„Skywalker. Odrodzenie” to katastrofa i kompromitacja Disneya. Zrobienie tak złego filmu jest sztuką – recenzja ze spoilerami

Recenzja/Film 23.12.2019
Nasza ocena:
„Skywalker. Odrodzenie” to katastrofa i kompromitacja Disneya. Zrobienie tak złego filmu jest sztuką – recenzja ze spoilerami

„Skywalker. Odrodzenie” to katastrofa i kompromitacja Disneya. Zrobienie tak złego filmu jest sztuką – recenzja ze spoilerami

Nowa trylogia „Star Wars” dobiegła końca i jest to finisz, który przejdzie do historii kina. Niestety, nie chodzi o zapisanie się w niej złotymi zgłoskami. „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie” jest filmem chaotycznym, pogmatwanym i robionym bez wizji. Czyli dokładnie tak samo jak dwa poprzednie epizody od Disneya.

Uwaga! Recenzja zawiera fabularne spoilery z filmu „Skywalker. Odrodzenie”. Ocenę filmu pozbawioną spoilerów znajdziecie TUTAJ.

J.J. Abrams, reżyser Epizodu IX „Gwiezdnych wojen” miał przed sobą zadanie niezwykle trudne. Swoim nowym filmem musiał zadowolić gromadę fanów zniechęconych i wściekłych po „Ostatnim Jedi” oraz wytwórnię czekającą na kolejny duży przychód, a przy tym jeszcze zadośćuczynić postaciom, których historia musiała zostać zamknięta w satysfakcjonujący sposób.

Problem w tym, że wspomniane oczekiwania tylko na papierze prowadziły do jednej wspólnej konkluzji: „The Rise of Skywalker” miało być dobrym filmem wieńczącym kilkudziesięcioletnią sagę rodu Skywalkerów. W rzeczywistości perspektywy fanów, szefów Disneya i samych twórców od samego początku były nastawione do siebie sprzecznie. Rian Johnson w „Ostatnim Jedi” postanowił pójść w całkowitej kontrze do dokonań poprzednika i oczekiwań fandomu. Wszyscy wiemy, jaki był tego efekt. A J.J. Abrams nigdy nie był reżyserem lubiącym ryzyko, wiec poszedł na najbardziej zgniły kompromis w historii „Star Wars”.

W efekcie powstał film jak hollywoodzki potwór Frankensteina. „The Rise of Skywalker” niby powstał, ale życia w nim nie widać.

Akcja finałowej części sagi rozpoczyna się w bliżej nieokreślonej przyszłości po Epizodzie VIII. Na scenę galaktycznego konfliktu powrócić Imperator Palpatine. Mroczny Lord Sith zapowiedział podbicie lub zniszczenie wszystkich stawiających opór światów. Na poszukiwanie Palpatine’a udał się mający swoje własne plany Kylo Ren. W tym czasie Poe, Finn, Chewbacca i C3-PO dowiadują się o obecności szpiega w szeregach Najwyższego Porządku, a Rey trenuje pod okiem generał Leii Organy.

Abrams nie bawi się w „Skywalker. Odrodzenie” w żadne tajemnice i od razu w pierwszej montażowej sekwencji doprowadza do spotkania Rena z Darthem Sidiousem. Były władca Imperium zdradza, że od początku manipulował Benem Solo i wepchnął go w objęcia Ciemnej Strony Mocy. Wszystko po to, żeby teraz mógł z rozkazu swojego prawdziwego mistrza zabić Rey. Palpatine zdradza też Kylo pewną tajemnicę na temat bohaterki Ruchu Oporu.

Jeżeli powyższy plan brzmi wam jak pozbawiony większego sensu i wymyślony na poczekaniu, to oczywiście macie słuszność. J.J. Abrams na przestrzeni całego filmu nawet nie próbuje specjalnie ukrywać, że najważniejsze elementy fabuły „Skywalker. Odrodzenie” nie były pierwotnie planowane. Powrót Imperatora od samego początku był nastawiony na zdobycie sympatii fanów. Tego typu elementów jest zresztą w „The Rise of Skywalker” więcej, bo to film wypełniony po brzegi fan-service’em.

Wbrew pozorom nie jest to największy problem „Skywalker. Odrodzenie”. Gorzej że pierwsza połowa cierpi na montażowe ADHD, a druga z powodu bycia kiepskim fanfikiem.

Abrams spróbował zrobić w jednym filmie dwie różne trylogie „Gwiezdnych wojen”, obie w pewnej mierze alternatywne wobec tego, co Disney zrobił wcześniej. Jedna z nich to opowieść o groźbie powrotu Palpatine’a, szeptanych na Zewnętrznych Rubieżach plotkach o potężnej sile Sithów, która powróci w glorii chwały. W tej historii nowe pokolenie bohaterów powoli dochodziłoby do prawdy, a finalnie spotkało się z potęgą, z którą nawet postaci z oryginalnej trylogii nie mogłyby sprostać. Druga opowieść wtłoczona w Epizod IX, to nostalgiczny remake pierwszych filmów George’a Lucasa – alternatywny „Powrót Jedi” dla najmłodszych odbiorców. A przecież do tego wszystkiego dochodzą jeszcze wątki z poprzednich filmów i cała masa nawiązań, smaczków i mrugnięć okiem.

Z takiego tonalnego i fabularnego potworka nie mogło wyjść nic dobrego. Przede wszystkim z braku czasu. „The Rise of Skywalker” w pierwszej godzinie pędzi w sposób niemiłosierny. Reżyser skacze z wątku na wątek, ciągle zmienia perspektywę i nie pozwala nawet na moment oddechu, żeby widz przypadkiem nie przypomniał sobie, że jest w kinie a nie wesołym miasteczku. Reżyser unika co prawda błędu swojego poprzednika i pozwala głównym bohaterom na wspólną historię, ale to zbyt mało i za późno.

gwiezdne wojny skywalker odrodzenie recenzja

Finn i Rey mieli relację w „Przebudzeniu Mocy”, ale od tego czasu nie spędzili ze sobą na ekranie nawet minuty. Poe Dameron i eks-szturmowiec też spędzili w swoim towarzystwie trochę czasu w Epizodach VII i VII, ale razem zebrałoby się tego maksymalnie kwadrans czasu ekranowego. A mowa o początku finałowej części trylogii! Nie wspominając o tym, że trzeba ugłaskać wściekłych fanów i dać większe role Chewiemu i C3PO.

W tym wszystkim brakuje emocji, sensu, chwili oddechu. A przecież to wciąż jest ta lepsza część filmu.

Bohaterowie filmu polują na typowy filmowy MacGaffin, czyli mapę do systemu Exegol, gdzie ukrywa się Imperator. Ostatecznie znalezienie go nie ma nawet znaczenia, a ponieważ cała wyprawa jest pozbawiona stawki (scena ze „śmiercią” Chewiego jest tak fatalnie zmontowana, że studenci na filmówce oblewaliby za nią zaliczenie, zaś skasowanie pamięci C3PO od początku wygląda na tymczasowy ruch), więc zupełnie nie angażuje widza. Jeśli ten da się ponieść akcji, to może na chwilę zapomni, co się dzieje i będzie się dobrze bawił, ale to nadal mało możliwe.

Potem jest jednak jeszcze gorzej. J.J. Abrams (podobnie jak wcześniej Rian Johnson) zignorował wszelkie niepasujące mu elementy poprzedniej części, a pozostałe wykpił. Osobiście jestem zdecydowanym krytykiem Epizodu VII, ale z całym szacunkiem – nie tak robi się trylogię! Właściwie jedynym oryginalnym elementem opowieści stworzonej przez Johnsona, który ostał się w następnym epizodzie. okazało się mentalne połączenie Rey i Kylo.

Wizja bohaterki jako córki nieznanej nikomu pary zostaje wyrzucona przez okno, bo Rey nagle staje się… wnuczką Imperatora Palpatine’a.

Mówiąc bez ogródek, ten fabularny twist stoi na poziomie najgorszych fanowskich historyjek, jakie tylko można sobie wyobrazić. To porównywalna katastrofa do córki Voldemorta z „Harry Potter i Przeklęte dziecko”. Zwłaszcza że tak naprawdę nic z niego nie wynika. Imperator najpierw planuje przesłać na Rey swoje ducha, ale finalnie tego nie robi i próbuje zabić wnuczkę. Również na bohaterce ta informacja nie wywiera wielkiego wpływu. Luke Skywalker mówi jej, że Leia wiedziała o pochodzeniu Rey i cały smutek czy wątpliwości znikają.

gwiezdne wojny skywalker odrodenie recenzja

Notabene, skąd Skywalkerowie o tym wiedzieli? Czy życie seksualne Palpatine’a było powszechnie znaną w galaktyce wiedzą? I czemu mistrz Jedi, doskonale rozumiejący zagrożenia płynące z pozostawienia takiej dziewczyny samopas, nie próbował jej znaleźć i ochronić? A potem, jak ją już poznał, czemu odmawiał walki i chciał pozostać w odosobnieniu? Podobne pytania można stawiać jeszcze długo, ale nie ma to żadnego sensu.

Fabuła „Skywalker. Odrodzenie” została sklecona na szybko z różnych elementów poprzednich filmów, nowych pomysłów i chęci przypodobania się widzom.

To się nie mogło udać. A ponieważ brakowało jasnej wizji artystycznej, to oprócz fabuły wyraźnie ucierpiały też zdjęcia i muzyka. Trylogia Disneya nie zdołała wyprodukować ani jednego powszechnie uwielbianego hitu Johna Willmamsa. Oryginalne filmy i prequele biją w tym elemencie serię na głowę. Tak samo jak w kreowaniu mocny, czasem wręcz przesadzonych emocji.

Piotr Grabiec w swojej recenzji napisał o smutnym końcu sagi „Star Wars”. W pełni rozumiem to nastawienie, ale tak naprawdę go nie podzielam. Trylogia Disneya to kompromitacja wytwórni robiącej filmy za setki milionów dolarów. Liczne błędy i problemy „Skywalker. Odrodzenie” (i dwóch poprzednich filmów) dałoby się łatwo rozwiązać na wczesnym etapie produkcji. Wystarczyło mieć jasną i klarowną historię i pomysł na opowieść. „The Rise Of Skywalker” tak naprawdę nie opowiada nawet żadnej historii. Jakie jest przesłanie tego filmu? Z czym widz zostanie? Odpowiedź na te pytania jest jasna – z niczym, bo na ten film nie było ani grama pomysłu.

„Ostatni Jedi” i „Skywalker. Odrodenie” to nie tylko fatalne produkcje, ale też tragicznie słabe filmy „Star Wars”.

Nie ma w nich żadnych elementów, które czyniły sagę George’a Lucasa czymś wyjątkowym. W Epizodzie VIII mamy do czynienia z w pełni świadomym działaniem, a w ostatnim filmie trylogii z nieudolnością wspartą brakiem bardzo trudnymi warunkami i niemożliwymi do pogodzenia oczekiwaniami. Efekt finalny jest wszakże taki sam. Obie te produkcje są pełne dziur fabularnych, głupich decyzji i estetycznego chaosu. W „Skywalker. Odrodzenie” tylko humor stoi na wyższym poziomie i faktycznie pasuje do wybranych momentów filmu. Ale to zdecydowanie za mało, żeby mówić o wyraźnej poprawie.

J.J. Abrams nie uratował więc „Gwiezdnych wojen” ani przed Rianem Johnsonem, ani Kathleen Kennedy, ani przed toksycznymi fanami, ani nawet samym sobą. Być może w świecie rządzonym przez pieniądz Myszki Miki nikt nie zdołałby tego osiągnąć. Choć tak po prawdzie, to chyba fani nie mają już wątpliwości, że George Lucas przy wszystkich jego wadach zrobiłby to lepiej.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (159)

903 odpowiedzi na “„Skywalker. Odrodzenie” to katastrofa i kompromitacja Disneya. Zrobienie tak złego filmu jest sztuką – recenzja ze spoilerami”

  1. Zastanawiam się dlaczego te wszystkie nowe filmy lub co gorsza spin-offy są takie beznadziejne? Przecież robią je ci sami ludzie co wcześniej? Zapomnieli jak się robi dobre filmy? A może… To odbiorca się zmienił? I nie potrzebuje fabuły, tylko dużo migającego światła?

    • Bardziej bym obstawiał obecną kulturę długich serii i remaków, które po prostu mają się sprzedać i zapewniać długoterminowy zysk. Przez to mamy na siłę wymyślane wątki, aby pociągnąć serię do kolejnego nieprawdopodobnego filmu, brak twórczego myślenia i gonienie własnego ogona przez niesamowitą ilość odniesień do klasycznych filmów byleby tylko lepiej sprzedać film fanom, niepatrząc na wartość artystyczną lub zamysł.

      Tak się nie robi filmów tylko produkty marketingowe skrojone pod konkretnego odbiorce. Ładne, ale puste.

      • Mawiają, że wszystko już wymyślił Szekspir (a miejscami pouzupełniali tacy twórcy jak np. Christie, Andersen, etc.) — ile razy można ekranizować to samo, bez epatowania efektami?
        Wystarczy porównać jakiegoś Bonda z Connerym — momentami wychodzi sklejka, rytm akcji nierzadko dokłada makabrycznie trzęsąca się kamera — ale jeśli chodzi o fabułę, to palce lizać.

      • Dodaj do tego jeszcze to, że spora część fanów oglądała pierwszą trylogię jako dzieci, to się inaczej pamięta. Dzisiaj mają 40+ lat i zwyczajnie taki film już się nie wpasowuje w gusta. Ja jako dziecko obejrzałem Powrót Jedi i jak po latach obejrzałem Nową nadzieję, to się zastanawiałem skąd się w ogóle ta popularność wzięła, przecież to gniot był(jest).

        • Ja z kolei ostatnio oglądałem Nową Nadzieję i byłem pod wrażeniem tego jak wyważone są tam akcenty filmu oraz jak dobrze to było skrojone. W momencie kiedy zaczynasz się nudzić zaczyna się dość mocna scena. I tak do samego finału.

          • No i fajnie :D Każdemu się podoba co innego. Ja z kolei wiem, że jakby zaczął teraz, i od IV ep. to pewnie nawet bym go do końca nie obejrzał.

      • Sprzeciw!!!!!!
        Robią to ludzie którzy lubią to robić, a poza tym zawsze w filmach chodziło o pieniądze. Nawet w nowej nadzieje tak było, tylko jako dziecko wiele osób tego nie zauważało.

        • Tak, ale tam mimo wszystko inaczej wyglądał proces twórczy. To było dzieło życia, film-marzenie Lucasa, a tutaj jest korpo, korpo ludki siedzo i robio filmy. Zespół od fandomu, zespół od marketingu, zespół od sprzedaży, it, itd.

      • tak naprawde to ciągle sprzedają się poprzednie części sagi od 1 do 6 a ostatnie 3 to była nadzieja że znowu zobaczymy wspaniały kawał wszechświata w którym zło próbuje zatriumfować ale koniec końców wygrywa dobro zastanawiam się tak naprawdę do czego nawiązuje tytuł ostatniej części skywalker odrodzenie kur… przecież zobaczyliśmy odrodzonego palpatima a ostatni z pokrewieństwem skywalkerów ginie co kur… oni tam palą

    • Odbiorca się zmienił. Dojrzał i nagle uświadomił sobie że filmy SF i inne tego typu nie robią na nim wrażenia bo zaczął wymagać fabuły i lepszych postaci, a nie rozrywki i efekciarstwa.

      • Kino scince fiction potrafi być bardzo dojrzałem i emocjonalnym kinem.
        A w ogóle star wars to bardziej fantasy w kosmosie niż pełnoprawny twór SF

      • Nazywać Star Warsy kinem S-F to dość odważne słowa, i sądzę, że niepoprawne. Nawet kino B-klasy Sci-fi, inaczej prowadzi narracje, skupia się na innych problemach, stara się odpowiedzieć na inne pytania, (Czy obcy są dobrzy, czym jest ludzkość, czy sprowadzimy na siebie zagładzie, czy obce rasy mogą się dogadać, kiedy robot zyskuje “duszę” etc.) Lucas tworząc swoje dzieło nigdy nie aspirował do tego aby było to kino since-fiction, (np. wyrzuciła całą naukę za okno), a SW opowiadają zupełnie inną historię, skupiają się na jednostce i jej przeznaczeniu, miejscu w mocy poszczególnych bohaterów,.
        Jak ktoś powiedział przed mną, SW to takie space-fantasy, mamy rycerzy, mamy magię, i mamy predestynację losów bohaterów.

      • Nazywać Star Warsy kinem S-F to dość odważne słowa, i sądzę, że niepoprawne. Nawet kino B-klasy Sci-fi, inaczej prowadzi narracje, skupia się na innych problemach, stara się odpowiedzieć na inne pytania, (Czy obcy są dobrzy, czym jest ludzkość, czy sprowadzimy na siebie zagładzie, czy obce rasy mogą się dogadać, kiedy robot zyskuje “duszę” etc.) Lucas tworząc swoje dzieło nigdy nie aspirował do tego aby było to kino since-fiction, (np. wyrzuciła całą naukę za okno), a SW opowiadają zupełnie inną historię, skupiają się na jednostce i jej przeznaczeniu, miejscu w mocy poszczególnych bohaterów,.
        Jak ktoś powiedział przed mną, SW to takie space-fantasy, mamy rycerzy, mamy magię, i mamy predestynację losów bohaterów.

    • To coraz większe ego twórców. Każdy chce przemycić do historii jak najwięcej swojej wizji więc ignoruje pracę poprzednika. Dawniej nie było takiego egoizmu.

    • Podejrzewam, że to wynika z faktu, że filmy robią księgowi wg. przepisów mówiących, że widz chce tego i tego, więc mu się to daje, a później jeszcze testuje filmy na pokazach testowych i wywala, to co się nie podobało. W efekcie wychodzą filmowe potworki pozbawione sensu i ciągłości.

      • Otóż to, księgowi decydują. Był popyt na animację “Mulan” , to po co kombinować, trzeba nakręcić wersję pełnometrażową. Aż żal patrzeć co się stało z “Terminatorem” i ile jeszcze remaków, rebootów i sequeli do prequeli przyjdzie nam w kinach znosić.
        Star Wars to samograj, kura cały czas znosząca złote jaja i niemal jestem gotów postawić dolary przeciw orzechom, że Disney jeszcze niejeden raz w taki czy inny sposób do tematu powróci, zwłaszcza, że dzisiaj sama bariera wejścia w postaci np. realizacji dobrej jakości efektów specjalnych jest w zasięgu nawet fanfilmów , które potrafią zaskakiwać.

    • Widziałeś Bladerunnera 2049? Film fenomenalny, moim skromnym zdaniem lepszy nawet od oryginału, może nawet książki. Film niemalże na siebie nie zarobił. Jak koledzy wyżej wspomnieli bez ryzyka nie powstają dzieła, a ryzyka nie będzie, bo jest nieopłacalne (rzekomo).

      • Film wspaniały. Na szczęście teraz sobie odbija na sprzedaży nośników z filmem (taka sama historia z oryginałem była), więc jest szansa, że takie dzieła będą dalej powstawały.

    • Nie właśnie. Nie robią jej ci sami ludzie i w tym jest problem. Gdyby JJ robił 7,8 i 9 to mogłaby być to przemyślana historia. Tak zrobił 7 potem przyszedł ktoś inny i zaorał wszystkie wątki z 7ki.

    • Prequele też były beznadziejne, teraz są chwalone. Te filmy potrzebują kilku lat, by fani, którzy na nich dorośli w końcu dorośli :). Lucas miał jaja i szedł wyznaczoną przez siebie ścieżką (nawet ESB i ROTJ były mocno krytykowane po premierach, ale on miał to gdzieś – życie Lucasa polegało na tym, by osiągnąć niezależność od wytwórni filmowych i osiągnąć artystyczne spełnienie), podczas gdy Disneyowi tych jaj brakowało i zaczął wycofywać się ze swoich decyzji rakiem, przez co zapewne ta trylogia będzie gorzej wspominana ze względu na to, że TFA i TLJ a RoS to zupełnie inne bajki.

    • Coś w tym jest. Więcej wybuchów! Szybciej! Szybciej! Szybciej! Głośniej! Wybuchy! Wybuchy! Ogień! Ogień! Szybciej! To kwintesencja dzisiejszego kina. człowiek wychowany na starym kinie nie nadąża. Nie liczy się już obraz, nastrój, akcja. Tylko zapierdalający obraz na ekranie i grzmot z głośników.

  2. jak zwykle Spider Web o niczym nie ma pojęcia, jak by ktoś sie opierał na waszej recenzji to by nikt nie chodził do kina bo po co. Piszecie takie gówna żeby zwabić ludzi do czytania tego !!!

  3. Jedna z najlepszych części SW. Oczywiście dziury fabularne i nieścisłości to standard SW. Niektóre twisty wzbudzały uśmiech na twarzy. Ale film jest świetnie zmontowany, skadrowany, ma najlepsze od dawna dialogi. Nie ma dłużyzn. Polecam oglądać i nie analizować. Takie lepsze Przebudzenie mocy.

    • “Jedna z najlepszych części SW” – chyba nigdy nie oglądał Pan części 1-6. The Rise of Skywalker jest lepsze jedynie od The Last Jedi, z epizodem VII jest co najwyżej na równi. Do oryginalnej trylogii i prequeli żadna z części fan-fiction Disneya nie ma nawet startu :) Bohaterowie nijacy, próba ratunku sagi plot twistem w postaci tożsamości Rey, kompletnie nie jasny cel podróży bohaterów, a na deser kompletny brak zrozumienia pojęcia “Mocy”. Nie zapomnijmy jeszcze o bezsensownym, aczkolwiek jakże Disney’owskim wprowadzeniu love story Kylo i Rey. Jeżeli ktoś jeszcze nie oglądał to zdecydowanie nic nie traci. Disney tylko potwierdził, że całą pracę Lucasa nad sagą ma w poważaniu.

  4. Faktycznie, jako wielki fan Star Wars stwierdzam, że ta ostatnia część jest bardzo słaba. Dialogi są beznadziejne, humor słaby, akcja taks sobie. Dodatkowo cała ta historia z Palpatine jest według mnie chybiona. No i gdzie ci obcy ? Pokazani są tylko ludzie. Jestem rozczarowany tym filmem…

    • Faktycznie, jako wielki fan Star Wars stwierdzam, że ta ostatnia część jest bardzo dobra. Dialogi są wspaniałe, humor dobry akcja najlepsza. Dodatkowo ta historia z Palpatine jest według mnie genialnie wymyślona. No i gdzie same UFO? Są ludzie i UFO. 2w1. Jestem zachwycony tym filmem…

  5. Imo jedna z najlepszych części całej sagi. Fani narzekali i będą narzekać, bo filmy nie były nagrywane według ich ‘perfekcyjnej’ wizji.
    Fanbase SW jest według mnie drugim najbardziej toksycznym środowiskiem zaraz po fanbase Rick & Morty. W tym przypadku fani nie potrafią akceptować filmów takimi, jakie są. Nie zgadzają się z fabułą i próbują wpłynąć na uniwersum np. robiąc petycje jak w przypadku Ostatniego Jedi.
    Osobiście jest mi przykro patrząc na to co stało się ze społecznością do której należę. Od czasów Ostatniego Jedi wiele osób skupia się na krytykowaniu SW bardziej, niż na czerpaniu radości z oglądania tych filmów.
    A co do artykułu, żenua

    • Mi osobiście RoS bardzo się nie spodobał – dla mnie to max 2/10 za zupełne zaprzeczanie pracy Disneya od 2012, kiedy rozpoczęli budowę nowego kanonu. Jednak nie widzę problemu w tym, że komuś film się podobał.
      TLJ jest dla mnie najlepszym filmem Gwiezdnych Wojen m.in. ze względu na wrzucenie do takiego kina małej dozy psychologii. I wystarczy, że gdzieś napiszę o tym jak bardzo lubię ten film (chociażby wzmiankę, dwa dobre słowa) i zobaczy to osoba, która Ostatniego Jedi nie lubiła, żeby rozpocząć maraton udowadniania mi jak to ten film nie był dobry (często opierając się na emocjach).
      Rozumiem, że komuś może coś się nie podobać, ale bądźmy cywilizowani. Dajmy się cieszyć każdemu z ulubionej części sagi. Czy to Zemsta Sithów, czy Imperium Kontratakuje, czy Ostatni Jedi, Przebudzenie Mocy, Nowa Nadzieja – pochwalmy tę osobę, że lubi Gwiezdne Wojny i jest przywiązana do danego filmu, a nie próbujmy wyrzucać wiadra pomyj, bo nie ma tego samego gustu co my. Dyskusje na temat gustu zostawmy w wątkach na temat danego filmu. Nie zabijajmy się o to

    • Najwyraźniej aby być “cool” należy profilaktycznie skrytykować wszystko, co związane z Gwiezdnymi Wojnami.

      Film miał kilka momentów, które określiłbym jako srogie WTF, ale przez cały seans się świetnie bawiłem. A obejżałem go w ramach maratonu nowej trylogii, film zaczynał się o 4, i o ile na TLJ przysypiałem, tak ryż skywalkera mnie mocno rozbudził ;)

    • Tego ostatniego filmu nie widziałem i się nie wybieram. Natomiast widziałem TLJ. Nie jestem wielkim fanem SW. Widziałem wszystkie części w kinach, pierwszą(czyli 4 widziałem jako dziecko w 1979 roku). Ale z fanostwa już dawno wyrosłem.

      Problem z TLJ jest taki, że to po prostu jest fatalny film. Pod każdym względem. Nie ważne czy to są SW czy nie. To jest po prostu fatalny film.

  6. Nie obchodzi mnie opinia krytyków, ani innych ludzi, chodzę do kina na to co chce obejrzeć, a nie na to co mi mówią że mam i albo mi się podoba albo nie.

  7. Disneyowi proponuję zmienić nazwę na McDisney. Jego filmy są tak samo kolorowe i wartościowe w wartości o(d)żywcze jak plastikowe żarcie z mc-restauracji

  8. Pytanie do tych, którym film się podobał – czy podobał Wam się również Ostatni Jedi? Pytam tylko po to aby mieć jakiś punkt odniesienia :)

  9. Jeszcze nie widziałem filmu ale sobie mniej więcej poczytałem i trochę inaczej sobie to wszystko ukladalem. Posunięcie z palpatinem bardzo dobre tylko przydałoby się wyjaśnienie jak się uratował. Anakin Rey snoke maul mogliby być tworami palpatina. Tworzył życie aby w późniejszych terminach robić z nich swoich uczniów. W zemście sithow było nawiązanie do tego. Zamiast tej ukrytej armady nie wiadomo skąd wziętej mógł po prostu zbudować nowy zakon sithow z dużą liczbą członków. Przez 30 lat czy tam ile mógł to zrobić przecież. Zamiast tej Chinki mogłaby się pojawić ashoka która by była o wiele lepsza postacią. Mogliby by się pojawić jacyś inni mistrzowie którzy przeżyli rozkaz 66. Wiekowi to Wiekowi ale byłoby kozacko. Przez lata się ukrywali ale wyszkolili by młodych padawanow w ukryciu a sprowadziłby ich ezra np. Na koniec walka tych jedi, Rey, kaylo po jasnej stronie itp z palpatinem i jego zakonem sithow. A Finn by rozsadzil pierwszy porządek jakoś od środka. Żeby wywołał jakiś bunt wśród żołnierzy. Walka między sobą. Itp. Itd. Tak to widziałem. Skomentuj ie czynię byłoby lepiej

  10. Kompromitacja to pisanie takich chaotycznych i pogmatwanych bzdur i nazywanie tego recenzją, następnie dodawanie jeszcze gorszego tytułu, bo przecież kliki muszą się zgadzać… Film może nie najlepszy, ale co najmniej dobry, na minimum 7/10 zasługuje.

  11. Może i słabe, może i nie. I tak dużo lepsze niż Ostatni Jedi!
    Fakt faktem, dziurawe to było, straszna migawka efektów specjalnych (aż mnie głowa bolała chwilami) i przewidywalne wątki (jak to, że Zorii przeżyje i dołączy do rebelii), ale nadal był to dla mnie ciekawy i zajmujący film.
    I jest jedna rzecz, praktycznie niemożliwa, która udała się Abramsowi – wątek miłosny. Kiedy usłyszałam o shipie Reylo po Przebudzeniu Mocy, zachciało mi się wręcz rzygać. Potem to się zrobiło jeszcze bardziej żałosne po Ostatnim Jedi. Przekonanie mnie do tego shipu po 4 latach nienawiści byłoby wręcz niemożliwe, a jemu się to udało.

  12. Jako fan Gwiezdnych Wojen, rozumiejący na czym polega ten świat – w pełni zgadzam się z autorem recenzji. Ten film mógł się tylko podobać tym co poznali Gwiezdne Wojny po Przebudzeniu Mocy. :)

  13. Całkowicie się nie zgadzam z tą opinią. SW to całość 9 filmów, które towarzyszą nam przez życie. VIII była żałosna, ale IX jest zupełnie inna. Napisałeś prowokacyjny tekst, który denerwuje i pobudza do dyskusji. Twoje podejście do filmu jest złe, dlatego nie dostrzegasz tego co film daje znawcom tematu i fanom sagi.

  14. Całkowicie się nie zgadzam z tą opinią. SW to całość 9 filmów, które towarzyszą nam przez życie. VIII była żałosna, ale IX jest zupełnie inna. Napisałeś prowokacyjny tekst, który denerwuje i pobudza do dyskusji. Twoje podejście do filmu jest złe, dlatego nie dostrzegasz tego co film daje znawcom tematu i fanom sagi.

  15. “oprócz fabuły wyraźnie ucierpiały też zdjęcia i muzyka”- moment, w którym czytając te wypociny jesteś już w stu procentach przekonany, że autor kompletnie nie wie o czym pisze.
    Pomijam fakt, że pod żadnym pozorem nie można tego tworu nazwać recenzją, to jest jakaś kiepska opinia, która nie ma logicznych argumentów.
    Podkreślam wyżej wymieniony fragment, jak można w ogóle zezwolić na taką publikację? Ktoś to w ogóle kontroluje czy każdy człowiek z ulicy może tu wrzucać swoje złote myśli?

  16. Niestety to prawda. Jeśli za wszelką cenę chce się wymazać poprzedni epizod, gdyż nie podobał się on J.J. Abramsowi to skutki mogą być tylko opłakane.

  17. W swojej autobiografii szef Disneya Bob Iger bardzo bezpośrednio opowiada jak “wykolegowali” Georgea Lucasa w temacie ostatniej części sagi. Lucas miał swoją wizję zakończenia, ale z niej nie skorzystali. Później po kolejnym kiepsko przyjętym próbnym pokazie zwrócili się do niego po pomoc. Lucas wtedy stworzył wersję, która wypadła najlepiej spośród wszystkich dotychczasowych pokazów próbnych. Niestety po raz kolejny jego praca poszła do kosza. Smutny finał był taki, że Lucas nie został nawet zaproszony na uroczystą premierę ostatniej części jego własnej sagi. Z resztą na jego miejscu też nie chciałbym już tego “potworka” oglądać…

  18. Tak zasadniczo w artykule jest błąd na błędzie. Mam uczucie jakbym czytał 8mio latka. Jeden prosty przykład nie zaczyna się zdań od “A” kto ciebie polskiego uczył ?? Co do treści komentarza autora głównego wpisu. Jakoś nie zauważyłem po recenzjach na stronach dotyczących IX części Star Wars aby ludzie tak źle ją oceniali. Oceny zaczynają się 7 wzwyż. Dla mnie osobiście było góra 5 rzeczy które trzeba skrytykować z czego 3 to pierdoły typu umieszczenie znowu w jednym dość łatwo dostempnym punkcie “słabego punktu” który niszczy cały liniowiec.

  19. Powiem tyle oglądałem ten film z zainteresowaniem i nie mam mu nic do zarzucenia a co do tego pięknego(raczej nie)artykułu jak go zobaczyłem to odrazu musiałem tu dać komentarz otóż jest to jakaś nieprawda ale krytyk i tak widiz w tym prawdę

  20. Po pierwsze proponuję, aby Autor przeczytał chociaż raz napisany przez siebie tekst, aby uniknąć byków stylistycznych i ortograficznych. Albo przekazał tekst to korekty, skoro sam nie potrafi zobaczyć błędów.

    A po drugie (i tutaj już subiektywna opinia) dla mnie film był świetny. To, że Autor nie nadążą za fabułą, to jego problem. Sugeruję odrzucić uprzedzenia nagromadzone podczas oglądania poprzednich części, bo jasno bije to z całego tekstu. Moim zdaniem Autor mógłby wcale nie obejrzeć tego filmu, bo i tak miał wyrobioną opinię i poszedł zobaczyć obraz wyłącznie po to, aby w gotowy już tekst wrzucić trochę fabuły (co by nikt nie zarzucił mu, że wypowiada się bez znajomości treści). Wieszanie psów na muzyce to już poziom żenujący kompletnie. To co jest dla Autora przykładem dobrej muzyki filmowej (wyłączywszy oczywiście poprzednie części SW, dla których to peany bije)?
    Napisanie recenzji po to, by wzbudzić kontrowersje, dostać więcej “share’ów” mija się z celem.

  21. Absolutnie zgadzam się z autorem recenzji. Scenariusz dziurawy jak ser szwajcarski. Nie ma pomysłu na tego złego? Zróbmy zmartwychwstanie Palaptine’a. Była gwiazda śmierci? Fajna była ale mało ruchliwa. No to jebnijmy 1000 krążowników o sile gwiazdy śmierci. Maska Kylo Reno podobała się? No to skleimy ją i sprawimy żeby swieciła jak na odpustowym bazarze.

  22. Ciekaw jestem, kto by wyżył w starciu imperator Palaptine vs. Kapitan Bomba? Bo że pojedynek trwałby nie dłużej niż 30 sekund łącznie z sakramentalnym “tępy .uj!”, to rzecz pewna!

  23. Całą trylogię spieprzył Johnson a Abrams i tak nieźle poradził sobie z jej zakończeniem i wyszedł mu całkiem niezły film . Trudno jest w dwie godziny naprawić to co zepsuł poprzednik i jeszcze zakończyć w miarę cały cykl . Największy błąd Disneya przy tej trylogii to zatrudnienie Johnsona który kompletnie nie czuł klimatu Gwiezdnych Wojen

  24. nie znacie się to jest najlepszy film z sagi gwiezdnych wojen jesteście tylko śmieciami a nie fanami, prawdziwy fan lubi każdą część a nie na wyrywki

  25. Problem z SW jest tez chyba innej natury. Pierwsze odcinki oglądaliśmy mając parę/ kilkanaście lat a nie kilkadziesiąt. Coś jak z NBA gdzie zawsze najlepszym duetem będzie MJ z Pippenem albo Koby z Shaqiem…starość qwa starość.

  26. to oprócz fabuły wyraźnie ucierpiały też zdjęcia i muzyka.

    Muzyka? Poważnie? Chyba wyraźnie ucierpiał Autor tej recenzji jak wychodził z kina, spadł ze schodów na głowę czy coś?
    Nie wiem, jakie Wy macie oczekiwania do SW, ale z pewnością nikt, ani nic nie jest w stanie ich zadowolić.

    Po prostu przestańcie oglądać. Macie nie realne oczekiwania. Obejrzyjcie OT pod takim samym krytycznym względem, a możecie się bardzo, ale to bardzo zdziwić.

  27. Autor recenzji powinien bardziej pochylić się nad korektą. Błędy ortograficzne, stylistyczne logiczne. Szanujcie czytelników.

  28. “scena ze „śmiercią” Chewiego jest tak fatalnie zmontowana, że studenci na filmówce oblewaliby za nią zaliczenie”

    I to by było na tyle jeśli chodzi o autorytet autora.

    PS. zostawiłem swojego maila, proszę w wolnej chwili o podesłanie ów zaliczeń, chętnie obejrzę, nawet zapłacę ;)

  29. Z całym szacunkiem do człowieka, który napisał tę recenzję, ale1 wydaje się ona przykrym niedopatrzeniem lub zwyczajnie brakiem wiedzy na temat całej serii Gwiezdnych Wojen lub przynajmniej ostatnich trzech części. Bardzo polecam ten ostatni epizod, jak i dwa pozostałe, ponieważ tworzą RAZEM doskonałą i sprytnie powiązaną całość. Ja osobiście bylam na maratonie wszystkich trzech ostatnich czesci i zapewniam, ze ostatnia, jak i dwie wczesniejsze, jest spojna i budzi dużo emocji, a obsada jak zawsze robi świetną robotę.:) Polecam też przypomniec sobie dwie wcześniejsze części przed wizytą w kinie. Finał serii jest naprawdę dobry i dosłownie “wgniata w fotel” :))) Zachęcam zatem do tego, aby nie przyjmować za pewnik gorzkich słow krytyki rzekomego znawcy, ale osobiście się przekonać, jaki to fantastyczny film. Jako fanka Gwiezdnych Wojen od dziecka, polecam:) choć bardzo subiektywnie, to jednak szczerze i bez surowego oka “znawcy filmu”! ;) Pozdrawiam. K. :)

    • “tworzą razem doskonałą i sprytnie powiązaną całość”, “ostatnia, jak i dwie wcześniejsze, jest spójna” XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD o matko ale bym cię mógł zasypać linkami do filmów na yt udowadniających jak bardzo dziurawa jest fabuła tej nowej trylogii.

  30. To tak jak z muzą elektroniczną teraz jest po prostu jest inna niż 10-20 lat temu. Czy gorsZa ? Hmm są lepsze i gorsze nowe gatunki, niektórych komercyjnych nie da się słuchać bo uszy odpadają. Z filmami jest tak samo chyba

  31. Nie wiem co wy chcecie od tego filmu , dla mnie bomba i swietna rozrywka, dla mnie ostatnie 3 części najlepsze ze wszystkich 9 !!

  32. Fabularny chaos to jakaś nowa maniera w Hollywood. Widać to nawet w trzymający się do niedawna MCU gdzie wydarzenia z Kapitan Marvel dzieją się w latach dziewiędziesiątych, a Czarna Wdowa między CW a IW. Ale one jednak pasują do całości. Chaos widać też w Wiedźminie od Netflixa gdzie pokazana historia Geralta oraz Ciri to chronologiczny bałagan. Jest jeszcze niesławne DCEU, które też z chronologią raczej się nie lubi. Podejście do fabularnego chaosu różne ale prowadzi do jednego. Widz nie ma pojęcia co właściwie ogląda i jak doszło do tych wydarzeń.

    • To co było jak filmy trwały niecałe 2 godziny?
      Zawsze był chaos fabularny albo nie do końca opowiedziana historia, lub tak skrócona i spłycona że uznawana za odgrzany kotlet.
      W wieku dwudziestu kilku lat i wyżej trzeba się już nauczyć że takie filmy to rozrywka a nie arcydzieło fabularne.

      • Wiadome że jak w czasie dwóch godzin w których filmowcy starają się pokazać wydarzenia obejmujące np kilka dni trzeba pójść na ustępstwa. Tu chodzi o coś innego. Popatrz dobrze na nowego Wiedźmina. Serial jest krytykowany właśnie za ten chaos. Historia Geralta obejmuje wydarzenia sprzed ataku na Cintre a historia Ciri to zdarzenia po ataku. A to ten sam sezon i te same odcinki. To jest najnowszy przykład jednak nie jedyny.

  33. Dziury fabularne? A no tak zapomniałem że pisze to ktoś kto nie ma pojęcia na temat star wars Cannon i star wars legends. Jeśli nie czytałeś tych książek to wypowiadane się na temat fabuły jest błędem.

  34. Ale ten film był głupi… myślałem, że Rey strącająca statek błyskawicami z dłoni to już przesada, ale pod koniec Palpatine rozwala całą flotę rebeliantów… tylko po to, by chwilę potem paść w najnudniejszym pojedynku świata:)

  35. ja nie wiem czemu się czepiacie ? , moim zdaniem najfajniejsza czesc z
    nowej trylogii. nie wiem co wy chcecie. gwiezdne wojny to gwiezdne
    wojny nie bedzie zwrotow akcji , kazde sw sa przewidywalne . nie wiem
    czy ogladaliscie czesci 1-2-3 … moze recenzja spidersweb bo to dopiero
    niezła kupa :)

  36. Najgorsze jest to, że ten film jest zwyczajnie nudny.
    Bywają filmy źle, ale mimo wszystko na swój sposób ciekawe (pierwszy “Dzień Niepodległości”). Ten był zły i nudny. A przecież “Rogue One” pokazało, że da się tchnąć nowe życie w tę franczyzę…
    Niemniej “trzecia Trylogia” i tak bije na głowę poprzedniczkę.

  37. Ten film zmusza widza do złych zachowań.
    Po seansie kierunek sklep nocny bo inaczej nie zaśniesz. Mocny faworyt na film roku w kategorii “Ludzie po lobotomii dla ludzi po lobotomii” . Projektor niepotrzebnie pogłębiał efekt cieplarniany. Tyle o filmie .

  38. Dla mnie oceny sa mocno niesprawiedliwe. Gdyby w tytule nie bylo Star Wars to mielibysmy oceny ze to solidne miekkie sci fi 8/10. Ostatnio mam wrazenie ze recenzenci daja sie poniesc hypowi marki i jada hatem gdy wychodzi bez fajerwerkow. Epizod IX czy Wiedzmin to nie dziela na 4-6/10. W porownaniu do konkurencji z gatunku to wciaz pozycje bez fajerwerkow ale solidne.

  39. A ja powiem tak : ile ten redaktorek ma lat, żeby pisać o takim filmie? Mi się podobał i tyle. Różnica jest taka, że jak ja oglądałem pierwsze Star Wars, to jego na świecie jeszcze nie było.

  40. Trzy ostatnie to trzy najgorsze. Ktoś normalny powinien nakręcić je jeszcze raz. Lucas… coś ty nam zrobił… (sprzedając prawa)

  41. Takich filmów jak dawniej już się nie robi po prostu. Współczesny widz oczekuje rozpierduchy i efektów specjalnych na maxa. Powrót Jedi oglądałam jako dziecko. Uwielbiam tą sagę. Choćby nie wiem jak to spieprzyli z sentymentu lubię te filmy, a postać Kylo to rewelka. Żal że Solo i Skywalker już nie wrócą ale pamięć najważniejsza. Zresztą apropos świąt. Czy jakikolwiek film jest w stanie przebić lub choć dorównać Kevinowi? Niestety nie. Tak jak nikt nie napisał lepszej piosenki niż last christmas. Nie czepiajmy się. Takie czasy.

  42. Po ostatnich 2 filmach przypuszczałem że tak właśnie będzie dla mnie
    „Star Wars”skończył się na ostatnim filmie którym reżyserem był George Lucas

  43. Odprdlcie się od Star Wars gamonie. Wychowałem się na nich. GW nowe to coś zupełnie innego i porównywanie z poprzednią serią nie ma. Sensu.
    Czekam na historię, bo one muszą się pojawić aby wszystko wyjaśnić i dopełnić
    Ciągle to samo. Wypowiada się gimbaza z glutem do pasa wychowana na grach komputerowych. Im ciągle źle i mało.

    • Ale zrozum dzbanie, że to zadaniem filmu jest przekazać spójną i kompletną historię, a nie żeby książki to robiły dopiero po premierze filmu.

      • Dzbanem nazywa mnie ktoś kto nie rozumie i musi mu ktoś wyjaśnić o co kaman. Jak bardzo musi być coś kompletne abyś zrozumiał. Pewnie przed chwilą zyczyles wszystkim SMS ami wesołych świąt bożego Narodzenia

  44. Niech mi ktoś wyjaśni jakim cudem w scenie finałowej myśliwce Jedi ot tak rozwalają niszczyciele imperium. Fabuła w tym filmie to niezła kupa – tzn nic nie trzyma się kupy.

  45. Spidersweb cała wasza redakcja to jest nieporozumienie i tutaj warto zastanowić się nad poziomem dziennikarstwa dzisiejszych czasów a nie nad filmem, którego recenzje próbujecie napisać. Na filmie znacie się tak samo jak na proszkach do prania a starcie się ubrać wasza pseudo recenzje w jakieś dziwnie sformułowania, którymi można jedynie się podetrzeć. Wasza opinia jest odpowiedzią na wszechobecny “hejt” który powstał jeszcze przed premierą tego filmu. Jeśli ktoś krytykuje to bardzo proszę ujawnić swój genialny pomysł na rozwinięcie tej historii. Jeśli zaczynając recenzje piszecie “kompromitacja i katastrofa Disneya ” to cała wasza recenzja jest waszą osobistą kompromitacją. Popierdolka a nie recenzja.

  46. Ludzie są już najwyraźniej tak zmanierowani że nic im się nie podoba, wszędzie doszukują się błędów i braków być może dowartościowując tym samym samych siebie, nie wiem… w jaką recenzję bym nie wszedł to źle, bardzo źle lub dramatycznie – czy Was wszystkich już posrało doszczętnie że nie potraficie porostu obejrzeć filmu i przyjąć go takim jaki jest (jednemu się spodoba innemu nie) – jest milion gorszych filmów na świecie od nowej trylogii SW, tak samo jest milion gorszych seriali od Wiedźmina. W ujęciu ogólnym można zapytać – co z tego ?! – przecież to tylko show, nie zmieni Twojego życia i nie spowoduje, że nagle zaczniesz ćwiczyć lewitację aby siłą mocy uszykować sobie kanapkę do pracy ani nie zaczniesz ostrzyć maczety bo przypadkiem podczas niedzielnego spaceru z rodziną może Ci wyskoczyć z krzaków jakiś hobgoblin… są w życiu ważniejsze rzeczy.

  47. Film jest rewelacyjny, nie wiem czego sie czepiacie, jestem fanem star wars od 30 lat i jedyny kiepski film to Han Solo, w tym filmie jest to wszystko co byc powinno i świetne zakończenie daje możliwość kręcenia dalszych części.

  48. Lukas zrobiłby to lepiej? A pamiętasz może coś takiego jak ep 1-3 ?
    Sprzedanie SW disney’owi to najlepsze co mogło czekać sagę po 2005
    Autor chyba nie pamięta że w 2012 kiedy to Lukas sprzedał swoją wytwórnie filmową to SW zdychało i nikogo już powoli nie obchodziło.
    Jeśli ktoś zabił star wars to sami fani, kiedy to hate na samego Lukasa był tak duży że sam reżyser uznał że ma dość SW
    Potem kiedy okazało się że nowi twórcy poszli drogą inną niż chcieli tego fani zaczęliście zachowywać się jak rozwydrzone dzieci i siać nienawiść do wszystkiego co z TLJ związane.
    I to przez to finał sagi wygląda jak wygląda, ten potworek to efekt zadowolenia wszystkich fanów naraz. Przez co zrazili sobie i fanów z TLJ i z TFA i nawet tych ze starej trylogii
    Zwyczajnie Disney powinien mieć w dupie toksycznych fanów i pójść odważną drogą. Niestety Myszka Miki nie ma jaj

  49. Mnie podoba się nowe filmy gwiezdnych wojen a w szczególności ostani jedi możecie mnie uważać za głupka ale z nadzieją czekam na Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie.

  50. LOL to powinien być przykład numer jeden dlaczego fanbojom, którzy gówno się na filmach znają powinno się zakazać pisania jakichkolwiek recenzji i brania za to kasy. Żeby mieć tak skrajnie ograniczoną (bo subiektywną jej nie nazwę)opinię i ją publikować jako “recenzję” to trzeba mieć ego raczej dysproporcjonalnie duże względem rozumu. Np. tak jak nie lubię decyzji, żeby Rey była wnuczką Palpatine’a (wolałam ją jako nikogo) to nie ma w tym nic bardziej “absurdalnego” od zrobienia z Luke’a i Lei dzieci Vadera. Jeśli myślisz, że Lucas wiedział o tym w pierwszym filmie to pomyśl jeszcze raz. Gwiezdne wojny nigdy nie miały jakiejś świetnej fabuły, to były raczej proste historie z mało rozwiniętymi postaciami, które urzekły ludzi bo były pierwszymi tego typu filmami(otworzyły erę blockbusterów). Nic więc dziwnego, że Ostatni Jedi takie poruszenie wywołał. Honestly, jak się posłucha fanbojów to można odnieść wrażenie, że Rian zrobił film w stylu Herzoga, kiedy on jedynie dodał złożoności postaciom i fabule, zerwał z utartymi, 40-letnimi schematami i dał większą rolę kobietom. Wszystko to jak widać było nie do pomyślenia dla fanbojów, jak i autora tegoż tekstu. Ogólnie ta “recenzja” jest tak chaotyczna i bezsensowna jak według niego jest film. Możnaby wypisać mnóstwo głupot i kwiatków, ale ten komentarz i tak już się zrobił straszliwie długi. Wskażę jedynie mój ulubiony, a jest nim stwierdzenie, że TLJ było “estetycznie chaotyczne”. No proszę, tylu krytyków filmowych oceniło ten film i się nie doszukało problemów ze stylem, ale jakiś fanboj bez jakiejkolwiek wiedzy na temat stylistyki filmowej czy doświadczenia w analizie filmowej, się doszukał. Gratz. Dobrze to ukazuje jak żenująco słaba jest krytyka tego filmu przez pewną grupę fanów.

  51. Fajny film. Dobra rozrywka. To są właśnie “Gwiezdne Wojny”. Prosta historia walki dobra ze złem, dosłownie i w przenośni. Akcja. Tajemnice rodzinne, przyjaźń, wzruszenia. Kosmos, galaktyka, stwory i roboty. Cudowna muzyka Wiliamsa.
    A propos. Język recenzenta to jakiś potworek angielsko-polski. Nie zrozumiałem wielu wyrazów.

  52. Dla mnie osobiście film się podobał, jestem fanem sw i moim zdaniem film dobrze zwieńczył Sage. To że 3-PO odzyska pamięć było pewne, więc po co to ukrywać. Ten film nie ma być przesłaniem, tylko filmem, który się fajnie ogląda. Palpatine chciał później zabić Rey, bo wyssał już jej moc, więc geniusze do czego mu była potrzebna? Rey spędzała tak mało czasu z Finem, bo była Jedi, więc musiała ćwiczyć i latać na osobne misje, bo nie chciała narażać innych. Informacja o porzuconej sierocie, która jest wnuczką Palpatine’a, tego można było się domyślić, rodzice Rey mogli komuś o tym powiedzieć, a ta osoba powiedziała to przywódcy Ruchu Oporu. Wasze materiały są na pewno gorsze niż ten film :).

  53. Jesli chodzi o Imperatora to on planował przesłać swojego ducha na Rey bo jego ciało już się rozpadało, więc potrzebował nowego. Ale w między czasie okazało się, że Kylo i Rey sa złączeni przez Moc czy cos takiego xD i mógł wysysać z nich zycie dzieki czemu wyleczył ciało.

  54. A ja byłem oczarowany tym filmem. Poszedłem na niego pamiętając każdą sekundę że wszystkich sw i wyszedłem z niego spełniony w 100%… Jak macie się przywalać do każdego elementu nowych filmów to ich po prostu nie oglądajcie. Właśnie przez takich ludzi Disney ogłosił że fanom się w tyłkach poprzewracało i nie będzie nowych sw przez najbliższe 10 lat.

  55. Ja was nie rozumiem. Niby film zapieprzał jak skurwol po mięsnym(pozdro dla kumatych) i nie ma oddechu po niby śmierciach bohaterów ale i tak się to fajnie ogląda. Według mnie prawdziwemu fanowi powinien podobać się każdy film.

  56. A sądziłem, że nic nie przebije T:DF… A tu taki prezent na święta…
    I znów dwie dychy w plecy… A tak coś mi mówiło, że nie warto będzie iść do kina po tych wszystkich teaserach i trailerach… damn

  57. A mi się film podobał bardzo! Nie rozumiem, po co tak go krytykować. Nie jestem jakimś gimnazjalista, mam 40 lat. Najbardziej podobala mi się trylogia prequeli. Rise of Skywalker według mnie to świetne zakończenie sagi. Film jest szybki, ma świetne efekty i często jest bardzo bardzo mroczny. I taki miał być. Genialny!

  58. Oglądałem dwie poprzednie części zrobione przez Disney’a i jak dla mnie to nie tylko strata czasu i kasy ale przede wszystkim WKU…. jak można było tak to schrzanić. Nieodparte wrażenie jakbym Hane Montane oglądał. Trzeci raz się nie nabiorę.

  59. Nonsens
    Po pierwsze zatrudnij przyjacielu korektora
    Po drugie jesteś hipokrytą z prostego powodu krzykliwy tytuł by nabić oglądalność a tak naprawdę opowiadasz cały film i żerujesz na tytule.

    Film jak każdy inny i trzeba by być półgłówkiem by gubić się w akcji, podobnie było jak wyszedł pulp fiction i ludzie jęczeli że nie rozumieją co oglądają. Wata cukrowa zamiast mózgu.

  60. Drogi autorze…film osobiście mi się podobał jako kino akcji w świecie SW jesli chodzi o twór jako Gwiezdne Wojny to plasuje go na poziomie takiego samego badziewia jak Transformers. Film postawił na spektakularność nie na fabułę i mało co wyjaśnił.

  61. Twoja recenzja też jest chaotyczna i pełna błędów ;-) Dziwi mnie różnica w odbiorze pierwszej części, która wg mnie zmontowana była w tempie “Klanu” i dłużyła się dość mocno. Druga, zgrabniejsza, więcej akcji. Emocje też były. Opowięść również – ratujemy świat, przestajemy się bać! A traktowanie tych filmów jak Dekalogu Kieślowskiego i wymaganie czegoś więcej niż prostej rozrywki i paru uniesień mija się z celem. Film prosty, dzieciom się podoba, dobro zwycięża zło, jest git.

  62. a mi sie podobalo, moze nie jestem obiektywny jezeli chodzi o star warsy ktore kocham nad zycie, ale ja po wyjsciu z kina bylem calkiem ukontentowany :) film robi wrazenie, zwlaszcza jak sie go oglada w imaxie :)

  63. Wiele osób tu piszących nie zauważa jednego – dramatycznego, okropnego i wk… dubbingu . To dodatkowo wpływa na odbiór nowych części. To dramat .

  64. Byłem w kinie i oglądałem.
    Z tej całej …logii Gwiezdnych Wojen ludzie zaczynają oceniać, wymyślać…
    Czytałem ten artykuł powyżej i postanowiłem oglądnąć. Wg autora film jest “lipny” i generalnie odstaje od “nurtu”
    Mi film się bardzo podobał i cieszę się że tak się zakończył…tego mi brakowało do tej pory. Ciągnięcie na siłę niezniszczalności Imperatora …jest do “dupy” i zaczyna obrzydzać filmy :-(
    Oby nikt nie wpadł na dalsze “mielenie” tego materiału …i niech tak zostanie.

  65. profesjonalnie zrobiony film od 1-6 a ostatnie 3 części to najgorszy mutant jaki kiedykolwiek został zrobiony być może byłby dobrym końcem sagi gdyby disney nie wrzucił tego do ogromnego wora i zatrząsł a potem wysypał to widzom na ekran odnosze wrażenie że w zarządzie myszki miki siedzi ktoś kto ma potężny avers do poprzednich części a teraz kiedy mając potęrzny wpływ na tworzenie końca sagi i wiedząc że i tak fani pójdą zobaczyć koniec podrzucił im świnie na plan filmowy

  66. Chyba byliśmy w kinie na dwóch różnych filmach. Poszedłem do kina, stary fan SW, który z wypiekami na twarzy jako dzieciak w podstawówce oglądał w początkach lat osiemdziesiątych pierwsze epizody sagi i nie zawiodłem się. Inne postaci, inny sposób prowadzenia akcji ale ja to kupuję, bo przez te ponad 40 lat od chwili powstania “Nowej nadziei” zmieniło się wszystko, zmieniło się kino. Jak na pomysł bez umiaru eksploatowany przez cztery kolejne dekady SW trzyma się całkiem nieźle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...