który z wyczuciem dozuje emocje i rysuje nam obraz psychologiczny bohaterów w ciekawy sposób. To jest tak posklejane jakby to z tygodnia na tydzień wymyślali, ale to transseksualna osoba jest wklejona na siłę. Oburzasz się o byle co.

          • Dyskusja jest potrzebna wiec mam nadzieje ze nikt sie nie obrazi ale w Polsce robi sie z igły widły jak zwykle.
            Casa de papel jest UK top 10 Netflix od dawna i praktycznie wszyscy moi znajomi go ogladaja. I wiecie co?
            NIKT, nigdy nie skomentowal watku LGBT bo to zaden szok.
            Wszyscy skupiaja sie raczej na akcji. Nie ma strachu, nikt gejem nie zostanie z wyboru. A w Polsce jest tyle samo co wszedzie tylko kazdy sie ukrywa bo to przeciez wstyd no i ojciec Rydzyk zakazuje. Jak to sie ładnie po staropolsku mówi: Live and let live!
            A tak wogole to dlaczego nikomu nie przeszkadzaja filmy o dresiarzach i kibolach którzy demoluja miasta i zastraszaja ludzi na ulicach? Sa oni lepsi niz geje?

  3. Problem w Netflixie jest taki, że oni na siłę wciskają poprawność polityczną. Kogo obchodzi czy jakaś postać jest homo czy hetero? Chodzi o to aby obejrzeć dobre widowisko co się niestety zatraca poprzez zbytnim skupianiu uwagi na źle zrozumianą “poprawność polityczną”.
    Jakbyśmy sobie wyobrazili, że w Czarnobylu(ten serial z HBO) został dodany wątek homoseksualny, który staje się ni z gruchy ni z pietruchy głównym wątkiem, tak właśnie seriale netflixa wyglądają.

    • Słownikowe pojęcie poprawności politycznej ma niewielki związek z tym, o czym piszesz. W zasadzie można je streścić do “Kiedy mówisz o innych, rób to tak, żeby nie było im przykro” albo “Nie bądź bucem, kiedy mówisz o innych”. Tylko tyle. Nie ma tam słowa o promowaniu mniejszości seksualnych ani etnicznych (ba, poprawność polityczna wcale nie musi się odnosić do mniejszości). To, o czym piszesz, bardziej pasuje do prądu “Diversity and inclusion”. I totalnie tutaj nie wnikam, czy to dobre, czy złe. Po prostu zwracam uwagę na mylenie pojęć.

      • Technicznie masz rację, ale teraz doszliśmy bardziej do sytuacji “Kiedy mówisz o innych, rób tak, żeby nie było im przykro, a niektórym jest przykro, że o nich nie mówisz” i “Nie bądź bucem, kiedy mówisz o innych – mów też o nas”. I niezachowanie “Diversity and inclusion” w praktyce zmienia się w brak poprawności politycznej.

        W efekcie kończymy z produkcjami w których mniejszości są na siłę dolepione dla nabicia punktów poprawności.

        • A możesz nam wskazać jakąś taką postać którą definitywnie doczepiono na siłę do jakiegoś serialu?
          Bo serio wszyscy o tym mówią. A ja jak oglądam serial to tego raczej nie widzę – no widzę postać, która ma tam w tym serialu jakąś rolę i nie, nie chodzi o to że jest LGBT.
          Mam wrażenie że część ludzi po prostu ma jakiś problem z osobami LGBT, czarnoskórymi i im ci ludzie po prostu przeszkadzają na ekranie. No ale to jest już wasz problem, to się leczy na u psychiatry…

          • Dzięki za tekst o psychiatrze, jakoś rzeczowo się wszyscy wypowiadali pod artykułem niezależnie od opinii, dziwnie kulturalnie się robiło.. Fajnie, że przypomniałaś, że to internet i trzeba się cisnąć nawzajem, brawo. Doceniam też dorzucenie rasizmu – wisienka na torcie.

            Definitywnie na siłę niekoniecznie są doczepiane same postaci tylko ich orientacja seksualna i wątki z nią związane. Przykłady widzę, że są już podane w innych komentarzach – ze wszystkimi się nie zgadzasz, dla Ciebie to “bełkot” i prawie wszystkim napisałaś, że mają problem ze sobą. Nie będę dorzucał kolejnych skoro znam Twoją odpowiedź z góry.

            Trochę może szkoda, że się nawzajem nie słuchamy – jeśli ktoś mówi o nadreprezentacji LGBT+ od razu dostaje łatkę homofoba (i rasisty??). Tymczasem sama zauważyłaś w jednym z komentarzy, że seks gejowski był mocno obecny np. w Grze o Tron.. I jakoś nie słychać oburzenia. Może nie słychać dlatego, że król gej był logicznym elementem wpływającym na fabułę – tak samo jak biseksualność Oberyna wpisywała się w jego postać. Sama seksualność w każdej postaci z kolei była wszechobecna w serialu, więc wątki homoseksualne pasowały bez problemu.

            Zbędne wątki miłosne heteroseksualne też się pojawiają w produkcjach – też są krytykowane jeśli były niepotrzebne lub naciągane, jak każdy inny zbędny element seriali/filmów zresztą.. Tylko wtedy krytyka nikogo nie oburza.

            Kiedy ktoś pisze, że wizja świata jest nagięta, odpisujesz, że świat taki jest i może niech pozna sąsiadów czy coś.. Fajnie – tak się składa, że mam w tym świecie znajomych zarówno gejów jak i lesbijki i sami śmieją się z takiej reprezentacji w mediach. Bo poprawność polityczna to jedno, a złe pisanie scenariusza z punktami “do odhaczenia” to drugie. I jak ktoś ma głowę na karku to łatwo odróżni kiedy ktoś faktycznie ma coś ciekawego do przekazania w związku z jego orientacją.. A kiedy chce mu się na siłę podlizać.

            Nie wiem czy trend dotyczy Netflixa, chyba raczej mediów ogólnie – tak jak autor zauważył w artykule inne sieci robią to na zasadzie większego jeszcze tokenizmu. I o to właśnie się rozchodzi – nie o samą obecność LGBT w mediach, ale o sztuczne jej kreowanie pod publiczkę.

          • Dom z papieru ostatni sezon – facet co się zrobił na kobietę , jakiś kuzyn, niby zakładnik – rola tej postaci nieistotna,zrobiona na siłę.
            Stranger th. – lesbijka z kibla, wątek les nieistotny dla fabuły.
            itd

    • Bo mają obsesję na punkcie seksu i sami w gruncie rzeczy dyskryminują ludzi. Protekcjonalne traktowanie jest naprawdę wyrazem pogardy.

  4. W HBO czy Amazonie tez są postacie homoseksualne, ale problem z Netlixem jest taki, że jest zbyt nachalny. Naprawdę ostatnio nie można obejrzeć choćby odcinka serialu na tej platformie bez gejowskiego (czesto wulgarnego) seksu albo uciśnionych postaci gay, najczesciej facetów.

    • Podaj może przykłady tego „gejowskiego (czesto wulgarnego) seksu” w najgłośniejszych ostatnio produkcjach Netflixa.
      Ciężko, co? Bo to kolejny wymysł.

      • No ja próbuje sobie przypomnieć serial z silnym i wulgarnym wątkiem gejowskim na Netlixie… i chyba tylko Tiger King…
        Eee jak jest tam w serialach Netflixa sex to głównie jest to seks heteroseksualny – ten widać nie przeszkadza :D.

        Sex niehetero to kojarzę tylko z Gry o Tron…

  5. Czy na Netflixie jest obecnie chociaż JEDEN film /serial, gdzie nie byłoby wątków LGBT? Nawet w programach kulinarnych czy o kwiatach zawsze muszą coś takiego wtrynić. Nawet w Star Treku! To jest już po prostu obrzydliwe.

  6. Ten artykuł jest jak miód dla moich oczu, szkoda, że odpowiedź gejflixa taka oczywista. Od dłuższego czasu zacząłem podejrzewać, że po prostu jest jakaś elita LGBT i donują różne produkcje w zamian za umieszczanie w nich obowiązkowo max homo treści. Rozumiem jedną postać, ale teraz norma to jak ktoś wspomniał minimum 30% całej obsady co jest niewyobrażalnym kłamstwem i zakrzywianiem światopoglądu. Drażni mnie to okropnie ale trzeba do tego podchodzić jak do filmów porno, wszystko co tam się wyrabia nie ma absolutnie żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości i nie można z tego brać przykładu bo się kobiety obrażą xD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...