„Czarna Wdowa” trafiła nie do kin, a do księgarni. Recenzujemy nowy komiks

Recenzja/Komiksy 30.04.2020
Nasza ocena:
„Czarna Wdowa” trafiła nie do kin, a do księgarni. Recenzujemy nowy komiks

„Czarna Wdowa” trafiła nie do kin, a do księgarni. Recenzujemy nowy komiks

Co prawda „Czarna Wdowa” nie trafiła do kin na czas ze względu na koronawirusa, ale Egmont i tak wydał teraz nowy komiks o przygodach Black Widow. Sprawdzamy, czy warto go kupić.

Oczekiwany od lat film poświęcony granej przez Scarlett Johansson postaci, czyli Natashy Romanowej — pochodzącej z Rosji agentce T.A.R.C.Z.Y. i współzałożycielce Avengers o kryptonimie Black Widow — pierwotnie miał trafić do kin na przełomie kwietnia i maja 2020 roku. Niestety koronawirus pokrzyżował Disneyowi szyki, a „Czarna Wdowa” zaliczyła spory poślizg.

Debiut filmu inaugurującego 4. fazę Marvel Cinematic Universe został opóźniony o kilka miesięcy. Nawet jeśli kina znów zaczną przyjmować widzów, to „Black Widow” pojawi się na srebrnych ekranach dopiero 6 listopada tego roku. To pokrzyżowało nieco plany wydawnictwu Egmont, które chciało zgrać premierę filmu z wprowadzeniem do sprzedaży swojego nowego komiksu.

czarna wdowa komiks egmont 2020 recenzja black widow marvel

Mimo tego album, zatytułowany po prostu „Czarna Wdowa”, trafił do księgarni zgodnie z planem i mieliśmy okazję mu się przyjrzeć.

Pod miękką oprawą ze szkrzydełkami znalazła się treść pochodząca z tuzina zeszytów z cyklu „Black Widow” wydawanych pierwotnie przez Marvela w latach 2016-2017. Opowiada za nie nagrodzony Eisnerem duet, czyli Mark Waid (scenariusz) oraz Chris Samnee (scenariusz, rysunki). Komiks pokolorował wymieniony trzeci na okładce Matt Wilson, litery na kadry naniósł Joe Caramagna.

Jak widać na załączonych zdjęciach, pod kątem artystycznym panowie wykonali kawał dobrej roboty. „Czarna Wdowa” nie sili się jednak na zbytni realizm scen. Często całe strony utrzymane są w podobnej kolorystyce z jedną dominującą barwą. Dotyczy to przede wszystkim flashbacków, których mamy tutaj całkiem sporo, gdyż w komiksie Natasha mierzy się ze swoją przeszłością.

czarna wdowa komiks egmont 2020 recenzja black widow marvel

Prawdopodobnie w podobnym klimacie utrzymany zostanie poświęcony tej postaci film.

Nie wiemy co prawda, jaka dokładnie będzie fabuła filmu „Czarna Wdowa”, ale już w trailerach zdradzono, iż przeszłość się po Romanową upomni. W przypadku MCU ze względu na wydarzenia, jakie miały miejsce w „Avengers: Endgame”, mamy jednak do czynienia z prequelem, a nie kontynuacją cyklu, podczas gdy komiks osadzony był w momencie publikacji fabularnie we współczesności.

Oznacza to, że „Czarna Wdowa”, którą spotykamy w albumie Egmontu, już dawno zostawiła niesławną Czerwoną Komnatę za sobą i od lat współpracuje z S.H.I.E.L.D. Mimo to nowa historia jej poświęcona rozpoczyna się w momencie, gdy Natasha kradnie jakieś bardzo ważne dokumenty i staje się wrogiem publicznym numer jeden — doszło do tego, że interesuje się nią nawet Tony Stark.

czarna wdowa komiks egmont 2020 recenzja black widow marvel

Na kolejnych kartach komiksu „Czarna Wdowa” odkrywamy, co właściwie zmusiło bohaterkę do zdrady.

Nikt o zdrowych zmysłach oczywiście nie uwierzy, że Czarna Wdowa sama z siebie po tylu latach spędzonych w Ameryce odwróci się od Wujka Sama, ale coś jest tu na rzeczy. T.A.R.C.Z.A. nie może puścić płazem takiej niesubordynacji i próbuje zatrzymać Nataszę wszystkimi dostępnymi środkami. Komiks skończyłby się jednak bardzo szybko, gdyby agentom udało się dorwać Romanową.

Szkoda jednak, że powód tejże zdrady nie jest jakoś bardziej wyszukany. Szybko się okazuje, że bohaterkę ktoś po prostu szantażuje i zmusza do kradzieży. Miłym zaskoczeniem jest jednak fakt, że scenarzyści nie idą po linii najmniejszego oporu i kilkukrotnie zaskoczyła mnie np. śmierć bohatera drugoplanowego. Dzięki temu czuć napięcie, bo nikt tu nie jest bezpieczny.

czarna wdowa komiks egmont 2020 recenzja black widow marvel

Black Widow nie żyje też w próżni i w jej komiksie pojawiło się nawet kilku znanych superbohaterów.

Cieszy przy tym to, że mimo to do czytania „Czarnej Wdowy” od Egmontu nie jest wymagana znajomość żadnych innych komiksów. Oczywiście twórcy puszczają nie raz oko do największych fanów Marvela, co nadaje tej historii nieco większej głębi, ale zarówno pierwsze strony, jak i późniejsze retrospekcje zgrabnie wyjaśniają, z kim właściwie mamy tu do czynienia.

W przeszłość Natashy zanurzamy się zaś razem z nią, a w celu rozwiązania zagadki trafiamy nawet na chwilę na… Księżyc. Spotykamy też kilku starych znajomych w postaci np. Nicka Fury’ego Seniora oraz Zimowego Żołnierza, który też swoje wycierpiał za sprawą rządu Związku Radzieckim i do tego łączy go z Nataszą wspólna i niezbyt wesoła przeszłość.

czarna wdowa komiks egmont 2020 recenzja black widow marvel

Nie spodziewajcie się jednak po komiksie „Czarna Wdowa” zbyt wiele polityki, bo chociaż zajrzymy w nim na chwilę do Białego Domu, ta historia ma wymiar przede wszystkim osobisty. Jest też domknięta, co ma zarówno dobre, jak i złe strony — tak jak pod koniec nie zostawia poczucia niedosytu ze względu na cliffhanger, tak na dobrą sprawę nic naprawdę ważnego z niej też nie wynika…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...