33 wkurzające rzeczy w „Skywalker. Odrodzenie” i 10 niezłych pomysłów

Artykuł/Film 21.12.2019
33 wkurzające rzeczy w „Skywalker. Odrodzenie” i 10 niezłych pomysłów

33 wkurzające rzeczy w „Skywalker. Odrodzenie” i 10 niezłych pomysłów

„Skywalker. Odrodzenie” to przeciętny film. Co prawda kilka razy szczerze się uśmiałem, ale podczas seansu znacznie częściej kręciłem z niedowierzania głową, a raz z zażenowania odwróciłem wzrok. Postanowiłem podsumować, co dokładnie mnie uwiera w ostatnim epizodzie sagi „Gwiezdne wojny”.

Uwaga na spoilery z filmu „Star Wars: The Rise of Skywalker”.

Najnowszą odsłonę cyklu „Gwiezdne wojny” obejrzałem już dwukrotnie. Po pierwszym seansie „Skywalker. Odrodzenie” przygotowałem recenzję bez spoilerów i wyjaśniłem, skąd w materiałach promocyjnych nowego filmu wziął się Imperator Palpatine. Z kolei po drugiej wizycie w kinie na „The Rise of Skywalker” postanowiłem zebrać myśli i spisać wszystkie moje uwagi do dziewiątego epizodu sagi „Star Wars”.

ancient jedi texts

 „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie” – księga skarg i zażaleń

Poniżej wymieniłem te motywy i postaci, które irytowały mnie najmocniej. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy widz będzie tak samo rozczarowany nimi, jak ja, dlatego zachęcam wszystkich czytelników do polemiki oraz do dopisywania swoich punktów do rzeczonej listy w komentarzach!

1. Wielki powrót Imperatora Palpatine’a.

Do samego końca miałem nadzieję, że ten powrót Imperatora, który sugerowały zwiastuny, to tylko zmyłka i zasłona dymna – tym bardziej że przed premierą „The Last Jedi” najpewniej nie było go w ogóle w planach. Jak przeczytałem w napisach początkowych, że po odległej galaktyce krąży nagranie z jego udziałem, byłem podekscytowany – czyżby J.J. Abrams sięgnął po ten materiał z Legend?

W jednej z powieści na motywach „Gwiezdnych wojen” ze starego kanonu gwardziści Palpatine’a wykorzystali stare nagrania, by sfingować jego powrót i rządzili w jego imieniu. W filmie zdecydowano się jednak czerpać z komiksu „Dark Empire”, w którym Sith powrócił w sklonowanym ciele. A do tego po seansie uświadomiłem sobie, że Darth Sidious dłużej chował się na Exagol, niż rządził z Coruscant

2. Gdzie się podział Nowy Zakon Jedi?

Widząc na początku filmu medytującą Rey, która podnosi siłą woli głazy i powtarza „przyjdźcie do mnie”, miałem wizję: bohaterka zaprasza do siebie telepatycznie ludzi wrażliwych na Moc. Widziałem oczami wyobraźni planszę „10 lat później” i odbudowany zakon. Okazało się, że nic z tych rzeczy. Rey chodziło wyłączenie o to, by usłyszeć duchy zmarłych rycerzy Jedi.

3. O co chodzi z mieczem Luke’a?

Broń należąca do najpierw do Anakina, a potem do Luke’a Skywalkera została zniszczona w „Ostatnim Jedi” – wydawałoby się, że bezpowrotnie. Na początku „Skywalker. Odrodzenie” jest jednak znowu sprawna. Jest w posiadaniu Rey, ale bohaterka przekazuje ją mentorce – twierdzi, że nie jest jeszcze godna. Po chwili Leia jednak zwraca miecz świetlny swojego brata dziewczynie.

Trzeba się przy tym naprawdę dobrze przypatrzeć, by dostrzec, iż rękojeść została naprawiona. Jej dwie części łączy nowy element. Zdaję sobie też sprawę, że te sceny przekazywania miecza z rąk do rąk pochodzą z archiwalnych materiałów niewykorzystanych w „Przebudzeniu Mocy” i to były jedne z ostatnich ujęć z Carrie Fisher, ale i tak twórcy powinni je sobie odpuścić.

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

4. Trójkąt miłosny: Rey, Finn i… Poe.

Nie wiem, co artyści mieli na myśli, ale Finn, który w poprzedniej części zakochał się w Rose, odtrącił ją i znów smali cholewki do Rey. Dziewczyna zdaje się w ogóle tego nie zauważać. Co innego Poe Dameron – ten doskonale rozumie, co się święci. Z jednej strony przekomarza się z Rey, ale bardziej jak Han Solo z Chewbaccą niż z Leią, a w drugiej wygląda na wręcz… zazdrosnego.

Napięcia seksualnego nie ma w tym wszystkim jednak za grosz, co sprawia, że dialogi brzmią wręcz żenująco. W dodatku do samego końca Finn nie zdradza, cóż takiego ważnego chciał powiedzieć Rey, gdy myślał, że zginie. Rose z kolei traktuje jak kumpla, a na jego drodze pojawia się kolejna dziewczyna, z którą znajduje nić porozumienia – ale… z tego też nic konkretnego nie wynika.

5. Nowy epizod, nowy droid.

D-0 jest uroczy, ale to na oko już 17. robot, którego poznaliśmy za sprawą „Star Wars”. Nie dziwne, że twórcy nawet nie starają się robić z niego istotnego bohatera. W dodatku całe uniwersum robi krok w tył. W filmie „Han Solo” poruszono temat emancypacji syntetycznych bytów z własną świadomością, podczas gdy nowy mechaniczny bohater sagi stylizowany jest na gadającego pieska.

6. Gdzie się podziali wszyscy kosmici?

Jakby tego było mało, dostaliśmy kolejny film w uniwersum „Star Wars”, w którym obcy to tylko tło. Dosłownie wszyscy główni bohaterowie to ludzie. Ja wiem, że łatwiej wynająć człowieka do zagrania niż animować model 3D, ale to smutne, że inne rasy niż ludzka są marginalizowane w aż tak dużym stopniu. A co jak co, ale Disney to nie powinien się tutaj zasłaniać brakiem budżetu.

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

7. Chewbacca powinien zginąć, a C-3PO – stracić pamięć.

Nie zrozumcie mnie źle – uwielbiam ten chodzący dywanik, ale scena, w której rzekomo zginął, była bardzo istotna z punktu widzenia fabuły. Podbijała stawki i pokazywała, że Rey nie panuje nad sobą. Tego drugiego statku, który de facto porwał Wookieego, nie było widać. Wygląda to tak, jakby pierwotnie Chewbacca faktycznie miał umrzeć, ale w połowie prac nad filmem zmieniono zdanie.

Podobnie jest w przypadku C-3PO. Skoro da się przywrócić jego pamięć z backupu, to jego poświęcenie w filmie jest tylko pustym gestem. W dodatku skoro takie backupowanie pamięci jest to możliwe, to co z L3 z filmu „Han Solo” – dlatego jej nie można było tak uratować? Dodajmy, że Lando się na temat droida nawet nie zająknął, gdy wszedł do kabiny Sokoła Millenium.

8. Generał Hux – dobry pomysł, fatalne wykonanie.

Jak usłyszałem, że w szeregach Najwyższego Porządku znajduje się szpieg, którego tożsamości bohaterowie nie znają, od razu wiedziałem, o kogo chodzi. Skąd? To proste, doszedłem do tego metodą eliminacji – nie ma tam po prostu już nikogo innego, kogo znamy. Powód, dla którego Hux zdradził Najwyższy Porządek, jest zrozumiały, ale zabrakło czasu, by ten wątek wybrzmiał.

9. Generał Pryde pojawił się z kolei zbyt późno.

Hux zginął, a jego miejsce zajęła zupełnie nowa postać – inny dowódca o bardzo ostrym głosie, który służył pod Palpatine’em w poprzedniej wojnie. To akurat nieźle napisany bohater. Jest może nieco sztampowy, ale przy tym wiarygodny. Szkoda jednak, że nie był z nami od początku nowej trylogii i bardzo szybko zginął – trochę jak Canady w poprzednim epizodzie.

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

10. A teraz przechodzimy do sedna: Rey Palpatine. Serio?!

Największa niespodzianka „The Rise of Skywalker” to geneza Rey. Kilka lat temu jej powinowactwo z Imperatorem to była to jedynie naciągana hipoteza fanów, którą się podawało dalej pół żartem, pół serio – tak jak tą mówiącą, że Jar Jar Binks to tak naprawdę Darth Plagueis. Tak czy inaczej motyw, by rodzice Rey nie byli sławni, był tym, co z wkładu Riana Johnsona w sagę trzeba było zachować…

Już lepszym pomysłem, jeśli już J.J. Abrams się uparł, by dać bohaterce sławnych i silnych w Mocy przodków, byłaby Rey Kenobi. Jej babcię moglibyśmy wtedy poznać w serialu o Obi-Wanie – no ale niestety Myszka Miki miała zupełnie inne plany. A jeśli myślicie, że Rey Palpatine to nie jest taki zły pomysł, to spróbujcie sobie wyobrazić Imperatora uprawiającego seks i zmieniającego pieluchy. Powodzenia.

11. Wizja, jaką miał Kylo Ren.

Pojawienie się Hana było niespodziewane – jego bohater nie żyje! Do tego nie był wrażliwy na Moc, ale mimo to twórcy postanowili zagrać na emocjach widzów. Całą głębię sceny spotkania ojca z synem przyćmiewa jednak fakt, że tak naprawdę Ben wybacza… sam sobie. Mam wrażenie, że pierwotnie w tej scenie miała pojawić się Leia – żywa albo jako duch. Lepszy tutaj byłby nawet Luke.

12. Ducha Mocy władza nad materią.

Jeśli już jesteśmy przy zjawach, to nie mogę przeboleć, że zmarli rycerze Jedi mają władzę nad materią. Skywalker łapiący miecz był zupełnie niepotrzebny – tak samo, jak Yoda miotający piorunami w „The Last Jedi”. Duchy nie powinny mieć wpływu na świat materialny.

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

13. Miecz świetlny Czechowa.

Podobnie niepotrzebny był kolejny miecz świetlny – ten księżniczki. Pomysł, by z powodu wizji Mocy oddała go na przechowanie bratu, jest strasznie naciągany. Można to było rozegrać znacznie lepiej. Na początku filmu Leia powinna przekazać swój miecz Rey, a dziewczyna po powrocie na Ahch-To powinna znaleźć ten drugi, zielony miecz Skywalkera.

14. „The Rise of Skywalker” powinien być podzielony na dwie części.

Film gna na złamanie karku. Jest niczym teledysk. Upchnięte zostało w nim tyle treści, że wystarczyłoby na całą trylogię. Znacznie lepiej by było, gdyby reżyser dał widzom kilka razy w trakcie odetchnąć i gdyby film skończył się tuż przed odlotem na Exagol. Akurat ładnie spięło to wątki Rey, Finna i Poe oraz Kylo Rena. Mogliśmy dostać nawet kolejny przeskok czasowy.

Tak się jednak nie stało, a ostatni akt był tak samo zły, jak walka z Doomsdayem w „Batman v Superman”. Szkoda, ogromna szkoda, bo wszystkie powyższe zarzuty to tak naprawdę nic przy tym, co działo się później. Do tego rozbijanie ostatniego filmu z cyklu na dwie części to sprawdzony numer. Wystarczy wspomnieć takie serie jak „Harry Potter” i „Hunger Games”.

15. Do budowy floty wykorzystano metodę kopiuj-wklej.

Spece od efektów specjalnych naćkali niszczycieli Sithów na nieboskłonie ich rodzimej planety – zupełnie niepotrzebnie! Dodanie kolejnych i ustawienie ich w kratkę aż po horyzont nie wygląda wiarygodnie – prędzej pasuje do kreskówki i przywodzi na myśl animację „Clone Wars” stacji Cartoon Network od Tartakowsky’ego.

Podobny zarzut tyczy się zgrai statków tych „zwykłych ludzi” w ich kosmicznych taksówkach i dostawczakach, którzy przylecieli na pomoc. Cały kadr był zawalony pojazdami, spece od efektów specjalnych po prostu przesadzili. Pod względem wiarygodności starcia dużo lepiej wypadł atak na 2. Gwiazdę Śmierci w „Powrocie Jedi”.

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

16. Scena w sali tronowej.

Podczas seansu aż odwróciłem się do Dawida Kosińskiego i zażartowałem, że „oto nadeszła Rey Palpatine, pierwsza tego imienia”. Po tym, jak parsknął śmiechem, wnioskuję, że również i on zauważył podobieństwo do „Gry o tron”.

17. Kamehameha w wykonaniu Palpatine’a.

Ta scena to był dla mnie taki punkt przełomu. Jak tylko zobaczyłem te pioruny lecące w niebo, to posmutniałem. Wyglądało to tandetnie i przywodziło na myśl jakieś generyczne fantasy. Wiem, że trudno byłoby pokazać zdolność o nazwie Bitewna Medytacja, ale to, co dostaliśmy w zamian, wygląda po prostu fatalnie.

18. Gwiazda Śmierci w wersji mobilnej

Już po poprzednim filmie J.J. Abramsa fani mu dogryzali, że nie jest w stanie wykreować ciekawej superbroni. Teraz reżyser udowodnił, że widzowie trafili w sedno. Nowy pomysł na podbicie stawki to zamontowanie lasera z Gwiazdy Śmierci we wszystkich niszczycielach Sithów. Obawiam się, że jeśli postałby jeszcze jeden film, to takie lasery każdy nosiłby w kieszeni.

Smutne jest też to, że atak Anakina Skywalkera na statek dowodzący armią droidów na Naboo w „Mrocznym Widmie” oraz zniszczenie dwóch Gwiazd Śmierci nie był dla Imperatora nauczką. Sith ponownie zdecydował się umieścić nadajnik kontrolny swojej armii w jednym miejscu, wystawiając Ruchowi Oporu cel na tacy – jeden precyzyjny atak dał im zwycięstwo.

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

19. Brak emocji, gdy giną bezimienni ludzie.

Palpatine chciał demonstracji siły. Niestety na cel wybrano Kijimi – chyba tylko dlatego, że o planecie wspomniano kilka scen wcześniej. Wysadzenie tego świata wzbudza jeszcze mniej emocji, niż zniszczenie systemu Hosnian Prime w „The Force Awakens”. Do tego uziemiona na nim dziewczyna, w której kocha się Poe, jakimś cudem chwilę przed wybuchem się ewakuowała.

20. Szkoda mi tylko Snapa Wexleya.

Jego śmierć w kontekście powrotu wybranki Damerona była jak strzał w pysk. W filmach miał on może rolę trzecioplanową, ale był ważną postacią w filmach i komiksach. Uśmiercenie go na chwilę przed przybyciem odsieczy, podobnie jak Biggsa Darklightera w „Nowej nadziei”, to był zupełnie niepotrzebny ruch.

21. Rycerze Ren okazali się niepotrzebni.

J.J. Abrams już cztery lata temu rozpalił wyobraźnię fanów, informując o tym, że Kylo jest przywódcą rycerzy Ren. Skąd się wzięli i kim są członkowie tego zakonu? Z filmów się nie dowiadujemy. Genezę tych zamaskowanych postaci poznamy dopiero w komiksach, ale po tym, jak zostali wybici przez Bena Solo w kilka sekund, niezbyt mnie to w zasadzie interesuje.

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

22. O co tak naprawdę chodziło Palpatine’owi?

Wiemy, że Snoke był marionetką Imperatora i chciał zabić Rey – i to mogła, ale wcale nie musiała być jego własna inicjatywa. Palpatine o to samo prosił później Kylo Rena. Co jednak ciekawe, gdy dziewczyna pojawiła się u niego w świątyni, plan się zmienił. Sith chciał, by Rey zabiła go w gniewie, a tym samym jego świadomość zamieszkałaby w jej ciele.

Rey się na to jednak nie zdecydowała, a wtedy Darth Sidious… zmienił podejście do niej o 180 stopni. Uznał, że wnuczka jednak nie jest mu potrzebna i chciał usmażyć ją oraz wnuka Dartha Vadera, bo odkrył, że łączy ich specjalna więź. Zaczął wysysać z nich energię życiową niczym typowy łotr w świecie fantasy. Słabo, oj słabo to wyglądało.

23. Dialogi wołają o pomstę do nieba.

Zresztą nie tylko one. Finał był w mocno hollywoodzkim stylu w złym tego słowa znaczeniu. Pompatyczne teksty nie budowały poczucia, że oglądamy coś ważnego. One raziły. Słowne przepychanki, jakiego ugrupowania potomkowie zasiedlają głowę Rey, były mocno naiwne. J.J. Abrams gracji nie miał w tym momencie za grosz.

24. Leczenie mocą? Tak. Transfer esencji życiowej? Nie bardzo.

Zdolność leczenia siebie i innych przy użyciu Mocy była już wielokrotnie pokazywana, zwłaszcza w grach wideo, ale tutaj przekracza granice absurdu. Skoro takie sztuczki umieją wszyscy – nawet The Child z serialu „The Mandalorian” – to czemu Obi-Wan nie uratował w ten sposób swojego mistrza, Qui-Gon Jinna? Taki transfer energii życiowej bardziej pasuje do Władcy Pierścieni.

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

25. Najgorszy pocałunek świata.

Moment, w którym usta Rey dotknęły tych należących do Kylo, był kompletnie niepotrzebny. Na sali kinowej rozległ się podczas niej jęk zawodu i to był ten moment, kiedy przy pierwszym podejściu do „Skywalker. Odrodzenie” aż odwróciłem wzrok od ekranu. Mniej zażenowania wzbudza całus, który Leia złożyła na ustach Luke’a Skywalkera. I to nawet wtedy, gdy ogląda się ze świadomością, że to brat i siostra.

26. Medal dla Chewie’ego to obraza, a nie wyróżnienie.

Fani od zawsze wypominają George’owi Lucasowi, że Chewbacca nie dostał swojego medal za pomoc w zniszczeniu Gwiazdy Śmierci. Leia wreszcie naprawiła ten błąd. Gdy umierała, trzymała w dłoniach złoty medal – taki sam, jaki wręczyła Luke’owi i Hanowi na czwartym księżycu planety Yavin.

Maza Kanata ten medal wzięła i przekazała go Chewbacce. Ten był wzruszony, ale po seansie naszła mniej myśl, że szkoda tylko, iż miało to miejsce gdzieś w krzakach i nikt tego nie widział. No i szkoda też tego, że Leia miała na ten gest kilka dekad, a wreszcie nie zdążyła tego zrobić.

27. Finn i wrażliwość na Moc.

Film raz po raz sugeruje, że właśnie tak jest – wyczuł na odległość chwilowe zatrzymanie akcji serca u Rey niczym Leia problemy brata w Mieście w Chmurach. Nie podobał mi się też dialog, w którym sugeruje, że to nie on sam odpowiada za swoje decyzje i za to, że wyrwał się z jarzm Najwyższego Porządku, tylko pchnęła do tego jego i innych dezerterów wyższa siła.

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

28. Poe jako przemytnik.

Rozumiem, że J.J. Abrams chciał nadać nowemu przywódcy Ruchu Oporu nieco głębi, ale nie tędy droga – robienie z najlepszego niewrażliwego na Moc pilota nowej trylogii lichej kopii Hana Solo to najgorsze, co mogło tę postać spotkać. Co ciekawe, spośród wszystkich głównych bohaterów, to właśnie Poe budził moją największą sympatię – ale nie miał zbytnio konkurencji…

29. Rey to taki Darth Maul trylogii sequeli, tylko po jasnej stronie Mocy.

Uczeń mistrza Sith z „Mrocznego Widma” nie był pełnoprawną osobą. To było narzędzie bez własnych marzeń i ambicji. To samo można powiedzieć o Rey – jedyne, co ją napędza, to oczekiwania innych i w wizji J.J. Abramsa definiuje ją to, kim są jej krewni. Zbieraczka złomu z Jakku praktycznie nie ma osobowości – a przynajmniej my jej nie widzimy.

30. Powrót na Tatooine nie ma sensu.

Rey pochowała symbolicznie Luke’a i Leię na farmie Larsów na Tatooine, grzebiąc w piasku ich miecze świetlne. Dzięki temu saga skończyła się tam, gdzie się zaczęła, ale to, co ma sens z perspektywy widza, nie jest logicznym wyborem z perspektywy bohaterki. Rey nie ma żadnego związku z tym piaszczystym globem – ona dorastała na Jakku.

Anakin i Luke może i się wychowywali na Tatooine, ale obaj nienawidzili tej planety. Z kolei Leia ostatnim razem nosiła tam metalowe bikini i dusiła łańcuchem ogromnego ślimaka. W ostatniej scenie brakowało też Anakina. Hayden Christensen powinien pojawić się obok nich – i szkoda, skoro już miał głosowe cameo.

Dodajmy, że motyw zachodzących podwójnych słońc w epilogu wykorzystany został w ósmym epizodzie. Wracanie do niego w kolejnych filmie nie wywoła już aż tak dużych emocji, jak odejście Luke’a w „Ostatnim Jedi”. To też koronny dowód na to, że J.J. Abrams miał w poważaniu to, co zostawił mu Rian Johnson.

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

31. Rey Solo, a nie Skywalker.

Rozumiem, o co chodziło w ostatniej scenie, ale niezbyt mi się ona podobała. Na dobrą sprawę więcej sensu by miało, gdyby Rey przyjęła nazwisko Solo. Po pierwsze, to Han był jej pierwszym mentorem, a po drugie, gdyby tylko Ben przeżył, to pewnie przyjęłaby nazwisko po nim.

Rey uczyła się pod okiem Luke’a zaledwie kilka dni. Dużo więcej czasu spędziła z Leią, ale generał Ruchu Oporu przecież de facto nigdy nie była Skywalkerem. Jeśli tylko ta ostatnia scena odbyłaby się w kosmoporcie, a nie na pustyni, to byłaby świetnym nawiązaniem do drugiego ze spin-offów!

32. Nowa trylogia w zasadzie nic nie zmieniła.

Rycerze Jedi są na krawędzi wymarcia, ale ostatni z nich ma za zadanie odbudować zakon. Powstanie przeciw autorytarnej władzy zakończyło się powodzeniem, a po brawurowym ataku udało się zniszczyć superbroń. Zobaczyliśmy nawet Ewoki patrzące w niebo, na którym coś wybuchło. Brzmi znajomo?

33. No i nie mogę przeboleć tytułu!

„Skywalker. Odrodzenie” brzmi idiotycznie, skoro mogło to być chociażby „Odrodzenie Skywalkera”. Mam jednak zgrzyt nie tylko z tłumaczeniem, ale również z oryginałem. Wolałbym coś pokroju „Legacy of the Republic”. Poprzednie epizody w tytułach wykorzystywały w końcu uniwersalne pojęcia i nazwy własne – a tutaj nagle w dziewiątym dostaliśmy nazwisko zmarłego bohatera.

Obawiałem się, że to oznacza, że Rey uzna, iż faktycznie trzeba pozbyć się bagażu w postaci nauk Jedi i po śmierci Luke’a, Lei i Bena otworzy zupełnie nowy zakon, a jego rycerze będą nazywani chodzącymi po niebie. I w zasadzie to nie wiem, czy nie byłoby to lepsze rozwiązanie, niż przyjęcie przez bohaterkę nazwiska mentora, z którym spędziła tylko kilka dni…

star wars the rise of the skywalker odrodzenie gwiezdne wojny recenzja

Były jednak momenty, które mi się w „Star Wars: The Rise of Skywalker” bardzo podobały

Chociaż dziewiąty epizod sagi „Star Wars”, a zarazem jedenasty film osadzony w tym uniwersum oceniłem dość chłodno, to wcale to nie oznacza, że skreślam ten obraz całkowicie. Znalazło się dziesięć rzeczy, które sprawiły mi ogromną frajdę i były bardziej hot niż not:

  • BB-8 wziął sobie do procesora słowa Rey o przekazywaniu życiodajnej mocy i doładował akumulator innego droida – to było słodkie;
  • Finn i Poe zastanawiają się, czy Rey miesza również im w umysłach – aczkolwiek sam mindtrick w jej wykonaniu był taki… marvelowy, a nie poważny jak u Luke’a czy Obi-Wana;
  • to bohater, wypowiadający się w imieniu widzów, zadał pytanie o manewr Holdo i usłyszał wyjaśnienie, że on jest nie do powtórzenia – co jest satysfakcjonującą odpowiedzią na pytanie, dlaczego w ten sposób nie niszczono Gwiazd Śmierci;
  • krótkie cameo Wedge’a Antillesa bardzo mi się podobało – facet nadaje się do ostatniej akcji jak nikt inny, bo ma przecież na koncie dwie Gwiazdy Śmierci;
  • super było też cameo różnych rycerzy Jedi w formie głosów, które słyszy Rey oraz potwierdzenie, że Anakin faktycznie przywrócił równowagę Mocy – na tyle, że jestem nawet gotów przymknąć oko na to, że kilkoro z nich umarło, zanim rycerze Jedi posiedli zdolność zachowywania swojej świadomości po śmierci;
  • ze zdumieniem odkryłem, że podoba mi się story arc Kylo Rena, który po tylu zbrodniach tak jak jego dziadek nie mógł zaznać pełnego odkupienia i nawet nie przeszkadza mi to, że umarł w zasadzie tak samo jak Darth Vader – gdyby tylko nie ten ostatni pocałunek…;
  • aktor grający Bena Solo w ostatnich chwilach życia tej postaci wspiął się na wyżyny i wylał z siebie morze charyzmy podczas ostatnich pojedynków – a co ciekawe, w jego ostatnim ujęciu zobaczyłem w twarzy Adama Drivera rysy Haydena Christensena…
  • tak jak z początku wkurzał mnie ForceTime™, to po przemyśleniu sprawy uznałem, że ta więź pomiędzy Kylo Renem i Rey naprawdę nieźle się rozwinęła – to jeden z niewielu dobrych pomysłów, które przy okazji zostały dobrze zrealizowane;
  • podoba mi się miecz świetlny Rey, który sama zbudowała – co prawda żółta klinga to mało wysublimowane podkreślenie, że od teraz chce kroczyć swoją ścieżką, ale super, że rękojeść wykonała z pałki, którą zabrała ze sobą z Jakku;
  • doceniam też, że w „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie” był tylko jeden epilog, a nie kilkanaście, jak we Władcy Pierścieni.

 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (55)

386 odpowiedzi na “33 wkurzające rzeczy w „Skywalker. Odrodzenie” i 10 niezłych pomysłów”

  1. #4.
    On nie chce jej powiedzieć że jest zainteresowany, tylko że jest wrażliwy na moc.
    Widać to było już w przebudzeniu, gdy jego emocje zwróciły uwagę kylo rena gdy walczył mieczem świetlnym.

    W tej części jest jeszcze więcej momentów gdy wykazuje dziwne i pewne przeczucia.

    • Hm, możliwe – punkt o tym, że jest wrażliwy na moc mam. Ale zupełnie tego nie połączyłem tego z tym napięciem a la Love triangle. Dlaczego się niby tego wstydził przed Poe?

      No i chłop, który mówi kobiecie do której smalił cholewki w chwili zagrożenia „Muszę powiedzieć Ci coś ważnego” zawsze chciał jej wyznać miłość. Takie są zasady kina ;)

  2. Nie zgodzę się z wieloma punktami ale wymieni kilka:
    2. Dlaczego Ray miała by wzywać ludzi wrażliwych na moc? i przede wszystkim jak?
    10.A kto powiedział ze Imperator miałbym wychowywać dziecko? był IMPERATOREM mógł równie dobrze porwać kobietę i ja zgwałcić albo sztucznie wszczepić dziecko a następnie dać komuś od wychowania. Po co? by miał jakiegoś silnego spadkobierce, widać to po tym jak silny był syn Anakina.
    11.W filmie mówią w prost ze to nie duch mocy a wspomnienie
    12. Nie rozumiem dlaczego nie powinni? Mi akurat ten pomysł się podoba.
    16. Absurdalny argument
    24. Transfer był możliwy tylko miedzy Benem a Rey gdyż byli złączeni mocą
    31. Wydaje mi się ze jednak autor nie wie o co chodzi. Rey powiedziała Skywalker nie bo traktowała ich jako rodzinę a dlatego ze jest spadkobierczynią ideologi Skywalkerów
    Tyle ode mnie pozdrawiam

    • 2. Po to, żeby mieć sojuszników. I jak to jak – Telepatycznie :)
      10. Still, wyobrażasz sobie Imperatora w scenie seksu, nawet gwałtu? On był ponad cielesne uciechy. Tak jak Ozymandias z Watchmen.
      11. Tak, dlatego ta scena jest słaba. Ben nie gada z ojcem, tylko sam ze sobą.
      12. To czemu nie poleci sam duch na Exagola i sam nie sklepie Palpatine’a? Na Tatooine poleciał…
      16. Absurdalnie słaba była ta scena.
      24. Nie. Rey transferowała wcześniej moc do węża.
      31. No tak, ja to przecież rozumiem, ale to było słabe i cheesy.

      • 2.Narzekał Pan ze leczenie jest złe ale telepatia jest juz okej?
        10. Wciąż upieram się ze to możliwe, chciał mieć potomka równie silnego, przecież nikt nie mówi ze to musiałaby romantyczna kolacja przy świecach a potem Imperator zaprowadzał dziecko do przedszkola.
        11.Dla mnie ta scena była nawiązaniem do słów Luka z 8 epizodu, ze jeżeli Ren zabije go w gniewie to zawsze będzie przy nim tak jak jego ojciec
        12.Bo to wbrew ideologii Jedi
        24, Tak Jedi potrafią uleczyć małe rany, ale transfer całej energii życiowej to już tylko związani mocą potrafią

        • 2. Nie mówię, że leczenie jest złe, bo Force Heal to koncept stary jak świat – mówię tylko, że jakoś tak to słabo wyszło. 40 lat nikt na ekranie nikogo nie leczył, a tu nagle to jest główna oś fabuły. Ta sama uwaga co do Solo, gdzie po raz pierwszy pojawiło się Coaxium :) to jest pułapka robienia filmów w uniwersum. A telepatia była już w TESB!
          10. Możliwe, ale MI kompletnie to nie pasuje do tej postaci.
          11. A to było nawiązanie do słów Obi Wana, i chodziło o to, że Jedi zmienia się w ducha Mocy. Han nim nie był i to pierwszy raz w 40 latach historii SW gdy widzimy jak bohater gada ze swoimi majakami, które nie są wizją Mocy.
          12. I call bullshit :D czyli co, Yoda mógł pokonać Palpatine’a sam, ale nie robi tego i pozwala ginąc milionom ludzi bo „ideologia”? :D nie, to nie ideologia, to kiepski scenariusz – dla efektownej sceny poświęca się spójność uniwersum
          24. Jest to jakieś wytłumaczenie, ale mocno naciągane ;)

  3. W tych wszystkich trzech częściach nie było tych złych i nawet tych dobrych jak jakichś nowych Jedi. W starszych częściach nie wspominając o Vaderze, był Darth Maul, Generał Grivious, Palpatine którego wykorzystali w ostatniej częśc, a z dobrych też było więcej postaci niż w najnowszej trylogii

  4. 10. No tak, Rey Kenobi mogłaby być lepsza, jednak Palpatine lepiej łączy się z fabułą, bo jej dziadek powrócił
    24. Tylko Rey i Ben mieli taką moc, a poza tym to Ben nie sprawił, że Rey magicznie zmartwychwstała tylko oddał jej całą swoją życiową energię, przez co sam zginął
    31. Z jednej strony trochę masz rację, jednak autorom bardziej chodziło o to, że Leia też należała do rodziny Skywalkerów a Han był ich przyjacielem i w pewnym sensie rodziną, a Ben jest synem Lei. Chodziło także o to by zachować ciągłość, ponieważ najpierw był Anakin Skywalker, później Luke i Lea Skywalkerowie, a teraz Ben Skywalker (wiem, że miał na nazwisko Solo, ale należał do rodziny Skywalkerów) i Rey Skywalker

    • 10. Rey Noone > Rey Kenobi > Rey naprawdę Skywalker > Rey Palpatine ;D
      24. No i Baby Yoda ;) specjalnie przyspieszyli emisję odcinka Mando o dwa dni z tym motywem.
      31. Dlatego też brakowało ducha Anakina Za bliźniakami. Tatooine to był jego dom :)

  5. Całkowicie zgadza się z twoją opinią .Ja również dzisiaj w pewnych momentach byłam bardzo zażenowana .Najbardziej jest mi szkoda generała Hux’a , który powinien mieć już kilka książek o swojej postaci i przynajmniej jeden film .Nie pamiętam kiedy pojawił się tak dobry i ciekawy bohater nie czuły na moc i nie będący głównym z bohaterów.
    Co do Rey- nigdy nie przypadła mi jej postać do gustu .Nie biorę jej na poważnie, nadal jest dla mnie małą zagubioną dziewczynką , nie umie sobie poradzić z emocjami i zagraża ludziom .Najgorsza scena to scena pocałunku , Ren poświęca dla niej ostatnie chwile życia by ją ratować , a ona w podziękowaniu sprzedaje mu ‘buziaka , zamiast również to ratować. Nawet dosyć nierozgarnięta babka w kinie obok mnie powiedziała do siebie:
    -Acha i oni teraz tak na zmianę będą siebie ratować?.
    Według mnie scena bardzo słaba.Jeszce co do tej sceny -Kylo wręcz oddaje jej życie nawet całują się przez chwilę tylko po to by za chwilę Rey jak gdyby nigdy nic odfrunęła bez najmniejszej oznaki smutku .Mogła by przynajmniej symbolicznie zabrać ze sobą jego ubranie .
    Według mnie J.J Abrams źle zrobił przydzielając ja do rodziny Palpatin’ów .Wyglądało to jakby zabrakło mu pomysłów na resztę filmu .Sprawa wydawała się być zamknięta z jej rodzicami w 8 części. Mieli być pijakami ,którzy zmarli porozstrzeliwani przez Najwyższy Porządek. Przecież Shmi Skywalker nie była czuła na moc , a jej syn – Anakin już tak .Takie przypadki się zdarzają, nie trzeba było robić z niej “Palpatinki”.
    Cóż takie moje zdanie.
    Kolejna postać-Rose .Dosłownie 5 zdań w całym filmie ? Oczekiwałam czegoś znacznie więcej, patrząc na relację Finna i Rose z 8 części.

    Narazie tyle mi przychodzi do głowy , bo reszta mojego zdania jest taka jak u Ciebie wręcz identyczną.

    • W końcu ktoś tak jak ja zauważył inny problem niż tylko sam pocałunek Rey i Kylo. Bo ja naprawdę bym go przebolała, łaczyła ich niesamowita więź, byli dla siebie ważnie od samego początku. Gdyby ostatecznie się w sobie zakochali byłabym nawet szczęśliwa mimo tego, iż nie przepadam za postacią Rey.
      Jednak czy naprawdę to musiało wyglądać akurat w taki sposób, Ren pokazał, że ją kocha. Oddał za nią życie, a ona tak po prostu sobie po tym wszystkim odleciała. Na jej twarzy malowała się wręcz ulga po tej scenie.
      Właśnie ta scena sprawiła, że ostatecznie straciłam jakikolwiek szacunek do tej bohaterki. Mogłam przeżyć naprawdę wiele chwil zażenowania, ale moment w którym z tak ważnego bohatera zrobili naiwnie zakochanego mnie zabolał

  6. Zabawne, ze komuś chce się tak to analizować.
    Dla kogoś takiego jak ja, który był na premierze Gwiezdnych Wojen, kiedy jeszcze nie były one żadną IV częścią, tylko samodzielnym filmem, nie ma to najmniejszego sensu.
    To rozrywka, a nie dokument.

    Film mi się podobał, choć “konie” na krążowniku, no i koszmarny deus ex machina w postaci wyciągnięcia wzornika ze sztyletu, były mocnym przegięciem.

    • Prawda. Takie analityczne podejście odbiera całą zabawę i też tego nie rozumiem. Mało tego, podejrzewam, że większość tych scen powstała mniej czy bardziej przypadkowo i twórcy nie mieli nad nimi takiej rozkminy jak pan redaktor. Jak się wyłączy marudnego dorosłego i włączy wewnętrzne dziecko można się świetnie bawić.

      • Jedno drugiemu nie przeszkadza. Przed filmem nie oglądam żadnych zwiastunów, nie czytam żadnych doniesień z planu. Oglądam film z ogromną frajdą, ale jakieś emocje wzbudza. Czasami pozytywne, czasami nie.
        Po filmie następuje refleksja, przemyślenie historii, analizowanie rozwiązań, dyskusje. I to też jest fajna zabawa :)
        Jeżeli wynik analizy pokazuje spójny świat to film zyskuje, jeżeli mechanika świata jest zbudowana z tego co komu aktualnie strzeli do głowy to film traci.

        • Zasadniczo masz rację. Irytujące jest tylko fakt, że recenzenci chyba myślą, że jak nie z…ą filmu na funty to nikt nie przeczyta ich wypocin. A niektóre rzeczy, o które się potrafią przyczepić są absurdalne, Przypominam, że to jest bajka. To nawet nie jest sci-fi bo elementu sci to tutaj jak na lekarstwo. Oglądając z dzieciakami Toma i Jerrego też się czepiacie każdej sceny?

          • Nie odnoszę takiego wrażenia. Kiedy czytam recenzję czegokolwiek to oczekuję właśnie rozłożenia na czynniki pierwsze i wskazanie wszystkich wad i zalet. To ja zdecyduję, które z tych wad czy zalet są dla mnie istotne.
            Nie inaczej jest z recenzją jakiegoś działa sztuki (nie ważne wzniosłego czy rozrywkowego).
            W przypadku SW (zresztą całego SF) uwielbiam kiedy przedstawiony świat jest spójny i, w jego konwencji, logiczny. Brak spójności i logiki to jedne z wyróżników grafomanii, a w przypadku tak wielkiej marki jak Disney i SW, gdzie odbiorcami są zarówno dzieci i dorośli – lekceważenie odbiorcy.
            Porównanie z Tomem i Jerry, wg mnie nie trafione. To jednak inny rodzaj bajki :)… po namyśle jednak przyznaję Ci rację z tym porównaniem. Takim ożywieniem Lei w kosmosie zrównali SW do poziomu TiJ ROTFL

  7. Po przeczytaniu “artykułu”, czułem się , jakby w ręce trafił mi dziecięcy list do Mikołaja…
    Zdumiewającym jest, jakim sposobem ludzie piszący artykuły “To nie fair. Moje życzenia i wyobrażenia jak powinien wyglądać film nie spełniły się. Wstyd!” nie zostają hollywoodzkimi scenarzystami, skoro mają tak ogromne pojęcie jak powinien wyglądać “dobry” film.

  8. Nie kminie Cię. Przecież często powtarza się, że moc jest wszędzie i przenika wszystko, każde istoty. Więc dlaczego Finn i inni mieliby jej nie poczuć? Wystarczy tylko wyciszyć myśli, Panie redaktorze.

    • No nie bardzo, bo Lucas w Mrocznym Widmie wprowadził midichloriany. Więc moc jest tylko w tych, którzy mają odpowiednie stężenie we krwi, normalnie jak malaria :/

  9. Imperator mógł przecież mieć kochanie ktora po przejrzeniu kim jest i co by zrobił z jej potomkiem (obalenie go jak Anakin Vadera a na końcu zastąpienie jak lorda sithiusa , Vadera) uciekłaby na inna planetę pod swoim nazwiskiem tylko zostaje kwestia braku mocy jego potomka lub niewiedza z posiadania i wladania . Troche mnie bolało ze Rey małoby przegrała na wraku statku z przemęczenia ta scena mogła być przy sali przy imperatorze po czym żal by jej bylo nie uleczyć Kaylo Rena i po tym Walczyli by ze strażą i zakonem Ren

    • Imperator w momencie narodzin rodziców Rey był już podłączonym do aparatury trupem, więc raczej kochankę trudno sobie wyobrazić…

      • Fakt. Ewoki to była pierwsza porazka tej serii, ale to nic w porównaniu z tym, jak zepsuli i przekombinowali w scenariuszach późniejszych filmów, a juz przejęcie całej marki przez Disney to było gwoździem do trumny: scenariusze i koncepcje z d..y wzięte, a tymczasem istniały całe “gotowce” na scenariusze w postaci świetnych ksiazek np. Timothy’ego Zahna i kilku innych

  10. Ja w jednej chwili myślałam, że to koniec i będzie 2 część, bo tak dlugo był przyciemniony ekran. Nie wiem czy byłeś na napisach czy nie, ale ja byłam i nie słyszałam zawodzenia (w sali byli sami dorośli) nawet na takich absurdalnych scenach.

  11. Moim zdaniem z 8 części powinno zostać z 20 minut a reszta to rozszerzenie z 9. Nawet gdyby 7 część odpowiednio skończyli to 8 byłaby zbędna.

    • Powrót Rey na Ahch-to, Finna i Poe do bazy Ruchu oporu i udanie się Bena na wygnanie byłoby super końcem… 2 części.

      A rozbicie floty Resistance z TLJ można było opowiedzieć w napisach i z kontekstu.

  12. ja dopiero wybieram się dzisiaj ze znajomymi. Bardziej z sentymentu stwierdziliśmy kupimy sobie bilety na VIP do cinema city. Nie chce oceniać zanim nie zobaczę, może nie będzie aż tak źle.

  13. 1. Jeśli to miałby być tylko sfingowany powrót to jakim cudem pojawił się Snoke?
    2. A dlaczego Rey miałaby zakładać Nowy Zakon Jedi widząc porażkę Luke’a? Obawy związane z tym, że zawsze tam gdzie są Jedi są i Sithowie?
    3. Każdy Jedi tworzył własną broń, żeby pasowała do jego stylu, żeby dobrze leżał w dłoni itp. Skoro Rey już walczyła mieczem Luke’a/Anakina to po co miała się przestawiać na inny? Poza tym, tym mieczem walczył Anakin z Ciemną Stroną Mocy i Luke także, więc to nic dziwnego, że to nim Rey chciała walczyć i doprowadzić do końca i spuściznę.
    4. Ah rozumiem, że oczekiwał autor posta coś w stylu Miasta 44 lub innych filmów gdy dwoje ludzi miast uciekać zaczyna się całować, czas się zatrzymuje, wszelkie wybuchy, pociski omijają spektakularnie ową całującą się parę? To, że w czasie wojny rodzi się miłość między istotami żyjącymi to nie jest nic dziwnego. Ale to nie było miejsce i czas na rozmowy o tym. A co do Jannah – serio? Czyli za każdym razem jak mężczyzna rozmawia z kobietą (na odwrót, kobieta z kobietą, mężczyzna z mężczyzną itp) to już jest miłość lub przynajmniej zaraz będzie seks? Po prostu Finn w końcu mógł się wygadać komuś kto go rozumiał. Nic dziwnego, że czuł sie wyobcowany w Ruchu Oporu.
    6. O ile w Ruchu Oporu w trylogii orginalnej pojawiali się kosmici o tyle w szeregach Imperium, a później w Najwyższym Porządku nie ma żadnego “kosmity”. Może “kosmici” – przedstawiciele innych ras uznali że to są nie tylko ataki imperium/najwyższego porządku ale przede wszystkim ataki ludzi, więc nie chcieli się mieszać do konfliktu po żadnej stronie. Nieprawdopodobne? W historii świata nie zdarzały się państwa, które obierały neutralny stosunek w czasach konfliktów?
    7. Backup miał R2 i to przypadkiem bo pamiętać należy, że pod tym względem R2 był wyjątkowy, ponieważ i po jednej i po drugiej stronie co jakiś czas czyszczono pamięć droidów by miała jak najmniej informacji gdy wpadnie w ręce wroga. Więc jak niby miałoby to wyglądać? “Hej Lando, idziesz z nami na akcję?” “Chyba tak, ale może ktoś dziś zniszczy mojego robota więc zrobie mu backup na wszelki wypadek”
    8. Od 7 części Hux ewidentnie nienawidzi Kylo i chciałby sie go pozbyć ale najpierw jest Snoke, którego w oczach Huxa Kylo jest pupilkiem. A później Hux daje ciała walcząc z Rebelią i traci swoją pozycję w oczach innych dowodzących, a sam Kylo staje sie też Supreme Leaderem. Więc dopiero kiedy zrozumiał, że inaczej nie da rady postanowił pomagać Rebeli by upokorzyć Kylo i może wtedy wróciłby do łask jako dowódca.
    10. Faktycznie, Obi-wan mógłby być ojcem – co tam, że obok Yody od “Mrocznego widma” jest kreowany na bohatera dla którego kodeks Jedi to świętość. Tak wielka, że jest gotowy sprzeciwiać się jako padawan swojemu mistrzowi, gdy ten chce robić po swojemu. Poza tym skoro nawet nie rzucił Zakonu dla wielkiej miłości hrabiny Satine to niby dlaczego miałby znaleźć inną dziewczynę dla której miałby zerwać z zasadami Zakonu? Mocno naciągane jeśli wiemy, że SPOILER pod koniec Wojen Klonów ginie hrabina, a od końca zemsty sithów schował się i wiódł życie pustelnika.
    Co do ostatniego zdania, które ogromnie mnie rozbawiło. Tak, każdy mężczyzna bez wyjątku, który spłodził dziecko zawsze się nim zajmuje (przewija pieluchy itp).
    Poza tym po pierwsze – syn Palpatine’a musiałby się urodzić mniej więcej przed Lukiem lub równo z nimi. Czyli wtedy nie był Imperatorem, a kanclerzem, politykiem – to mogła być niewolnica, służąca w pokoju na godziny :P Albo faktycznei żona. Nie każdy jest podatny na moc i moc również musiał ukrywać przed Yodą itp. Oczywiście to moje zdanei i mogę się mylić. ale skoro pokonał swojego mistrza to znaczy, że został sam z tymi intrygami. Jako przypuszczam młody mężczyzna wszedł w politykę i powoli piął się na szczyt, między innymi mógł to właśnie osiągnąć przez ożenek z córką jakiegoś wysokiego rangą polityka. Mógł chcieć mieć żonę również celowo – by sprawdzić czy uda mu sie “stworzyć” równie potężnego mu Sitha i gdy chłopak się urodził bez mocy to olał go.
    Po drugie – mógł też totalnie nie wiedzieć. Zwykły seks, dziewczyna nie przyszła bo się bała uderzyć do kanclerza, że ma dziecko z nim, a dopiero później wyczuł Rey. Tak jak wyczuł, że Luke to syn Vadera.
    11. Han Solo nie musiał być wrażliwy na moc bo nie wrócił jako ta niebieska aura charakteryzująca Jedi, którzy przed śmiercią jednoczyli się z mocą. Ta scena to odwzorowanie sceny z 7 części. Nawet ten sam głask po policzku. Wtedy Kylo wybrał ciemną stronę mocy i ewidentnie tego żałuje i chce być lepszy. Chce jeszcze raz podjąć decyzję dlatego w głowię odtwarza te scene.
    12. To nie są duchy jak w “Uwierz w ducha”, “Ghostbusters” czy inne takie. Ci Jedi połączyli się z mocą, byli tą mocą.
    14. Rozbijanie filmu na 2 części? Zazwyczaj nie było przyjmowane dobrze.
    22. Początkowo nie tylko chce ją zabić, ale również przetestować, generalnie to samo robi już w 2 części nasyłając na Anakina Dooku. On ich sprawdzał, gdyby Dooku/Snoke/Kylo Ren zabili Anakina/Rey, to ci byliby bezużyteczni. Jeśli zaś przetrwali próby oznacza, że są warci jego uwagi. Zresztą to samo robił z Lukiem, kiedy okazuje się, że de facto po chwili treningu walczy na równi z Vaderem zastanawia się żeby go przekupić i wymienić za Vadera. I kiedy Luke nie chce przekonuje Vadera żeby go zabił. Palpatine w swojej ambicji, zaślepionej wielkim ego szukał narzędzia, które pomogłoby mu zrealizować cel. Jeśli okazywało się bezużyteczne (bo było za słabe, bo nei chciało) to nie chciał dłużej tracić czasu. Model zachowania mu się nie zmienił.
    24. Serio? Odwołując się tylko do filmów, w 3 części Palpatine opowiada Anakinowi o Darthie Plaguisie i mówi, że ten “miał władzę nad życiem i śmiercią”. Dlaczego między innymi Anakin decyduje się na przejście na ciemną stronę mocy? Bo w wizji widzi jak Padme umiera i chce do tego nie dopuścić dlatego oddaje się Palpatinowi. A dlaczego jemu? Bo ten wyraźnie mówi, że Anakin nie słyszał o Darthie Plaguisie bo Jedi nie mówią o nim bo Jedi nigdy nie skorzystali by z mocy w ten sposób bo to zaburzyłoby równowagę – bo moc to życie ale i śmierć. Dlatego Obi wan nawet gdyby znał taki sposób wykorzystania mocy to nigdy by go nie użył.
    26-28. Mam wrażenie, że to takie czepianie się dla czepiania.
    29-30. W orginalnej trylogii Luke jest jak Rey na planecie, której trochę wiele wydarzeń i aktualności omija. Nie są na bieżąco. Kiedy Luke spotyka Bena i wyruszają na przygodę jest aż niemiłosiernie naiwny i wszystko widzi w czerni i bieli. W zasadzie Jakku jest jeszcze bardziej odizolowane od Tatooine, a do tego Rey nie miała lekkiego życia tylko musiała walczyć o przetrwanie, nauczyć się nie ufać nikomu. Kiedy i ona wyrusza na przygodę próbuje się w tym wszystkim połapać więc nic dziwnego, że mając wiele opinii (Finn, Ruch Oporu, Luke, Ben) próbuje jak dziecko powtarzać zasłyszane w domu opinie. Tylko właśnie kto ma racje? Trudno, żeby nagle sypała mądrościami jak Yoda, była opanowana jak Obi wan albo naiwna jak Luke.
    Skąd Rey miała wiedzieć, ze Luke i Anakin nienawidzili tej planety? A poza tym to było nie tylko pochowanie Lei i Luke’a ale również idei Wybrańca i równowagi we wszechświecie. W końcu się tudało. temat zamknięty. A po trzecie Jakku i Tatooine były zawsze traktowane jak planety “kary”, więc może uznała, że dobrze będzie tutaj miecze ukryć.
    Co do postaci Anakina. Do tej pory zawsze widać było postacie – aury, których się znało. Dlatego Luke nigdy nie widział Qui gon Jinna choć w zasadzie mógłby. Dlatego Rey nie mogłaby zobaczyć Anakina bo go nie znała. Usłyszała ich głosy to prawda ale to ją w mocy bardzo wykończyło dlatego najwidoczniej pojawiali się tylko ci których znaliśmy.
    31. Han był bardziej jak starszy kolega, idol a nie mentor. Nawet pilotowania nie za wiele jej nauczył bo radziła sobie sama. To, że uczyła się z Lukiem kilka dni nie znaczy, że później nie pojawiał się. Dla osoby, która nie miała rodziców nawet taka chwila mogła ją z nimi związać.
    32. Zmieniła to, że ciemna strona tym razem już na pewno została pokonana, a Rey nie założy zakonu, będzie tylko pilnować by ciemna strona nie odtworzyła swoich wpływów – stąd zapewne miecz strażnika jedi.

    Poza tym co do innych uwag:
    – Luke traktował wszystko poważnie, a Obi wan no wiadomo. Rey uważała, że moc to przenoszenie kamieni, więc nic dziwnego, że się “bawi” tą mocą i popisuje.
    – Nie jestem pewna co do kwestii z głosami. W ostatnich odcinkach Wojen Klonów Yoda uczy się od Qui gon Jina właśnie łączenia się z mocą. Kiedy wraca mówi Anakinowi, że musi go czegoś nauczyć. Między ostatnim odcinkiem Wojen a Zemstą Sithów jest jeszcze chwila więc reszta również mogła się dowiedzieć jak to robić.

    • Dzięki za długi komentarz! No i po kolei :-)

      1. jakiś kultysta ciemnej strony i tyle – nie trzeba tutaj wielkiej filozofii
      2. a po co się szkoli – żeby być i umrzeć jako ostatnia Jedi?
      3. z tego punktu widzenia to ma sens. chodzi o to, że było to strasznie zagmatwane dla widza. był zniszczony, nagle jest znowu, oddaje, po pięciu minutach odbiera, a na koniec się okazuje, że na ahth-to był miecz Lei przez cały czas + Rey zostawiła tam zielony miecz Luke’a. Jakby miecz Anakina został faktycznie zniszczony, Rey dostała miecz od Lei, a potem wzięła z wyspy miecz Luke’a na drugi to zgrabniej by to wyszło od strony filmowej.
      4. Miasta 44 nie oglądałem, ale z tego co piszesz, to oczekiwałem czegoś KOMPLETNIE przeciwnego. Po co na siłę jakikolwiek romans? Film obyłby się dobrze bez jakiegokolwiek wątku romantycznego poza Poe i panią-a-la-Boba-Fett v2-tylko-tym-razem-dobrą (akurat ich wymiana spojrzeń na koniec była super!).
      6. Nie da się pozostać neutralnym, skoro Najwyższy Porządek chciał przejąć władzę wszędzie.
      7. No właśnie skoro jest opcja backupu, to jak ktoś lubi/kocha swojego drozda jak Lando, to powinien robić mu regularne backupy. Czemu tego nie robił? Tylko dlatego, że Jar Jar Abrams wyczikenował i nie wymazał pamięci C-3PO na stałe. Słabo wyszło.
      8. Ale ja to rozumiem – po prostu tajemnicę „kim jest szpieg” odszyfrowałem w pięć sekund, a zabicie Huxa było takie jak cały on – groteskowe. Jakby dostał więcej czasu, to może by ten wątek lepiej wybrzmiał, a tak to po łebkach
      10. Tak, ale nie zapominajmy, że w czasie wojen klonów flirtował z kobietami (Satine, Ventress), a potem spędziłem 20 lat na wygnaniu po tym, jak jego zakon został zniszczony. Bardziej prawdopodobne jest, że jako Ben znalazłby sobie kobietę, która np. przed Nową nadzieją zabrała jego dziecko i uciekła niż to, że Palpatine uprawiał seks :D
      11. No ja wiem, że to jego omamy. Tylko niezbyt mi się to podoba, że gada sam ze sobą. Jak ma dostać rozgrzeszenie, to już prędzej od wuja niż od figmentu swojej wyobraźni
      12. Skoro byli połączenie z Mocą i mieli wpływ na świat realny, to nagle się okazuje, że każdy Jedi mógł zniszczyć Gwiazdę Śmierci zanim zniszczyła Alderaan ale tego nie zrobili bo… hmm…. bo tak. Do tej pory było jasne: duch Mocy może służyć radą, ale to żywi muszą walczyć w świecie realnym. Teraz się okazuje, że duch ma wpływ na świat materialny – ale tylko czasami? To się nie trzyma kupy.
      14. Harry’emu Potterowi i Hunger Games to wyszło na dobre. Tutaj też by się przydało.
      22. To z tym testowaniem ma sens, ale nadal nie kupuję tego, że plan który kiełkował przez 40 lat zmienił pod wpływem chwili.
      24. Ja mówię o Force Heal, a nie Force Drain. Skoro Rey uleczyła Bena, to Obi-Wan mógł uleczyć Qui-Gona :) nie zrobił tego tylko dlatego, że wtedy o tym scenarzysta nie pomyślał. Dlatego właśnie kręcenie filmów w uniwersum jest takie trudne – nowe elementy trzeba dodawać tak, żeby nie zaburzały poprzednich. A niestety Abrams i Johnson mieli to w poważaniu.
      26-28 Nie, to wytykanie miałkości scenariusza i kuriozalności tych scen. Nic się nie stanie, jak się ze mną zgodzisz, skoro nie masz kontrargumentu.
      29-30 No właśnie, nic nie wie o Tatooine, a i tak tam leci. To co ma sens z perspektywy widza nie ma za dużo sensu z perspektywy bohatera. Dobry filmowiec umotywowałby to fabularnie. Abrams stwierdził, że nie ma takiej potrzeby
      31 Totalnie się nie zgadzam. Han był pierwszym mentorem. Nawet Kylo mówi do Rey, że widziała w Hanie substytut ojca.
      32 Jest tak samo „na pewno” jak w Powrocie Jedi. Do 2019 r. byliśmy pewni, że filmowy Imperator nie żyje i zginął z ręki Vadera :) a co do Rey to się zdziwię, jeśli Jedi umrą razem z nia. Prędzej będzie książkowa kontynuacja o jej zakonie.

      – Ale jak teraz myślę, to Rey może zrobić odbicie zasady dwóch – jedna mistrzyni Jedi i jeden uczeń (Finn) ;]
      – W pierwotnej wizji Lucasa Qui-Gon zachował po śmierci swój głos i odezwał się do Yody dopiero pod koniec Zemsty Sithów. I tak jak Qui-Gon, Anakin, Obi-Wan i Yoda mi tu pasują, Ashoka nawet też, tak już Adi Gallia i Kanan niekoniecznie.

      • Dzięki za odpowiedź, fajnie móc z kimś porozmawiać na ten temat :)

        1. Tylko jakim cudem owy kultysta miał przekonać, a wcześniej zebrać żołnierzy i dowódców którzy przegrali. Republika zyskiwała po 6, ci musieli wymyśleć na nowo skoro nie było już tych silnych osób więc jak jakiś random miał ich przekonać, ja wiem chodźcie ze mną? No i jak Snoke mógłby tyle wiedzieć o ciemnej stronie?
        2. Po tym jak Luke ponosi porażkę, po tym jak sama Rey powtarza nie jestem godna miecza? Jakim cudem miałaby chcieć zakładać Zakon? To nie jest hop siup zakładam zakon, bo moc to tylko podnoszenie przedmiotów to jest odpowiedzialność. I może nie była na tyle odważna, pewna siebie .
        4. Wątek romantyczny to tylko interpretacja. Równie dobrze mógł mówić o mocy, bo widzimy jak coraz bardziej w nim się budzi, jak ciekawi go to coraz bardziej albo o czymś innym.
        6. Ok neutralny to złe słowo bardziej chodziło mi o oddanie się bez walki w celu minimalizacji strat.
        7. Po pierwsze postać Lando w filmie o Hanie Solo jest pewna siebie, wręcz zadufana, jest takim cwaniaczkiem. Gdyby nosił backup co by to znaczyło? Że przyznaje się do ewentualnej porazki. A tego raczej postac młodego Lando by nie zrobila.
        Po drugie Rey i reszta nie wie o backupie, to odpala sam z siebie R2 i ciągle mówimy o backupie emocji i wspomnień może to było tylko prototypowe i to była sama inicjatywa R2 może znane ale tak czy siak znamy R2 nie raz robił coś innego niż to że mu powiedzieli więc to że on coś wiedział a inni nie było trochę typowe dla niego.
        10. Nie wiem jak z Venttess musiałam to ominąć w serialu ale z Satine on walczy sam ze sobą zeby z nią nie flirtować zeby nic nie czuć. Poza tym jako Ben Kenobi będąc konserwą zapatrzoną w kodeks Jedi miałby zdradzić ideały? Przecież on ma być gotowy by wychowywać młodego jeśli przyjdzie czas więc co miałby mu powiedzieć no Jedi nie oddają się emocjom, rozkoszom itp ale ja zrobilem sobie dziecko?
        O właśnie Oni wanowi zabraniał to kodeks a Palpatinowi jego nie. Więc ten miał dużo większe pole manewru .
        11. Dlaczego ma chcieć rozgrzeszenia od wujka który go zdradził? Ojciec zawsze w niego wierzył. A Kylo go zdradził więc tylko od niego mógł chcieć przebaczania.
        12. Ale porownujesz przesuwanie małego przedmiotu albo przyspieszenie zjawisk przyrody do rozwalenia wielkiego statku? Niby jak miałoby być to zrobione?
        14. No ok to kwestia sporna. Ja uważam, że igrzyska to porażka. A poza tym to w końcu trylogia więc 4 część trochę by popsuła.
        22. Ale on taki był zarówno w 6 i 9 części. Przecież on zabił Plaguisa i to we snie. Jego ego jest wielkości planety. Więc kiedy ktoś się z nim nie zgadza unosi się dumą.
        24. Może i mógł już wtedy ale zauważ co mówi Qui gon kiedy Oni do niego przybiega. “ITs too late” . Qui gon może na to nie pozwolił bo chciał się Wiązać z mocą.
        26-28. Nie mogę się z tobą zgodzić ponieważ uwazam, że te fragmenty są rewelacyjne. A skoro to są gusta to nie ma co o nich dyskutować tylko zaznaczam że ja odebrałam te sceny inaczej.
        29-30. Luke jako duch mógl jej doradzić co ma robić. Czytała też jego dzienniki tam mogła być jakas wskazówka
        31. Na tamten moment tak ale potem poznała Leie i Lukea i to oni stali się dla niej namiastką rodziny . A ona tego chciała najbardziej na świecie.
        32 . Tylko w 6 cz Vader zrzuca go w dół, a jak wiemy nawet przepołowiony na pół Maul przetrwał. Więc dlaczego potężny Sith by nie mógł? Więc *zginął z ręki Vadera” to był nasz wniosek a nie fakt.

        Co do Kanana to mógł się nauczyć od Ashoki.

        • Wzajemnie! I będę polemizował dalej :)

          1. Wedle pierwotnego pomysłu miał być właśnie takim człowiekiem znikąd, którym w Nieznanych Regionach zdobył popleczników i mógł być namaszczony na Palpiego. Tak to nam przedstawiano między wierszami. Decyzja, że Palpi wraca pojawił się 2 lata temu ;)
          2. To był sam początek, jeszcze przed sceną „nie jestem godna” – ta pierwsze lewitacja-medytacja.
          4. Odebrałem ten wątek jako romantyczny – czemu wrażliwości na Moc miałby się wstydzić przed Poe? – ale jaki by nie był, został urwany w połowie. Tak się nie robi.
          6. Still, mało ich, Disney który dba o reprezentacje ludzkich ras dyskryminuje inne gatunki ;-)!
          7. Z tym zadufaniem Lando dobry trop – ale to nadal szukanie wytłumaczenia dla czegoś, co filmowcy spieprzyli (dokładając cegiełkę, która poddaje w wątpliwość decyzje bohaterów w poprzednich filmach). Z pisaniem filmu w uniwersum wiąże się duża odpowiedzialność! I nie, wiedzą – sami pytali „a co z Twoim backupem” na co C3PO rzucił „no ale R2 nie można ufać” ha ha ha – czyli cały suspens tej sceny wyparował.
          10. Nie wiemy jaki był Ben Kenobi przez dwie dekady. I prędzej Ben Kenobi miałby romans niż Palpatine, bo ten pierwszy miał precedens w postaci innych flirtów + jego zakon de facto upadł, a ten drugi myślał tylko o władzy :)
          11. Still, to nie był Han. Ben gadał sam ze sobą. Dlatego myślę, że to miała być Leia, a nie mogła być = kombinowali i wyszło… dziwnie
          12. Duch Mocy mógł pojawiać się na różnych planetach. Mógł pojawić się w maszynowni Gwiazdy Śmieci i wyjąć wtyczkę… ;)
          14. A z drugiej strony dostaliśmy film w którym było naćkane za bardzo. Z dwojga złego lepiej byłoby IX-1 i IX-2.
          22. Dlatego nie pasuje do niego „zabij mnie a ja będę żył w Tobie”. Od samego początku powinien mieć endgame „wyssać Rey i Kylo” a nie zmieniać plan w 30 sekund po 40 latach.
          24. kolejny raz próbujesz wytłumaczyć na siłę to, że do uniwersum dodano bohaterom nową Moc nie oglądając się na to, jak to wpływa na poprzednie epizody.
          26-28 Ok
          29-30 Mógł, ale to musisz sobie sam dopowiedzieć. Film tego nie mówi
          31. Tak. Chciała rodziny, a skończyła sama, na pustyni. Smutne to zakończenie ;)
          32 To był fakt do tydzień temu :) nawet przy premierze The Last Jedi Palpatine był w nowym kanonie martwy.

          Mógł, ale to nadal jest far’fetch’d. Po prostu JJ Abrams traktuje to po łebkach i mniej myślał o tym wszystkim przy swojej pracy niż my tutaj w komentarzach ;)

    • 4. W połowie masz rację, wojna to nie czas na takie sceny, ale mimo wszystko zabolało mnie jak Rey totalnie olała Rena po tym pocałunku. Jakby to nigdy nie miało miejsca

  14. Nazywanie filmu przeciętnym dlatego, że się nie podoba, najlepiej o piszącym nie świadczy…
    2… Kiedy miał powstać ten nowy zakon jeśli sama Rey jeszcze nie ukończyła szkolenia?
    3… Przecież Rey zabrała rozerwany miecz… Domyślenie się, że został naprawiony zabiera ok. 2ms…
    6… Kosmitów jest wystarczająca ilość, choćby na tym festynie…
    7… Po dwóch seansach nie zauważyć drugiego statku kiedy Finn szuka Chewbacki? Trzeba być wyjątkowo mało spostrzegawczym…
    10.. trzeba mieć problemy z matematyką by nie zauważyć, że rodzice Rey urodzili się kiedy Palpatne był już trupem podłączonym do aparatury… Jedynie przy uzyciu mocy mógł dokonać zapłodnienia… A ponieważ nie wyszło mu z synem, uznał, że spróbuje z wnukiem/wnuczką…
    12.. Proponuję jeszcze raz obejrzeć wszystkie epizody by zrozumieć, że to nie są duchy…
    13.. Przecież z kanonu książkowego wiadomo, że Leia przeszła szkolenie Jedi pod okiem brata…
    21.. Jak to skąd? Przecież zabrał ze sobą ze szkoły Luka część uczniów i pewnie ich przeszkolił…
    26.. Nietrudno sie domyśleć, że to medal Hana, więc danie go Chewbacce jako pamiątki po przyjacielu trudno uznać za obrazę…
    27.. Moc jest wszędzie, więc nie tylko Jedi i Sith mogą ją odczuwać…
    29.. Dart Maul bez własnych marzeń i ambicji? Chyba ktoś Hana Solo nie oglądał…
    30.. Przecież ten miecz Luka wcześniej należał do Anakina, więc symbolika nie dotyczy tylko Lei i Luka…
    31.. Rey i Ben mieli wspólnego dziadka, więc ich związek to byłoby kazirodztwo… Przejęcie nazwiska bez szans, chyba, że w jakiejś grze porno na tych motywach… Leia tak samo była Skywalkerem z urodzenia jak Luke…
    33.. No to już najbardziej żałosny zarzut… Należy go skierować do osoby tłumaczącej tytuł, a nie do twórców filmu… Rise of Skywalker można różnie przetłumaczyć, ale nie jako odrodzenie…

    • Nazywam film przeciętnym nie dlatego, że mi się nie podobał, tylko dlatego, że był kiepsko nakręcony. A ponieważ był kiepsko nakręcony, to mi się nie podobał. W tej kolejności. I pewnie, że możemy podyskutować, a Ty możesz patrzeć na IX przez różowe okulary, ale nie zmienisz tego, że to obiektywnie kiepskie kino.

      • mało przekonujące… to, że tobie się nie podobał i wymyśliłeś 33 kiepsko uzasadnione zarzuty, nie znaczy, że jest kiepsko nakręcony… a raczej świadczy, że masz kiepski gust,,, nie patrzę przez różowe okulary, mam po prostu lepszy gust…

        • Nadal nie rozumiesz: to, czy film jest dobry, czy zły, to nie jest kwestia „gustu”.

          Ja rozumiem, że Tobie mógł się podobać POMIMO tego, że popełniono w nim mniej lub bardziej rażące błędy (takie jak dziury w fabule, kiepski montaż, brak związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy wieloma wątkami) oraz POMIMO tych wszystkich 33 rzeczy, które wymieniłem – a z częścią z nich masz prawo się nie zgadzać – ale to przecież nie czyni złego filmu dobrym.

          Masz pełne prawo lubić kiepskie filmy, no ale nie zaklinaj rzeczywistości…

          • Nie ośmieszaj się… Z twoich 33 zarzutach widać,jakim jesteś wybitnym znawcą… Jak kiedyś ktoś powiedział: mądry człowiek nie wypowiada się w tematach, o których nie ma pojęcia… A ty na filmach, a szczególnie tych z sagi Star Wars kompletnie się nie znasz…

          • No tyle, że nie. Uargumentowałem swoje zdanie i w żaden sposób nie przekonałeś mnie, że się mylę. Możesz probować mnie obrażać, ale nie masz ku temu żadnych podstaw.

            Powtarzam raz jeszcze: to, że podobał Ci się kiepsko nakręcony film (w czym nie ma nic złego) nie oznacza, że ten film był pozbawiony wad. Oznacza to tyle, że jesteś w stanie je wybaczyć.

            Też paradoksalnie podczas seansu przez większość czasu nie bawiłem się źle, ale obiektywnie jest, jak jest. IX epizod jest pełen dziur logicznych, został kiepsko zmontowany, źle rozkłada akcenty. To nie jest dobre kino, to słabe Gwiezdne wojny.

  15. Ten film to kpina z widza i walec rozjeżdżający wszystkie poprzednie epizody sagi włączając w to “Przebudzenie Mocy” i “Ostatniego Jedi”. Najlepsze jest to, że Jar Jar wysrał się nawet na kanon przyjęty przez Disneya przed 2015 rokiem:

    a] TRoS flashback: Leia trenująca z Lukiem za młodu i znająca tajniki Mocy; nie mogła trenować
    Bena i nie rozumiała własnego syna dlatego odesłała go do Luke’a [TFA i TLJ]… po czym w epizodzie IX normalnie sobie trenuje Rey…WTF?

    b] Luke i Leia twierdzący, że wiedzieli od początku kim jest Rey, ale nie powiedzieli…choć w kanonicznej książce “Bloodlines” Leia żałuje i uważa to za błąd to, że nie powiedziała Benowi, że jego dziadkiem był Vader i zdająca sobie sprawę, że to było najgorsze co można było zrobić; nie ma to jak nie wyciągać wniosków z własnych błędów i je powtarzać;Luke w “TLJ” zdaje się nie mieć pojęcia kim jest dziewczyna, nawet w nowelizacji odnosi się do niej jako do randomowej sieroty;

    c] Rey Palpatine…zonk dziesięciolecia…po tym jak w 2016 Matt Martin i Pablo Hidalgo z LF storygroup ha swoich kontach twitterowych w odpowiedzi na pytania o pochodzenie Rey zarzekali się, że ani Luke, ani ObiWan ani Palpatine w nowym kanonie nie mają potomstwa/rodziny;

    d] Snoke i jego orign story w TRoS…otóż gość okazał się być upośledzonym klonem ze słoika… podczas gdy w oficjalnych movie companionach wydanych po “TLJ” opisywano go jako mistyczną starożytną istotę która widziała zarówno narodziny jak i upadek Imperium;

    e] Rey traci siły witalne i umiera po pokonaniu dziadziusia, jednak nie znika od razu tylko leży kilka lub kilkanaście minut zanim Ben się do niej doczłapie…czyżby w końcu nie była Jedi tylko Sithem? Ben rozpływa się w powietrzu po trzech sekundach dosłownie.

  16. Ogólnie to podobały mi się 3 części z nowej sagi lecz wolę starą sagę 1 – 6, lecz po głębszym przypomnieniu sobie wydarzeń i wgłębieniu w te filmy uważam, że jest to wojna reżyserów ogl to wszystko, co powstało w 9 części podobało się bardziej efektowo niż pod kątem fabuły, która się niestety nie łączy w jedną spójną całość zamiast powrotu imperatora w takiej fizycznej postaci powinien powrócić jako prymitywna istota u boku Snouka albo wcale nie wracać a Snouk ginie dopiero w 9 części wydaje mi się, że Skywalker odrodzenie jest tak trochę na wyłudzenie zaciekawienia samym filmem końcowa historia Kylo Rena jest żałosna.Aaa też mnie wkurwia to że w star wars 60% info dowiadujemy się ze zródeł pobocznych wydaje mi się że jest to trochę pod kasę czy większę zainteresowanie ich pobocznymi produkcjami.

  17. Jako film wyrwany z kontekstu to mi się podobał. Taki film w typie, że jak za kilka lat będzie leciał na Polsacie to chętnie obejrzę ponownie.
    Ale jako film z sagi, w dodatku mający być finałem to po prostu jest skandal. Nie wybaczę Dianeyowi tego, że mając pod ręką tak obszerny świat, który jest ultra ciekawy i można go eksploatować latami poszedł na łatwiznę i na kolanie klepnął nietrzymajacą się kupy historyjkę, którą zakończył najszybciej jak tylko mógł. Totalnie zmarnowali potencjał i cały dorobek Lucasa poszedł w pizdu.

  18. Nic wam się nie podoba… Mnie nowe części się bardzo podobały, a ostatnia była dosyć wzruszająca. Moja opinia jest taka,że to Ben Solo powinien przeżyć, a Rey powinna umrzeć bo czy chcemy czy nie ona nie ma nic spólnego ze Skywalkerami i nie powinna przyjmować nazwiska tego rodu. Rey powinna zginąć, a Ben powinien żyć bo to on był prawowitym członkiem rodziny Skywalker. Wtedy mógłby kontynuować ten ród… Ja ma taką opinię, a trzy nowe części bardzo mi się podobały i tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...