Mata i jego Patointeligencja – młody raper udowodnił, że patologie to nie tylko wynik biedy i programów socjalnych

Felieton/Muzyka 13.12.2019
Mata i jego Patointeligencja – młody raper udowodnił, że patologie to nie tylko wynik biedy i programów socjalnych

Mata i jego Patointeligencja – młody raper udowodnił, że patologie to nie tylko wynik biedy i programów socjalnych

Młody raper, który dopiero co napisał maturę, wbił się ostro w algorytmy YouTube’a swoim szczerym przekazem o młodzieży z dobrych domów i prestiżowych liceów.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o muzyce, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Patointeligencja to kawałek, który zatrząsł polskim YouTube’em. W dobę wykręcił wynik miliona odtworzeń i pobił tym samym „Wiedźmina” w karcie „na czasie”, udowadniając, że chociaż Geralt może gromić największe bestie, to z seksem i narkotykami wśród nastolatków nie ma szans.

I my też nie mamy.

Wydawać się mogło, że widzieliśmy już wszystko. Przecież medialne doniesienia o licealnych wybrykach, informacje o najbardziej wyuzdanych seks-grach, szalejących dopalaczach czy rozpasanych dilerach były mielone już tyle razy, że chyba zdążyliśmy do tego przywyknąć. Grzechem byłoby jednak rozciąganie nadmuchanych incydentów na młodzież w ogóle, ale najczęściej problemy z narkotykami i dilerka przypisywane były środowiskom, w których występują jakieś braki. Finansowe, edukacyjne, problemy alkoholowe.

Patointeligencja to w gruncie rzeczy litania przywołująca rozliczne patologie, które są udziałem młodzieży z dobrych domów. Domów, w których nie brakuje zainteresowania rodziców, planów na przyszłość i możliwości wynikających z dużych pieniędzy. „Katolickie przedszkola i strzeżone osiedla”, drogie samochody i te wszystkie artefakty zamożnego życia nie są dla tej młodzieży aspiracją, celem – jak na przykład w rapie ulicznym – ale czymś co po prostu jest częścią rzeczywistości.

Siła Patointeligencji polega na tym, że młody raper jest świadomy tego, z jakich sfer się wywodzi, wie, że należy do elity. Doskonale zdaje sobie sprawę, że on i jego środowisko, to ludzie – mówiąc delikatnie – zamożni. I jednocześnie tą zamożność konfrontuje z niemal turpistycznymi obrazami. Nie szczędzi ostrych i często bezwstydnie jednoznacznych słów i zwrotów, bo wie, iż w zestawieniu z blichtrem i przepychem będzie to jeszcze wyraźniejsze, jeszcze bardziej zaskakujące i szokujące.

A do tego dodajmy pozór szczerości.

Nie da się, czy to literatury, fabuł i tekstów piosenek zawsze traktować jak dokumentów czy reportaży. Wydaje się jednak, że Mata, warszawski raper z prestiżowego liceum, stwarza pozory szczerości. Tak jakby chciał rozliczyć się ze swoim otoczeniem, z miejscem i środowiskiem, z którego pochodzi. Jednocześnie finalnie deklaruje, że nie chciał tego wszystkiego, tej miłości rodziców, gardził pieniędzmi i – można wnioskować – całym kodem kulturowym, który od nich otrzymał.

Jednak w wywiadach wskazuje pomoc ojca, jego obecność na nagraniach. Podejrzewam również, że punkt wyjściowy nie przeszkadza mu w tym, co powoli zaczyna osiągać w muzyce.

Przy czym niedopowiedziany do końca epilog wyrzucanych przez Matę historii wydaje się jednak optymistyczny. Bo przecież ten „ziomo, co całe liceum, raz pigwa, raz wiśnia, raz czysta” w końcu dostał się na Oxford. Bo te korki, bo ta jazzowa kolęda, bo rodzice, co oddaliby dziecku wszystko, chociaż na razie są w stanie dać mu tę przewagę, którą dają duże pieniądze, to tylko ciężar dorastania w otoczeniu wysokich oczekiwań, to również warunki cieplarniane. Warunki, z których nie rezygnują, nie buntują się, odrzucając jednocześnie styl życia rodziców.

Korzystają z niego w pełni, bo wiedzą, że to on pozwala im na eksperymenty.

Młodzi, w gruncie rzeczy otoczeni miłością i licznymi szansami na rozwój, to również większa tolerancja na pomyłki, wpadki i testowanie granic. I jasne, że te pełne skrajnych, ryzykownych doświadczeń opowieści dotykają trzewi i budzą tęsknotę za tak szybko utraconą niewinnością, i smutek przez tak wczesne zetknięcie się z brudem narkotyków, przestępczości i seksem jak z filmu pornograficznego, na który część z nich zapewne jeszcze nie była gotowa. Ale ten brud da się zmyć, trudności przepracować na terapiach, od uzależnień uwolnić się na odwykach. Warunek jest jeden, niezbędne są pieniądze i nawet jeśli one nie zawsze wystarczą, to nie da się ich niczym zastąpić.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

39 odpowiedzi na “Mata i jego Patointeligencja – młody raper udowodnił, że patologie to nie tylko wynik biedy i programów socjalnych”

  1. Człowieku piszący tę recenzję. Wziąłeś się za interpretację tekstu, którego w ogóle nie rozumiesz. Bardzo śmiesznie to wygląda.

  2. Biblioteka całkiem, całkiem wydaje się, że to pastisz popularnego dania meksykańskiego. Dzieciaki chcą się jakoś zbuntować, wybrali najłatwiejszą formę Hip-Hop i chyba to najbardziej boli całe środowisko a nawet wszystko bo wszyscy się tym zajmują bo to w końcu elyta. Za dużo szumu to powinno być niszowe. Chyba żeby było na poziomie graffity Jean-Michel Basquiat no to wtedy można robić “halo” a tak to nie ma co się podniecać ani pozytywnie ani negatywnie jest i ok, lecimy dalej w kierunku Andromedy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...