„Grace i Frankie” znów w formie. Oceniamy 6. sezon popularnego serialu Netfliksa

Recenzja/Seriale 17.01.2020
Nasza ocena:
„Grace i Frankie” znów w formie. Oceniamy 6. sezon popularnego serialu Netfliksa

„Grace i Frankie” znów w formie. Oceniamy 6. sezon popularnego serialu Netfliksa

6. sezon „Grace i Frankie” to kolejna urokliwa odsłona przygód zadziornych pań w starszym wieku. Ich perypetie znów wkładają nam uśmiech na usta, a nowa seria potrafi też wzruszyć. Oceniamy najnowsze odcinki.

Produkcja Netfliksa zadebiutowała w 2015 roku. Serial szybko zyskał przychylność widzów i krytyków, dzięki czemu platforma z chęcią wznawiała produkcję na kolejne sezony. Obecnie wyemitowano już 6. serii i aż 78. odcinków. I bardzo dobrze. Szkoda tylko, że najpewniej 7. seria będzie tą ostatnią.

Najnowsza odsłona pokazuje, że „Grace i Frankie” wciąż potrafią polepszyć widzowi humor.

Grace i Frankie - kadr z serialu

Nowa seria rozpoczyna się dokładnie tam, gdzie skończyła się poprzednia. To już kolejny raz, gdy scenarzyści zawieszają i wznawiają akcję na plaży. Wyraźnie widać jednak, że wiedzą, że nie warto nadmiernie eksperymentować ze sprawdzoną fabułą. Właśnie dlatego po raz kolejny głównym motorem napędowym wydarzeń są niesnaski między dwiema głównymi bohaterkami oraz seria nieporozumień, które najpierw oddalą kobiety od siebie, a następnie ponownie do siebie zbliżą.

Osią fabuły najnowszego sezonu jest pomysł na nowy produkt dla firmy, prowadzonej przez obie kobiety. Tym razem panie zabierają się za… specjalny model toalety. Promocja ubikacji nie jest szczególnie sexy, co zresztą zostanie w pewnym momencie wypowiedziane wprost z ekranu.

Warto zauważyć, że serial ponownie w nienachalny sposób przełamuje temat tabu i bez ogródek mówi o pewnym problemie, o którym rzadko słyszy się w mediach.

Grace i Frankie - kadr z serialu

Gdy w jednym z pierwszych odcinków Grace utknie na toalecie, Frankie nie tylko pogna jej z pomocą, ale także zainspiruje się do stworzenia projektu ubikacji, która dzięki systemowi hydraulicznemu pomaga z niej wstać. W kolejnych odcinkach obie bohaterki będą próbowały udoskonalić swój projekt i znaleźć dla niego sponsorów.

W tle natomiast rozgrywać się będą zawirowania uczuciowe reszty bohaterów. Wyjątkowo ciekawie wypada wątek Brianny, która staje przed ważną decyzją. Sposób, w jaki bohaterka podchodzi do stojących przed nią problemów, stawia na kompromis, ale na własnych zasadach, stanowi intrygujący wzór do naśladowania. Dzięki tej bohaterce scenarzyści pokazują, jak można dogodzić drugiej osobie, jednocześnie pozostając sobą.

Warto wynotować także, że nowe odcinki potrafią wzruszyć.

Zdarzyło mi się po raz drugi podczas emisji sześciu sezonów uronić łezkę i niezwykle ciekawe jest to, że tym razem też padło na wątek z udziałem Roberta. Tym razem było to w trakcie odcinka z pogrzebem żołnierza, którego wspomniany bohater nie pamięta. Poprzedni raz miał miejsce w sezonie 5., gdy rodzina ogląda występ mężczyzny na scenie.

To jednak pokazuje tylko, jak dobrze i wiarygodnie napisane są wszystkie postacie tego komediowego serialu. O ile perypetie Grace i Frankie za każdym razem podążają podobnymi torami – kobiety kłócą się ze sobą, by następnie przyznać, że nie miały racji i się pogodzić, wydarzenia z uczestnictwem pozostałych członków rodziny stanowią większe pole do popisu dla scenarzystów.

Grace i Frankie - kadr z serialu

To sprawia, że „Grace i Frankie” to kolejny serial, ukazujący moc rodziny i przyjaciół, którzy zawsze są w stanie pomóc sobie nawzajem.

To też produkcja, której scenarzyści umiejętnie bawią się utrzymaniem statusu quo. Nawet jeśli życie bohaterów z pozoru się zmienia, zasady ich pożycia i samego serialu nie ulegają większej zmianie. Co jednak zaskakujące – właśnie w tym tkwi największa siła serialu. Tak, jak kiedyś „Przyjaciele” czy „Cougar Town”, tak teraz „Grace i Frankie” od paru sezonów stanowi piękną pochwałę ciepłych relacji z najbliższymi.

Warto pochwalić scenarzystów także za ciągłość fabuły. Nawet, gdy w serialu pojawiają się niezapowiedziani nowi bohaterowie, ich obecność nie jest zaskakująca, gdyż poniekąd słyszeliśmy o nich we wcześniejszych odcinkach serialu. W tym kontekście zastanawia jedynie wątek nauki pływania przez Sola. Biorąc pod uwagę, że mężczyzna bez żadnego problemu udał się w rejs statkiem wycieczkowym parę sezonów temu, ta konkretna sytuacja wydaje się być napisana jedynie dla rozbawienia widza, bez zważania na ciągłość fabularną serialu.

To wszystko razem sprawia, że gdy sezon znów kończy się na plaży, człowiek ma jedynie ochotę krzyknąć: „ja chcę jeszcze raz”.

6. sezon „Grace i Frankie” jest już dostępny na platformie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

“ad”

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...