„Pokochaj, poślub, powtórz” to komedia romantyczna rodem z lat 90. Oceniamy nowość Netfliksa

Recenzja/Film 10.04.2020
Nasza ocena:
„Pokochaj, poślub, powtórz” to komedia romantyczna rodem z lat 90. Oceniamy nowość Netfliksa

„Pokochaj, poślub, powtórz” to komedia romantyczna rodem z lat 90. Oceniamy nowość Netfliksa

Zaznaczam jednak, by nie przywiązywać się zbytnio do zapewnień, że „Pokochaj, poślub, powtórz” to komedia romantyczna z twistem pętli czasu. Twórcy, o dziwo, zabrali się za ten koncept, ale zrealizowali go raptem w dziesięciu procentach.

Głównym bohaterem filmu „Pokochaj, poślub, powtórz” jest Jack (w tej roli Sam Calflin). Poznajemy go, gdy kończy właśnie udany weekend w Rzymie z niedawno poznaną Diną (Olivia Munn). Między dwójką coś wyraźnie iskrzy, ale nie dane im będzie postawić kropki nad „i” i ich drogi się rozejdą. Trzy lata później siostra Jacka wychodzi za mąż i na ślubie pojawia się Dina, a wraz z nią druga szansa na stworzenie ciekawej relacji dla tej dwójki.

Ale w życiu rzadko kiedy jest łatwo i wszystko układa się jak trzeba. Przez resztę filmu przyjdzie nam obserwować całą masę wydarzeń i przypadków, które prowadzą do mniejszych bądź większych towarzyskich katastrof.

I gdzieś tam w środku, na podstawowym poziomie „Pokochaj, poślub, powtórz” próbuje emulować udane komedie romantyczne bądź farsy z lat 90. (skojarzenia z „Cztery wesela i pogrzeb” nasuwają się niemal od razu).

Szkoda tylko, że twórcom zabrakło odpowiedniej finezji w opowiadaniu tej historii (tak w ogóle ten film jest remakiem francuskiej produkcji „Plan de table” z 2012 roku). Dialogom brakuje świeżości i erudycji, w którą mierzą autorzy chcąc dać widzom inteligentną komedię opartą na zabawnych i błyskotliwych (w założeniu) kwestiach wypowiadanych przez bohaterów. Stosują też, raczej nieudolnie, kilka starych chwytów w tworzeniu krępujących sytuacji, ale zabrakło im wyczucia, a aktorom odpowiedniego timingu oraz komediowego zmysłu, by udanie je przedstawić.

„Pokochaj, poślub, powtórz” podejmuje ciekawe, jak na komedię romantyczną, zagadnienie dotyczące natury przypadku, alternatywnych rzeczywistości, prawa Murphy’ego, ale ku mojemu zdziwieniu twórcy czekają z właściwym twistem dopiero do dalekiej drugiej połowy filmu. Przez to wszystko główny motyw tego filmu gdzieś się gubi, w ogóle nie wybrzmiewa tak, jak można by się tego spodziewać.

Od strony formalnej widać, że jest to raczej tania produkcja.

Oświetlenie, scenografia, praca kamery – nie ma tu żadnych fajerwerków, wszystko utrzymane jest na poziomie „zerowym”, czyli bezpiecznie nijakim. Oczywiście, nie rzuca się to w oczy i nie bije taniością od razu, dla mniej wprawionego oka to po prostu rzetelnie zrobiona produkcja. Natomiast brak jej szlifów, choć też nie jest to w tym przypadku rzecz absolutnie niezbędna, by czerpać z niego przyjemność.

„Pokochaj, poślub, potwórz” w dużej mierze ratuje Sam Claflin. Choć nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że próbuje udawać/odtwarzać kreacje Hugh Granta (nawet wygląda i zachowuje się podobnie do niego), to jednak jest na tyle charyzmatycznym i naturalnym aktorem, że bez niego ta produkcja byłaby o kolejną klasę niżej. Gorzej z jego partnerką, Olivią Munn. Aktorka ta od lat orbituje gdzieś na obrzeżach Hollywood i nie bez powodu – ona dobrze wypada przed kamerą, ale wielkiego talentu niestety nie posiada.

 „Pokochaj, poślub, powtórz” jest w miarę przyjemną komedią pomyłek, tyle że niestety ze zmarnowanym potencjałem i dość przeciętnymi walorami produkcyjnymi.

Jeśli wam to nie przeszkadza i macie ochotę przenieść swoje myśli gdzie indziej na niecałe dwie godziny, to seans tego filmu nie powinien być dla was szczególnie szkodliwy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

2 odpowiedzi na “„Pokochaj, poślub, powtórz” to komedia romantyczna rodem z lat 90. Oceniamy nowość Netfliksa”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...