Wywiad w Vivie i materiał w Dzień Dobry TVN to kolejne dowody na to, że media mają zaległości z empatii

Opinia/Trendy 30.01.2020
Wywiad w Vivie i materiał w Dzień Dobry TVN to kolejne dowody na to, że media mają zaległości z empatii

Wywiad w Vivie i materiał w Dzień Dobry TVN to kolejne dowody na to, że media mają zaległości z empatii

To raczej przypadek, ale niemalże w tym samym czasie możemy obserwować dwa karygodne przykłady tego, jak nie powinny zachowywać się dostępne publicznie media. Mowa tu oczywiście o materiale Dzień Dobry TVN oraz wywiadzie promującym film “365 dni” w piśmie VIVA.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nie będę tutaj prawił morałów, że jakiekolwiek media (no może poza tymi finansowanymi z kieszeni podatnika) mają jakąkolwiek misję (bo nie mają), natomiast nie zwalnia ich to z odpowiedzialności za materiały, jakie publikują. Praca dziennikarza, wydawcy, dziś także i blogera czy nawet youtubera, nie funkcjonuje w próżni. Dostęp do niej ma praktycznie każdy, a dziś w erze informacji i social mediów rozchodzą się one szerzej i szybciej niż kiedykolwiek. Wiem, że piszę tu pewnie banały, ale co jakiś czas wydaje mi się, że trzeba to niektórym przypominać.

Polskie „stare media”, czyli prasa i telewizja (z naciskiem na programy śniadaniowe) ewidentnie nie nadążają za postępującym światem i tkwią w jakiejś przedziwnej bańce, w której nadal mamy rok, mniej więcej, 2005.

Wydaje się, jakby dla nich globalizacja nadal była odległym, utopijnym konceptem, a walka z seksizmem i dyskryminacją kobiet tematem tabu. Oglądając materiał Dzień Dobry TVN, w którym to prowadzący z niemal dziecięcym zdziwieniem komentowali wygląd koreańskiej gwiazdy popu, miałem poczucie, jakbym widział prezenterów z jakiejś lokalnej, małomiasteczkowej telewizji z początku lat 90. A późniejszy materiał „reporterski” w wykonaniu Adama Federa to już czysty Bareja pomieszany z Koterskim.

Autorzy wykazali się, delikatnie rzecz ujmując, bardzo małą wrażliwością społeczną i wyczuciem, ocierając się przy okazji o ksenofobię. Żartobliwe komentowanie czyjegoś wyglądu, zarówno tego wynikającego z jego rasy jak i stylu bycia, to nie jest coś, co powinniśmy widzieć w mainstreamowej telewizji. Tym bardziej dziś, gdy tak bardzo zwracamy uwagę na hejt, a media same namawiają nas do akceptacji siebie i innych ludzi wokół. Jak widać „szkoła dziennikarska” imienia Filipa Chajzera ma pojętnych uczniów.

Estetyka K-Popu – czy nawet samego stylu ubioru pochodząca z kompletnie innej kultury – może się oczywiście komuś nie podobać, można jej nie rozumieć i tak dalej, ale może warto się zastanowić, czy wypada publicznie się w ten sposób o niej wypowiadać. Po pierwsze, pewnie nie bylibyśmy zadowoleni, gdyby ludzie z innej od naszej kultury zaczęli wyśmiewać się np. z naszej „mody więziennej” prosto z blokowisk („szykowne” dresy, głowa na zapałkę i perspektywa piwnego brzucha w bonusie) albo gwiazd muzyki disco-polo. Po drugie, wystarczyłby niewielki research, by uświadomić sobie, że Jungkook i jego grupa BTS, to w tej chwili jedne z najpopularniejszych gwiazd popu na planecie. To, że redaktorzy po raz pierwszy o nim słyszeli, nie oznacza, że można w ten sposób komentować jego wygląd i nikt tego nie zauważy.

Chociaż materiał w DDTVN to i tak pikuś w porównaniu z jednym z najbardziej wulgarnych tekstów, na jakie się natknąłem w moim życiu.

Mowa tu o feralnym wywiadzie Romana Praszyńskiego z aktorką Anną Marią Sieklucką na łamach dwutygodnika Viva (do niedawna dostępny był także w wersji online, ale dobrze, że chociaż papieru nie jest tak łatwo się pozbyć).

Tak obrzydliwego, obleśnego i pozbawionego elementarnych zasad przyzwoitości i taktu wywiadu jeszcze nie czytałem. Chwilami miałem wrażenie, że to jakiś sen, że w 2020 roku, po tych wszystkich głośnych medialnie aferach dotyczących molestowania seksualnego, podnoszenia tematów dyskryminacji kobiet (i w ogóle przyzwoitego traktowania kobiet w przestrzeni publicznej i prywatnej), po #MeToo i tym podobnych, taki tekst musi być jakąś przedziwną prowokacją.

Do pewnego stopnia próbuję zrozumieć motywację autora – wpadł na, marny, pomysł zabawienia się z konwencją, nawiązując do tematyki filmu „365 dni” (jaki kraj taki Grey), no, ale zabrakło warsztatu, wyobraźni, empatii, zdrowego rozsądku i elementarnego wyczucia przyzwoitości i wyszło, jak wyszło.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że oba wspomniane wyżej materiały przed publikacją przeszły, przynajmniej tak być powinno, sito redakcyjne. Ktoś to wcześniej widział, zaopiniował i zatwierdził do publikacji.

To mnie niepokoi najbardziej. Że na żadnym z etapów nikt nie stwierdził, że to nie jest w porządku. Że to żenujące, słabe, niedopuszczalne. Co istotne, redakcję VIVY tworzą w większości kobiety. Redaktorem naczelnym, wicenaczelnym, wydawcą działu lifestyle itd. są kobiety. Wydawcami DDTVN są same kobiety. To niesamowite, że żadna z pań w redakcji VIVY nie miała problemu z opublikowaniem wywiadu z Anną Marią Sieklucką, który wręcz ocieka obleśnym seksizmem, jeśli nawet niezamierzonym i nieświadomym, to chyba nawet gorzej. Tak samo jak panie z DDTVN nie miały problemu z kwestionowaniem „niemęskiej” urody Jungkooka.

Z jednej strony to dobrze, że media potrafią się uderzyć w pierś, przyznać do błędu, przeprosić, a nawet zwolnić osoby współodpowiedzialne za te „wpadki”, ale problem jest w czym innym. W polskich mediach nadal brakuje elementarnego wyczucia tego, co jest właściwe, a co nie. Istnieje przyzwolenie na lekceważenie inności, klasycznie polskie, prowincjonalne dziwy nad tym, czego nie rozumiemy.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Post udostępniony przez Anna Kalczyńska (@annakalczynskam)

W zawadiacki sposób media rozmawiają z czarnoskórymi o tym, czy kobiety lubią brąz, robią sobie jaja z ataków paniki. A kobiety? Kobiety to można pocałować bez pytania na środku ulicy, albo prowadzić z nimi seksistowskie rozmowy.

Taki trochę patostream w wersji light. Ciekawe, jak to ewoluuje, kiedy już cała telewizja prędzej czy później przeniesie się do internetu… Aż boję się pomyśleć.

Poza tym tu nie chodzi o to, by zrobić głupotę, a potem przepraszać i stwierdzać: „Nie mieliśmy świadomości”, „nie chcieliśmy urazić” itd. Media mają ogromną siłę wpływu, a przez to ogromną odpowiedzialność (parafrazując legendarne słowa wujka Bena z komiksów o Spider-Manie), więc wygłaszanie kontrowersyjnych kwestii, jak te wymienione powyżej, jest absolutnie niedopuszczalne.

Ale problem nie w tym, by te tematy omijać, nie dopuszczać do publikacji, czy przepraszać za nie – problem jest w tym, że tego typu myślenie i podejście nadal istnieje w ludziach pracujących w mediach. Może polskie media publiczne powinny przechodzić jakieś obowiązkowe szkolenia z przyzwoitości? Kursy z empatii. Treningi z otwartości i boot campy z anty-dyskryminajcji oraz trywializowania przemocy wobec kobiet?

Pozornie powyższe przypadki mogą się co niektórym wydawać „gównoburzami”.

W końcu to tylko „niewinne” materiały wideo w programie śniadaniowym albo wywiad mający na celu promowanie popłuczyn po Greyu, para-erotyku klasy C czyli filmu „365 dni”. Zostawiają jednak one po sobie ślad i stają się wzorami zachowań i etyki, nie tylko w mediach, ale też i dając przyzwolenie na podobne zachowania w codziennym życiu. Skoro zewsząd ludzie grzmią o negatywnym wpływie przemocy i seksu w telewizji, to oznacza, że tego typu przypadki też powinny znaleźć się na cenzurowanym.

Wiem jedno, przed nami jeszcze długa droga. Dowodem na to niech będzie fakt, że naczelny pranker polskiej telewizji: Filip Chajzer, nadal ma się dobrze jako dziennikarz telewizyjny, a wręcz, pomimo skarg widzów, stacja TVN rozważa go jako następcę Szymona Hołowni w programie „Mam Talent”. A to zonk!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (26)

27 odpowiedzi na “Wywiad w Vivie i materiał w Dzień Dobry TVN to kolejne dowody na to, że media mają zaległości z empatii”

    • a czemu Pani Aktorka nie trzasła w pysk pana prowadzącego wywiad, tudzież po prostu nie odmówiła odpowiedzi na pytania?
      Może to nie jest problem z empatią, tylko problem z asertywnością?

      • Proszę zapytać tę kobietę.

        1. Naruszanie nietykalności cielesnej jest nielegalne
        2. Mogła nie odpowiadać na pytanie – co wielokrotnie robiła – odpowiadając np. “a jakie to ma znaczenie?”

        Czytałeś wywiad?

        • Nie. Zarówno aktorka, film i pismo, który go opublikowało jest poza obszarem moich zainteresowań.
          Ale wywiad to są dwie osoby, które rozmawiają, bo tego chcą (jeśli nie chcą, to nazywamy to “przesłuchaniem”, a do tego pani Sieklucka wywiad autoryzowała. Miała więc liczne możliwości zaprotestowania, ale z nich nie skorzystała.
          Podsumowując: dziennikarz miał jakiś pomysł na wywiad, zrealizował go za zgodą wszystkich zainteresowanych stron, a teraz próbuje się zrobić z tego jakiś dramat.

          • ale o czym “trudno mówić”? Rozumiem, że oburza cię treść wywiadu (mnie też wiele wywiadów oburza), ale co by się w nim nie znalazło – nikt tu nikogo (poza czytelnikiem) nie zaskoczył ani nie do niczego nie zmusił; wszystkie strony mogły się z tej aktywności swobodnie wycofać w dowolnym momencie. Chcącemu nie dzieje się krzywda.

          • Oburza to może niewłaściwe słowo bo nie jestem zbyt emocjonalną osobą – a szczególnie do tego co dzieje się w Internecie. W innym przypadku cały czas musiał bym skakać z nerwów jak popcorn na patelni.

            Jestem po prostu w stanie zrozumieć sytuację i czemu jest o to wszystko “większe halo”. Ale to trzeba przeczytać wywiad, zrozumieć po swojemu, a co więcej pomyśleć o szerszych planach i aspektach.

            Wszystko należy upraszczać jak tylko można, ale nie bardziej.
            Albert Einstein

            Nie wszystko w życiu, a w szczególności w relacjach społecznych da się sprowadzić do systemu zero-jedynkowego. A najczęściej się nie da bo sytuacje są wieloaspektowe.

          • Właśnie szukanie większego halo jest generalnie robieniem “widły z igły”. W tym tygodniu materiał satyryczny dotyczący koreańskiego piosenkarza został uznany za “rasistowski”, choć:
            – nabijano się z jednej, nazwanej z imienia i nazwiska osoby, a nie z narodu / rasy
            – będącej gwiazdą mediów, co oznacza, że jego wizerunek jest jego narzędziem pracy i może podlegać krytyce
            – w kontekście nazwania go “najprzystojniejszym mężczyzną świata”.

            Dziennikarze przepraszali, zwolniono pracowników i w ogóle okazało się, że pan Jung-uuk (czy jak się go tam pisze) jest świętą krową, o którym złego słowa nie wolno powiedzieć, bo go wiele osób lubi.
            Choć, na moje oko, wygląda jak 16-letnia dziewczynka.

          • Masz prawo do swojego zdania i odczuć. To są sprawy delikatnej natury, dlatego różni ludzie tu różnie oceniają.

            Nie rozmawiamy przecież o wydobyciu węgla. A o tematach bardzo subtelnych, czy coś jest zgodne z dobrym smakiem czy nie.

          • Chcesz zwalniać ludzi za subtelne niezgodności z dobrym smakiem? A zauważyłeś, że w wyniku “subtelnych niezgodności z dobrym smakiem” dwie osoby straciły źródło utrzymania, panie Subtelny?

          • A czy ja zatrudniam jakichś ludzi?
            Czy ja coś chcę?
            Takie ataki ad personam

            Argumentum ad personam – pozamerytoryczny sposób argumentowania, w którym dyskutant porzuca właściwy spór i zaczyna opisywać faktyczne lub rzekome cechy swego przeciwnika. Wikipedia

            To trochę za niski model dyskusji. :)

          • Nie, nie zatrudniasz. Przepraszam za ad personam.
            Ale zwróć uwagę, że ci ludzie zostali zwolnieniu w wyniku wcale nie subtelnego oburzenia. Jedną osobę oskarżono o rasizm, drugą – o molestowanie i dręczenie kobiet. To są bardzo grube, zupełnie niesubtelne oskarżenia.
            I w tym momencie wchodzi DIVS.PL, cały na biało, i mówi, że w sumie dobrze się stało, gdyż albowiem subtelnie się rozminęli z dobrym smakiem i oburzanie się jest zupełnie na miejscu.

          • No ja akurat nie jestem człowiekiem który by od razu nie wiadomo jak oceniał danego człowieka, który zrobił jakieś drobne przewinienie.

            Dla mnie prawdziwe przewinienia to są kradzieże, morderstwa itd.

            Natomiast tego typu medialne ciekawostki nie traktuję w kategoriach ogromnych emocji. Za dużo emocji szkodzi. Na każdą nieprzyjemną sytuację można zareagować na różne sposoby. Dla mnie najlepiej żeby wszyscy się dogadali, podali sobie ręce i na przyszłość robili tak żeby nie było nieporozumień.

            Media od lat żyją i żywią się skandalem. Czytelnicy lubią poczytać o różnych aferach. Czym więcej emocji tym więcej chęci odwetu, a mniej konstruktywnego poukładania spraw.

          • Robię dokładnie to, co chciałem. Zaczęliśmy od Twojego komentarza, w którym “rozumiałeś zasadność protestów”, co – jak dla mnie – oznacza, że się z nimi zgadzasz. Do tego powołałeś się na szerszy kontekst.

            A ja, w odróżnieniu od Ciebie, nie zgadzam się, aby media żyły i żywiły się skandalem. Nie zgadzam się też, aby ludzie ponosili karę niewspółmierną od czynów. Domagam się, aby ci, którzy kształtują naszą rzeczywistość, nie poddawali się dyktatowi tłuszczy. I, koniec końców, nazywajmy rzeczy takimi, jakie są. Tam nie było rasizmu, była normalna – może i satyryczna – krytyka koreańskiego wykonawcy. Nie było dręczenia kobiety, był wywiad z aktorką kina erotycznego. O co on miał ją pytać? O istotę bytu? O prawdę materialną? Może i aktorka ma na ten temat jakieś przemyślenia, ale te pytania chyba byłyby trochę poza kontekstem, prawda?

            Podsumowując: wkurwia mnie nasze współczesne społeczeństwo i jego wydumane problemy.

          • Dla Ciebie, że ja coś rozumie, oznacza, że się zgadzam itd. Ogólnie to znasz moje myśli i poglądy lepiej niż ja sam. :)))))

            https://pl.wiktionary.org/wiki/rozumie%C4%87

            Rozumieć
            (1.1) pojmować coś, interpretować coś, mieć świadomość mechanizmów zdarzeń
            (1.2) usłyszeć co zostało powiedziane

            Jeżeli lubisz wypowiadać się za rozmówcę. Skoro wiesz lepiej niż ja co ja sam mogę uważać. To przecież nie jestem Ci potrzebny do monologu. :)

          • “Rozumiem” może też oznaczać, że przeanalizowałeś przyczyny i zauważasz, że mogły wywołać zaobserwowaną reakcję. Na takim poziomie ja też to “rozumiem”. Tylko uważam, że z ludźmi, którzy z tych przyczyn wyprowadzili taką reakcję jest coś bardzo nie halo. W tym sensie – ja tego nie rozumiem. Nie rozumiem, jak można być tak nie halo.

            To zapytam inaczej, żeby była zupełna jasność, jaka jest Twoja opinia:
            – oburzenie społeczne jest słuszne / uzasadnione
            – oburzenie jest niesłuszne / nieuzasadnione
            – zupełnie mnie to nie obchodzi.

            I rozejdźmy się w pokoju.

          • Mediator stara się zrozumieć zasadność argumentów i przyczyn obu stron. A po której jest stronie? No oczywiście po żadnej, bo co to byłby za mediator.

            Tak jak już napisałem wyżej. Nie jest mi to sprawa tak bliska żeby wywoływała wielkie emocje we mnie, tym bardziej żebym musiał deklarować “w której jestem drużynie”.

            Ja generalnie jestem osobą bardzo zrównoważoną i wypośrodkowaną. W życiu zazwyczaj obie strony konfliktu mają pewne argumenty. Nie jestem za skrajnościami żeby od razu mówić – Ty masz 100% racji, a Ty w ogóle jesteś głupi.

            Jaka jest słuszność racji budowania linii kolejowej? Przewóz ludzi. Ale dla natury to jest cios. Kto ma racje? Na pewno każda ze stron ma swoje argumenty które warto zrozumieć żeby sprawiedliwie i konstruktywnie wybrać rozwiązanie. Które będzie możliwie sprawiedliwe dla obu stron.

            Ja Cię w pokoju pozostawiam całkowicie. Po prostu nie uważam żeby wmawianie drugiej stronie, że co to ona nie uważa i w ogóle było jakąkolwiek formą rozmowy. :)

            Teraz właśnie pokazałeś normalną formę rozmowy, czyli zapytane
            – co uważasz

            I tak trzeba rozmawiać

            https://media1.giphy.com/media/tKX6FNU9UGwF2/giphy.gif

  1. “…gdyby ludzie z innej od naszej kultury zaczęli wyśmiewać się np. z naszej
    „mody więziennej” prosto z blokowisk („szykowne” dresy, głowa na
    zapałkę i perspektywa piwnego brzucha w bonusie) albo gwiazd muzyki
    disco-polo.”
    Ok wiem że pewnie jakaś część społeczeństwa poczułaby się dotknięta ale osobiście postawię przy ewentualnym spotkaniu takiej osobie piwo za wyśmiewanie tych rzeczy :P

    • Właśnie nie wiem, o co chodzi autorowi w tych przypadkach. Przecież sami się z nich śmiejemy.
      Poza tym takie coś odbieram jako stosowanie podwójnych standardów. Portal krążący niby wokół technologii, a o opisanych powyżej kontrowersjach nie wiem który już artykuł wysmażyli, tak jakby nie wystarczyło po jednym. Zarzucacie tamtym dziennikarzom brak profesjonalizmu, a sami wykorzystujecie ich potknięcia do zwiększenia klików na stronie. Podobna zagrywka, jak na jednym z portali gamingowych, gdzie swego czasu nie z tego, nie z owego pojawił się artykuł o śmierci ś.p. Staraka, chociaż jegomość nic z grami wspólnego nie miał.

  2. Ach ta wszechobecna empatia… Niewątpliwie pan Jungkook leży teraz gdzieś w Korei, zwinięty w pozycję płodu i analizuje w myślach krzywdzące słowa, które padły w telewizji śniadaniowej średniej wielkości kraju po drugiej stronie świata.

    Wyobraźmy sobie analogiczną sytuację: nowozelandzka telewizja Bravo żartuje w swoim bloku śniadaniowym z przaśnej stylówy niejakiego Zenka, króla disco polo z Polski. Nowozelandzka prasa dosłownie rozrywa pozbawionego empatii prowadzącego na strzępy, ten kaja się i popełnia nowozelandzki odpowiednik harakiri, po czym zostaje zwolniony.

    Wygląda na to, że czasy, kiedy można było sobie po prostu z kogoś robić jaja, odeszły bezpowrotnie.

  3. dziennikarka o facecie niemęskim powiedziała że jest niemęski. No po prostu skandal. Żartowano z niego? nie. wyzywano od homo? nie. po prostu podzieliła się swoją prywatną opinią z którą obiektywnie nie sposób się nie zgodzić. Nie znoszę TVN ale ta próba wprowadzania cenzury pod płaszczykiem poprawności politycznej jest obrzydliwa. Komunizm wraca.

    • Zgadzam się. Bardziej już denerwuje mnie brak akceptacji tego, że gusta się zmieniają i rzeczywiście w tym roku on mógł się najbardziej podobać. Uroda to rzecz czysto subiektywna i patrząc na wcześniejsze rankingi to czesto co roku wygrywały je osoby z zupełnie innym jej typem. Niestety nie oglądałem dokładnie tego materiału i nie zamierzam ( tak, trochę to głupie, ale też nie cierpię TVNu), więc nie będę się więcej rozpisywać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...