„Wiedźmin” wam się nie podoba? Przez błędy showrunnerki jest nierówny i chaotyczny, ale z kroplą geniuszu

Recenzja/Seriale 22.12.2019
Nasza ocena:
„Wiedźmin” wam się nie podoba? Przez błędy showrunnerki jest nierówny i chaotyczny, ale z kroplą geniuszu

„Wiedźmin” wam się nie podoba? Przez błędy showrunnerki jest nierówny i chaotyczny, ale z kroplą geniuszu

Bardzo prawdopodobne, że „Wiedźmin” okaże się najbardziej skrajnie ocenianym serialem 2019 roku. Pierwsze reakcje na produkcje są albo pełne zachwytów, albo brutalnej krytyki. A prawda leży gdzieś pośrodku. Serial serwisu Netflix jest po prostu okropnie nierówny, chaotyczny i pełen błędów. Ale i tak czuć w nim magię geniuszu Andrzeja Sapkowskiego.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Materiał zawiera spoilery z 1. sezonu serialu „Wiedźmin”. Recenzję pierwszych pięciu odcinków, która nie analizuje szczegółów fabularnych znajdziecie TUTAJ.

„Gra o tron” czy „Korona królów”? To pytanie przez długie miesiące zadawali sobie fani Geralta z Rivii, gdy myśleli z obawą o poziomie zapowiedzianego serialu Netfliksa. Obie odpowiedzi były ekstremalne i w dużej mierze ignorowały możliwości (czy raczej chęci) platformy streamingowej. Netflix nie wydaje nigdy tak olbrzymich pieniędzy jak HBO na nowe produkcje, szefostwo firmy słynie też z bardzo ograniczonego zaufania do długoterminowych możliwości swoich seriali.

Z drugiej strony zestawianie międzynarodowego hitu, z taką gwiazdą w obsadzie jak Henry Cavill, z polską telenowelą również nie miało większego sensu. Liczne problematyczne elementy w 1. odcinku „Wiedźmina” sprawiły jednak, że Piotr Grabiec z Rozrywka.Blog gorąco bronił swojego stanowiska porównującego serial do „Korony królów”. Przy czym z każdym kolejnym odcinkiem coraz bardziej poprawiała się jego opinia o produkcji (więcej na ten temat przeczytacie TUTAJ). Ten przykład dobrze obrazuje najbardziej problematyczny element premierowego sezonu „Wiedźmina” – to serial zdolny wzbudzić w pojedynczej osobie skrajnie różne emocje podczas emisji jednego odcinka.

Wiedźmin” jest jednym z najbardziej nierównych seriali zrobionych w ostatnich latach przez platformę Netflix.

Fantastyczne sceny i udane kreacje mieszają się tu z drewnianymi dialogami, problematycznym montażem i chaotycznym tempem akcji właściwie na porządku dziennym. Niektóre odcinki sprawiają wrażenie, jakby były kręcone przez dwie zupełnie inne ekipy, tak bardzo różnią się poziomem. Największy wpływ ma na to decyzja, żeby w 1. sezonie adaptacji prozy Andrzeja Sapkowskigo zaprezentować widzom trzy mniej więcej równe wątki. Wiążą się one oczywiście z postaciami Geralta, Yennefer i Ciri. Każda z nich początkowo rozgrywa się na innej linii czasowej i na starcie niemal nie są ze sobą powiązane. Oczywiście tu i ówdzie przewijają się ci sami drugoplanowi bohaterowie, ale do prawdziwego zetknięcia się dwóch osobnych historii dochodzi dopiero w 5. odcinku wraz ze spotkaniem Geralta z Yen.

wiedźmin sezon 1 recenzja

Nie bez powodu właśnie ten epizod jest dosyć powszechnie uznawany za należący do absolutniej czołówki 1. sezonu. Obserwowanie wspólnych interakcji wiedźmina i czarodziejki jest prawdziwą przyjemnością. Również dlatego, że między grającymi ich Henrym Cavillem i Anyą Chalotrą widać chemię. Aktorka opowiedziała w wywiadzie dla Rozrywka.Blog o komfortowych warunkach nagrywania intymnych scen z Cavillem i na ekranie faktycznie widać, że nie ma tu mowy o spięciu. Zresztą, o ile Yennefer od początku kradnie show, o tyle ta wersja Geralta najlepiej wypada w kontaktach z innymi postaciami, głównie Jaskrem i Yen. Nie jest to jednak winą aktora, a takich, a nie innych decyzji fabularnych showrunnerki.

Lauren S. Hissrich trzeba nazwać największą przeszkodą jej własnego serialu. Trzy równorzędne wątki okazały się błędem.

Na papierze intencje showrunnerki były słuszne. Postacie Yennefer i Ciri są kluczowe dla całej sagi. Nie da się jej opowiedzieć w wizualnym medium bez pokazania życia obu bohaterek w oderwaniu od postaci Geralta z Rivii. Część widzów przyznaje, że wolała, gdy Yennefer w „Ostatnim życzeniu” stanowiła swego rodzaju tajemnicę do odkrycia przez czytelnika. Niestety, tego typu prezentacja bohatera pasuje znacznie bardziej do książek niż serialu, gdzie możliwość wchodzenia w głowę bohaterów jest dużo bardziej ograniczona. Pozostaje przy tym kwestia, co na temat życia danej postaci pokazywać i kiedy to robić.

Lauren S. Hissrich tak mocno trzymała się swojej wizji równego podziału, że nie zauważyła nawarstwiających się problemów. Akcja w dwóch odcinkach „Wiedźmina” skacze z miejsca na miejsce, a jednocześnie okropnie się wlecze, bo tak naprawdę nikt nie robi niczego znaczącego. A już najmniej Ciri. Przy całej sympatii do grającej ją poprawnie Freyi Allan i samej postaci Lwiątka z Cintry, powinna ona dostać w 1. sezonie rolę co najwyżej drugoplanową.

Wątek Ciri może doprowadzić tylko do szczęśliwego spotkania z Geraltem. Nawet osoba niezaznajomiona z opowiadaniami szybko to wychwyci.

Z tego powodu nawet te nieliczne momenty ekscytacji w scenach z księżniczką Cirillą są pozbawione jakiejkolwiek stawki. To oczywiste, że Nilfgaard na razie jej nie pochwyci, a misja Cahira skończy się niepowodzeniem. Obserwowanie poruszającej się z lokacji do lokacji bohaterki jest więc, mówiąc wprost nudne i nijakie. A ten wątek zabiera przecież niezbędny czas antenowy, który można by wykorzystać na podbudowanie postaci Geralta, pokazanie większych fragmentów jego wspólnego życia z Yennefer (rozpad ich związku już po jednym odcinku nie poruszy jakiegokolwiek widza, który nie zna całej późniejszej historii) czy sprytniejsze rozbudowanie świata.

Minimalizm wypowiedzi wiedźmina nazbyt często zostaje w serialu zestawiony z drugoplanowymi postaciami, z których ekspozycja wręcz się wylewa. Siłą rzeczy rodzą się z tego grupki mało interesujących monologów, które na siłę próbują opowiedzieć nam wszystko to, czego nie można pokazać z powodu ograniczonego budżetu. Przy całym (olbrzymim) szacunku do twórczości Andrzeja Sapkowskiego, nie wszystkiego jego dialogi nadają się do przeniesienia na ekran. „Wiedźmin” niczym powietrza potrzebuje lepszych, żywszych i bardziej dwustronnych rozmów między postaciami.

Ostateczny odbiór „Wiedźmina” zależeć będzie od tego, czy oczekujecie dobrej adaptacji, czy świetnego serialu.

W 1. sezonie zdecydowanie lepiej udało się to pierwsze. Nie obyło się oczywiście bez większych wpadek (najbardziej boli fatalna kreacja Triss Merigold) i drobnych zgrzytów (Ciri witająca Geralta desperackim uściskiem w finałowym odcinku to scena przeniesiona z opowiadania, ale niemająca sensu w zgodzie z fabułą serialu). Miłość do twórczości Andrzeja Sapkowskiego czuć tu jednak na każdym kroku – podobnie jak niedawno w fanowskim „Pół Wieku Poezji Później” – a elementy geniuszu polskiego pisarza są w stanie przebić się nawet w słabszych scenariuszowo momentach.

  • Czytaj także: Jakie opowiadania i fragmenty powieści wykorzystano w premierowym sezonie produkcji Netfliksa? I co zmieniono w stosunku do oryginalnego tekstu Sapkowskiego?Odpowiedzi na te pytania znajdziecie TUTAJ.

Większym problemem jest odpowiedź na pytanie, czy „Wiedźmin” jest dobrym serialem. Pierwszy plan pod względem aktorskim radzi sobie bardzo dobrze (oprócz Chalotry pochwały należą się też Joey’owi Batey’owi), ale już na drugim nie brakuje zawstydzających zgrzytów. Choreografia walk stoi na wysokim poziomie, a zdjęcia momentami robią wrażenie, lecz z charakteryzacji Geralta naśmiewają się wszyscy zagraniczni recenzenci.

Niewiele tu też prawdziwych zaskoczeń. Największą niespodzianką 1. sezonu okazało się pokazanie bitwy o Wzgórze Sodden w finałowym epizodzie. Ale starcie w nowej wersji mocno narusza ramy tego wydarzenia zarysowane w wiedźmińskiej sadze, więc kuleje w temacie dobrej adaptacji. Można by to potraktować wręcz jako symbol całego serialu, bo nawet w udanych momentach „Wiedźmin” i tak kończy nierówno. Większość fanów zapewne machnie na to ręką, bo produkcja Netfliksa została pod każdym względem skierowana właśnie do nich. Osoba niezaznajomiona z uniwersum „Wiedźmina” po pierwszych ośmiu odcinkach nie dowie się prawie niczego o Geralcie i Ciri oraz łączącym ich przeznaczeniu. Zostają więc tak naprawdę z niczym. I być może uczucie pustki, które będzie towarzyszyć oglądaniu 8. epizodu przez te osoby, jest bliższe prawdy, niż wszystkie argumenty dyktowane fanom przez miłość do „Wiedźmina”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (113)

119 odpowiedzi na “„Wiedźmin” wam się nie podoba? Przez błędy showrunnerki jest nierówny i chaotyczny, ale z kroplą geniuszu”

  1. A więc tak – wstrzymać natychmiast striming, wypierdzielić smoka, pseudokrasnoludy, Merigold, dopplera z dupy, diaboła chędożonego i cały drugi odcinek. Resztę pochlastać, przemontować i poskładać do kupy w odpowiedniej kolejności w maksymalnie czterech epizodach, a następnie striming wznowić. Potem iść do ofiaromatu i piznąć na intencję 2 sezonu pięć złociszy.
    Taka jest moja koncepcja i ja wiem, że dobra ona jest.

    • tyle, że w Westworld te linie czasowe nie jako wpływały na narracje i czyniło zagadki – przy adaptacji prozy nie ma za bardzo miejsca na takie narracje + linie czasowe nie były “zagadkami” tudzież punktami widzenia / ewolucji bohaterów tylko chaotycznym wypełnieniem czasu antenowego mając na celu zapewnienie pewnych obranych proporcji Geralt/Ciri/Yen

  2. “W 1. sezonie zdecydowanie lepiej udało się to pierwsze.” Kłamstwo i manipulacja. Serial odchodzi tak dalece od opowiadań A. Sapkowskiego że tracą swój sens. To jest średni serial, i tragiczna adaptacja

    • Gdzie dokładnie? widziałam tylko małe rzeczy różniące sie od książek, czytałam 15lat temu moge sie mylić, ale jak narazie idą dobrze,

        • Strzyga rzucająca wiedzminem z kata w kat, to było mistrzostwo. Po co go pochlastać jak można nim rzucac. Wzorowali się chyba na nowych terminatorach. Tam tez był THROWminator. Pierwszy odcinek serii jak najbardziej w porzadku. Potem spadek, aż do upadku w ostatnim odcinku.

      • Choćby cały wątek Yennefer – od początku do końca jest wyssany z… No, mniejsza z czego. A zamienianie adeptek Aretuzy w węgorze najlepsze.

      • Z fantastycznych interaacji, dowcipnych książkowych dialogów i doskonale opisanych wydarzeń nie pozostało absolutnie nic. Fabuła książki traktowana jest co najmniej lekko. Yen była dumną, arogancką i co najważniejsze mało czuciową suką, a jest jakimś wystraszonym, kochliwym kurczakiem, który przy spotkaniu z dawną miłością z czasów Aretuzy zaplata sobie z nim paluszki dłoni, a po długich namowach na koniec coś wreszcie wykrzesze z paluszków. Do serialu nie trafił w zasadzie ani jeden ciekawy dialog zawarty w książkach. Wydarzenia – przykładowo “bitwa o wzgórze” to w książce mordercza walka między czarodziejami. Kule ognia, wymyślne i śmiercionośne czary itp były tam na każdym kroku, bo to się lali ze sobą doskonali czarodzieje. Triss wyszła z bitwy tak popalona (między innymi totalnie zjarało jej CHRAKTERYSTYCZNE KASZTANOWE włosy), że nikt nie był w stanie jej rozpoznać. Z resztą dlatego uznano ją za zmarłą i na początku sagi wymienia się ją jako jedną z tych, które poległy na wzgórzu. Tutaj oberwało jej się pochdnią i leży biedactwo bez ducha. Tymczasem serialowa potyczka? Prócz finalnego “olśnienia” Yen za największy czar można uznać teleportację (biorąc pod uwagę wcześniejsze odcinki czar dość pospolity). Magowie raczyli nas za to strzelaniem do celu z łuku – konkretnie w buteleczki z tajemniczą śmiercionośną substancją. Tym sposobem producenci na pewno oszczędzili sporo na efektach specjalnych ;) Największy blamaż to Geralt siedzący w pierdlu podczas oblężenia Cintry. Otóż uprzejmie donoszę, że Garalta w tym czasie w Cintrze nie było. Mało tego był gdzieś na drugim końcu znanego świata. Finalnie faktycznie spotkał Ciri, ale całkowicie przez przypadek. W książce wcześniej dowiedział się bodaj od uchodźców, że Cintra została zniszczona, a całą rodzina królewska wycięta. Dorzucę jeszcze jak na razie mój ulubiony fuckup czyli losy Eyka von Denesle. Zabójca smoków, kikimor i wszelkich monstrów, zwycięzca turniejów, błędny rycerz i człowiek pobożny w książce odnosi poważne rany w starciu ze złotym smokiem. Scena nakreślona jest świetnie, obstawiona fantastycznymi komentarzami świadków i ma swój ciąg dalszy. W serialu doszli do wniosku, że nie będą chłopa męczyli i zaciukali go ukradkiem, kiedy ten poszedł w krzaki na sranie. Różnice mogę podawać w nieskończoność. Pozdrawiam

    • Serial wcale nie jest średni – jest bardzo zły. O obsadzie, blackwashingu i tak dalej szkoda strzępić jęzor, ale scenariusz sprawia wrażenie, jakby każdy odcinek był pisany na kolanie przez różnych scenarzystów, którzy na dodatek nie konsultowali się ze sobą. Ot, choćby wątek Yennefer – najpierw wręcz zmusza gościa, aby usunął jej garb za cenę wycięcia jajników – a kilka odcinków dalej narzeka, że nie miała wyboru jak Geralt (który faktycznie nie miał). Wątek zabitego Eycka – najpierw zanosiło się na jakieś śledztwo, a potem wątek się urywa i do niego nie wraca. O spotkaniu Ciri i Geralta już autorzy napisali. O tym, że serial jest po prostu NUDNY – nie wspominam nawet. Reasumując: nie. Nie, nie i jeszcze raz nie. Showrunnerka powinna wylecieć z roboty z hukiem.

        • Tak się składa, że oglądałem kilka odcinków “V Wars”. Serial nie jest wybitny, ale do kotleta pasuje jak ulał i nie udaje czegoś, czym nie jest. Nie dłużył mi się jak pierwsze dwa odcinki wiedźmina.

          • Dziwny jesteś:)
            Serial głupi, scenariusz nie uwzględnia żadnych procedur na wypadek epidemii czy ataku terrorystycznego. No i nuda. Wiedźnim przy nim to arcydzieło. Ale ok, cośtampołacinieżeogustachsieniedisputandum ;)))

        • Ale to jest argument w stylu: a u was biją Murzynów.
          Możemy też porównywać z “Xeną wojowniczą księżniczką” albo z “Młodym Herkulesem”, wtedy wszystko będzie (relatywnie) wyglądać na lepsze.

      • Zgadzam się o “blackwashing” szkoda gadać bo to temat tylko dla ludzi co mają jakiś problem z czarnymi. Normalnie ludzie stwierdzą że twórcy tak sobie wymyśli i pójdą dalej. Tylko specyficzna grupa ludzi dostaje z tego powodu piany na ustach i spać po nocach nie może.

        • Nie chodzi o to, że ktoś ma problem z czarnymi, tylko że ktoś ma problem z czarnymi w niewłaściwym i nielogicznym miejscu. A tutaj mamy: czarnych w północnych krainach ala średniowieczna Europa – ni z gruchy ni z pietruchy, czarnych elfów – to już w ogóle kuriozum, bo o ile rozumiem, że pośród ludzi istnieje rasa czarna, to Elfowie, przecież sami stanowią rasę ludzi z innego świata (równie dobrze można by np. wymyślić sobie czarnych Eskimosów). Czekam jeszcze tylko na czarnych krasnoludów (bo czarne niziołki w Hobbicie to już chyba nawet były).

          • A czasem to nie ludzie są “obcy” na kontynencie? Ludzie na kontynencie pojawi się jakieś 1500 lat temu przybywając z innego świata. Nie ma powodów by oczekiwać by byli “prawidłowo geograficznie” rozlokowani jak w naszym świecie. No i komuś to nie pasuje to mu nie pasuje. Ale ludzie dostają istnej histerii z tego powodu a to jest już coś innego.

          • Elfy też są najeźdźcami, tylko przybyły ok. 1000 lat wcześniej. Co do blackwashingu – gdyby jeszcze dany aktor był prawdziwie wybitny i dlatego dostał rolę – to jeszcze można by było zignorować fakt, że np. czarny (dosłownie) rycerz w europejskiej zbroi wygląda po prostu nie na miejscu i dość cudacznie, bo taki widok kłóci się z powszechnym wyobrażeniem rycerza, ale gdy dostaje tę rolę WYŁĄCZNIE z rasistowskich powodów (bo “diversity” ma czysto rasistowskie podłoże), to już ludzie się buntują, to samo gdy tworzy się w tym celu pozaźródłowe postacie (choćby ten elf, co to go Ciri spotyka w lesie, czy doradca Calanthe – zupełnie zbędne i niczego nie wnoszące postacie, ale dodane żeby była większa różnorodność).

          • Diversity ma mocno biznesowe podłoże. Ludzie się lepiej identyfikują i bardziej lubią postaci do nich podobne. Dlatego Amerykanie zawsze dorzucą ci kilka czarnych postaci. A gdy robili adaptacje Ghost on the Shell wybielili główną bohaterkę.Ci dziś świecie oburzeni siedzieli wtedy cicho.

          • Innymi słowy – diversity jest po to, aby udelektować jakichś rasistów, którzy nie mogą wytrzymać gdy w serialu nie ma aktorów z ich rasy? :) Nawiasem pisząc: pod twittami Lauren w których się przyznała, że robi diversity żeby zwiększyć zasięgi – sami członkowie tych mniejszości po niej jechali, że chyba ma ich za skończonych idiotów, którzy nie potrafią czerpać przyjemności z serialu w którym nie ma (i nie powinno wg źródeł) być ich przedstawicieli! To tak, jakby biali nie mogli obejrzeć Czarnej Pantery z uwagi na fakt, że w Wakandzie nie ma białych mieszkańców.

          • Nie ma co się obrażać na rzeczywistość. Znasz takie powiedzenie że “lubimy tylko te piosenki które znamy”? Ludzie lubią utożsamiać się z bohaterami którzy są do nich podobni. Dotyczy to zarówno wyglądu jak i cech charakteru. Jak masz więcej wspólnego z bohaterem to najczęściej bardziej go lubisz. Tak samo jak w Polsce zdecydowanie lepiej sprzedają się powieści o polskich bohaterach a nie o tych brazylijskich. Cała kwestia “kultury narodowej” na tym się właśnie zasadza.

          • Co to znaczy “utożsamiać się”? Każdy normalny widz nie musi się “utożsamiać” z ekranowym bohaterem, żeby czerpać przyjemność z oglądanego filmu czy serialu. Jestem facetem i co – role żeńskie powinni grać faceci, żebym mógł się z nimi utożsamić? Absurdalne podejście. Każdy normalny widz chce widzieć na ekranie postacie możliwie realistyczne i wiarygodne, mające jakieś zakotwiczenie w zbiorowej świadomości, nawet w świecie fantasy. Jeśli oglądam film fantasy w którym występują asasyni – to chcę widzieć aktora o arabskich lub perskich rysach twarzy i karnacji – a nie białego czy czarnego. Jeśli widzę w wymyślonym świecie postać wzorowaną na ninja czy samuraja – to naturalne jest dla mnie, że będzie to osoba o azjatyckich rysach twarzy. Jeśli setup świata fantasy jest oparty na opowieściach Tysiąca i Jednej Nocy – to chcę widzieć arabskich wezyrów i egzotyczne piękności wykonujące taniec brzucha – a nie jakiś multikulturalny miszmasz. Ktoś, kto WBREW materiałowi źródłowemu musi mieć w serialu ludzi z jego własnej rasy jest rasistą – i to skrajnym, wręcz fanatycznym i nieuleczalnym.

          • A kto mówi o powieściach z Filipin czy Iranu? Ja mówię o filmach amerykańskich czy chińskich, których jest pełno, a w których te archetypy są recyklingowane bez końca. W ogóle, co to za absurdalny argument?

          • Ja bo jestem zastanawiam się jak bardzo interesują cię rzeczy obce i z którymi nie masz praktycznie nic wspólnego. Przecież postacie w tych powieściach są realistyczne i wiarygodne więc powinny być dla ciebie ciekawe prawda?

          • Wiele wskazuje na to, że koniunkcja sfer łączyła ze sobą obszary odpowiadające sobie geograficznie. Gdyby było inaczej mielibyśmy tam totalny kulturowy i etniczny misz-masz, a mamy ewidentnie społeczność i kulturę wywodzącą się z Europy, gdzie Murzyni są jakąś egzotyczną ciekawostką, o której się raczej słyszy niż ją ogląda. W książkach o czarnych wspomina się tylko dwukrotnie, raz w fantazji nilfgardzkiej czarodziejki i raz na afiszu cyrkowym).
            Natomiast w wersji Netfliksa to są już wszędzie i nikogo (w odróżnieniu od elfów) nie rażą i nikt się nie dziwi skąd się tutaj wzięli. I nikt się jakoś nie zastanawia, że nawet gdyby ich się tam faktycznie przeniosło razem z białymi tych kilka procent, to w przeciągu 1500 lat już dawno rozpłynęliby się w dominującej rzece genów.

          • O Koniunkcji Sfer wiemy niewiele – ale bardzo możliwe, że pierwsi ludzie, którzy dotarli do tego świata, to byli ci, którzy przybili do ujścia Jarugi i Pontaru w czterech (!!) statkach – trochę ponad 700 lat przed wydarzeniami z Sagi. Sugeruje to Avallac’h i Yarpen – wcześniej Elfy i Krasnoludy nie zetknęły się z ludźmi. Jeśli ta teoria jest prawdziwa – a nie mamy podstaw, by negować twierdzenia jednego i drugiego – to Murzyni muszą być jakimiś rarogami, np. sprowadzonymi przez Elfy z genem Lary Dorren, bo ci, którzy by przypłynęli na tych czterech oryginalnych statkach, dawno by się rozpłynęli w masie białych lub wymarli przez ciężki inbreed – albo w ogóle ich nie ma, a ta cała “czarnoskóra Leila” co to pokazuje sekrety swego ciała to jakaś stworzona magią mutantka lub po prostu mocno opalona baba, a czarodziejka z Nilfgaardu mogła, dajmy na to, o Murzynach czytać w księgach z rycinami, które były autorstwa czarodziejów, którzy pamiętali swoją poprzednią planetę.

          • Pragnę wyrazić swój szacunek wobec logicznego myślenia i całkiem sensownych konceptów :) Chyba sam Sapkowski nie zastanawiał się nad podobnymi kwestiami tak szczegółowo (a z resztą sam wielokrotnie twierdził, że ten jego świat nie jest prawdziwym bytem, a tylko dekoracją dla przygód bohaterów), ale osobiście mam to skrzywienie, że jak widzę pewne ramy koncepcyjne, to zaczynam dociekać na czym te ramy się wspierają.
            Czego o netfliksowcach niestety nie można powiedzieć.
            Ew. może być jeszcze tak, że tych Murzynów przeniosło ongi na jakiś inny, odległy kontynent (nie, wbrew pozorom nie do Zerrikarni, bo Zerikanki są białe), z którego to kontynentu czasami jakiś czarodziej przeteleportuje jakiegoś, co by było chyba jednak prostsze niż wędrówki przez miejsca i czasy.

          • “Murzyni muszą być jakimiś rarogami, np. sprowadzonymi przez Elfy”
            Ktoś przecież musi pracować ! :-)

          • Mi by to pasowało, pod warunkiem że WSZYSTKIE Elfy byłyby czarne. Wtedy półelfy byłyby mulatami itd i wątki rasistowskie byłyby na miejscu. Z drugiej strony – po co.

            Z trzeciej strony w wielu fantasy mamy Drowy – czarne Elfy (chociaż chyba nie u Swoją), więc nie jest to tragiczny pomysł.
            Czarne krasnoludy też są ;)

            No ale tak, w wiedźminie nie ma to za bardzo sensu.

          • Czarne Elfy w ogólności mi nie pasują, bo nie zgadzają się z kanonicznym obrazem Elfów w europejskiej kulturze.

            Niemniej, w ogólności, gdyby w jakiejś adaptacji wszystkie Elfy miały być czarne, to faktycznie miałoby to więcej sensu niż w sytuacji, gdy jedne są takie a inne siakie (i jeszcze poproszę o Elfów Pigmejów i Elfów Aborygenów ;)

            Niemniej w szczególności w przypadku tej akurat sagi, wymagałoby to wysadzenia w powietrze koncepcji połowy postaci, o wszystkie pół i ćwierć Elfy musiałby się stać mulatami.

          • Freya – akurat czarne krasnoludy to by były bardzo moim zdaniem ok.
            I zresztą czarny krasnolud się trafił w kompani Yarpena w odcinku ze smokiem. Ujdzie.Byle krasnolud miał brodę.Bo krasnolud musi mieć brodę.

            Czarne driady ? Ujdą. Tylko do jasnej cholery – czarny elf ? To wiedźmin czy zapomniane krainy albo inne wrota baldura ?! No k… ŻLE.

            Elfy obowiazkowo powinny być Azjatami (znaczy skośnookimi rasy żółtej a nie jakimiś Pakistańczykami jak to politpoprawna Europa robi !),albo ewentualnie białymi jak za mało azjatów mieli do dyspozycji. Zresztą ta Toruviel choć drugoplanowa i biała wyszła im też jeszcze gorzej.Brzydka okropnie wizualnie choć fabularnie ujdzie. Młoda elfka i paskudniejsza jak ludzkie dziewczyny ? Kicha.Zwłaszcza,że ona jeszcze będzie pewnie walczyła pod Brenną w kompani Vrihed. Azjatycka elfia sucz w tym “elfim SS” (wg wersji Królestw Północy ;) ) była by pewnie lepsza. Jak mi jeszcze Żelaznego Wilka Faoiltarnę skopią i kwestię wiewiórek w kolejnym sezonie to naprawdę…

            Ale są większe problemy. Triss Merigold nie jest w serialu ruda ! Jakim k… prawem ?! Jak już musiała być ta aktorka co ją gra to niech by choć włosy przemalowała na potrzeby roli !

            Driady by mogły mieć choć zielone włosy i nie kaleczyć do ch… tych drzew. Pal diabli czy czarne czy nie.Jaka driada kaleczy drzewa ?! Strzyga rzuca wiedźminem zamiast próbować go ranić. Calanthe wychodzi na kompletną idiotkę pytając się w środku bitwy gdzie okręty. Po cholerę bitwa w polu – lepsze by było krwawe oblężenie.I jeszcze te babskie zachowanie Calanthe w środku bitwy bo jej Eista zabili. W prawilnym Wiedźminie by Sapkowski (Sapek na to patrzył serio ?) taką idiotkę naturalnie za ten błąd natychmiast uśmiercił mieczem jakiegoś Nilfgardczyka i to by było zgodne z klimatem książki w 100% (choć może niezgodne z fabułą Wiedźmina)

            Kompletny chaos organizacyjny ostatnie 2 odcinki to właściwie poskładany na nowo odcinek 1 w sporej części. No i najważniejsza sprawa: ZBROJE NILFGARDCZYKÓW – odpowiednio zresztą wyśmiane:

            https://uploads.disquscdn.com/images/6039bda643e8848c42b750da2b60da817755521a2eb8547194ea43d8755d3a9f.jpg

      • Ten serial jest zły na wielu płaszczyznach.
        1 Kasting słabiutki
        2 Scenariusz i dialogi są fatalne. Przez co fabuła jest nielogiczna za to okraszona ckliwymi wątkami przemiany Yennefer z garbatej świniarki w księżniczkę Z Bollywood
        3 Netflix spłycił każdą historię i każdą postać. Pomijają przesłania, dylematy moralne, wymiany poglądów.
        4 Widać braki budżetowe lub spieszenie się z materiałem. Reżyseria drugiego planu leży całkowicie
        5 Nie ma klimatu, dobrej muzyki i ogólnie wieje nudą. Widać że zupełnie nie zrozumiano książek. Tego co jest w nich najważniejsze.

        To jest słaby serial, którego nie ratuje ani materiał który był podłożem ani popularność samego materiału. Te wszystkie rodzaje błędów mógłbym wykazać w każdym odcinku ale mi się nie chce już do tego wracać bo zmusiłem się do obejrzenia całości tylko dlatego że lubię książki.
        Przypomniałem sobie dla porównania najbardziej hejtowany odcinek polskiej wersji, czyli ten ze smokiem. Jest dużo ciekawszy i lepszy niż gniot od Netfliksa.

    • Adaptacja filmowa (łac. adaptatio – przystosowanie) – rozumiana jest jako obróbka materiału, najczęściej literackiego, choć także przedstawienia teatralnego lub słuchowiska radiowego, przeznaczonego do sfilmowania. ADAPTACJA FILMOWA MOŻE WYKRACZAĆ POZA TĘ DEFINICJĘ, POSZERZAĆ LUB ZUPEŁNIE ZMIENIAĆ KONTEKST DZIEŁA. ~Wikipedia

  3. Ale autor wie, że jednak jest cała MASA ludzi, którzy nie czytali książek ani nie grali w gry? I nic tu nie jest tak oczywiste, jak pisze autor. Skąd przeciętny Miller z USA ma wiedzieć co będzie dalej między Ciri a Geraltem, czy między Yen a wiedźminem? Osobiscie grałem tylko w gry i nie mam pojęcia jak się pociągnie wątek czarodziejki z wiedźminem. No i IMHO – pierwszy sezon GoT vs. pierwszy sezon Wiedzmina…wolę Wiesia. :) Niektórzy zapominają że pierwszy sezon Gry o Tron to były flaki z olejem i też rażący brak budżetu. Ba, pierwszy odcinek ciągnąłem na 4 podejścia…

  4. Myślałem że nic nie przebije P. Żebrowskiego jego kij w “…..” i tamtego Wiedźmina ale jednak Netflix dał radę , zresztą nie pierwszy raz – jeśli tamto to było dno to nie wiem jak to nazwać ?! Swoją drogą gdyby nie stare produkcje to nie byłoby co oglądać na Netflix- ie

  5. Nie grałem nie czytam, oglądałem na chwile obecną 4 odcinki i… w końcu jakieś dobre fantasy!!! Dla mnie większość argumentów krytykujących serial jest nieuzasadniona.

      • Ale przez to, że nie czytał ani nie grał to jest bardziej obiektywny, pisze to co czuje na temat serialu a nie jak to wyglądało w książce/serialu

        • Jeśli ktoś zna książki, nie znaczy, że nie potrafi podejść do tematu obiektywnie. Ja nie mam żadnego problemu aby dać temu serialowi 6/10 bez patrzenia na książki, tego ile potencjału zostało zmarnowane i jak spaprano postacie z Geraltem na czele.

          Wyłączając pryzmat 6/10 to i tak wysoka ocena zważywszy na liczne wady produkcji na czele których można wymienić:
          – nie równo rozłożony budżet przez co sama produkcja jest mocno nierówna pod względem wizualnym. Za odcinki które wyglądają jak żywcem wyjęte z lat 60tych w których studio jest aż nadto widoczne.
          – słaba fabuła i płytkie nie zapadające w pamięć postacie
          – jazda na ogranych do bólu schematach z brzydkim kaczatkiem na czele
          – bardzo chaotycznie prowadzona ekranowa ‘narracja’

          Gdybym miał oceniać z perspektywy książki, to waham się pomiędzy 2/10 a 3/10 i chyba Novigradzkim tagiem ostatecznie stanie na 2,5.

          • Ja też znam książki i opowiadania o Wiedzminie. Jestem wierną fanką Sapkowskiego, a mimo to serial mnie nie przytloczył. Jako sam produkt / serial uważam, że daje radę. Ale dyskusje o czarnych elfach mnie dobijają. Jeśli już aż tak analizować zgodność z sagą i przyległościami, to wystarczy pierwszy odcinek: nie wiem jak większość odgaduje włosy koloru słomy, ale jeżeli Renfri (swoją drogą jedna z lepszych postaci Netflixa ) miała w tym serialu włosy w takimż kolorze to ja osobiście nie chcę takiej słomy na oczy oglądać :) . I tak można te dyskusje ciągnąć do uśmiechniętej śmierci…

    • Jak możesz twierdzić, że argumenty krytykujących serial są nieuzasadnione, skoro – jak sam twierdzisz – nie czytałeś, w związku z czym nie masz w ogóle z czym porównać tego, co wypluł z siebie Netflix?

  6. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda ……… + katastrofa. Już nie wiem czy Polska wersja z gumowym smokiem nie była lepsza :-). Jak dla mnie to rozczarowanie roku.

  7. przeczytałem książki, grałem w gry, obejrzałem film oraz serial polskiej produkcji więc z chęcią zasiadłem do obejrzenia nowego wiedźmina. nie rozumiem o co tyle gadki o chronologie??? każdy kto czytał książki wie że i tam skoki chronologiczne też są i to w niczym nie przeszkadza. gra aktorska dobra, Wiedźmin jest wiedźminem, Yen to Yen tylko Triss mi nie pasuje. bitwa o Sodden to zmarnowany potencjał. ogólnie serial godny polecenia który omawia znacznie więcej treści książkowej niż się spodziewałem. czekam na drugi sezon.

  8. Można mieć nadzieję, że dzięki serialowi parę osób sięgnie po książkę, parę po grę, a na świecie poznają jakiś wycinek naszej popkultury. Z tego trzeba się cieszyć. Są dużo większe rynki vod niż polski i tam ten serial ma się podobać. A po za tym to jest adaptacja. Ma się dobrze oglądać .Nikogo nie obchodzi zdanie “znawców tamatu” z Polski.

  9. Ciekawostka na Rotten Tomatoes serial u widzów ma 92% (u krytyków 58%). Widzom zadaje się podobać. Na Metacritc (bardzo przyzwoite 7.5 średnio od widzów) większość ocen 0-1 to święte oburzenie na poprawność polityczną i ludzie którym świat się wali i nie mogą przeżyć że np. Fringilla została sportretowana jako czarna. No po prostu jak tym żyć.

    • Czyli jak się nie policzy tych ocen bo “poprawność” to średnia jeszcze większa jest.

      Zresztą patrzenie dzisiaj na oceny krytyków mija się z celem, to widzowie lepiej zweryfikują czy coś jest fajne czy nie

  10. Oj Polacy lubią marudzic^^ Jeszcze sie taki nie urodził co by Polakom dogodził. Mi sie podoba, kawał dobrej roboty, świetny serial. Czekam na drugi sezon.

  11. Mnie urzekło ;)
    Fajnie się oglądało i (jak nigdy) po 8 ep. chcę dać next a tu kuku… DLACZEGO TYLKO 8 EP>?????
    Oczywiste, że do książki się nie umywa (ale ktoś widział adaptację książki lepszą od niej??) tym więcej, że to tylko prolog do historii. Ba, nawet połowa prologu. A im dalej tym lepiej było teraz (no może poza SODEN – to akurat spieprzone moim zdaniem).
    Jesli całą sagę mają w planie to nie 1-2-3 sezony będą tylko dużo więcej (w tym tempie).
    I ja jestem za!

  12. Czytanie takich “recenzji” to dramat, nie znalazłem jeszcze strony gdzie serial wiedźmin został przedstawiony w pozytywnym świetle. Nie rozumiem ludzie nie potrafią połapać się w liniach czasowych? Przecież każdy kto miał do czynienia z książką bądź gra nie powinien mieć z tym żadnego problemu

  13. OK, Sapkowskiego cenię, szanuję o jestem mu wdzięczna za klimat, dowcip, postacie. Co do serialu- po prostu koleś grający Wiedzmina nie miał tego czegoś, portki niedopasowane na tyłku, muskulatura dostawcy melonów, twarz taka sobie, może i wyrazista, ale myśleniem i smutkiem Białego Wilka nieskalana. Nieładny. Ze dwie sceny walki fajne, pozostałe bez szału.
    Można było się bardziej postarać, Sapkowski wymyślił świat bliski tolkienowskiemu.

  14. Moja recenzja brzmi… Tak, ale nie.

    Serial nie jest zły, nie jest też dobry.
    Mam fajne momenty, ma bardzo słabe.
    Niektóre potwory wyglądaj dobrze, inne tragicznie.
    Jedni aktorzy jakoś do ról pasują, inni są tragicznie dobrani.
    Czasem historia jest opowiadana spójnie, czasem ciężko się w tym połapać.

    Uważam, że Geralt zasługuje na lepszą adaptacje. Tak zwyczajnie można to było zrobić lepiej i to niekoniecznie większym nakładem finansowym.

    Nie chcę się już nawet pastwić nad postacią Triss, bezsensownie wrzuconymi czarnoskórymi aktorami (bo tak trzeba), czy głupimi odcinkami (po co był 2 odcinek – tego nie wiem).

    Szkoda, mogło być super, wyszło jak wyszło…

  15. Serial jest tworzony dla wszystkich a nie dla tych ktorzy się beda czepiali tego w jaki sposob walczyla strzyga. Czytalem ksiazki dawno temu i nie jestem psycho fanem. Dla mnie serial jest świetny. Bardzo mi sie podobal i szkoda ze ludzie marudzą szukając samych was zamiast się cieszyc ze netflix wywalił kilkadziesiat baniek na serial o wiedzminie i w koncu powstala o nim produkcja na tak wysokim poziomie (nie liczad oczywiscie gry).

  16. Ja grałem tylko w W3 i jak dla mnie ten serial jest dobry, ale bez szału. Serial z 2001 czy 02 był chyba lepszy nie licząc smoka. Lepsza sceneria i miał to coś. Henryk w roli Geralta wypada dobrze.

  17. Powiem Wam, że dla mnie ten SERIAL JEST ZBYT:
    – amerykański
    – rasowo i politycznie poprawny
    – niedofinansowany
    – nieprzemyślany

    Gra odniosła sukces bo stawiała na “słowiańskość” (stawiała na ”słowiańskość” stokroć bardziej niż książka nawet) czyli coś oryginalnego i nie tak komercyjnego jak to co serwuje nam cały amerykański biznes.

    Serial jest dla nas słaby. Słaby i tyle. Ot, kolejna amerykańska produkcja, którą się obejrzy i zapomni…

  18. Co to za głupoty, ogladam serial i czuje się jak w mojej glowie gdy czytalem. Wy jebane recenzenty, pierw przeczytajcie źródło a potem wszystko hejtujcie

  19. Ja mam trochę odmienną opinie od większości tutaj piszących. Jako serial fantasy, podobał mi się, mimo wielu nieścisłości, umiejscowienia w czasu oraz braku słowiańsko-germańskiego klimatu. Takie solidne 6-7/10

    Natomiast dla fana prozy Sapkowskiego(czytałem cała trylogię 3 razy), odbiór dzieła psują mi właśnie szczegóły, różnice w porównaniu z książkami. Pomijając nawet nie spójności wydarzeń, to bardzo mocno mierzi mnie wygląd bohaterów. Dlaczego Merigold nie jest ruda i piegowata?

    Mam nadzieję iż drugi sezon będzie idealny.
    Nie będę wieszał psów na produkcji bo wielkie tragedii nie ma. Jest mnóstwo rzeczy do poprawy.

    Jednak sądzę że jest to całkiem w porządku serial.

  20. Wiedźmin co to ma być następca Gry …?
    Żenada jakaś
    Panie Andrzeju (Sapkowski) proszę opuścić komercję i zysk i pozostawić ten super super hit profesjonalistą Z HBO lub Canal *. Chyba za długo twórcy tego chłamu przybywali z Polskimi Filmowymi doradcami . W 2019 tandetne sceny i śmieszne potwory nie wystarczą z czym do oskarda? Nawet Jon Snow go nie dostał wiec trochę więcej pokory. Netflix i ich prymitywni scenarzyści niech zostaną przy Domu Papieru lub Lucyferze, a nie bierze się za porządne arcydzieła fantasy. Taką mam nadzieje.

  21. Czytając większość wpisów dochodzę do wniosku, że jednak z naszym narodem rzeczywiście jest coś nie tak. Przeczytałem trylogię i zgadzam się z opiniami iż wiele ciekawych wątków nie zostało zekranizowanych jak również brakowało mi ciętych dialogów jakimi potrafiły nas raczyć książkowe postacie. Serial istotnie bywał chwilami nierówny. Ale ludzie dajcie mi proszę przykład jakiegokolwiek dobrego polskiego serialu, filmu nie wiem ku**a musicalu :) fantasy który mógłby zaprezentować geniusz polskiego pisarza na arenie międzynarodowej tak jak zrobił to chociaż Netflix…malkontenci zrozumcie, że sami my Polacy jak dotąd nie mamy czym się pochwalić jeśli mówimy już o tej konkretnej muzie. Obejrzałem Netflixowego Wiedźmina w jeden dzień i jestem dumny, że z całej masy prawdopodobnie innych dobrych projektów to nad tym pochylił się ten “streamingowy” moloch. Czekam z zapartym tchem na drugi sezon i nadal będę przymykał oko na pewne niedociągnięcia bo mimo wszystko rozpiera mnie duma, że ta piękna opowieść zrodziła się w głowie jednego z moich rodaków i jest warta milionów dolarów które wpakowano aby ją zekranizować. Na koniec jeszcze mały przytyk do “polaczków malkontentów” :) w kwestii podsumowania waszych narzekań. Znacie zapewne jedno z waszych ulubionych powiedzonek : Ford gówno “wort” a Fiat jego brat – więc czemu nie jeździsz Polskim Polonezem ?? Pewnie dlatego, że już Fso nie istnieje…a Fiat tak a nawet i Ford

    • Tomek, a teraz usiądź albo złap się czegoś bo mam dla Ciebie szokujące wieści… to nie trylogia. Trylogia, jezeli nie wiesz, to trzy ksiazki. Powieść Sapkowskiego to 5-cioksiąg, który poprzedzają 2 tomy opowiadań i wydana później ksiazka “sezon burz”. Przed drugim sezonem zdazysz doczytać ;) No chyba, ze miałeś na myśli Trylogię Sienkiewicza. Albo Tolkiena, na ten przykład.
      Piszesz o zrozumieniu, zrozum więc i Ty, ze zagraniczne serwisy w ocenie serialu są być może nawet bardziej krytyczne niż polskie, nie pisz więc banałów o “polskim malkontenctwie”. Ktoś, kto zna książki ma prawo zgrzytać zębami na to jak opowiadania (na razie) zostały przez twórców serialu bezlitośnie wykastrowane z głębszej treści.
      A co to za argument, ze jako Polacy nie mamy się czym pochwalić filmowo w gatunku fantasy? No nie mamy, i co z tego? Amerykanie za to mają. Mają tez nieporównywalnie więcej środków i fachowców, żeby tworzyć znakomite produkcje. Nie mogę się więc nadziwić
      ze platforma, która ma na koncie znakomite produkcje, choćby takie jak Stranger Things czy The Crown, tworzy takiego gniota.

  22. Fabuła w porównaniu do gry Wiedzmiń: żenująco słaba. Postaci: słabe
    Klimat, efekty, realizacja: po obejrzeniu takiej Gry o Tron, wygląda jak produkcja rodem z axn czy podobne. Reasumując, jestem mocno rozczarowany. Zero słowiańskiego klimatu, wszędzie idiotyczna poprawność polityczna…ech szkoda pisać. Zrobiłbym to ktoś bez elementarnego wyczucia i rozeznania. CD Projekt wykonało genialną prace, tutaj bardzo kiepsko to wyszło. Wrzuciłbym do kategorii 3 na Netflixie.

  23. Tak mnie bawi te 15 artykułów SW na temat tego jaki to slaby i niedorobiony serial, a w dniu dzisiejszym stał się najwyżej ocenianym serialem na IMDB produkcji Netflix xD

  24. Mnie się podoba poza paroma niekonsekwencjami. Koncepcja linii czasowych zbiegających się dopiero w ostatnim odcinku serii jest bardzo interesująca nawet jak się cykl książek czytało parokrotnie. Dla ludzi, którzy książki nie czytali może to być jeszcze ciekawsze – takie rozwiewanie mgły. Swego rodzaju kameralność i nieprzeszarżowanie z efektami dodają charakteru.
    Główny problem naszej oceny jest taki, że to pomieszanie oczekiwań ludzi, którzy światu wiedźmina dotknęli tylko przez grę z oczekiwaniami fanów książek oraz ludzi, którzy przewałkowali i jedno i drugie.
    Z perspektywy anglosaskiej to próba prezentacji świata książkowego graczom i przede wszystkim ludziom, dla których ten świat i książki są całkowicie obce.

  25. Po obejrzeniu oceniłem go lepiej niż sądziłem, oglądam starą polską wersję i dialogowo oraz klimatem nasza wypada lepiej.

    Największe zdziwienie mnie łapie że są ludzie którzy oglądają polską wersję z fanowskimi napisami i też polski staroć oceniają lepiej.
    Poprawność polityczna i cukierkowość zamiast głębi fabuły mocno po tyłku daje normalnym ludziom.
    Dla tych opętanych od poprawności politycznej GoT w swoim uniwersum miał ludzi różnych ras ale one pasowały do realiów, regionu danego miejsca a w wieśku mamy brak logiki w tej kwestii.
    https://www.youtube.com/watch?v=avYSvZmIVv8

    • No tak, poprawność polityczna trochę rozmemłała parę kwestii. Gdyby poważnie potraktowali kwestie odmienności nacji i ras to kwestie rasizmu wobec elfów nie były by takie dziwne tak jak identyfikacja i charakterystyka poszczególnych nacji.
      W Grze o Tron zrobili to lepiej.
      Niepotrzebnie zrobili kogel mogel nawet jeśli chcieli być poprawni politycznie.
      Polska wersja nie była zła choć trochę niemrawa i tekturowa to zdecydowanie bardziej klimatyczna.

  26. Lata temu, za namową kolegi zacząłem czytać wiedźmina.. Choć wcześniej, z fantasy przeczytałem tylko sagę o Alvinie Stwórcy OSC i Kłamcę JĆ (z braku laku). Niestety proza Sapkowskiego wydała mi się mocno toporna wtedy i porzuciłem próbę przebrnięcia przez nieudolnie tworzony przez Sapkowskiego klimat “Psów” w świecie fantasy. Tym bardziej cieszę się, że powstaje ten serial, bo jakoś łatwiej przełknąć tę papkę, ale mimo wszystko Cavil to sałby Linda.

  27. Płaczkom Polaczkom nigdy nie dogodzisz. Na pewno wyszedł lepiej niż to nasze gónwo z Żebrowskim -nie mam na myśli efektów, tylko grę aktorską. Fabuła wcale nie jest taka pogmatwana, może po prostu niektórzy nie ogarniają.

  28. serial jest fatalny chaos brak kretywnego pomyslu na calosc miejscami nuda brak narracji fabuly pociete wszystko w ch… poctacie ktore nie ma ja w sobie zycia

  29. Ja poogladalem na razie 2 odcinki. Opowiadanie “na krancu świata” jest jednym z moich ulubionych. Lekki dowcip, sympatycznie przedstawiona przyjazn Geralta z Jaskrem, no i lokacja najbardziej słowianska ze słowianskich zielona dolina z jeziorami, ptactwem wodnym, siatka pól… Spotkanie z babka ktora nie umiala czytac ale znala ksiege na pamiec. Zarykuje sie smiechem co chwile czytajac to opowiadanie. W 2 odcinku serialu niesmieszne dialogi, Dol Blathanna to jakies suche Góry Skaliste, zamiast indian elfy, skrocony watek. Może opowiadan Sapkowskiego po prostu nie da sie dobrze przetłumaczyc na angielski i przedstawic w filmie. Eh..

  30. Serial mi się nie podoba. Sapkowskiego czytałam z zapartym tchem jako nastolatka. Dziś już jako kobieta w średnim wieku, nadal uważam, że to jeden z najlepszych pisarzy. Książki Sapkowskiego po prostu czarują. Majstersztyk.
    Łudziłam się, że może oto powstanie coś na kształt Gry o tron. Choć HBOski serial tak odległy od książki jest wyśmienity, gra aktorska doskonała, scenografia i muzyka cudna. A tu… Cóż. Dla mnie duży zawód. Gra aktorska jest drewniana, chyba tylko Yenefer i Tissalia grały jako tako. Geralt jak robot, wiecznie wpatrzony gdzieś w przestrzeń. Wygłasza monologi albo dialogi jak cyborg. Ironiczny i cyniczny Geralt z książki nie istnieje w filmie, tylko jakaś kopia, która stara się grać ten jego cynizm i dowcip. Słabe. Ciri z soczewkami w oczach też wciąż ta sama mimika, poza tym jest za dorosła jak na 10-11 letnie dziecko jakim była Cirilla gdy rozgrywała się akcja krwi elfów (bo część filmu sięga po sagę wyskakując do przodu po wydarzeniach Ostatniego Życzenia). Jaskier masakryczny, choć głos ma dobry to piosenki jakby z czasów współczesnych. Czy ktoś kto układał muzykę nie zadał sobie trudu aby sprawdzić jak w czasach średniowiecznych brzmiała linia melodyczna? Moim zdaniem nasz Zamachowski był doskonały w tej roli.
    Poza tym w filmie za dużo wątków, przeskoków w czasie, pomieszane to wszystko i poplątane. Ktoś kto nie czytał książki chyba niewiele z tego ogarnie.

  31. Bardzo trafna recenzja, jestem zaskoczony że ktoś widzi temat tak bardzo podobnie jak ja. Co mogę dodać. HBO zrobiło kultowy serial z przeciętnej powieści a netflix przeciętny serial z kultowej powiesci? Nie do końca – klimat zrobili, pomysły adaptacyjne są. Trzymam kciuki bo może być petarda. Warunkiem – choćby lepszy casting.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...