Nie skreślaj „Wiedźmina” po pilocie – serial robi się lepszy z każdym odcinkiem

Recenzja/Seriale 21.12.2019
Nasza ocena:
Nie skreślaj „Wiedźmina” po pilocie – serial robi się lepszy z każdym odcinkiem

Nie skreślaj „Wiedźmina” po pilocie – serial robi się lepszy z każdym odcinkiem

„Wiedźmin” od Netfliksa z pewnością był najbardziej oczekiwanym serialem tego roku w Polsce. A ja po obejrzeniu pierwszego odcinka byłem przerażony. Na tyle, że bliżej mi było do porównań do „Korony królów” niż do „Gry o tron”.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Materiał co prawda bez spoilerów, ale narzekać to sobie ponarzekałem.

Świeżo po seansie pilota oczami wyobraźni widziałem już te pełne jadu komentarze w social mediach. Widzowie przecież nie zostawiali suchej nitki na Netfliksie już po debiucie „1983” – jego serialu produkcji własnej, który zrealizowany został przez Polaków i powstał na bazie autorskiego scenariusza.

A taki „Wiedźmin”, którego Netflix teraz wziął na tapet, to przecież w naszym kraju świętość!

Geralt został nawet najsłynniejszym Polakiem, a gry wideo od studia CD Projekt RED, które są fabularną kontynuacją sagi o Geralcie z Rivii, stały się w pewnym momencie naszym głównym popkulturowym towarem eksportowym oraz chlubą na cały świat. Promują w dodatku ten słowiański styl życia, który tak bardzo sobie cenimy.

the witcher netflix wiedźmin gra o tron korona królów serial czy warto

Serial na bazie twórczości Andrzeja Sapkowskiego wyprodukowany przez Amerykanów budził naturalną nieufność, ale w naszych oczach i tak powinien być epokowym wydarzeniem. A ja po obejrzeniu pierwszego epizodu czułem się, jakby ktoś mi wylał na łeb wiadro zimnej wody.

W mej głowie zakiełkowała myśl, że „The Witcher” miał być nową „Grą o tron”, a wyszła kolejna „Korona królów”!

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że Netflix od porównań do hitu HBO uciekał, ale nie można udawać, że w oczach fanów serialowy „Wiedźmin” do tej rangi przez ostatni rok nie urósł. Na szczęście, zanim złapałem za widły, obejrzałem kilka kolejnych epizodów. Zatarły one nieco fatalne pierwsze wrażenie.

Oczywiście to nie tak, że serial wykonał zwrot o 180 stopni, ale po prostu im dalej, tym lepiej. Dwa odcinki w reżyserii Alika Sakharova, a zwłaszcza pilot napisany przez showrunnerkę Lauren S. Hissrich, wypadły blado, ale gdy na stołku reżysera zasiedli Alex Garcia Lopez i Charlotte Brandstrom serial się poprawił.

the witcher netflix wiedźmin gra o tron korona królów serial czy warto

Nieco mnie jednak martwi, że Alik Sakharov wraca za kamerę w siódmym z ośmiu epizodów, a Lauren S. Hissrich pisała finał.

Ich wspólny „Początek końca” wyglądał tak, jakby Netflix kazał nakręcić ekipie godzinę materiału z wykorzystaniem jedynie dobrych chęci, a dopiero później odkręcił kurek z kasą.

Musi być jakieś inne wytłumaczenie, dlaczego serialowy „Wiedźmin” zaczyna się tak słabo, a i tak wyprodukowano cały sezon, ale nie jestem go w stanie sobie wykoncypować. A co było w tym pilocie „The Witcher” takie złe? Długo by wymieniać, ale najgorsze są chyba te drętwe i pompatyczne dialogi.

Momentami brzmią tak, jakby aktorzy czytali je z promptera.

Doceniam, że wiele linii to zdania napisane przez samego Sapkowskiego, ale to takie pójście na łatwiznę – a do tego kwestie, które na papierze się sprawdzały, w ustach aktorów wybrzmiały sztucznie. I co ciekawe, z jakiegoś powodu kobiecy okres okazał się tematem tabu.

the witcher netflix wiedźmin gra o tron korona królów serial czy warto

W jednej ze scen aż przewinąłem serial, by sprawdzić, czy się nie przesłyszałem, ale nie – faktycznie zdanie odnoszące się do „krwawienia co miesiąc” z dialogu, w stosunku do książki, wycięto. Do tego postaci poruszały się niczym w teatrze telewizji – tak jakby wiedziały, że świat przedstawiony to tylko dekoracja.

Na start dostaliśmy liche scenografie i ze dwa rekwizyty na krzyż, w dodatku na stałe przybite do desek gwoździami.

Z kolei kostiumy wyglądały na świeżo wyprane. W dodatku twórcy chyba bali się je pobrudzić, żeby potem nie kazali im za nie płacić w wypożyczalni. Efekty specjalnie w serialu „The Witcher” też nie prezentują się zbyt atrakcyjnie, a flary i silne światło na drugim planie rozmywające tło po pewnym czasie męczy.

Mimo to nie jestem całkowicie rozczarowany. Bałem się, że „The Witcher” pod względem wizualnym będzie takim generycznym fantasy na modłę „Władcy Pierścieni”, ale udało się tego uniknąć. Chociaż z początku na Kontynencie jest nieco sterylnie, to potem ten świat zyskuje charakter, aczkolwiek nieco inny niż w grach.

the witcher netflix wiedźmin gra o tron korona królów serial czy warto

Mam za to mały problem ze sposobem prowadzenia narracji.

Chociaż znam tę historię z książek, to nawet jeśli wiem gdzie, to nie zawsze od razu łapię, kiedy rozgrywają się konkretne sceny. Widzowie, którzy historię tytułowego Wiedźmina dopiero poznają na Netfliksie, mogą być tu nieco zagubieni, aczkolwiek historię Geralta również nie po kolei przedstawiono w książkach.

Opowiadania łączyły się ze sobą nie chronologicznie, a tematycznie i dopiero pierwszy tom sagi narrację uporządkował. Coś czuję, że twórcy serialu pójdą właśnie tą drogą i lada moment przestaną pojawiać się flashbacki. Pierwszy sezon to przecież nie będzie zamknięta całość – czekamy na 2. serię.

Te pierwsze epizody to tylko preludium do znacznie większej historii rozpisanej na kilkadziesiąt godzin.

Nic dziwnego, że prace nad 2. serią już się rozpoczęły i to bardzo dobra wiadomość. Paradoksalnie pomimo moich uwag co do jakości wykonania pierwszego epizodu serial naprawdę ma potencjał. To jednak w większej mierze zasługa aktorów niż scenarzystów, scenografów, kostiumografów i reżyserów.

the witcher netflix wiedźmin gra o tron korona królów serial czy warto

Zgodzę się, że dobrano ich do ról z głową. Henry Cavill jako Geralt wypadł wiarygodnie i byłem zaskoczony, jak świetnie operuje głosem, wzorując się na grach wideo. Z kolei Freya Allan też nieźle sprawdza się jako Ciri, ale to Anya Chalotra kradnie każdą scenę ze swoim udziałem. Kompletnie niespodziewanie.

Kajam się teraz, bo nie wierzyłem, że aktorce uda się dobrze zagrać Yennefer.

Anya Chalotra jest młoda i wygląda młodo – ma 23 lata. Nie bije od niej pewność siebie. Z kolei w ostatniej grze z serii „Wiedźmin” od CD Projekt RED na twarzy czarodziejki widać było determinację. Miała wiecznie znużoną albo naburmuszoną minę i potrafiła się sarkastycznie odgryźć, a za jej butą szło doświadczenie.

Clou zaś jest takie, że Yennefer w grach była taka, jak ją sobie wyobrażałem podczas lektury. To przeciwieństwo naiwnej, młodziutkiej Triss, którą w serialu Netfliksa gra 26-letnia Anna Shaffer. A ja, gdy patrzyłem na aktorki, które przypisano do tych ról, myślałem, że lepiej byłoby je przydzielić na odwrót.

the witcher netflix wiedźmin gra o tron korona królów serial czy warto

I to byłby błąd, bo chociaż Triss faktycznie wypada blado, to nie jest to przecież koniec świata.

Tylko w grach CD Projekt RED ta niedoświadczona czarodziejka z rudymi i kręconymi włosami była kreowana na najważniejszą kobietę w życiu Geralta. W książkach liczyła się tylko Yennefer – a to na powieściach przecież bazuje serial. Netfliksowej adaptacji, jeśli chodzi o tę postać, nie mam zaś nic a nic do zarzucenia.

Gra aktorska, jaką zaserwowała nam Anya Chalotra, pełna jest żywych emocji i wzbogaca, a nie spłyca materiał źródłowy. W jej oczach goreje ogień. I jak tak sobie myślę, to w zasadzie dla niej, a nie dla Geralta z Rivii lub Ciri, z chęcią obejrzę dziś kolejne odcinki. Mam tylko nadzieję, że tendencja wzrostowa się utrzyma.

Serial „Wiedźmin” dostępny jest w serwisie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (13)

150 odpowiedzi na “Nie skreślaj „Wiedźmina” po pilocie – serial robi się lepszy z każdym odcinkiem”

  1. Pilot jest tutaj najlepszy, później, im dalej szołrunerka odchodzi od książkowego pierwowzoru, tym serial traci formę. Niestety fajne postacie ‘drugo planowe’ które w opowiadaniach zapadaly w pamięć (Trzy Kawki czy Renfri) tutaj są dość płytkie, często zagrane byle jak i po prostu nijakie. Zmarnowano również parę świetnych motywów z książki które po zekranizowaniu mogły zapisać się w pamięci i sprawić, że będą wizytówką serialu (choćby pojedynek Eycka z…).

    Generalnie jest dużo lepiej niż się spodziewałem, jednak wiele rzeczy nie zagrało (choćby samo złe zbalabsowanie budżetu, które robi ostry kontrast pomiędzy takimi odcinkami jak szósty gdzie budzetowosc wylewa się z ekranu, a pierwszym czy finałowym).

    • Obejrzałem dwa pierwsze odcinki i wątek z Renfri był świetny. Nie czytałem opowiadań (tylko pięcioksiąg z 10 lat temu), ale po tej wolcie Stregobora, gdzie chciał wziąć ciało Renfri do badań na miejscu Geralta po prostu wziąłbym ją (jej ciało) na ramię i sobie poszedł. Innemi słowy ten wątek wywołał we mnie silne emocje.

      • Powiem tak, ten odcinek z Renfri jest najlepszy w całym sezonie i najwierniej odwzrowany. Nie jest zły, ale też do pierwowzoru trochę mu brakuje. U aktorki brakuje przedewszystkim pazura który miała Renfri w opowiadaniu, tutaj jest zbyt emocjonalna. Trudno było tutaj poczuć ten dylemat Geralta, a później ‘ból’ kiedy dotarło do niego co Renfri planuje zrobić na targowisku i do czego jego samego zmusza. W serialu pokazano to trochę z czapy, brakowało tutaj tego opisu masakry jakiej Ren i jej kompani dokonali którą chcieli powtórzyć.

  2. Widzialem juz caly sezon i nie porywa bynajmnie.Jesli ktos nie zna ksiazek to bedzie mial klopoty ze zrozumieniem pewnych watkow.Trzeba jednak przynac ,ze jako taki klimat i jest i Cavill gra witchera dobrze.Jesli zas ktos chce poczuc prawdziwy klimat wiedzmina polecam audiobook sperprodukcje z plejada polskich aktorow i narracja Gosztyly-po prostu mistrzostwo.Tego wlasnie brakowalo mi w serialu narratora,ktory naprowadza na cala historia i wlacza sie dopowiadajac widzowi o co wlasciwie chodzi.Cos ja M.Freeman w Skazanych na Shaw….,nawiasem Freeman jako narraotor bylby dobry.Mam nadzieje ,ze z kazdym kolejnym sezonem tworcy nie beda odchodzic od glownych ksiazkowych watkow i nie zrobia tego co stalo sie na koniec z Gra o tron

  3. “W mej głowie zakiełkowała myśl” czy aby na pewno???
    a na serio: poczekam jeszcze z miesiąc lub dwa i może się doczekam jakiegoś profesjonalnego artykułu czy recenzji w której będą ujęte wady i zalety Wiedźmina od Netflixa. Bo jak na razie to szum robią dzieci, hejterzy, fanatycy ogólnie takie trolowisko na ściernisku.

  4. Radzę obejrzeć ponownie pierwszy sezon Gry o tron. Efekty specjalne takie sobie (szczególnie jak Dany wstaje naga że zgliszczy, głowa wklejona jak w paincie), nagrane jak soap opera, liche scenografie i ze dwa rekwizyty na krzyż,. Aktorzy i fabuła uciągnęli pierwszy sezon.
    A tak w ogóle, to denerwuje mnie już to ciągłe porównywanie Wiedźmina do Gry o tron. GoT to był dramat polityczny z elementami fantasy (w sensie te dobre sezony), a Wiedźmin to dekonstrukcja klasycznego fantasy.

  5. Może pierwszy odcinek nie był najciekawszy, ale i tak wraz z trzecim jest moim ulubionym. Wynika to z tego, że są one najbardziej spójne pod względem pewnej estetyki (trzeci jest też chyba najlepiej zrealizowany). W innych odcinkach jest za dużo kiczowatych elementów, które powodują u mnie zbyt duży dysonans. Kostiumolog powinien być chyba Polakiem, który wie co oznacza historyczny researching. Amerykanie tego nie czują, nie znają. Jaka szkoda, że nie postawili na słowiańskie klimaty… Henry Cavill z tym swoim idealizmem, który przebija się w wielu jego wywiadach nadał Wiedźminowi tak piękny rys, że ogólnie moja ocena jest przez to dużo wyższa. Warto ryzykować przy takim materiale, a producenci chcieli zadowolić wszystkich. Te czarne elfy… Ech…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...