Mamy za dużo do oglądania i czytania. Popkulturowe FOMO to dramat naszych czasów

Felieton/Trendy 27.02.2020
Mamy za dużo do oglądania i czytania. Popkulturowe FOMO to dramat naszych czasów

Mamy za dużo do oglądania i czytania. Popkulturowe FOMO to dramat naszych czasów

Nowy serial na Netfliksie. MCU atakuje kina. Stephen King wydaje siódmą książkę w tym roku. Za dużo? Zdecydowanie. Nie mamy już czasu, aby powtórzyć film, serial czy ponownie przeczytać komiks bądź książkę. W kolejce czekają już kolejne tytuły… 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Pamiętam czasy, kiedy mogłem codziennie, przez kilka tygodni oglądać film, który przypadł mi do gustu. Szkoda tu miejsca na wymienianie konkretnych tytułów, ale „Casablankę”, „Dogmę” czy „Tomb Raidera” znam na pamięć. Oczywiście byłem wtedy młody i liczba obowiązków była znikoma. Jednakże również nie przejmowałem się tym, że coś mnie omija. Bo nie zdawałem sobie sprawy, że coś mnie omija. Z jednej strony wynikało to z młodego wieku, a z drugiej ze słabego skomunikowania z resztą świata. W końcu jeszcze na przełomie wieków wiele filmów wchodziło na ekrany naszych kin ze sporym opóźnieniem. Wypożyczalnie VHS i DVD, chociaż całkiem nieźle zaopatrzone, też nie pozwalały na zapoznanie się z najgorętszymi nowościami. A co najważniejsze, stałe łącza internetowe nie były tak popularne jak dzisiaj.

Z rozrzewnieniem wspominam tamte czasy. Trudno w końcu o większe błogosławieństwo niż ignorancja. Byłem szczęśliwy, kiedy mój świat ograniczał się do wydawanych w naszym kraju komiksów, seriali emitowanych w telewizji i puszczanych w lokalnym kinie filmach. Wszystko można było bez problemu przeczytać, obejrzeć i przemyśleć. Dzisiaj o tak spokojnym przeczytaniu, obejrzeniu, a tym bardziej o przemyśleniu nie ma żadnej mowy. Nie ma to najmniejszego sensu, w końcu w kolejce czekają kolejne dzieła. Na bieżąco wychodzi ich mnóstwo, a przecież jeszcze trzeba by nadrobić zaległości. Doba jest na to za krótka!

FOMO jest wytworem naszych czasów.

Fear Of Missing Out, czyli strach przed tym, że coś nas ominie, pożera nas od środka. A to przez to że mamy ułatwiony dostęp do konkretnych treści i te treści nas zalewają, a my sobie z tym nie radzimy. Każdego miesiąca do kin wchodzi kilka(naście), a na Netfliksa dziesiątki tytułów. A to tylko jedna z platform. Jest przecież jeszcze HBO GO, Amazon Prime Video bądź Apple TV+ i kilka innych niedostępnych w naszym kraju serwisów. Niedostępność danych streamingów nie znaczy jednak że sygnowanych ich znaczkiem produkcji nie oglądamy. Ba, musimy je obejrzeć żeby „być na czasie”.

Biada tym, którzy próbują poznać wszystko. Właśnie tego byśmy chcieli. Tu jakiś znajomy na Facebooku wspomni o jakiejś produkcji, którą wręcz musimy zobaczyć, tam przeczytamy informację o nowym filmie naszego ulubionego reżysera, a jeszcze gdzie indziej ktoś się pochwali, że właśnie skończył czytać jakąś książkę. Niby fajnie, bo daje nam to zajęcie, ale jednocześnie jest to deprymujące. Ciągle z czym nie nadążamy, ciągle nie mamy na coś czasu, ciągle coś nam umyka. To jest błędne koło i nie ma z niego wyjścia.

Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie.

Kiedy dzisiaj ktoś zaczyna świadomy etap pożerania popkultury stoi przed nim karkołomne zadanie. Nie może przecież pójść na kolejną część „Avengersów”, jeśli nie widział trzech „Iron Manów” i nie zobaczy nowego „Batmana”, nie mając punktu odniesienia w postaci znajomości poprzednich adaptacji komiksów z Mrocznym Rycerzem w roli głównej. Kiedy ogląda jeden serial, znajomi pytają go o trzy kolejne, które miały swoją premierę tego samego dnia. Gdy już w końcu usiądzie z książką ulubionego autora w ręce, okaże się, że właśnie wychodzą wznowienia kilku innych jego dzieł.

W tym natłoku nowości brakuje czasu, aby przystanąć na chwilę. Przeanalizować, co właśnie się widziało, albo przeczytało. Trzeba bowiem odpalić nowy tytuł, sięgnąć po kolejną książkę i rozpocząć nową przygodę z następną serią komiksową. Dlatego wszystkich nas zżera strach przed przegapieniem czegoś, co przypadłoby nam do gustu. Tak jak w mediach społecznościowych przytłaczają nas informacje, tak na popkulturowym rynku grzęźniemy w tytułach, których nie jesteśmy w stanie poznać.

A przecież czytamy newsy. Wiemy, co aktualnie jest na czasie. Nie jesteśmy jednak w stanie wyrobić sobie własnej opinii, bo zaraz pojawia się coś nowego. Za dużo, za szybko, za powierzchownie – oto dewiza naszej epoki. I chociaż chciałoby się to zmienić, zaraz przecież pojawi się coś, czego nie można przegapić. Nie musimy się martwić, że po naszej śmierci nic nie zostawimy naszym najbliższym. Odziedziczą bowiem listę nieobejrzanych filmów, stos zaczętych seriali i kupkę nieprzeczytanych książek.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

29 odpowiedzi na “Mamy za dużo do oglądania i czytania. Popkulturowe FOMO to dramat naszych czasów”

  1. Kiedy dzisiaj ktoś zaczyna świadomy etap pożerania popkultury stoi przed nim karkołomne zadanie. Nie może przecież pójść na kolejną część „Avengersów”, jeśli nie widział trzech „Iron Manów”[…]

    To jestem tego całkowitym przeciwieństwem – nie jestem fanem star warsów, nie obejrzałem części 1-6. Kilka lat temu wybrałem się na 7 część, 8 gdzieś mi umknęła i poszedłem potem na 9 ze znajomymi i się dobrze bawiłem mimo że nie znałem wielu wątków czy lore świata/bohaterów prawie wcale. Jedyne co miałem styczność to gry lego star wars za dzieciaka. Podobnie miałem z avangersami, nie znałem całej tej otoczki a jakoś mi to nie przeszkadzało.

    Nie musimy się martwić, że po naszej śmierci nic nie zostawimy naszym najbliższym.

    Tutaj trochę autor zaczął bujać w obłokach. Ale pewnie taki skrót myślowy i tyle :)

  2. Polecam choćby częściową rezygnację z serwisów społecznościowych albo przynajmniej wyłączenie zalewu powiadomień na telefon, bo i tak 99% z nich to bzdety i śmieci. Również nie warto korzystać z portali plotkarskich – to wszystko zaśmieca nam pamięć i odwraca uwagę od tego, co naprawdę istotne. Wielka szkoda, że szkoły nie uczą jak dokonywać selekcji informacji i źródeł na ważne i wiarygodne oraz nieistotne i niewiarygodne. Kiedy nie potrafimy tego selekcjonować i wybierać może się nam wydać, że notka z Onetu ma tę samą rangę i wiarygodność, co informacja z poważnej encyklopedii. Również nie wszystkie filmy są warte obejrzenia. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że warto zobaczyć tylko zdecydowaną mniejszość z nich, bo reszta to chała, popkulturowa sieczka itp. Dają – poza zarobkiem dla producentów i aktorów – tylko chwilową rozrywkę.

  3. Ja oglądam tylko to co lubię i zawsze znajduje czas nie mam z tym problemów . Marvel uwielbiam ale nie oglądam jakoś po kolei . Niektóre filmy oglądałem jako pierwsze inne jako drugie oglądam dla rozrywki dobrze się bawię. Książki uwielbiam horrory i tylko je czytam . . Nigdy nie oglądałem ani nie czytałem żeby być na czasie oglądam i czytam tylko dla własnej rozrywki i przyjemności . Moi znajomi oglądali Grę o tron a ja nie bo mnie nudzi. Oglądam tylko i wyłącznie i czytam dla siebie

  4. Polecam choćby częściową rezygnację z serwisów społecznościowych albo przynajmniej wyłączenie zalewu powiadomień na telefon, bo i tak 99% z nich to bzdety i śmieci. Również nie warto korzystać z portali plotkarskich – to wszystko zaśmieca nam pamięć i odwraca uwagę od tego, co naprawdę istotne. Wielka szkoda, że szkoły nie uczą jak dokonywać selekcji informacji i źródeł na ważne i wiarygodne oraz nieistotne i niewiarygodne. Kiedy nie potrafimy tego selekcjonować i wybierać może się nam wydać, że notka z Onetu ma tę samą rangę i wiarygodność, co informacja z poważnej encyklopedii. Również nie wszystkie filmy są warte obejrzenia. Zaryzykuję nawet twierdzenie, że warto zobaczyć tylko zdecydowaną mniejszość z nich, bo reszta to chała, popkulturowa sieczka itp. Dają – poza zarobkiem dla producentów i aktorów – tylko chwilową rozrywkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...