Showrunnerka „Wiedźmina” chciała zrobić serial o silnych kobietach i o rodzinie. Jak jej to wyszło?

Felieton/Seriale 23.12.2019
Showrunnerka „Wiedźmina” chciała zrobić serial o silnych kobietach i o rodzinie. Jak jej to wyszło?

Showrunnerka „Wiedźmina” chciała zrobić serial o silnych kobietach i o rodzinie. Jak jej to wyszło?

Lauren S. Hissrich chciała opowiedzieć o silnych, niezależnych kobietach. Intencje miała dobre, ale w zestawieniu z efektem końcowym czuć pewną niekonsekwencję.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Postacie kobiecie pełniły bardzo istotne role w prozie Andrzeja Sapkowskiego, jednak często w kontekście Geralta. Showrunnerka serialu „Wiedźmin”, Lauren S. Hissrich, od początku miała inną wizję – chciała poświęcić kobietom więcej uwagi i czasu antenowego, przedstawić ich osobiste historie, chcąc odejść od schematu (obecnego raczej w opowiadaniach), w którym są one ważnym, jednak tylko dodatkiem do Geralta. Czy jej się to udało?

Losy Yennefer, Geralta i Ciri miały oczywiście być od początku ze sobą złączone przeznaczeniem, co w serialu podkreślane jest raz po raz.

wiedźmin yennefer triss

Jednak ich drogi miały połączyć się na dobre dopiero po jakimś czasie. Hissrich zapowiadała, że „Wiedźmin” będzie także opowieścią o rodzinie, której członkowie jeszcze nie wiedzą, jak bardzo siebie potrzebują. Po tych zapowiedziach liczyłam na mocniejsze zaakcentowanie tego motywu w serialu. Okazuje się jednak, że tego wątku, przynajmniej w pierwszym sezonie, w zasadzie w ogóle nie ma.

W zapowiedziach serialu Hissrich podkreślała, że „Wiedźmin” opowie o zagubionej rodzinie – cała trójka głównych bohaterów poszukuje bezpiecznej przystani, swoistego sensu w życiu, błąkając się po świecie. Widzimy zagubienie Geralta, tułaczkę Ciri, wiemy także, jak bardzo Yennefer pragnie potomstwa i jak coraz bardziej doskwiera jej fakt, że nie zostawi po sobie żadnego dziedzictwa. Hissrich nie podkreśla natomiast tego, że cała trójka tak naprawdę tęskni za własnym miejscem, za przywiązaniem, za domem i rodziną i że właśnie ten aspekt ich łączy. Motyw rodziny mógł w serialu wybrzmieć mocniej i dosadniej. Ale kto wie, może na to przyjdzie jeszcze czas.

Hissrich zapowiadała także, że wiele uwagi w serialu poświęci silnym kobietom.

Tak dzieje się w przypadku Yennefer – serial dokładnie pokazuje jej początki w Aretuzie, dalszy rozwój, siłę i pewność siebie, które w niej rosną, oraz kolejne etapy jej życia (w których momentami trudno się połapać, przez zaburzoną chronologię). Mniej miejsca natomiast poświęca Ciri, która przez cały sezon błąka się, często w nie dość jasnych okolicznościach. Jej historie również są wyjaśnione, ale raczej powierzchownie. Gdybym nie wiedziała, że Hissrich chciała uczynić z Yennefer i Ciri jedne z centralnych postaci, pomyślałabym, że jedynie Yennefer jest tu główną bohaterką. Ciri nadal pozostaje w tle.

wiedźmin wywiad yennefer

Odczuwam jednak pewien dysonans poznawczy, gdy zestawiam różne zapowiedzi twórców serialu – z jednej strony mówią o wielkiej roli postaci kobiecych w historii Sapkowskiego, o ich odrębności, z drugiej czują potrzebę zwiększenia ich ról, by nie były tylko dodatkiem do Geralta. Rozumiem, że w dzisiejszych czasach sięganie po historie pełne seksualnych odniesień i scen, w których kobiety są uprzedmiotowiane, to stąpanie po bardzo grząskim gruncie. A twórcy serialu Netfliksa chcieli zadowolić wszystkich – zarówno fanów prozy Sapkowskiego i stworzonych przez niego pierwowzorów postaci, jak i współczesnego widza serialowego, wyczulonego w temacie zwiększania roli kobiet w popkulturze. Czuć jednak tu pewną niekonsekwencję. Zwłaszcza gdy zarzekano się, że bohaterki, które miały być przedstawione jako silne, niezależne i w domyśle: czerpiące siłę z intelektu, epatują nagością w zupełnie niepotrzebnych momentach.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (9)

9 odpowiedzi na “Showrunnerka „Wiedźmina” chciała zrobić serial o silnych kobietach i o rodzinie. Jak jej to wyszło?”

  1. Nie wyszło. Z bardzo prostej przyczyny – nie wystarczy kazać powtarzać bohaterkom, że są silne, że chcą wszystko, że chcą zostawić dziedzictwo etc. Trzeba im było dać to pokazać. Yennefer jest silna raz w tym serialu jak wysyła falę ognia. Niezły wynik jak na 6 odcinków jej obecności.

  2. Jak wyszło? Nie wyszło. Po kilku odcinkach upokarzania Yenn na każdym kroku nie zostało z niej nic co nakreslił Sapkowski. Natomiast o Ciri to można zapamiętać jedynie jak ucieka przed siebie. Nie ma tu tego niesfornego małego debełka z opowiadań.

    Przy tym niezdarnym ‘ja wiem lepiej, zrobię to po swojemu’ dostało się przy okazji facetom. Geralt w serialu to mrukliwy jełop. Rycerski Eyck ginie najmniej rycerską śmiercią jaką moż a sobie wyobrazić, przy okazji też pani szołrunerka zrobiła z niego jelopa. A taki największy badass tego świata, Vilgefortz, przed którym Geralt i kapituła robiły w pory, jest pokazany jako piesek łańcuchowy Yennefer który dostaje wciry od Cahila. Cahila!

    Jak rozumiem upokorzenie męskich bohaterów miało służyć podkreśleniu silnosci kobiet,tak? Wielkie brawa…

    • Generalnie magowie gadali że są mega potężni a jak przyszło do bitwy pod Sodden, to co? Triss potem jakimiś roślinkami nędznymi bramę łatała… :( Dramat. A gdzie te dramatyczne oparzenia Triss? Poranieni magowie, traumy?

      Ten Vilgefortz róweniż słąbiutki, brak pomysłu na tę postać. Jak oglądałam, to jeszcze w miarę mi się podobało, generalnie jak się nie analizuje to serial całkiem dobry.

      A postać Yennefer mnie odrzuca, ta aktorka chodzi zgarbiona z wyciągniętą do przodu szyją przez cały serial. Rusza się kloc, nie widać żadnej gracji w niej. Mówi tylko jak wszyscy na nią lecą – sorry, ale na taką wieśniarę nikt by nie leciał. Uważam również że ma brzydką twarz. Mój mąż się tym jakoś nie przejął, ale dla mnie jej brzydkie rysy twarzy sprawiały że nie mogłam się skupić na serialu. Nikt jakoś o tym nie pisze, że dziewczyna ma wielki nos, zeza oraz szczękę do przodu. Błagam :( Jestem bardzo na nie. Yennefer i Fringilla były naszpetniejszymi tam osobami.

  3. A rzecz jest szczególnie śmieszna w kontekście przechwałek producentki, która twierdziła ongi, że zamierza zachować wierność książkom, a nawet poprawić pewne błędy(?) autora.

    A efekt jest taki, że o ile Sapkowski pisał o silnych kobietach (tyle tylko, że może nie pojawiają się tam one u niego od pierwszych scen), to Netflix serwuje nam w miejsce Yennefer jakieś cielątko, które nawet po usunięciu garbu staje się po prostu młodziutką dziewczyną bez garbu a nie Yennefer, jaką pamiętam. A z drugiej strony jestem wielce ciekawa, jak po zmianach wieku i chronologii producentka zamierza przedstawić (realistycznie) szkolenie Ciri i osiągnięcie przez nią biegłości we wiedźmińskim fachu. Chociaż zważywszy, że nawet Yennefer potrafi tam u nich machać mieczem, to może szkolenie niepotrzebne, ot wystarczy złapać i machać. Więc podejrzewam, że dostaniemy tu silne kobiety, które są silnymi kobietami, ponieważ są silnymi kobietami, bo tak powiedziała producentka.

  4. Serial jest bardzo dobrze zrobiony, wciągający trzymam napięcie i to kawał dobrej roboty. A żałośni są ci co tylko potrafią krytykować bo w swoim życiu nic nie osiągnęli prócz żałosne krytyki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...