Reżyser „Ostatniego Jedi” nie wie nic o fabule „Skywalker. Odrodzenie”. Disney nie miał żadnej wizji i planu na nową trylogię

Opinia/Film 03.12.2019
Reżyser „Ostatniego Jedi” nie wie nic o fabule „Skywalker. Odrodzenie”. Disney nie miał żadnej wizji i planu na nową trylogię

Reżyser „Ostatniego Jedi” nie wie nic o fabule „Skywalker. Odrodzenie”. Disney nie miał żadnej wizji i planu na nową trylogię

Nieco ponad dwa tygodnie zostały do premiery filmu „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie”. Produkcja zamknie nową trylogię wytwórni Disney i jednocześnie całą sagę Skywalkerów. Problem w tym, że ciągle dostajemy dowody na kompletny brak wizji i nieprzygotowanie firmy. Reżyser „Ostatniego Jedi” właśnie zdradził, że nie wie nic o Epizodzie IX.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Fani „Star Wars” mają przed sobą bardzo emocjonujące tygodnie. Nowy aktorski serial umiejscowiony w odległej galaktyce – „The Mandalorian” – budzi duże poruszenie wśród internautów, a przecież główne danie jeszcze przed nimi. Premiera „Skywalker. Odrodzenie” zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nią ostatecznie zamknie się jedna z najważniejszych opowieści w historii kina. Związek fandomu „Gwiezdnych wojen” z tworzącym nową trylogię Disneyem od dłuższego czasu jest jednak w kryzysie.Reżyser „Ostatniego Jedi” nie wie nic o fabule „Skywalker. Odrodzenie”. Disney nie miał żadnej wizji i planu na trylogiWłaśnie dostaliśmy nowy dowód, dlaczego tak jest.

Obecnie trwa bardzo intensywna kampania marketingowa firmy przed premierą Epizodu IX. Najaktywniejszą rolę pełni w niej reżyser J.J. Abrams. W rozmowie z portalem Esquire twórca został zapytany m.in. o swój stosunek do filmu „Ostatni Jedi” i zmian wprowadzonych do „Skywalker. Odrodzenie” pod wpływem pomysłów Riana Johnsona. Abrams nie szczędził koledze po fachu pochwał i zaznaczył, że choć został zaskoczony jego wyborami, to nie musiał nic zmieniać w swoim oryginalnym pomyśle na zakończenie. W odpowiedzi Johnson podczas wywiadu z Cinemablend wskazał J.J. Abramsa jako źródło swoich inspiracji. Ale w tej rozmowie pojawił się inny, jeszcze ciekawszy wątek.

Rian Johnson nie wie nic o fabule „Skywalker. Odrodzenie”. Co pokazuje, że Disney nie miał literalnie żadnego planu na całą trylogię.

Fani podejrzewali coś podobnego od czasu premiery „Ostatniego Jedi”, którego reżyser wyrzucił do kosza wszelkie nierozwiązane wątki fabularne rozrysowane przez Abramsa w „Przebudzeniu Mocy”. Wytwórnia po prostu oddaje pełnię władzy twórczej w ręce autora kolejnego filmu i pozwala mu zaszaleć bez jakiegokolwiek przygotowanego wcześniej planu. To pod każdym możliwym względem niemądra strategia. Nie chodzi o to, żeby związywać ręce artystom i pozbawiać ich jakiegokolwiek wpływu na własne dzieło, ale przecież nie można stworzyć dłuższej historii, nie mając żadnej wizji na rozwój postaci, świata i opowieści.

disney gwiezdne wojny

To tak jakby reżyser„Powrotu Jedi” nagle stwierdził, że nie podoba mu się wizja Hana i Leii razem, a także nie ma pomysłu na rozwój postaci Dartha Vadera jako ojca Luke’a i postanowił całkowicie zmienić ustalony wcześniej porządek historii. A George Lucas stwierdził: „Skoro tak chcesz, to jasne. Anakin Skywalker nie musi być już ojcem Luke’a i Leii”. Wygląda na to, że właśnie takie podejście do nowej trylogii ma Kathleen Kennedy. Jeżeli pomysły nowego twórcy się jej podobają, to pozwala mu na wszystko.

Dlatego reżyser filmu „Ostatni Jedi” mógł stworzyć swojego fabularnego potworka i potraktować istniejących bohaterów jakby byli zupełnie innymi ludźmi.

Przykładów takiego podejścia Riana Johnsona do postaci jest wiele, choć najbardziej wyraziste wydają się te związane z Lukiem i Finnem. Bohater oryginalnej trylogii nie ma nic wspólnego ze swoją wersją w Epizodzie VIII. Johnson zignorował też wszystko, co wiedzieliśmy o byłym szturmowcu Najwyższego Porządku. W „Przebudzeniu Mocy” Finn był nieco tchórzliwym sprzątaczem, który nie potrafił latać i któremu zależało właściwie tylko na uratowaniu Rey.

Niestety, w następnym filmie wszystkie te informacje na jego temat zostały jednak wywrócone do góry nogami. Dlatego raczej niewielu fanów ucieszy się z faktu, że J.J. Abrams zapowiedział w rozmowie z Vanity Fair powrót do początków historii tego bohatera w „Skywalker. Odrodzenie”. Być może Finn będzie takim bohaterem jak zawsze, albo mieszanką postaci z dwóch poprzednich produkcji. Tak czy inaczej cała jego opowieść w trylogii nie będzie miała sensu. Zaczynam się obawiać zresztą, że nie tylko jego.

Film „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie” trafi do polskich kin 19 grudnia 2019 roku.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (21)

45 odpowiedzi na “Reżyser „Ostatniego Jedi” nie wie nic o fabule „Skywalker. Odrodzenie”. Disney nie miał żadnej wizji i planu na nową trylogię”

    • Nowa nadzieja to film kręcony jako pojedynczy (jak wiele 1. części serii – najpierw trzeba sprawdzić, czy się przyjmie) ale z wizją rozwoju fabuły np. w kwestii relacji Luke’a i Vadera (chociaż może relacje Luke’a i Leii nie zostały przemyślane). Ostatni Jedi to film przed wielkim finałem więc jego fabuła powinna zostać przygotowana pod ten wielki finał, przy jednoczesnym bronieniu się jako pojedynczy film.

  1. Zaryzykuje stwierdzenie, że rezyser Ostatniego Jedi nie miał też pojęcia o fabule we własnym filmie. Może jakby miał, dostalibyśmy coś lepszego od pisanego w piwnicy fanfica.

      • Ale żeś odkopał… Nie oglądałem więc się nie wypowiem. Zwracam tylko uwagę, że po 2 części łatanie dziur mogło być niemożłiwe. Nie wszystko da się odkręcić. ALe nie wiem, może JJ Abrams okazał się tym razem Jar Jar Abramsem.

        Słyszałem, że recenzje są takie sobie, ale z 2 strony krytykom ten fan fic znany jako Ostatni Jedi, się podobał. Niemniej, trylogię Disneya możemy określić jako piękną katastrofę…

  2. Bardziej mi zależy na tym, żeby pojedyncze filmy się broniły. A bardzo podobało mi się i przebudzenie mocy i ostatni Jedi. Za to mamy przykłady filmów, w których twórca miał wizję na kilka części i kontrolę i wychodziło źle. Ot, choćby trylogia prequeli. Albo kontynuacja Matrixa.

    • Matrix akurat był robiony 5 lat, a druga i trzecia część po roku.
      Ostatni Jedi natomiast był zupełnie nieprzemyślany.
      Cały wątek Finna i jego koleżanki mechanik z jednym wyrazem twarazy, której imienia nawet nie zapamiętałem był zupełnie niepotrzebny z punktu widzenia opowiedzianej historii.
      Gdyby wyciąć cały wątek to główna historia by się nie zmieniła w żadnym stopniu. Ostatni Jedi w żaden sposób nie broni się jako osobny film.

      • Tak, tak, a zaraz napiszesz że Łotr 1, gdzie żadna z postaci nie miała znaczenia ani charakteru (poza droidem) był wybitny i najlepszy ze wszystkich nowych SW

        • Akurat Łotr 1 miał bardzo ładne ujęcia, rozumiem też chęć załatania dziur fabularnych, ale w sumie był średniakiem. Bohaterowie z góry nastawieni na samobójstwo jakoś mnie nie przekonują.
          Na tle sagi rodzinnej GW może i się wyróżniał, ale mnie nie przekonał. Na tyle nie przekonał, że do dzisiaj nie obejrzałem Solo.

    • Ostatnio jest jakaś moda na czepianie się prequeli? To były w sumie niezłe filmy. Bardzo trafnie pokazały jak w krótkim czasie republika może się przeobrazić w krwawą dyktaturę o ile ktoś ma wolę, jaja i zgraję glutowatych biurokratów dookoła. Skąd my to znamy… Hmmm.

      • Nie wiem czy moda, ale po prostu ich nie lubię i chyba nie jestem w tej opinii odosobniony. Jasne, były w nich fajne pomysły, ale nie zapominajmy, że republika była tam tłem, a w centrum były przygody i przemiany Anakina i Obi Wana.

  3. Najlepszym przykładem jest Imperator wyciągnięty na potrzeby ostatniej części dosłownie z kapelusza, prawdopodobnie zmienione pochodzenie Rey i jeszcze inne głupoty na które nie było żadnej podbudowy w chociażby epizodach VII i VIII. Brawa dla tych państwa, zapowiada się blamaż na miarę finałowego sezonu GoT.

    • Akurat pochodzenie Rey wcale nie jest wyjaśnione. Obi Wan też powiedział Luke’owi że jego ojciec nie żyje i co? I nie prawda, tutaj będzie tak samo bo Kylo Ren nie ma przecież zielonego pojęcia kim mogli być rodzice Rey, a powiedział co powiedział bo ścieżki ciemnej strony mają siać zamęt. Także imo kwestia jej pochodzenia nigdy nie była wyjaśniona.

  4. Sorry, ale po tym śmierdzącym klocu jakim była ostatnia cześć, to następną cześć może sobie obejrzeć pan Abrams z panem Johnsonem. A w tej opinii utwierdziła mnie scena szarży kawalerii Jedi na Star Destroyerze pokazana w trailerze. Może Disney wrzuci jeszcze jakieś referencje do Myszki Miki? Przepraszam jeśli za ostro napisałem, ale na samo wspomnienie poprzedniej części to aż mnie normalnie trzęsie z nerwów.

  5. Akurat postać Luke’a była zrobiona dobrze. Na początku było niepotrzebne to droczenie się i picie mleka prosto od krowy, ale jego przemiana jest wiarygodna. Skywalker to nie Rey, nie był idealny brakowało mu cierpliwości, dopadało zwątpienie, nie umiał odciąć się od emocji i nosił na swoich barkach duży ciężar. Porażka i depresja po niej była bardzo prawdopodobna. To nie EU gdzie niedługo po “śmierci” imperatora 150 książkach odbudowywał zakon do poziomu starej republiki. Zresztą zakon widzieliśmy w trylogii prequeli i w wojnach klonów i myślę, że wystarczy (dla mnie oglądanie ZJ to jak oglądanie Doctora, który przez cały sezon siedzi na Gallifrey z lat 70/80).

  6. Film pewnie obejrzę ale nie liczę na wybitne kino. Dziur, głupot i zmian fabularnych nie zmienią już żadne wydarzenia w następnej części. Liczę tylko na rozsądne zakończenie historii i powrot jarjara

  7. Wiem, że jestem w mniejszości, ale lubię “Ostatniego Jedi”. Uważam, że trzeba mieć jaja, żeby pójść na przekór fan service’owi i pokazać nie to, czego oczekują fani, tylko własną, odważną wizję. Za dużo ostatnimi czasy w popkulturze pisania scenariuszy pod fanów. Jedyne, co w “Ostatnim Jedi” moim zdaniem totalnie spartaczono, to wątek Finna, który jest szalenie nudny i wprowadzony wyłącznie w celu pokazania chłopca z miotłą w ostatniej scenie.

    Poza tym nie sądzę, że korporacja taka, jak Disney nie ma jednej wizji na całą trylogię: za tym idą zbyt duże pieniądze, żeby pozwolić na totalną samowolkę w kolejnych filmach. Myślę, że zasadniczy szkielet fabularny był ustalony od początku.

  8. zawsze jest takie gadanie bez sensu przed filmem, trzeba isc, objerzec i dopiero potem sie wypowiadac. ja ide w weekend do cc i wtedy dopiero bede mial prawo wyglosic swoja opinie, a nie teraz. tyle ode mnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...