Vin Diesel zapewnia, że premiera „Szybkich i wściekłych 9” nie będzie przesunięta, czyli kino w czasach zarazy

Felieton/Trendy 11.03.2020
Vin Diesel zapewnia, że premiera „Szybkich i wściekłych 9” nie będzie przesunięta, czyli kino w czasach zarazy

Vin Diesel zapewnia, że premiera „Szybkich i wściekłych 9” nie będzie przesunięta, czyli kino w czasach zarazy

Podczas gdy z powodu obaw przed koronawirusem odwoływane są imprezy, a premiery kinowe przesuwane, cieszę się, że Vin Diesel stoi na straży kinowego eskapizmu. W czasie kryzysów, potrzebujemy go bardziej niż kiedykolwiek. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Koronawirus zbiera coraz większe żniwo. Rządy krajów, w których się pojawił robią wszystko, aby uniknąć epidemii. U nas już odwołano wszelkie imprezy masowe, a placówki oświatowe świecą pustkami, bo nauka odbywa się zdalnie. Bardzo słusznie. Nie wychodźmy z domu, jeśli nie musimy. Kiedy źle się czujemy, biegnijmy od razu do lekarza. Działajmy według narzuconych zasad i jak poddadzą nas kwarantannie, nie opuszczajmy jej, aby pojechać taksówką na pizzę. Jeśli nie będziemy ostrożni, zaraz bowiem zamkną nam kina. A wtedy nie uratuje nas nawet Dominic Toretto i jego ekipa… przepraszam, rodzina.

Wirus atakuje nie tylko ludzi, ale też kulturę.

I nie chodzi mi tylko o odwoływanie bądź przesuwanie terminów wielkich wydarzeń. Ze względu na COVID-19 zdecydowano się na przerwanie zdjęć do nowej części „Mission Impossible”. Jego ofiarą padł nie tylko Ethan Hunt, ale również superbohaterowie. Twórcy realizowanego dla platformy Disney+ serialu „The Falcon and the Winter Soldier” musieli wstrzymać zdjęcia w Pradze. Są to posunięcia zrozumiałe. Gorzej, że premiery gotowych filmów są przesuwane.

Rozumiem, że kino to przede wszystkim biznes i producenci oraz dystrybutorzy muszą zarobić.

Z obawy przed niską frekwencją, chociażby najnowszą odsłonę przygód Jamesa Bonda zobaczymy dopiero w listopadzie zamiast w kwietniu. A przecież właśnie teraz, kiedy koronawirus atakuje, agent 007 jest najbardziej potrzebny. Jego gadżety, możliwość wypicia kilku drinków i strzelania bez pudła, czy wychodzenie cało z każdej opresji dałoby nam nadzieję na szybkie uporanie się z trudną sytuacją. Mówiąc o funkcjach, jakie powinna spełniać X muza, często zapominamy o tej chyba najważniejszej, czyli eskapizmie.

Jasne, możemy oglądać filmy dla ich kontekstu społecznego. Nie zapominajmy jednak, że pierwsze dokonania jakie pojawiły się w obrębie X muzy, Tom Gunning określił mianem kina atrakcji. Bo tym było wtedy kino – ciekawostką. I dlatego w swej istocie, kino jest atrakcją. Ma nas zadziwić, doprowadzić do tej słynnej, tak często widzianej w produkcjach sygnowanych nazwiskiem Stevena Spielberga miny, która wygląda tak:

Filmy gatunkowe zapełniają sale kinowe, bo nawet jeśli jesteśmy artystycznymi snobami, lubimy popatrzeć, jak ktoś gdzieś w jakiś sposób przywraca sprawiedliwość i sprowadza wszystko na właściwe tory.

Możemy wtedy pomarzyć, że coś takiego dzieje się tuż obok. James Bond czy inny Brudny Harry stoi na straży naszych wartości, dlatego wychodzimy z kin z podniesioną głową, gotowi zmierzyć się z horrorem rzeczywistości.

Jestem pewien, że Vin Diesel podziela moje zdanie. W ramach promocji „Bloodshot” aktor udzielił wywiadu dziennikarzowi USA Today. I kiedy doszło do tematu opóźnienia premier zarówno wspomnianego filmu, jak i 9. części serii „Szybcy i wściekli” powiedział jasno, że to się nie zdarzy:

Właśnie teraz potrzebujemy filmów bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Żyjemy w interesujących czasach, kiedy samo kino i doświadczenie kinowe są zagrożone. Więc tak, pojawimy się.

Brawo Vin!

Oczywiście, Diesel mówiąc o zagrożeniu doświadczenia kinowego, nie miał na myśli koronawirusa, tylko raczej ciągle rosnącą konkurencję dla kina w postaci chociażby serwisów VOD. I w czasach zagrożenia jest to z pewnością jakaś alternatywa. Słupki oglądalności Netfliksa czy innych platform streamingowych pewnie skoczą. Ale czy to rzeczywiście nam wystarczy?

Nie. Zdecydowanie lepiej niż film na małym ekranie, wybrać miejsce w jednym z pierwszych rzędów na sali kinowej. Tak, abyśmy mogli wejść w świat przedstawiony danej produkcji i nie móc z niej uciec. Wtedy będziemy mieć pewność, że mechanizm zadziała jak powinien, a my uwierzymy, że wszystko będzie dobrze.

[AKTUALIZACJA: 11.03.2020 r. 11:30]

Powyższy tekst powstał przed ogłoszeniem informacji o zamknięciu kin w Polsce. Od 12 marca 2020 roku kina w naszym kraju będą zamknięte. Taki stan rzeczy utrzyma się przynajmniej do 25 marca.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

3 odpowiedzi na “Vin Diesel zapewnia, że premiera „Szybkich i wściekłych 9” nie będzie przesunięta, czyli kino w czasach zarazy”

  1. “Zdecydowanie lepiej niż film na małym ekranie, wybrać miejsce w jednym z pierwszych rzędów na sali kinowej.”
    Fuj, pierwsze rzędy. Nie wiem jak można w nich oglądać filmy :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...