„Skywalker. Odrodzenie”, „Avengers: Koniec gry”, „Rambo: Ostatnia krew”, „Król lew” i wiele innych – najgorsze filmy 2019 roku

Top/Film 30.12.2019
„Skywalker. Odrodzenie”, „Avengers: Koniec gry”, „Rambo: Ostatnia krew”, „Król lew” i wiele innych – najgorsze filmy 2019 roku

„Skywalker. Odrodzenie”, „Avengers: Koniec gry”, „Rambo: Ostatnia krew”, „Król lew” i wiele innych – najgorsze filmy 2019 roku

Rok 2019 wcale nie był łaskawy, jeśli chodzi o liczbę nieudanych dzieł kinematografii. Poniżej znajdziecie listę najgorszych filmów, jakie można było oglądać w kinach w odchodzącym do historii 2019 roku.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Najgorsze filmy 2019 roku:

Dom, który zbudował Jack

Lars von Trier już od ładnych kilku lat (a może od zawsze?) balansuje na granicy artyzmu i filmowej grafomanii, a „Dom, który zbudował Jack” to wyraźny sygnał, że jest z nim źle. Jego najnowsze dzieło jest puste, wymierzone w tanie szokowanie, pełne pseudoartystycznych pretensji, kiepsko wyreżyserowane.

Naszą recenzję filmu „Dom, który zbudował Jack” możecie przeczytać TUTAJ.

Przemytnik

Zdążyłem się już przyzwyczaić, że filmografia Clinta Eastwooda (także jako reżysera) to istna sinusoida – raz mamy do czynienia z dziełem wybitnym, by potem męczyć się na jakimś „potworku”. I trochę tak jest w przypadku „Przemytnika”. Tym razem ani historia, ani reżyseria nie trzymają się kupy. W dodatku postać głównego bohatera, granego przez Clinta, jest niemal równie antypatyczna i słabo napisana, co Walt Kowalski z wcześniejszego filmu Eastwooda „Gran Torino”.

Naszą recenzję filmu „Przemytnik” możecie przeczytać TUTAJ.

To my

„To my” to jedno z większych filmowych rozczarowań, jakie przeżyłem w 2019 roku. Po kapitalnym „Uciekaj” Jordan Peele stał się dla mnie nadzieją autorskiego horroru na pograniczu satyry społecznej, który może co nieco namieszać w Hollywood. I choć „To my” wydaje się pełne intrygujących pomysłów oraz zbudowane jest na podobnym rusztowaniu co „Uciekaj”, ostatecznie reżyser obrał całą masę niefortunnych zakrętów i błędnych decyzji. Nawiązanie do akcji Hands Across America wydaje się zbyt wydumane i naciągane, zwrot akcji na koniec jest absolutnie przewidywalny i niezbyt efektowny. Całość zalatuje raczej średnio udaną, tanią satyrą telewizyjną z jakiejś antologii filmów grozy z początku XXI wieku.

Naszą recenzję filmu „To my” możecie przeczytać TUTAJ.

Avengers: Koniec gry

Mój problem z „Avengers: Koniec gry” jest taki, że to właściwie nie jest film. To event, kulminacja wielkiej machiny (także i marketingowej), ale w żadnym razie nie pełnoprawne dzieło filmowe. „Endgame” spełnia (jako tako) swoją rolę jako produkcja zamykająca poszczególne wątki oraz historie większości bohaterów całego MCU do tej pory. Rozumiem, że rozpisanie kulminacji 23 filmów to karkołomne zadanie, tym bardziej po jednym z najbardziej niesamowitych i wgniatających w ziemię cliffhangerów w historii kina, zawartym w „Wojnie bez granic”. Mimo wszystko mam wrażenie, że twórcy nie włożyli w to zbyt dużo energii. Sekwencje akcji wydają się robione na kolanie, one po prostu są. Nie ma w nich żadnych ciekawych pomysłów, ani widowiskowości. To banalny festiwal CGI i tyle. Jako całość „Endgame” jest średnio udaną sklejką chaotycznych pomysłów i niepasujących do siebie motywów, a już sam pomysł na podróż w czasie jest najbardziej ewidentnym objawem lenistwa scenarzystów. Absolutnie najgorszy film w całym MCU (na razie).

Naszą recenzję, aczkolwiek pozytywną, filmu „Avengers: Koniec gry” znajdziecie TUTAJ.

Hellboy


Paradoks nowego „Hellboya” polega na tym, że intencją twórców było zrobienie filmu jak najbardziej zbliżonego do komiksów, a niestety wyszło, jak wyszło… Nie chodzi tu nawet o to, że nie ma wizualnej wrażliwości i wyobraźni Guillermo Del Toro, ale raczej o to, że zrobił z „Hellboya” nadmiernie zbrutalizowaną pustą strzelankę z elementami taniego fantasy.

Naszą recenzję filmu „Hellboy” znajdziecie TUTAJ.

Król lew

Już przed premierą nowego „Króla lwa” wiedziałem, jaki to będzie film. Trudno oczywiście nie docenić warstwy wizualnej i ogromu pracy, który komputerowi animatorzy włożyli w tę produkcję, jednak „Król lew” A.D. 2019 jest dla mnie koronnym symbolem tego, co jest złe w mainstreamowym kinie w XXI wieku. Zamiast szczerych emocji mamy wtórność, sięganie po, dosłownie, te same historie, odtwórczość podniesioną do najwyższej rangi, formę przeważającą nad treścią. Najbardziej jednak nie potrafię zrozumieć tego, czemu Disney tak bardzo postawił na fotorealistyczne zwierzęta w filmie, w którym te zwierzęta mówią ludzkim głosem i śpiewają piosenki. Cóż…

Naszą recenzję filmu „Król lew” znajdziecie TUTAJ.

Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie

Przyznam, że mam taką moją małą naiwną teorię: to, co przyszło nam oglądać w trylogii Star Wars od Disneya to po prostu najdroższe fan fiction w historii kina. Wskazywać na to może fakt, że wytwórnia zaniechała korzystania z numeracji nowych epizodów, tym samym odcinając się grubą kreską od klasycznej trylogii. I choć po „Przebudzeniu Mocy” miałem dobry nastrój, tak już po zawirowaniach w „Ostatnim Jedi” i teraz po fatalnym zakończeniu w postaci  „Skywalker. Odrodzenie” nie uznaję historii Rey, Poe i Finna za kanon. Całą zabawę zepsuła ostatnia część, która jest po prostu marnym filmem. Ilość bezsensownych rozwiązań scenariuszowych powrzucanych do całej fabuły „Skywalker. Odrodzenie” jest po prostu kuriozalna. Wiem, że to kino rozrywkowe, a same „Gwiezdne wojny” nigdy nie miały przesadnie wybitnych skryptów, ale to, co dzieje się w „Skywalker. Odrodzenie” to jakaś hucpa.

Nic się w tym filmie nie trzyma kupy, ani jedna sekwencja nie zapada w pamięć, zwroty akcji są żenujące bardziej niż najgorsze fanowskie teorie, nie ma ani grama napięcia, a reżyser pędzi po kolejnych to wątkach, miotając bohaterów od punktu do punktu jak w grze wideo. Starcie Rey z Imperatorem to chyba najbardziej nijaki finałowy pojedynek w historii kina rozrywkowego. W dodatku pasowałby on bardziej do „Harry’ego Pottera” bądź „Power Rangers” niż do „Gwiezdnych wojen”.

Co gorsza, „Skywalker. Odrodzenie” nie jest tylko złym filmem samym w sobie, ale też rzuca mroczne widmo na dwie poprzednie części, sprawiając, że jego bohaterowie, z Rey na czele, są równie bezbarwni i nic nie wnoszący do sagi, jak na początku. Powiem więcej, wybory fabularne z „The Rise of Skywalker” zaburzyły też „równowagę Mocy” i sens działań w obu poprzednich trylogiach. J. J. Abrams chyba jednak rzeczywiście bardziej lubi „Star Treka”, bo ewidentnie strollował cały fandom. Szkoda, że nie zrobił tego przynajmniej w dobrym formalnie filmie.

Naszą recenzję filmu „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie” znajdziecie TUTAJ.

Syn Ameryki

„Syn Ameryki” pozostanie dla mnie punktem odniesienia i symbolem fatalnego przeniesienia sztuki teatralnej na pole filmowe. Tylu banalnych, kuriozalnych, kompletnie niepotrzebnych dialogów, które pełnią rolę wysilonego zapełniacza fabuły nadającej się na 20-minutowy krótki metraż już dawno nie widziałem. Całości nie pomaga też egzaltowana i kompletnie nienaturalna Kerry Washington w roli głównej, której kreacja plasuje się pośród jednych z gorszych, jakie widziałem na przestrzeni ostatnich lat.

Naszą recenzję filmu „Syn Ameryki” możecie przeczytać TUTAJ.

Polityka

A tutaj mamy do czynienia z kolejnym quasi-filmem. „Polityka” to luźny zlepek scenek rodzajowych, które Patryk Vega po raz kolejny zaczerpnął z rozmów kuluarowych, nagłówków tabloidów, memów oraz żółtych pasków z TVN-u sprzed jakichś dwóch lat z hakiem. I w sumie nie wiem, czy Vega planował zrobić ten film na serio i mu nie wyszło, czy w zamierzeniu była to zjadliwa satyra, która też mu nie wyszła. Efekt jest taki, że „Polityka” to film zadziwiająco banalny, płytki, nieświeży i nudny. Od solidnych dramatów politycznych dzielą go lata świetlne, a i od satyry rodem z SNL czy nawet „Ucha prezesa” hen daleko. W dodatku całość jest niedbale wyreżyserowana (chyba na kolanie), a ratują ten film właściwie tylko aktorzy. Mimo wszystko nie warto sobie zawracać tym głowy.

Naszą recenzję filmu „Polityka” możecie przeczytać TUTAJ.

Shaft

Nowy „Shaft” zafundował widzom i fanom tej niszowej serii dość nieoczekiwaną zmianę gatunkową. Z produkcji kryminalnej i sensacyjnej film ten przepoczwarzył się w przedziwną mieszankę buddy cop movie i komedii kryminalnej marnej jakości. W dodatku pełną potwornie złych, mizoginistycznych i nieśmiesznych dialogów. Niby Samuel L. Jackson znany jest z tego, że często gra w tego typu potworkach, ale mimo wszystko jestem zdziwiony, że przyjął tę propozycję.

Naszą recenzję filmu „Shaft” możecie przeczytać TUTAJ.

Solid Gold

Uwielbiam obserwować filmy, wokół których robi się wielki szum, a ostatecznie okazuje się, że nie ma o czym gadać. „Solid Gold” to siermiężnie złe kino. Mętna, rozmemłana fabuła, która wlecze się jak flaki z olejem przez ponad dwie godziny, potworny montaż i zdjęcia, kiepska reżyseria i zmarnowany potencjał (w większości) świetnej obsady, która nie ma tu niczego do grania. Szkoda czasu i pieniędzy (także twórców tego filmu). Materiał na solidne kino sensacyjne i thriller w jednym został kompletnie zmarnowany.

Naszą recenzję filmu „Solid Gold” możecie przeczytać TUTAJ.

Rambo: Ostatnia krew

Już w ciągu pierwszych 3 minut „Rambo: Ostatnia krew” wiedziałem, że mam do czynienia z marnymi popłuczynami po dawnej legendzie kina akcji. Gdzieś tak do połowy seansu byłem przybity i zażenowany słabością tego filmu, ale gdy już przekroczyłem tę granicę, w następnej połowie zacząłem się po prostu głośno śmiać. „Ostatnia krew” okazała się bowiem nie tylko marnym filmidłem, z półamatorskim scenariuszem i fatalną reżyserią, ale też, niestety, niezamierzoną parodią całej serii. Mimo wszystko trochę mi smutno, że Sly Stallone postanowił w ten sposób zakończyć swoją własną serię. Do tego stopnia, że osobiście nie uznaję istnienia tego „czegoś” w żadnym kanonie.

Naszą recenzję filmu „Rambo: Ostatnia krew” znajdziecie TUTAJ.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (47)

73 odpowiedzi na “„Skywalker. Odrodzenie”, „Avengers: Koniec gry”, „Rambo: Ostatnia krew”, „Król lew” i wiele innych – najgorsze filmy 2019 roku”

  1. Avengers: Koniec gry było strasznie rozczarowujące. Oczywiście podróż w czasie narobiła ‘plot holes’, strasznie łatwo poszło im odzyskanie kamieni, a ostateczna walka była po prostu nudna.

    • Potwierdzam. Nuda i rozczarowanie. Nie oceniłbym go tak, jak powyższe filmy ale już z Rambo na pewno bym porównał.
      Jednak największe dno to oczywiście Polityka Vegi. Pierwszy lepszy “jutuber” bo to lepiej skamerował, bo o produkcji filmowej tutaj nie mówimy…

      • Nuda i rozczarowanie bo spodziewałeś się po prostu dobrej zabawy w filmie z masą akcji, wybuchami i strzelaniem. A tutaj gadają ciągle, albo są sceny powolne, pokazujące problemy psychiczne Jokera. No niestety. Moim zdaniem do tego filmu trzeba dorosnąć. Dla mnie film jest genialny, samo podziwianie gry aktorskiej Phoenixa to jest czysta przyjemność.

  2. https://www.google.com/amp/s/www.spidersweb.pl/rozrywka/2019/04/25/avengers-koniec-gry-recenzja-spoilerowa/amp/

    Ludzie zdecydujcie się. Ja wiem że to jest tylko “blog” a nie poważny portal recenzujący filmy i jak wszędzie każdy z recenzentów ma prawo mieć swoją opinię odnośnie danego dzieła popkultury, ale to wygląda jakbyście mieli rozdwojenie jaźni. W kwietniu AEG jest on dla was naprawdę udany dziełem, a po pół roku zalicza się go do najgorszych filmów 2019 roku.

    • Problem w tym, że oni swoje twory nazywają właśnie recenzjami…
      Mało tego, nieświadoma młodzież (dorośli raczej się z nich śmieją) bierze je do siebie…

  3. Gwiezdne wojny były super! Prawdziwy fan zawsze będzie prawdziwym fanem.
    Widać nie zrozumiałeś treści ani przekazu tak jak powinneś :)))

  4. Artykuł jest wyraźnie zrobiony dla kontrowersji .
    Jeśli w End Game dla autora jest nie emocjonujące… Podniesienie młota przez kapitana Amerykę .
    Bądź moment kulminacyjny gdzie Tony Stark ratuje całą galaktyk .
    No każdy może mieć swoje zdanie ale je$li się mówi że fabuła End Ramę jest pisana na kolanie i to jeszcze z argumentacją godną 3- cio klasisty , to można łatwo wyciągnąć pewien wniosek .
    Tak jak już mówiłem artykuł próbuje zwrócić na siebie uwagę internautów kontrowersyjnością I takie dziecko które lubi MCU wejdzie na artykuł bo będzie zdziwione .
    Brawo Rozrywka.Vlog
    Robicie pieniążki na dzieciach .
    Dumni z siebie ?

  5. Autor pewnie tańczy w rytm piosenek Zenka Martyniuka a żeby podreperowac sobie zdanie o samym sobie krytykuje wszystkie filmy które mają przyzwoitą oglądalność. Naprawdę nie wiem w czym Skywalker. Odrodzenie jest gorsze od Ostaniego(ostatnich?) Jedi.Chyba tylko w tym że coś się w nim dzieje i jest jednak dużo bliżej prawdziwych SW

  6. No nie wiem jakim Januszem krytyki trzeba być żeby umieścić tu takie produkcje jak AEG – pewnie po to aby ktoś tutaj wszedł i to przeczytał. Tak się wk***** że wszedłem tu tylko po to aby autora pojechać. Twoim zdaniem cudowne produkcję to te gdzie widzowie siedzą cicho jak myszy przez 99 procent filmu (pozostały 1 to szelest popcornu i wyjście do kibla) a na przykład taki uwaga wymieniony tutaj Avangers gdzie ludzie krzyczą “wohow” gdy Cap podnosi Mjolnir czy “yeah” gdy po 12 latach słyszą “Avengers Assemble” to gniot i nieudana produkcja. Stronę dodano do spamu medialnego. Zajmij się sprzedażą kanapek w Macu zamiast irytować ludzi swoja z du**y krytyka…

    • Avengers to synonim kiczu. Przecierałem oczy z niedowierzania i zatykałem uszy oglądając jeden z tych filmów. “sukcesy za oceanem…” Być może dla 11 latka zakochanego w jakimś szczurze z komiksu i He-Manie to dzieło ale dla normalnego faceta to dno i muł.

      • Synonim kiczu to Twoja wypowiedź, nic wiecej. Avengers obecnie króluje i zajmuję pierwsze miejsce w boxofficie, największą oglądalność na całym świecie. Co wiesz o kinematografii wypowiadając się w tak płytki i żałosny sposób? Czy po prostu jesteś jedna z osób: nie znam się to się wypowiem ??

  7. Cześć powyższych filmów jak avengers czy Star Wars nie miała być stworzona według schematu jak jakieś sprawozdanie czy rozprawka w ogólniaku… To coś innego.. Jak dobrze nazwałem event. Z jednej strony kulminacja przeszło 20 filmów o superbohaterach i ponad 10 lat pracy wielu reżyserów, scenarzystów itp. Itd., a z drugiej kulminacja 3 sag Skywalkerów, których pierwszy film wypuszczony grubo ponad 40 lat temu!!! Jeden i drugi film był swego rodzaju eventem. Zobaczcie jeszcze na wytwórnie… No co innego się spodziewaliście po Disneyu? Że pokaże oryginalne i rozbudowane wątki bohaterów? Że pokażą wciągającą historie?? Sęk w tym że w tych dwóch filmach było za dużo głównych postaci. Każdą z nich trzeba było należycie spuentować w ramach czasowych filmu, tak by nie powstał z tego serial. Dodatkowo Disney patrzy na kasę. Ma być prosto, zwięźle i na temat. Pegi13 i wsio jasne. Ma być wiele smaczków nawet dla krytykujących, starszych wyjadaczy. Przed seansem wystarczyło nastawić się na proste rozwiązania każdej możliwej sytuacji tak, by film mógł zaskoczyć. To nie film po którym wychodzisz z kina wzbogacony o życiowe mądrości i rady, a o uśmiech jaki Ci ta rozrywka wzbogaciła

  8. “Przemytnik” jest akurat oparty na faktach, nie wiem w jaki sposób można zagrać starego dziadka, tak aby się to Wam spodobało… Pierwszy i ostatni raz wszedłem na ten portal. Żenada

  9. Gówno na siebie zarobiło, bo takie gówno chcą oglądać ludzie. A na co nie chodzą ludzie? Łowca androidów,bo tam gówna nie ma. Hurra wydajny kasę na przereklamowanego gównianego kloca

  10. Każdy lubi co innego. Kino to nie tylko głęboka rozkmina. Ludzie najczęściej chodzą do kina dla czystej rozrywki. I akcyjniaki spełniają tą rolę. Autor idąc na Avengers spodziewał się… czego? Przecież to komiksówka, akcja, akcja, cgi, wybuchy. Na tym to polega. Niskie pg i odpowiedni target, bo komiksy znowu w modzie. Zebrał sobie autor jedne z bardziej medialnych filmów i je pojechał. Kliki są. Kasa się zgadza.

  11. Ta, najlepiej wsadź wszystkie filmy z 2019 roku i je oceń na 1/10. Gościu co ty piszesz za pierdoły. Endgame to nie film? To co to kurwa jest monolog? Endgame jest top 1 w rankingu box office, i nie dało się lepiej tego filmu zrobić.

  12. Wszyscy co mówią o endgane jak ty to po prostu nie wiedzą o co chodzi, nie oglądali wszystkich Marveli tel jak ja czy dużo ludzi. Ten film właśnie dla takich był , konczyl WSZYSTKIE rozdziały dlatego to był bardzo dobry dla mnie film i o to chodziło więc jak ludzie nie siedzieli w tym to dla nich nuda ale ten kto to pisał omg myślałem że jesteś profesjonalista ale cóż zawiodłem się.

  13. Podoba mi się twoje podsumowanie. Chętnie napiłbym się z Tobą piwa i pogadał o życiu bo fala szlamu jaka zalewa kino jest proporcjonalna do iloczynu wieku i tępoty masowego odbiorcy. Algorytm podpowiada jak ma wyglądać temat scenariusz i realizacja filmu. Na tej podstawie jak najszerszej szarej masie produkuje się wyrób filmopodobny. Jeżeli się nie zgadzasz z większością to zostajesz wtłoczony w zbiór denayersów a nie sceptyków i uznany za margines ktory należy usunąć. Najczęstszy kontr argument typowego sebixa pseudointelektualisty to… Nie zrozumiałeś głębi. Nie zrozumiałeś przesłania. W zasadzie to nic nie rozumiesz… bo to dzieło wieńczy 17 część w której wyjaśnia się to co stało się w 8.

  14. Dla mnie kupy roku to Wiedźmin, Irlandczyk, Dawno temu w Hollywood i Joker. Miałem ogromne oczekiwania i srogo się zawiodłem na powyższych. Tylko proszę snowflejki nie piszcie mi że chyba nie zrozumiałem ich głębi albo przesłania… W tym roku w miarę podobała mi się Anihilacja, Mother i Anon.

  15. Jak Wy to robicie, że pojawiacie się z tymi wypocinami za każdym razem w mojej przeglądarce!!! Przecież te teksty, które ostatnio serwujecie są poniżej krytyki!!! Powiedzcie jak to jest, że Avengers podobał się bardzo wielu ludziom, Wiedźmin bije rekordy popularności, Gwiezdne Wojny od samego początku do końca niezła akcja. A wy na tym portalu od bajek tego typu doszukujecie się głębszych prawd i nie wiem czego, przecież to w założeniu bajki. Chcecie filmów z przesłaniem, z głęboką refleksją, zapewniam autorów są takie ale na pewno nie w świecie SF czy fantasy!!!

  16. Autor kompletnie odizolowany od rzeczywistości dobre i świetne filmy uważa za dno, odniesienie do pasków z TVN daje wskazówkę iż autor to katofanatyk pisu i I twórczości tvppis. Tyle w temacie. Wiem prawda boli, ale gość da radę bo liczy na kolor przyszłość z 500+

  17. Co to znaczy że najgorsze filmy? Dla każdego może to znaczyć co innego i nie ma sensu robić takiego zestawienia.
    Na marginesie “Król Lew” był jednem z najpopularniejszych filmów w Polsce w kinach w 2019.

  18. “Skywalker Odrodzenie” jest najlepszym filmem z całej trylogii. Fakt, jest tam parę nieścisłości i bezsensów, ale reżyser musiał przecież jakoś naprawić szkody po części 8 (która została popsuta zmianą reżysera) oraz swoje własne po części 7 (bo to on ją kręcił). W dodatku upchnął w film sceny/wątki spełniające oczekiwania fanów, za co należy się szacunek. Naprawdę nie rozumiem, co ludzie mają do tej produkcji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...