Era „The High Republic” to najlepszy pomysł Disneya na „Star Wars” od wykupu praw. Jakie są szanse i zagrożenia?

Felieton/Książki 26.02.2020
Era „The High Republic” to najlepszy pomysł Disneya na „Star Wars” od wykupu praw. Jakie są szanse i zagrożenia?

Era „The High Republic” to najlepszy pomysł Disneya na „Star Wars” od wykupu praw. Jakie są szanse i zagrożenia?

Disney w ostatnich miesiącach zamknął dwie najważniejsze filmowe serie. Przyszłość Marvel Cinematic Universe i „Star Wars” wciąż nie jest w pełni jasna, ale ogłoszenie projektu „The High Republic” budzi bardzo pozytywne odczucia. Powodów takiego stanu rzeczy jest kilka, choć nie brakuje też zagrożeń dla świata „Gwiezdnych wojen”.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nie ma chyba sensu ukrywać, że nowa trylogia „Star Wars” Disneya okazała się w ogólnym rozrachunku dosyć dużą klapą. Problemem nie były nawet finanse, choć poza „Przebudzeniem Mocy” żaden z pozostałych filmów tworzonych w ostatnich latach nie bił rekordów światowego box office. Zdecydowanie większe kłopoty pojawiły się w kontaktach z fanami, którzy w pewnym momencie poszli na czołową konfrontację z Disneyem. Dalekie od ideału były też oceny filmowej trylogii, nowych komiksów Marvela i  książek tworzonych do nowego kanonu. Gdyby nie „The Mandalorian” platformy Disney+, wytwórnia mogłaby pochwalić się bardzo niewielką  liczbą sukcesów z prawdziwego zdarzenia.

Wszystkie trzy elementy tej układanki zostaną znacząco wzmocnione w ramach tzw. Projektu Luminous.

W ciągu ostatnich 24 godzin ujawniono, że pierwsza faza tego wydarzenia będzie dotyczyła nieznanej wcześniej ery w historii odległej galaktyki. Pierwszym oficjalnym dziełem opowiadającym o wydarzeniach toczących się 200 lat przed akcją „Mrocznego widma” będzie powieść „Light of the Jedi”. A w następnej kolejności podążą kolejne książki, albumy oraz komiksy Marvela i IDW. Bardzo prawdopodobne, że z czasem zobaczymy też filmy i seriale poświęcone erze Wysokiej Republiki, choć być może część z nich trafi nie do kin, a na platformy VOD.

Ktoś zapyta zapewne: Co w tym wszystkim nowego czy rewolucyjnego? I taka osoba będzie mieć sporo słuszności. Podobna strategia została przyjęta przez kierownictwo Lucas Arts i LucasFilm wiele lat temu. Oryginalny Expanded Universe był pierwszym projektem poszerzającym skalę fikcyjnego świata w tak olbrzymim stopniu. W ciągu ponad 30 lat istnienia EU do fanów trafiły setki książek, komiksów, a także wiele dzieł telewizyjnych i gier wideo.

Era The High Republic to pierwszy projekt Disneya o podobnej skali i ambicjach. A przede wszystkim nie wchodzi w drogę dawnemu kanonowi.

Podjęta w 2014 roku przez szefów wytwórni decyzja, żeby całą historię odległej galaktyki (poza sześcioma filmami i produkcjami z serii „Wojny klonów”) wyrzucić do kosza była dla wielu osób szokująca, a jej ocena od tego czasu nijak się nie poprawiła. Chęć wyczyszczenia chronologii wydarzeń, żeby zrobić miejsce dla nowych historii była do pewnego stopnia zrozumiała, ale nowa trylogia wcale nie wymagała ogłoszenia niekanoniczności wszystkich stworzonych wcześniej dzieł. Tym bardziej, że we wcześniejszych latach podobne przypadki były incydentalne i dotyczyły pojedynczych książek czy komiksów.

Przedstawiciele Disneya i rządząca Lucasfilmem Kathleen Kennedy najwyraźniej uważali, że ta jedna decyzja załatwi całą sprawę. Nie mieli racji. Wielu fanów nigdy nie wybaczyło odesłania takich postaci jak Mara Jade Skywalker, Darth Revan czy Kyle Katarn do niebytu. Już przy okazji „Przebudzenia Mocy” wyszło zresztą na jaw, iż twórcy nowej trylogii żywcem skopiowali wiele pomysłów obecnych w dziełach z Expanded Universe. A ten proces w kolejnych latach jeszcze dodatkowo postępował. Co ciekawe, drobny odsetek bohaterów nawet powrócił do uznanego kanonu.

star wars the high republic
Foto: Część założeń i pomysłów zespołu tworzącego erę The High Republic

Nowe opowieści tworzone za czasów Disneya charakteryzował strach przed prawdziwymi wyzwaniami i kopiowanie dawnych pomysłów. To w końcu może się zmienić.

Cały pomysł na nową erę Republiki charakteryzuje się chęcią ofiarowania twórcom czystej karty i zapewnienia im jak największej wolności. Oczywiście, takie frazesy zwykle pojawiają się przy każdej wysokobudżetowej produkcji, ale tym razem wydają się być stosunkowo bliskie prawdy. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że Kathleen Kennedy znana jest z częstego ingerowania w wizję artystyczną reżyserów tworzących uniwersum „Star Wars”.

Przede wszystkim dlatego, że do tej pory powstało bardzo niewiele książek i komiksów dotyczących czasów na kilkaset lat przed „Mrocznym widmem”. Nawet stosunkowo „współczesna” opowieść o stworzeniu Zasady Dwóch przez Dartha Bane’a dotyczy wydarzeń toczących się około 1000 lat przed powstaniem Imperium. Oprócz tego w całym starym kanonie znajdziemy pojedyncze opowieści o młodości mistrza Yody, ale niewiele poza tym. Wynikało to w dużej mierze z obowiązującego przed powstaniem prequelów zakazu tworzenia opowieści sprzed „Nowej nadziei” w EU. A i później twórcy bardzo rzadko decydowali się na przedstawiania tego okresu w historii Republiki. To w końcu się zmieni.

star wars the high republic
Foto: Okłada powieści „Light of the Jedi”

Wiążę ze „Star Wars: The High Republic” dosyć duże nadzieje. Choć Disney wielokrotnie zawodził fanów „Gwiezdnych wojen”.

Do tej pory Disney wiązał olbrzymią większość dzieł swojego nowego kanonu ze znanymi nam od lat postaciami oraz bohaterami filmów J.J. Abramsa i Riana Johnsona. To była strategia nastawiona na czysty zysk. Chęć poszerzania uniwersum „Star Wars” znajdowała się bardzo daleko na liście priorytetów firmy. Era Wysokiej Republiki będzie pierwszym poważnym wyzwaniem i pokazaniem, że pod tym kierownictwem da się stworzyć coś wyjątkowego i wartościowego.

Pierwszym dobrym sygnałem była już gra wideo „Star Wars Jedi: Fallen Order”, której autorzy starali się stworzyć bardziej oryginalną historię. Zapowiedziane właśnie książki mają szansę pokazać, że to nie był tylko wypadek przy pracy. Disney będzie musiał jednak faktycznie zmienić dotychczasowe priorytety na zupełnie nowe. Nie wspominając o tym, że nowe opowieści będą musiały wciąż zachować styl i atmosferę opowieści z odległej galaktyki. A niektóre szalone pomysły wypisywane podczas burzy mózgów na ranczu Skywalkera zdecydowanie od tego odchodziły. Mimo wszystko warto zaufać nowemu projektowi Disneya. Może tym razem firma nie sprawi fanom zawodu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

17 odpowiedzi na “Era „The High Republic” to najlepszy pomysł Disneya na „Star Wars” od wykupu praw. Jakie są szanse i zagrożenia?”

  1. Diversity, no pro-war i dinozaury… To pierwsze powinno przyjść naturalnie, a nie wymuszone (przez ciągłe afiszowanie się faktem jak nasz nowy film jest “woke” tracę jakąkolwiek ochotę na chodzenie do kina)… brak wojen w kosmicznych wojnach (to już czepialstwo dla samej zasady :P) i dinusie w kosmosie. Aktualne disneyowskie Star Warsy mnie kompletnie nie kupiły (szczególnie ostatni badziew zamykający sagę) więc MOŻE obejrzę na VOD. Jak to się mówie “Get woke go broke” Tyle z mojej strony :)

  2. Revan z tego co pamiętam jest w kanonie – zaorano głównie to co działo się obok tego co zostało pokryte przez 3 trylogie Skywalkerów. W pewnym sensie rozumiem Disneya, to był niezły bałagan, nikt tego nie koordynował a jakościowo to chyba tylko dla największych fanów. Tylko gry trzymały ogólnie dobry poziom (ale też nie wszystko).

    Wejście w Old Republic to ma sens – pozwoli na opowiedzenie fajnych historii. Te wątki najlepiej imho działały w prequelach a w sequelowej trylogii w ogóle tematy polityczne świata nie działały.

    Kathleen musi chyba coś ogarnąć, bo mimo jej wysokiej pozycji to jednak Disney nie kupił tego cyrku dla takiego poziomu biznesu. A po Marvelu zarząd wie, że można …
    Dla przykładu ostatni Avengers to 2,8mld USD a SW:9 – 1 mld USD (wiem, że jeszcze tam jest w kinach, ale dla przykładu otwarcie miał połowe tego co Avengersi).

    • Avengersi w ogólnie zarobiły najwiecej ale ani nie wygrali box officu w samych stanach ani poza stanami. Taki zwycięzca turnieju 4 skoczni który nie wygrał żadnego konkursu.

  3. Jeżeli skupią się w nowych filmach albo serialach na młodym mistrzu Yody, to sobie na pewno odpuszczę nijak mnie ta postać nie interesuje :)

  4. 3 filmy zarobiły ponad 4 miliardy No faktycznie Nic nie zarobiły co za klapa finansowa… film żeby zarobił miliard w kinie musi się podobać i ludzie musza na niego wracać inaczej nie przekroczy bariery miliarda dolarów.

    • FIlmy, gadżety, seriale itp. mają nie tylko mieć zwrot na kosztach, które bezpośrednio są związane z ich produkcją, ale także zapewnić zwrot z inwestycji jaką Disney poniósł przy zakupie całości biznesu.
      Do tego dochodzi koszt marketingu, przeważnie podwajający koszt filmu oraz… o czym się często zapomina opłata dla kina.
      Nie wiem jak jest na świecie, ale dostępne info mówi, że kina biorą z tego jakąś połowę – pewnie zależy of filmu. Disney pewnie pokrywa większość kanału dustrybucji do kin, ale zwrot z filmu to nie jest na zasadzie: 1mld box office – 200 mln budżet = 800 mln zysku.

      Zresztą Box office to także opłata od biletu na podatek, więc to też pewnie należałoby skorygować.
      Czyli mamy jakiś przychód z filmów po wszystkich kosztach bezpośrednich masz z tego jakąś marże brutto.

      To teraz na to wszystko nakładasz koszty operacyjne funkcjonowania LucasFilm – ludzie, koszty ogólne. Oczywiście gdzieś są nakłady inwestycyjne robione itp.
      Z tego gdzieś na końcu wychodzi Ci zysk brutto, a po zapłaceniu podatków CIT (w USA relatywnie wysokich bo nie mają VATu), zysk netto.

      No i teraz wracamy do tego, że DIsney kupił LucasFIlm za 4mld, nie po to, żeby zwracało im się to przez 10 lat (bez uwzględnienia dyskonta z tytułu czasu). Ma to dawać wysoki zwrot z inwestycji. Marvel daje, SW też – ale nie takie były oczekiwania.

      Zresztą można sobie porównać box office z 7 części vs pozostałe filmy.

  5. Ale przecież mamy już The Old Republic. Ja bym tam wolał historie np. 50 lat przed “Mrocznym Widmem”. To dopiero jest dziki ląd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...