Nie daj się zrobić w konia celebrycie. Polscy influencerzy żerują na naiwności fanów

Felieton/Trendy 03.03.2020
Nie daj się zrobić w konia celebrycie. Polscy influencerzy żerują na naiwności fanów

Nie daj się zrobić w konia celebrycie. Polscy influencerzy żerują na naiwności fanów

Ewa Chodakowska przeżywa w ostatnich tygodniach jeden z największych kryzysów wizerunkowych wśród polskich celebrytów. Ostatnio wyszło na jaw, że osoba zatrudniona przez trenerkę fitnessu próbowała zapłacić w jej imieniu fotografowi oznaczeniem na Instagramie. Ale to tylko kolejna na długiej liście celebryckich wpadek.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Internet to dla wielu nowych sław polskiej przestrzeni publicznej główne źródło zarobku. Influencerzy, instagramerzy i youtuberzy to postaci, które wykorzystując narzędzia powszechnej sieci są w stanie zarabiać godziwe pieniądze. Nie ma w tym oczywiście nic złego, nawet jeśli bardziej konserwatywna część polskich mediów krzywo patrzy na ten wzrost nowych idoli. Szkoda tylko, że pomimo dobrej znajomości internetu, część polskich gwiazd wciąż lubi od czasu do czasu udawać, że wszystko tutaj można dostać za darmo.

Ofiarami takiego stanu rzeczy, często padają twórcy, przede wszystkim fotografowie. Wciąż nagminne jest zjawisko korzystania z nieswoich zdjęć bez wniesienia odpowiedniej opłaty czy choćby podpisania nazwiska twórcy. Ostatnio o tym zjawisku było głośno przede wszystkim w kontekście powielania fotografii posłanki Joanny Lichockiej, pokazującej nieprzyzwoity gest na sali plenarnej polskiego Sejmu. Ale sprawa Ewy Chodakowskiej pod pewnymi względami jest jeszcze bardziej szokująca.

Pracownica popularnej trenerki fitnessu zaproponowała firmie fotograficznej wykonanie zdjęć… za oznaczenie na Instagramie.

O sprawie jako pierwszy poinformował profil Fototanio na Facebooku. W poświęconym sprawie poście ujawniono maila wysłanego przez należącą do BeActive Team Ewy Chodakowskiej koordynatorkę eventów. Członkini zespołu gwiazdy zaoferowała pracę na urodzinach siostrzenicy Chodakowskiej, ale zamiast uczciwego wynagrodzenia zapłatą miały być oznaczenia firmy i nazwiska fotografa w relacjach z wydarzenia i postach na profilu celebrytki. Jak łatwo się domyślić, wywołało to powszechne oburzenie w środowisku fotografów i na portalach plotkarskich.

Oznaczenie tożsamości autora zdjęcia jest oczywiście obowiązkowe, więc nie sposób uważać tego gestu za jakąkolwiek formę zapłaty. Nie jest to też barter, w którym można by mówić o równości wymienionych towarów i usług. A dodatkowe poruszenie wywołał fakt, że mówimy o osobie znajdującej się według magazynu „Wprost” na 31. miejscu wśród najbogatszych Polek.

W ostatnich miesiącach polscy celebryci notują wpadkę za wpadką. A oszukiwanie własnych fanów stało się niemal ich drugą naturą.

Oczywiście, nie ma żadnego sensu stosowanie jakiejkolwiek odpowiedzialności zbiorowej, bo w każdym środowisku można znaleźć więcej niż jedną czarną owcę. Nie sposób jednak zignorować faktu, że trend żerowania na naiwności w celach zarobkowych stał się wśród gwiazd dosyć powszechny. W lutym Ewa Chodakowska również stała się bohaterką negatywną medialnego skandalu, gdy portal Pudelek.pl ujawnił zjawisko wykorzystywania tzw. projektu Ambasadorki do darmowej reklamy produktów gwiazdy. W zamian za serduszko pod postem lub udostępnienie wspierające Chodakowską instagramerki miały za zadanie wychwalać kosmetyki sygnowane jej nazwiskiem bez względu na ich faktycznie działanie.

 

9
Wyświetl ten post na Instagramie.

 

#andrzejrysuje #rysunek #satyra #komiks #heheszki #humor #memy #mem

Post udostępniony przez Andrzej Milewski (@andrzejrysuje)

W ostatnim czasie na jaw wyszło też szyte grubymi nićmi oszustwo youtubera, Marcina Dubiela, który wraz z przyjaciółmi miał rzekomo bawić się w Los Angeles. A tymczasem nie ruszył się nawet z Warszawy. Nie sposób w tym miejscu nie przypomnieć też słynnej sprawy Łukasza Jakóbiaka, który na krótki czas przekonał polski internet, że był gościem w programie Ellen DeGeneres. A przecież swoje za uszami mają też gwiazdy klasycznej telewizji. Wystarczy wspomnieć o licznych wpadkach Filipa Chajzera, ksenofobicznym pokazie prowadzących Dzień Dobry TVN oraz medialny tasiemiec, w którym główną rolę grała Kinga Rusin.

Głównym celem każdego celebryty jest sprzedaż. A skoro tak, to potrzebni są też kupujący.

Nie twierdzę, że gwiazdy nie promują nigdy właściwych postaw, zwracają uwagi na realne problemy świata (sprawa Leonardo DiCaprio i pożarów amazońskiej puszczy) czy nie wspierają pożytecznych społecznie akcji. Nie brakuje osób, które dzięki swojej sławie autentycznie pomogły wielu ludziom. Ale nawet do tego potrzebują grupy silnie zaangażowanych fanów. Niestety, nader często te pozytywne uczucia są wykorzystywane przeciwko odbiorcom. Fan staje się klientem, a w bezlitosnym świecie celebrytów klienta trzeba wykorzystać.

Nie ma na to łatwiejszego sposobu niż wizja grzania się w blasku sławy. Zasada działania zawsze jest taka sama. Wpływowa osoba wykorzystuje kogoś znajdującego się niżej na społecznej drabinie. W zamian oferuje swoje wpływy, koneksje, a nawet przyjaźń. Podobny schemat oczywiście jest wykorzystywany do osiągnięcia różnych celów. Nie sposób porównywać czynów Harveya Weinsteina i wymienionych wcześniej polskich celebrytów. To jedno jest jasne.

ewa chodakowska zdjęcia

A jednak wzajemna sieć powiązań i przysług, to zjawisko powszechne w świecie sławy. Doskonale pokazuje to zresztą serial „BoJack Horseman”.

Tam nawet najbardziej pozytywni bohaterowie żerują na obietnicy uczynienia czyjegoś życia lepszym. Co więcej, sami są w stanie siebie oszukiwać. Kłamstwo dominuje w życiu BoJacka tak bardzo, że prawda staje się tylko kolejnym pretekstem do znalezienia wymówki na swoje zachowania. Dopiero jako upadła gwiazda główny bohater animacji zaczyna rozumieć jak głęboko we wspomnianą sieć zależności I że sam stał się ofiarą własnych intryg.

Celebryci wykorzystujący celebrytów do oszukiwania kolejnych gwiazd, to oczywiście obraz bliższy satyrze niż rzeczywistości. Co nie oznacza, że podobne zjawiska nie napędzają kolejnych wybryków rodzimych celebyrtów. Niestety, pomimo globalnej popularności serialu Netfliksa nic nie wskazuje na to, żeby ten trend w świecie celebrytów miał kiedykolwiek przejść do historii.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (31)

32 odpowiedzi na “Nie daj się zrobić w konia celebrycie. Polscy influencerzy żerują na naiwności fanów”

  1. “Nie jest to też barter, w którym można by mówić o równości wymienionych towarów i usług.”
    Słusznie. Przy 1.7 mln followersów plus nagłaśnianiu sprawy przez media moja imienniczka daje więcej niż druga strona która robi zdjęcia.
    Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Komuś stała się krzywda? Nie. Czy to dobra okazja do rozpromowania się? Tak, szczególnie po tym jak media zrobiły z tego gównoburzę.

    • Taka propozycja od celebrytki jest bezczelna. Sam wspieram za darmo kilka projektów, ale tylko dla tego, że je lubię, są non profit i to ja zaproponowałem wspólpracę. Do tego podanie autora, to obowiązek nawet po zapłacie.

    • Droga Ewo, oznaczenie zdjęcie nazwiskiem jego autora jest obowiązkiem osoby publikujacej zdjecie (o ile to nie ona jest auorem). Tak więc to co proponowali jako zapłatę należy się fotografowi jak psu buda niezależnie od zapłaty za wykonaną pracę.

      • A jest gdzieś mowa o tym, że Ewa planuje wrzucać te zdjęcia na social media? Nie. Równie dobrze może to być prywatna impreza rodzinna gdzie zrobi zdjęcia a później zostanie oznaczony przy wspólnym selfie z nią na Instagramie.

  2. Przecież ten fotograf jest skończonym idiotą. Za taką imprezę weźmie pewnie kilka stów, no może tysiaka (nie wiem jakie stawki są na Podlasiu), a mógł zrobić sobie dobrą reklamę. I nie mówię o pożalsieboże instastory, ale możliwości wpisania do portfolio Ewy Chodakowskiej, a jakby dobrze pokombinował, to jakiejś wspólnej fotki, może coś jeszcze. A ten żałosny dureń poleciał na skargę do internetów, że ktoś mu proponuję takiego deala.
    Autor też jest jakimś socjalistą twierdząc, że taka propozycja nie jest uczciwa. Szkoda, że nie narzucił ile to jest uczciwe wynagrodzenie. Nieuczciwe by było, gdyby po fakcie zaproponowali instastory zamiast kasy.

      • Śmieszy mnie takie odwracanie kota ogonem. Nie każdy ma miliony fanów i zna go cała Polska. Co innego, gdy Dżesika proponuje takie coś, a co innego osoba naprawdę rozpoznawalna.

      • No to wskaż przepis, który mówi, że możesz w portfolio wpisać nazwisko znanej krewnej klienta. Oraz taki, który nakazuje wrzucić zdjęcie na insta i oznaczyć firmę. Poza tym oznaczyć można na wiele sposobów, np wsadzić za hashtagi. Co z wizerunkiem, prawami majątkowymi, RODO? Chyba jednak łatwiej i lepiej mieć dobrą relację z gwiazdą/celebrytą.

        • Prośba została wysłana przez firmę Chodakowskiej, więc można umieścić jej nazwisko. Jeśli zdjęcie wykonał fotograf, który jest zatrudniony w danej firmie, to należy ją oznaczyć, bo posiada ona część lub całe prawa autorskie. A to w jaki sposób, to już kwestia interpretacji prawa. Jaki wizerunek i jakie RODO? Takie rzeczy reguluje umowa.

    • Może po prostu zirytowało go, że jedna z najbogatszych osób w Polsce wymusza darmową usługę za 500 zł (bo co ją kosztuje wrzucić fotki na insta? przecież tak, czy inaczej by wrzuciła, bo z takich newsów żyje, a podpisać, kto robił, jak ustalono, i tak musi) i pomyślał sobie, że stać go finansowo na to, żeby w tym wypadku odpuścić zysk medialny i napiętnować takie buractwo. A rozgłos medialny i tak ma.

        • “Proszę mi dać za darmo, a ja zamieszczę dobre słowo, a nie, to pójdę do kogo innego” – wiadomo o co chodzi i w potocznym języku, nie prawniczym, określa się to jako próba wymuszenia darmowej usługi. Jakbym napisał wyproszenia, to byś się pytał, gdzie prosi? Fakt pozostaje faktem niezależnie od użytych słów. Płaci ci ta Chodakowska, za darmo jej adwokatujesz, czy może za lajki i wzmiankę na insta? jak zdaje się wszyscy powinni.

        • “Proszę mi dać pański produkt za dobre słowo, a nie, to pójdę do kogo innego”, nie jest to wymuszenie w znaczeniu prawniczym, ale potocznie tak to, co próbowała zrobić można określić. Jakbym napisał “próbowała wyprosić” to byś pytał, gdzie prosi. Płaci ci ta Chodakowska, adwokatujesz jej za darmo, czy za lajki? Jak by zresztą tego nie przedstawiać, buractwo jest faktem, czego się zresztą spodziewać po cioci Vanessy. Natomiast z twojego punktu widzenia, jeśli go dobrze rozumiem, fotograf miał prawo się nie zgodzić i zrobić wokół sprawy szum medialny i tyle – należy się z tym liczyć będąc osobą publiczną i robiąc głupie rzeczy.

          • Wiem, że nie masz na myśli wymuszenia w sensie prawnym. Problem w tym, że Twojego cytatu tam nie ma. Mail jest konkretny, ale nie ma żadnej formy szantażu.
            A moje podejście jest jakiś jest, bo ludzie nie rozumieją, że jak nie dostaną pieniędzy, to niekoniecznie pracują za darmo. Dlatego większość klepie biedę, bo nie kuma, że lepiej zacząć od dobrych “darmowych” praktyk, które pozwolą w przyszłości zarabiać dużo, niż przez całe życie pracować za wynagrodzenie na minimalnym poziomie.

          • Ten fotograf niekoniecznie zaczynał – może ma 30 lat praktyki. Poza tym nie znasz rynku fotografów w małych miasteczkach i ja też zresztą – może jest jedyny i i tak każdy z okolicy trafia w końcu do niego, a on do Krakowa czy gdzieś dalej się nie wybierze. Może 500 zł to więcej, niż mu się opłaca wyłożyć na reklamę? Ponadto może jeszcze co innego Chodakowska, bo to przynajmniej zdjęcie w zakładzie powiesi, a co innego jej siostrzenica, na własnej imprezie, na której Ewy C może w ogóle nie być i to z innym, jak rozumiem nazwiskiem. Ma napisać “obsługiwaliśmy Vanessę Nowak”, nie uwierzycie, ale to siostrzenica Chodakowskiej – oho, a może jeszcze sąsiada szwagierki? A instagram jest taki, że dzisiaj taka celebrytka coś napisze, a już pojutrze zakopane z kretesem – to co mu z takiej notki na dwa dni. Więc niewykluczone, że i wyliczenia w tym były.

          • Dlatego warto było pociągnąć rozmowę, bo nie mówię, że od razu musi być to opłacalne. On zamiast sprawdzić, czy nie są się więcej otrzymać, poleciał na skargę.

  3. Ojezu…
    No zgoda, rozumiem, Ewka czy taki Dubiel. Nic do zaprzeczenia, symbole zepsucia tej branży w tych wydarzeniach.
    Ale co się autor naprodukował jakby chciał napisać rozprawkę na jezyk polski łącząc te wszystkie wątki nawet z Bojackiem… Przypomina mi to aż reportaż TVP o Kindze Rusin, gdzie dali radę połączyć to na wszelkie sposoby z innymi celebrytami typu Szyc i również Chajzer.
    Niewiele ten tekst się różni od schematu TVP :) pomyślcie nad tym spidersweby…
    Wierszówki i wymogi co do długości tekstu na blogach to zło…

  4. Sprawą wolnego rynku jest metoda zapłaty. Prawdopodobnie ekwiwalent medialny byłby kilkaset razy większy od potencjalnej zapłaty za sesje. Fotograf idealnie przekalkulował co mu się bardziej opłaci. Wiedział, że większy szum medialny (ekwiwalent medialny) da post krytykujący Chodakowską. Jeśli ktoś by mi zaproponował reklamę mojej firmy, za którą bym zapłacił pewnie 10k za usługę wartą 500 zł to bym się nie zastanawiał. Trochę dystansu Panowie i Panie

    • Niby masz rację. Ale weź pomyśl jak to wygląda. Jaki to wstyd, jaka śmierdząca cebula! Osoba, która siedzi na MILIONACH złotych próbuje wymusić na jakimś rzemieślniku artyście wykonanie za darmo usługi gdzie ten pewnie ledwo dociąga do pierwszego, 80% jego zarobków to kredyt mieszkaniowy i rata za 10 letni samochód. Wstyd by mi było w tej sytuacji coś takiego zaproponować! Czyli co, masz odpowiednią liczbę folowersów i za nic już k… mać nie płacisz? Idziesz do restauracji, nie płacisz, idziesz do hotelu i nie płacisz. Może k… mać z podatków zwolnić bo 1,5 miliona folowersów? Prawo tego nie zabrania i może rzeczywiście znajdzie się taki, któremu się to opłaci, ale to jest pie..lone zepsucie! patologia współczesnego społeczeństwa, to jest amoralne! I krytyka jest słuszna!

    • No własnie nie, obowiązek oznaczenia publikowanych publicznie zdjęć danymi ich autora to obowiązek niezależny od zapłaty. Nie pamiętam dokładnie przepisów w częsci wysokosci kar, ale w przypadku nieumieszczenia nazwiska twórcy, ma prawo domagać się zapłaty w wysokości kilkukrotności (3 krotność zdaje się) jego wartości.
      Oczywiście jeżeli autor zdecyduje się oddać zdjęcia za darmo, to ma do tego pełne prawo.

  5. “Influencerzy, instagramerzy i youtuberzy to postaci, które wykorzystując narzędzia powszechnej sieci są w stanie zarabiać godziwe pieniądze”
    Godziwe oznacza odpowiednie. Pieniądze jakie zarabiają ci ludzie nie są godziwe, są duuuużo za duże.

  6. nie znoszę TVN ale nie wiem jaki jest związek między ksenofobią a wyśmianiem wyglądu chłopa-pipy. Poprawność polityczna wyparzył mózg całej redakcji SW.

  7. Przepraszam za bluzgi, ale temat wymaga dobitnego języka. Ku…a, czytam czasami “internety” i nie wierzę. Na profilu spotted mojego miasta ciągle ktoś szuka produktów za pół darmo, dobrze i tanio a często za darmo. Ludzie pracują w firmach, cisną szefów na podwyżki, nikt za darmo pracować na etacie by nie chciał. Nie daj boże ktoś by spóźnił się z wypłatą. Ale przedsiębiorca musi za darmo albo tanio. Tanio i dobrze. Rozumiem, że nie lubimy przepłacać. Ale policzmy sobie czasami ile powinno wynosić rzetelne wynagrodzenie pracy, kapitału, poświęconego czasu! Fryzjer ostatnio za strzyżenie męskie brał 14 zł! 14 zł! Czujecie to?! A chwilę trzeba się nabiegać, trzeba zapłacić za lokal, ZUS, trzeba zapłacić księgowej, zapłacić za prąd, w końcu pojechać gdzieś na urlop. Fryzjer podrożał do 18 zł i wielka afera w mieście! Pieprzona cebulandia! Wstyd mi nawet płacić u tego fryzjera 18 zł! zostawiam zawsze coś więcej. Myślałem, że chociaż ktoś tak dobrze usytuowany i dobrze zarabiający jak Chodakowska będzie miał gest i wyciągnie z portfela kasę i zapłaci dobre pieniądze za dobrze wykonaną usługę. Ale nie, po co… trzeba upokorzyć tego małego żuczka. Niech zapier..la za oznaczenie. W końcu i tak zyska! Pojawiają się zdania, że to przecież taka szansa dla tego fotografa, taki dobry biznes, taka reklama, że po tym oznaczeniu to zlecenie za zleceniem! Czy wy się słyszycie? Osoba śpiąca na milionach (MILIONACH!) chce naciągnąć jakiegoś fotografa pewnie ledwie zarabiającego na kredyt mieszkaniowy i 10 letnie auto! To jest k… mać wstyd! fejsbuk i instagram zrobił ludziom z mózgów sieczkę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...