Billie Eilish w mocnych słowach o ciałopozytywności. Artystka rośnie na nowy wzorzec gwiazdy muzyki pop

Artykuł/Muzyka 12.03.2020
Billie Eilish w mocnych słowach o ciałopozytywności. Artystka rośnie na nowy wzorzec gwiazdy muzyki pop

Billie Eilish w mocnych słowach o ciałopozytywności. Artystka rośnie na nowy wzorzec gwiazdy muzyki pop

Billie Eilish w zeszłym roku zawładnęła listami przebojów, potem rozdaniami nagród muzycznych. Teraz wykorzystuje swój głos, by wypowiedzieć się w bardzo ważnej kwestii.

Choć ruch body positive istnieje od bardzo dawna, jest o nim głośno dopiero od jakichś kilku lat. Także w Polsce, choć tu termin „ciałopozytywność” chyba mimo wszystko jeszcze nie przyjął się na dobre. Używany przeze mnie edytor tekstu nie rozpoznaje tego słowa i podkreśla je nieprzyjaznym czerwonym szlaczkiem. W ciałopozytywności chodzi oczywiście o akceptację własnego ciała. Głos w tej sprawie zabrała kilka dni temu Billie Eilish, sprzeciwiając się fat shamingowi.

Kto miałby to zrobić, jeśli ona? Jedna z najważniejszych młodych gwiazd popu, która piosenki na swój debiutancki album stworzyła razem z bratem w domowym studiu. Podczas poniedziałkowego koncertu Billie Eilish w Miami przerwę pomiędzy utworami wykorzystano na pokazanie klipu z udziałem samej artystki. Zdobywczyni 5 nagród Grammy na przedstawionym filmiku zdejmuje ubranie, zaś jej ruchom towarzyszy mocna narracja dotycząca odbioru jej osoby i oceny przez pryzmat wyglądu.

Macie opinie na temat moich opinii, mojej muzyki, moich ubrań, mojego ciała. Niektórzy nienawidzą tego, co noszę, inni to chwalą. Niektórzy używają tego, aby zawstydzić innych, inni po to, by mnie zawstydzić.

Chcielibyście, bym była mniejsza? Słabsza? Delikatniejsza? Wyższa? Czy moje ramiona was prowokują? A moja klatka piersiowa? Czy mój żołądek to ja? Moje biodra? Ciało, z którym się urodziłam nie jest takie, jakie chcecie, by było?

Z każdym kolejnym prowokacyjnym pytaniem Eilish odkrywała coraz więcej. Gdy została w samej bieliźnie, zanurzyła się w ciemnej toni.

Głos kobiet sprzeciwiających się piętnowaniu ze względu na cielesność jest w muzyce popowej coraz donioślejszy.

Meghan Trainor w piosence All about that bass sprzeciwiała się body shamingowi. Podobnie Beyonce w Pretty Hurts. Do akceptacji własnego ciała nawołuje także amerykańska artystka Lizzo, a jej twórczość to jedna wielka pochwała ciałopozytywności.

Eilish znana z uwielbienia dla luźnych strojów stwierdziła także w zaprezentowanym na koncercie nagraniu:

Gdy noszę to, w czym czuję się komfortowo, nie jestem kobietą. Kiedy zdejmę kilka warstw, jestem dziwką.

Coś, co było do tej pory sposobem ubierania wynikającym z wygody i chęci uniknięcia seksualizacji, stało się teraz jeszcze mocniejszym manifestem. Billie Eilish rośnie na naszych oczach nie tylko na największą gwiazdę muzyki pop ostatnich lat, ale w ogóle na wzorzec nowej gwiazdy pop – odważnej nie tylko jeśli chodzi o przekaz muzyczny, manifestującej głośno swoje zdanie, niezależnej, kontestującej. Także w sferze światopoglądowej – odcinającej się od złych praktyk środowiska i niebezpiecznych uproszczeń. Już na starcie gotowej wygłaszać swoje mocne opinie, nieco inaczej niż choćby Taylor Swift, która przez lata kariery dojrzewała do tego, by wziąć na swoje barki ciężar opowiedzenia się po wybranej politycznego stronie (odsyłam do filmu „Miss Americana” na Netfliksie). A przede wszystkim protestującej przeciwko sprowadzaniu ludzi do roli obiektów seksualnych.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...