Kazik Staszewski zgadza się z Tomaszem Terlikowskim i nazywa koronawirusa cudem. Zanim wyciągniecie pochodnie, przeczytajcie, o co mu chodzi

Felieton/Trendy 23.03.2020
Kazik Staszewski zgadza się z Tomaszem Terlikowskim i nazywa koronawirusa cudem. Zanim wyciągniecie pochodnie, przeczytajcie, o co mu chodzi

Kazik Staszewski zgadza się z Tomaszem Terlikowskim i nazywa koronawirusa cudem. Zanim wyciągniecie pochodnie, przeczytajcie, o co mu chodzi

Wokalista zespołu Kult w rozmowie z Robertem Mazurkiem opowiedział o tym, jak widzi świat i relacje między ludźmi, gdy trwa walka z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Kazik zastanawia się, czy pojawienie się wirusa, to „cud”.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

O Kaziku Staszewskim i jego najbardziej znanym muzycznym dziecku było głośno ostatnio przy okazji premiery filmu dokumentalnego zatytułowanego „Kult. Film”. Nie tego obrazu dotyczy jednak rozmowa Roberta Mazurka w niedawnym wydaniu Dziennika Gazety Prawnej, a sytuacji Polski, świata i artystów w dobie epidemii koronawirusa. Co ciekawe, Kazik nie narzeka na odwołane koncerty, stracone pieniądze czy brak perspektyw. Artysta na cały problem patrzy szerzej, chociaż mam wrażenie, że jego optymizm jest przedwczesny.

Kazik Staszewski zastanawia się, „czy ten wirus to nie cud”.

Bo, zobacz, siedzimy w domach z bliskimi, mamy czas dla dzieci, myślimy i rozmawiamy o rzeczach naprawdę istotnych, jesteśmy bardziej obecni i uważni – mówi w wywiadzie Robertowi Mazurkowi.

Dalej przyznaje, że nadszedł czas pokory i że wreszcie mamy jasny dowód na to, jak krucha i mała jest nasza doczesność. Jednocześnie artysta zgadza się z publicystą Tomaszem Terlikowskim, że „ludzie mają ciśnienie na kontrolowanie wszystkiego, że nie potrafią poradzić sobie z tym, że wirus im tę kontrolę odbiera”.

Trudno nie zgodzić się z tym, że epidemia koronawirusa z ogromną łatwością wdarła się nie tylko do Europy, ale też do naszych domów i zaburzyła poczucie bezpieczeństwa i komfortu. To fascynujące, jak szybko stabilny świat może się posypać, gdy pojawi się w nim element, na który nie jesteśmy gotowi.

W wywiadzie Staszewski utrzymuję postawę, którą chyba można nazwać pogodnym pesymizmem.

Muzyk w przymusowej kwarantannie ceni zwolnienie tempa życia, czas na zastanowienie się nad nim i na pogłębienie relacji z innymi. Jest w tej wypowiedzi dużo namysłu religijnego, ale kto zna twórczość autora Wspaniałej nowiny czy Krwi Boga, ten doskonale wie, że relacja człowieka z Bogiem jest dla niego ważnym tematem, nie tylko w muzyce.

Poważnie zastanawiam się jednak, czy mówienie o epidemii koronawirusa w kontekście „cudu” jest, mówiąc delikatnie, trafne.

Przyjmując terminologię Staszewskiego, chyba byłoby lepiej powiedzieć, że koronawirus jest raczej czymś na kształt biblijnej plagi, bo nie mamy na niego żadnej odpowiedzi czy rozwiązania. Oczywiście takie myślenie prowadziłoby nas myślenia o koronawirusie w kontekście kary, a tego Kazik przecież nie robi. Z wypowiedzią Staszewskiego jest jednak inny problem. Możemy przecież uznać, że faktycznie, to dobry – i przymusowy! – czas, który możemy spędzić z bliskimi, z drugiej jednak to dramat dla bardzo wielu ludzi.

koronawirus pandemia kazik staszewski

Są pewnie osoby, których przymusowe urlopy cieszą, bo mogą nadrobić zaległą literaturę, zmniejszyć filmową „kupkę wstydu” czy po prostu pobyć z tymi, dla których nie mieli wystarczająco dużo czasu w codziennym pędzie. Są jednak tacy, dla których kwarantanna to niemożność zrealizowania podstawowych potrzeb, w tym potrzeb społecznych, tak ważnych, gdy na przykład borykamy się z depresją czy innymi zaburzeniami psychicznymi.

Chciałbym uniknąć jednak taniego moralizatorstwa, bo o to w temacie koronawirusa i jego następstw nietrudno, zauważam jednak z pewnym zdumieniem, że zarówno Kazik, jaki i Tomasz Terlikowski mają rację, przenosząc dyskusję o epidemii na tor niewystarczająco często eksploatowany. W ciągu ostatnich lat bardzo często bowiem wielkich słów i zwrotów: „koniec świata zachodu”, „koniec demokracji”, „autorytaryzm”, „faszyzm” – a wszystkie one w tonie apokaliptycznej wizji, która właśnie się spełnia. I dzisiaj, gdy przez jednego, nagłego wirusa, świat chwieje się w posadach, zaczynamy zauważać, że faktycznie znany dotąd świat może się skończyć, tylko inaczej niż nam to wieszczono.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

22 odpowiedzi na “Kazik Staszewski zgadza się z Tomaszem Terlikowskim i nazywa koronawirusa cudem. Zanim wyciągniecie pochodnie, przeczytajcie, o co mu chodzi”

    • To oczywistość, ale chyba nie o to chodzi. To ze Terlikowski bredzi jak potłuczony to wiadome od zawsze, ale Kazikowi chyba nie o to chodziło.

        • Gwarantuję…za słabo życie znasz. Kazik mówi o takich ludziach jak Ty. To dopiero początek tej pandemii. A kto mówi, że to ostatni taki wirus? Wyobrażasz sobie powtórkę za….5 nawet 10 lat? Gospodarka się nie pozbiera. Jeszcze zmienisz zdanie, gwarantuję.

    • Czyli zszedłeś z drzewa i jadłeś własne odchody? Czy nie było nic, wybuchło coś? Czy przez miliony, miliony lat padał deszcz na skały po czym w cudowny sposób powstało coś? Ci, którzy zaprzeczają istnienia Boga tak naprawdę nie wierzą w nic co da się logicznie i naukowo wytłumaczyć. Poprzez dowody a nie teorie.

  1. Co za brednie. Dla wielu ten wirus to pogrzebanie budowanej od lat firmy. Utrata pracy lub widmo jej utraty (to nie jest urlop, tak samo jak dzieci nie mają wakacji!!!!!!!!) To pogrzeb ich bliskich itp. Jeśli ktoś nie umiał znaleźć czasu w normalnym czasie na książkę to i tutaj nie znajdzie. Będzie spędzał czas z rodziną na taiej zasadzie, że bedize siedział i chlał i każdy w swoim pokoju będzie puszczał Netflixa. Jeżli wczęsniej nie bło bliskich realcji tutaj nic się nie zmieni. Tak samo jak emerytura – o ja będę na emeryturze to przeczytma książki wszystkie któe chciałem, będę podróżował. Nie, nie będziesz. Jeśli przez 40 lat pracy nei znalazłeś czasu i chęci na to, to tym bardizej nei znajdziesz na emeryturze, ponieważ nie zmienisz swoich nawyków. A ten czas jest czasem rozluźnienia relacji rodzinnych. Nie widuję się matek, rodzeństwa itp.

    • Czyli zakładasz, że jeśli ktoś ma złe nawyki, nie miał czasu itd to nie ma sensu żeby próbował? Zakładasz że nikomu się nie uda? Czyli jak ktoś nie miał czasu dla dzieci to niech da spokój bo do końca życia go nie znajdzie?
      Cytując Twoją myśl: co za brednie….

      Jest wielu ludzi którzy czasem pod wpływem jakiegoś impulsu zmienili swoje życie. Jeśli obecna sytuacja nie może być takim impulsem to nie wiem co może.

      • Oczywiście, że generalizuję. Niektórym może się udać, ale ten czas wbrew pozorom nie sprzyja metamorfozom. Mój post był bardziej krytyką przesłania artykułu, gdzie przymusowe siedzenie w chałupie milionów Polaków, traktowany jest jako wspaniały, niekończący się urlop, gdzie każdy chodzi w białych szatach i popija szampana, racząc się wspaniałą lekturą, zastanawiając się nad sensem istnienia. A wszystko tez nadmuchują celebryci (mający pewnie większy zapas gotówki niż ini), którzy na swoich instaróżnchbookach wypowiadaja sie w podobnym klimacie. A kto wie czy też nie dostaja za to kasy bo akurat głoszą swoje mądrości w gaciach z Levisa.

  2. To musiał się pojawić wirus, żeby Kazik uznał to, że jesteśmy kupą gnijącego mięcha i nigdy nie wiadomo, co i kiedy nam nawali? :-D

  3. Epidemia nastała i nagle rodzina spędza ze sobą dużo więcej czasu niż chociażby w święta, gdzie było to zaledwie 2 dni i powrót do codzienności. Widmo tej samej sytuacji panujące przez wiele miesięcy dodatkowo będzie podkreślać wartość jaką jest rodzina.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...