Netflix o inwazji wampirów. „V Wars” ogląda się niczym prequel „Czystej krwi”

Recenzja/Seriale 09.12.2019
Nasza ocena:
Netflix o inwazji wampirów. „V Wars” ogląda się niczym prequel „Czystej krwi”

Netflix o inwazji wampirów. „V Wars” ogląda się niczym prequel „Czystej krwi”

V Wars” to najnowszy serial Netfliksa, opowiadający o inwazji wampirów. Podchodzi jednak do tematu w niecodzienny sposób.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„V Wars”, bazujące na serii komiksów Jonathana Maberry’ego, rozpoczyna się sceną, w której naukowiec prowadzi zajęcia na temat globalnego ocieplenia. Przypomina, że jednym z jego efektów ubocznych może być to, że po stopnieniu warstwy lodu, do środowiska dostaną się też stare, zamrożone bakterie i wirusy, które mogą negatywnie wpłynąć na dzisiejszych ludzi, nieuodpornionych na nieznane jednostki chorobowe.

V Wars - kadr z serialu

Gdy chwilę potem okazuje się, że dr. Swann musi udać się na stację badawczą na Antarktyce, aby sprawdzić co dzieje się z jego kolegą po fachu, z którym całkowicie urwał się kontakt, szybko okaże się, że jego przypuszczenia były prawdziwe.

Gdy wraz z przyjacielem docierają do stacji, odkrywają bowiem tajemniczą substancję, która mogła mieć wpływ na zaginięcie i prawdopodobną śmierć naukowca. Jako, że sami znaleźli się w otoczeniu substancji, poddają się procesowi kwarantanny oraz dokładnych badań. Po tym, jak przechodzą wszystkie testy pomyślnie, zostają odesłani do domów. Sęk tkwi w tym, że po kilku dniach jeden z nich zaczyna wykazywać tajemnicze i groźne symptomy. Najgorszym z nich jest to, że mężczyzna nagle… zaczyna pić ludzką krew.

Tak rozpoczyna się serial „V Wars”, który przyjrzy się problemowi istnienia wampirów w społeczeństwie z zupełnie nowej strony.

V Wars - kadr z serialu

Wirus bardzo szybko zacznie rozprzestrzeniać się po świecie, dlatego każdego dnia pojawi się nie tylko coraz więcej wampirów, ale także ofiar śmiertelnych ich stylu życia.

Patrząc po fabule serialu, produkcję można by w zasadzie potraktować jako swoisty prequel „Czystej krwi”. Słynny tytuł HBO, emitowany w latach 2008-2014 przedstawiał bowiem Stany Zjednoczone, w których wampiry traktowane były jako jedna z mniejszości społecznych. Posiadały własną reprezentację w systemie władzy, a ich życie regulował ten sam zestaw zasad, co ludzi.

„V Wars” ukazuje natomiast drogą, jaką dociera się do takiego momentu koegzystencji dwóch różnych gatunków. Sporo miejsca poświęca się w serialu na definiowanie wampiryzmu. Produkcja traktuje go jako chorobę i stawia pytania o to, jak w związku z tym traktować ludzi, którzy nie mieli wpływu na to, że się nią zarazili. Czy powinno się próbować leczyć obaw, czy może całkowicie odizolować od reszty społeczeństwa, aby nie doprowadzić do dalszego jej rozprzestrzeniania?

Czy zarażona jednostka to jeszcze człowiek czy już wampir?

V Wars - kadr z serialu

Centralną postacią serialu jest doktor Luther Swann (znany z „Lost. Zagubionych” i „Pamiętników wampirów” Ian Somerhalder). Jest on pierwszą osobą, mającą styczność z wirusem, która jednak nie przemieniła się w krwiopijcę. Z tego powodu przez pierwszych kilka odcinków bohater przesiaduje w laboratorium, próbując znaleźć sposób na ukrucenie skutków choroby. Niestety ze znikomym skutkiem. Choć kilkakrotnie wpada na dobry trop, jego badania nie przynoszą konkretnych, gotowych rezultatów.

W późniejszych odcinkach Swann stanie się postacią, która znajduje się zawsze w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie, by znaleźć się w centrum wydarzeń i móc wpływać na dalsze ogólnopaństwowe zdarzenia.

W tym miejscu wato wynotować, że „V Wars” próbuje podejść do problemu z szerokiej perspektywy, przyglądając się przede wszystkim społeczno-politycznemu kontekstowi istnienia wampirów.

V Wars - kadr z serialu

Historie jednostek, choć pojawiają się w serialu, rozwijane są jako jeden z przykładów ogólnej sytuacji, a nie główną oś fabuły. To sprawia, że niestety trudno się przejąć losem niektórych z nich, co mogłoby pozytywniej wpłynąć na odbiór serialu.

Teoretycznie jest to produkcja zaangażowana społecznie, z drugiej strony nie unika wielu sensacyjnych, przesadzonych momentów. To stawia ją w pewnym dziwnym rozkroku, w którym nie do końca wiadomo, co jest najważniejszą częścią opowieści. Fabuła bowiem tak żwawo idzie do przodu, że w zasadzie każdy odcinek prezentuje nam nową wersję rzeczywistości i nowy zestaw problemów, z którymi w danym momencie trzeba sobie poradzić.

„V Wars” to ciekawa mieszanka, próbująca powiedzieć coś nowego na temat wampirów we współczesnej kulturze.

Koncepcja wyjściowa jest interesująca, a odcinki żwawo kroczą do przodu. Niestety czasem myśl przewodnia ginie w natłoku wątków i pobocznych historii, co sprawia, że serial parę razy gubi uwagę widza. Na dodatek twórcy nie uniknęli kilku błędów, które wytrącają z pełnej przyjemności oglądania.


Mimo wszystko „V Wars” posiada na tyle ciekawą koncepcję i wyrazistych bohaterów, że staje się ciekawą propozycją, poszerzającą zakres tematyczny rozważań na temat wampirów. Na dodatek serial kilkakrotnie mimochodem nawiązuje do innych dzieł o podobnej tematyce, co ustawia go w szerszym kontekście, pokazują problem z nowej strony.

Niezła propozycja, która ma szansę rozwinąć się w jeszcze bardziej interesującą stronę, jeśli dostanie kolejne odcinki. Finał pokazuje bowiem, że twórcy mają wyraźny pomysł, w jaki sposób dalej poprowadzić akcję. Pytaniem pozostaje czy serial spodoba się widzom na tyle, by było warto tworzyć kontynuację.

1. sezon serialu „V Wars” jest już dostępny na platformie streamingowej Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

3 odpowiedzi na “Netflix o inwazji wampirów. „V Wars” ogląda się niczym prequel „Czystej krwi””

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...