Audiobook „Stelaż” od Storytel pokazuje, że książka mówiona wciąż może ewoluować

Artykuł/Audiobooki 11.02.2020
Audiobook „Stelaż” od Storytel pokazuje, że książka mówiona wciąż może ewoluować

Audiobook „Stelaż” od Storytel pokazuje, że książka mówiona wciąż może ewoluować

Czytelnicy książek często nie doceniają, jak bardzo odmiennym sposobem na poznanie ukochanego dzieła są audiobooki. Książka mówiona doczekała się mimo to wielu zdeklarowanych fanów, dla których słuchanie stało się głównym źródłem korzystania z literatury. A audiobooki stać na jeszcze więcej, o czym świadczy „Stelaż” od Storytel.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Oparty na jednoaktowej sztuce Łukasza Orbitowskiego „Stelaż” reklamowano przed premierą niemal jak nowy serial, wyprodukowany przez którąś z największych stacji telewizyjnych w Polsce. Nie jest to zresztą pierwszy tego typu projekt firmy Storytel, która już przy okazji „Autora bestsellerów” chwaliła się zrobieniem wieloodcinkowej produkcji audio. Przy czym „Stelaż” jest przeniesieniem istniejącej już mentalności na utwór stosunkowo krótki i jednoczęściowy.

Kampania marketingowa adaptacji dzieła Orbitowskiego nie mogłaby jednak tak silnie zaistnieć w świadomości odbiorców, gdyby nie Wojciech Mecwaldowski i jego bohater. W serii krótkich spotów promocyjnych polski aktor stworzył dwie jednocześnie spójne i konkurencyjne do siebie kreacje. Pierwsza wykorzystuje narrację audio do zbudowania podupadającego stanu mentalnego Adriana, a druga wykorzystuje wizualne elementy slapsticku do pokazania go w ramach sytuacji stricte zabawnej. W ten sposób materiały dodatkowe tworzone przed premierą dodatkowo wzmocniły elementy tragikomiczne w „Stelażu”.

Tak kompleksowe myślenie o audiobookach nie jest jeszcze normą w naszym kraju. Wydawcy coraz lepiej rozumieją jednak, że książka mówiona ma swoje własne mocne i słabe strony.

Wbrew obiegowej opinii audiobook nie jest bowiem tylko przedłużeniem powstałego wcześniej utworu. Nagrania tego typu musiały znaleźć swoją niszę między zwyczajną mową potoczną a językiem literackim. Dość powiedzieć, że jak przyznał Łukasz Orbitowski podczas odbywającego się niedawno audioseansu kinowego „Stelaża”, dialogi z oryginalnej wersji dzieła musiały zostać dosyć wyraźnie przerobione. Po części dlatego, żeby zbudować całą historię na bazie pojedynczego głosu głównego bohatera, a po części ze względów czysto technicznych.

Sama historia jest, jak przystało na jednoaktówkę, dosyć prosta. To opowieść o wielkim marzeniu, które nie wytrzymuje spotkania z brutalną rzeczywistością. Adrian to dosyć zwyczajny mężczyzna, który w trakcie studiów przeprowadza się do Warszawy, tam poznaje ukochaną kobietę i wkrótce oboje biorą ślub. Małżeństwo jest dosyć szczęśliwe, w pracy przychodzi awans, więc wkrótce pojawia się temat dzieci, ale jak wiadomo potomka należy wychowywać na własnym. Dlatego wynajmowane mieszkanie zostaje zamienione na zupełnie nowe, większe i w stanie surowym.

Wykończenie mieszkania okazuje się jednak zadaniem znacznie trudniejszym, niż Adrianowi mogło się wydawać. Nieuczciwi robotnicy, pechowe zbiegi okoliczności, obrażeni rodzice i coraz ciągłe opóźnienia systematycznie odbijają się na stanie psychicznym bohatera i jego relacji z małżonką. Na końcu zostaje mu tylko nieszczęsny stelaż na wymarzony, olbrzymi telewizor, który miał wisieć w nowym mieszkaniu.

Orbitowski tworzy tu mieszankę groteski, czarnej komedii i przypowieści o systemowym ucisku. A Mecwaldowski dodaje bohaterowi od siebie ekspresyjność i swego rodzaju fajtłapowatość.

Nie jest to opowieść, która przesadnie kogokolwiek zaskoczy (choć finałowy twist jest naprawdę interesujący), ale też nie taka jest jej rola. Twórca „Innej duszy” i „Kultu” nie ukrywa, że do napisania „Stelaża” zainspirowała go historia jego własnego remontu:

Jakieś dwa i pół roku temu firma budowlana zmieniła moje życie w piekło (śmiech – przyp. red.). To jest dosyć oczywiste źródło inspiracji, ale w trakcie pisania przypomniało mi się jak 15 lat temu sam pracowałem na budowie w Stanach. W jakiś sposób ściągnąłem więc na siebie nieszczęścia, których wieki temu byłem sprawcą – przyznał Łukasz Orbitowski po audioseansie zorganizowanym w warszawskim Multikinie Młociny.

Nowy audiobook Storytela ma więc trafić do widzów przede wszystkim swego rodzaju swojskością. Bo przecież każdy z nas miewał w przeszłości niezrealizowane marzenia i ambicje, więc nawet jeśli niekoniecznie wypatrywaliśmy dużego telewizora, to i tak możemy się z Adrianem identyfikować. Tym bardziej, że Wojciech Mecwaldowski uzbraja go w wiele cech archetypicznych dla polskiego kina bohatera-pechowca i bohatera-fajtłapy. Nie do wszystkich ta forma rozrywki trafi, bo obaj autorzy słuchowiska operują bardzo konkretnym rodzajem humoru, ale zdecydowanie warto zwrócić uwagę na to dzieło.

Stelaż” nie musi też zakończyć się na pojedynczym audiobooku. Łukasz Orbitowski i Wojciech Mecwaldowski planują razem zrobić serial o duchach.

Bezpośrednią inspiracją dla tego pomysłu jest właśnie wspomniana jednoaktówka (choć z uwagi na spoilery nie mogę wyjaśnić, w jaki dokładnie sposób). Projekt jest na wczesnej fazie realizacji, ale ma potencjalnie stanowić swego rodzaju forpocztę technologicznej innowacji, o czym w większych detalach opowiedział Mecwaldowski:

Jak tylko skończyłem czytać „Stelaż”, to doznałem olśnienia, że to powinien być pierwszy odcinek serialu. Razem z Łukaszem zaczęliśmy potem rozmawiać o produkcji „Siedem grzechów głównych”, która od drugiego epizodu byłaby pokazywana z perspektywy ducha, który chce zabić swoją byłą kobietę i wysadzić w powietrze mieszkanie. W każdym z nich byłby inny mieszkaniec na wynajem, ale ostatecznie główny bohaterowie znowu by się spotkali.Chcielibyśmy, żeby to był pierwszy serial na świecie, który można i zobaczyć, i usłyszeć. Nie byłby to typowy audiobook jak „Stelaż”. Za to coś tak wyraziście podbudowanego dźwiękiem, żeby można było poczuć się jak duch, nawet nie widząc obrazu. Cała sprawa pomału idzie do przodu.

Wyraźnie widać, że polski aktor wydaje się niezwykle mocno zaangażowany w ten pomysł, również ze względu na dobry kontakt, jaki złapał z Łukaszem Orbitowskim. Autor „Stelaża” przynajmniej na razie znacznie ostrożniej wypowiada się na temat szans związanych z realizacją tego typu serialu. Nie ukrywa, że chciałby dalej pociągnąć swoje dzieło, bo dostrzega jego potencjał, ale jego zdaniem pomysł nie wyszedł jeszcze dalej niż poza fazę wczesnego planowania.

Wszystkim fanom prozy Łukasza Orbitowskiego i aktorstwa Wojciecha Mecwaldowskiego (nie wspominając o wielbicielach audiobooków i seriali) pozostaje trzymać kciuki za szczęśliwe zakończenie całej sprawy. Podobnej produkcji próżno szukać nie tylko wśród rodzimych produkcji, ale też w światowym mainstreamie. Czyżby nowym ulubionym bohaterem Polaków miałby stać się duch? Czas pokaże.

Książkę mówioną „Stelaż” od Storytel znajdziecie na stronie internetowej firmy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Pisarze umilą wam czas kwarantanny. Szczepan Twardoch i Łukasz Orbitowski piszą w internecie kryminał „Na zarazę Zarazek”

Coraz więcej instytucji i ludzi kultury szuka w tych trudnych czasach nowych sposobów na wspieranie zamkniętego w domach społeczeństwa. Na interesujący pomysł wpadli pisarze Szczepan Twardoch i Łukasz Orbitowski. Wspólnie napiszą improwizowaną, humorystyczną opowieść pt. „Na zarazę Zarazek”. W sieci są już dostępne pierwsze rozdziały.

News/Książki 19.03.2020

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...