Serio? Żarty z Sosnowca nadal są śmieszne? Kuba Wojewódzki twierdzi, że tak, a ja już rozumiem, dlaczego nie oglądam jego programu

Felieton/Trendy 20.11.2019
Serio? Żarty z Sosnowca nadal są śmieszne? Kuba Wojewódzki twierdzi, że tak, a ja już rozumiem, dlaczego nie oglądam jego programu

Serio? Żarty z Sosnowca nadal są śmieszne? Kuba Wojewódzki twierdzi, że tak, a ja już rozumiem, dlaczego nie oglądam jego programu

Kuby Wojewódzkiego nie oglądam już od dobrych paru lat z małymi wyjątkami. I to nie dlatego, że – muszę wam wyjawić ten „straszny” sekret – jestem z Sosnowca, a samozwańczy król TVN-u się z mojego miasta śmieje. Tylko dlatego, że Wojewódzki przestał być śmieszny dokładnie tak samo jak żarty z Sosnowca właśnie.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o telewizji, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Tak, jestem z Sosnowca. Przez lata mieszkałam w innym mieście, ale teraz mieszkam w Sosnowcu i tutaj też się urodziłam. Moje miasto – będę tak o nim mówić, chociaż przyznam, że nigdy nie czułam się jakoś specjalnie lokalną patriotką – dostało nie raz i nie dwa od całej Polski. Hanysy nas nie lubią, bo jesteśmy gorole i nie godomy. Śmieją się, że jak do nich przyjeżdżamy, na Górny Śląsk, na który mamy jakieś 15 minut, kiedy nie ma korków, to powinniśmy mieć przy sobie paszport, bo Brynicę przekraczamy i jesteśmy ci inni. Wiecie, trochę jak bohaterowie Westeros, którzy przeprawiali się do Dzikich za Mur. Bo my, gorole – chociaż mnie się te podziały na Śląsk i Zagłębie Dąbrowskie wcale nie podobają, bo przecież żyjemy tu wszyscy na kupie razem, obok siebie – tych Ślązaków trochę mamy za takich „dzikich”. Stereotypowo są głośni i czasem tak ze sobą rozmawiają, że nie wszystko rozumiemy, nawet jeśli wiemy, co to są szmaterlok i tasza czy maszkiety i kim jest Szczepan Twardoch.

Ale śmieją się z nas nie tylko Ślązacy, z Sosnowca śmieje się cała Polska i Kuba Wojewódzki. Tylko z Warszawą jako tako mamy sztamę i nawet sama mam jakieś niechlubne zdjęcie, na którym z kumplem pokazujemy „L-ki”.

Nowa fala żartów z Sosnowca zaczęła się parę tygodni temu, najpierw w programie Wojewódzkiego (bo to nie pierwszy raz, kiedy ten lubuje się w takim humorze, czasem nawet znajdzie kompanów). Gościem showmana był Łukasz Simlat, jeden z lepszych polskich aktorów, ostatnio zagrał w „Bożym ciele”. Tak się składa, że Smilat jest z Sosnowca, tu się urodził, tu chodził do liceum. Gospodarz postanowił to wykorzystać w jednym ze swoich wyrafinowanych żartów. Próbował dopiec aktorowi, że ten godności mieć nie może, bo przecież jest ze Sosnowca, jakby to powiedziała Magda z „Reichu” Pasikowskiego. Simlat nie krył zażenowania i niby chciał wyjść ze studia, chyba po to, żeby zakończyć tę farsę, ale ostatecznie panowie dokończyli rozmowę w towarzystwie Roberta Górskiego.

Można mówić, że przecież Wojewódzki siedzi na słuchawce i te wszystkie mniej lub bardziej czerstwe dowcipy ktoś mu podpowiada. Część na pewno, co nie zmienia faktu, że jako dziennikarz identyfikuje się z tą nudną już narracją, tak samo nudną jak ta, że Czeladź nie ma dworca kolejowego, Radom ma lotnisko, a Łódź to miasto meneli (tutaj jest miejsce na serdeczne pozdrowienia dla Bogusława Lindy). I to jest bolączka w ogóle jego programu – Wojewódzki żarty zamienia w słowa–wytrychy, ma ograniczoną liczbę tematów i nawet jeśli sobie wymyślił, że to będzie taka jego rola, Polaka-robaka, jeśli ktoś chciałby posłuchać o czymś więcej niż tylko o seksie, jego aktorstwie, o jego seksie, jego partnerkach i samochodach, to niewiele tam dla siebie znajdzie. Wyjątkiem jest, gdy do programu przychodzi jakiś – w rozumieniu Wojewódzkiego – bardziej „wymagający gość”, bo przecież nie wypada Andrzeja Seweryna zapytać, jak mu wychodzi w łóżku.

Swoją drogą Sosnowiec, Łódź i Radom, czyli Trójkąt Bermudzki w Polsce, powinny założyć jakiś Związek Miast Poszkodowanych albo odwrotnie – jakiś związek z czymś pozytywnym w nazwie. W każdym razie nawiązanie nici porozumienia ze względu na wszechobecną szyderę byłoby wskazane i może ukróciłoby już promowanie tych paszportów sosnowieckich w Zagłębiu i na Śląsku (ile można?), żeby pokazać jacy to nie jesteśmy zdystansowani w tym Sosnowcu, że już zapomnieliśmy o wampirze i o mamie Madzi. To było tak samo cool, jak słowo cool – kilkanaście lat temu, tylko wtedy nikt nie wpadł na to, żeby robić na tym pijar miasta, Panie Prezydencie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Mężczyzna na krańcu świata… 🌎🛸👽 Jakieś rady…??? 🙈

Post udostępniony przez Kuba Wojewodzki (@kuba_wojewodzki_official)

Wojewódzki postanowił iść o krok dalej, a właściwie brnąć dalej w to samo. Uwaga, tego się nie spodziewacie: zażartował z Sosnowca. Tym razem na swoim koncie na Instagramie opublikował fotografię z tabliczką z napisem „Sosnowiec” – wyjaśnimy sobie od razu, to nie ten Sosnowiec koło Katowic. Zdjęcie jest o tyle wymowne, że… nic na nim nie ma. Wiecie to obraz takiej polskiej mieściny (mniej więcej co drugiej polskiej mieściny, zwłaszcza jak się wyjedzie za Aglomerację Śląską albo metropolie), gdzie, jak to się mówi, psy dupami szczekają. Czyli w skrócie: wiocha, w której nic się nie dzieje, nic nie ma – doprawdy, można pęknąć ze śmiechu dokładnie tak samo jak podczas emisji „Kuby Wojewódzkiego”.

Ustalmy sobie to raz na zawsze – nie, żarty z Sosnowca nie są śmieszne. I chyba nigdy nie były. To taki poziom – przychodzi baba do lekarza…

Są w większości żenujące jak śmianie się z czyjegoś nazwiska. Dlaczego miejsce zamieszkania, pochodzenia ma być w ogóle powodem do żartu? Gdybym dostawała złotówkę za każdym razem, gdy ktoś skomentuje moje miejsce zamieszkania, kiedy mu się przedstawiam i nawiązujemy dialog, przysięgam, mogłabym kupić już cały TVN i zaprzestać emisji „Kuby Wojewódzkiego”. Żarcik musi paść prawie za każdym razem (czasem nawet nie jeden, czasem dwa), więc nauczona doświadczeniem zaczęłam już tych wannabe stand-uperów uprzedzać. Wiecie, dodawałam żenujące „hehe” na końcu zdania, albo mówiłam, że ze Sosnowca jak ta Magda, co miała 16 lat. Czasem przyjmowałam postawę bojową, w stylu „ze Sosnowca i co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?”. Ale dość tego, dość uginania się, dość dokładania cegiełki do tego żałosnego widowiska.

I mam poniekąd przeczucie, że miasto samo w tym do końca nie pomaga.

Ciągłe podkreślanie, że nas to nie rusza, wydaje się naciągane – nie do końca rozumiem, dlaczego kilka kanałów komunikacji z mieszkańcami Sosnowca w mediach społecznościowych (w tym ten Prezydenta Miasta) zdominował Kuba Wojewódzki. Ostatnio nawet Sosnowiec zorganizował – uwaga – ROAST SOSNOWCA. To musiało być dopiero niezłe show. Zatrzymacie tę karuzelę śmiechu, błagam! I choć nie można odmówić sukcesu sosnowieckiej akcji z paszportami, które przedstawiają atrakcje miasta i były rozdawane na Śląsku, to mam poczucie, że budujemy nasz wizerunek, korzystając z utartych schematów, które odwołują się do negatywnego spojrzenia na miasto.

Wiecie, bo to jest tak, że my wiemy, że ten Sosnowiec to nie jest najpiękniejszy. Że przydałoby się to miasto odświeżyć, co częściowo jest czynione. Ale jak jesteś otyły i śmiejesz się ze swojej masy, to jest co innego, niż kiedy naśmiewasz się z czyichś dodatkowych kilogramów, a sam masz 60 cm w pasie. Dokładnie tak samo jest z Sosnowcem. My się z siebie śmiać możemy, a pan, panie Wojewódzki, niech się śmieje z Koszalina albo z własnego programu.

Teksty, które musisz przeczytać:

Tak, Filip Chajzer znowu zrobił coś, co obraziło rzeszę osób, ale to jak z tym walczycie, jest równie szkodliwe, co jego „atak paniki”

Temat Filipa Chajzera powraca jak bumerang. Można dojść do wniosku, że nie ma ostatnio miesiąca, a przynajmniej kwartału, żeby nie wybuchła jakaś afera związana z prezenterem stacji TVN. Ostatnio Chajzer postanowił – jak sam tłumaczy nieintencjonalnie – wyśmiać osoby cierpiące na ataki paniki. W sieci wrze, ale wiecie co? Sami nie jesteście lepsi.

Felieton/Trendy 02.12.2019

Dołącz do dyskusji (37)

70 odpowiedzi na “Serio? Żarty z Sosnowca nadal są śmieszne? Kuba Wojewódzki twierdzi, że tak, a ja już rozumiem, dlaczego nie oglądam jego programu”

    • Stare. To mi przypomina historię jak dwóch “lońdyczyków” [tak o sobie mówili] z Ostrołęki, po dwóch latach ciężkiej pracy na zmywaku, wrócili do macierzy i zaczęli rzucać tego typu dowcipy w towarzystwie. Najbardziej utkwił mi w pamięci ten:
      – W co się bawią dzieci w Warszawie?
      …?
      – W miasto XD
      Ubaw po pachy i końskie rżenie.

  1. Proszę się nie przejmować. Z Łodzi przestali się śmiać, z Sosnowca też już przestają. Jeszcze Radom został z lotniskiem i stocznią, ale to też już pewnie za parę lat wszyscy zapomną przywykną.

    • Jeżdżę dużo po Polsce, parkatycznie co tydzień jestem w innym mieście wojewódzkim. Nie wiem skąd pomysł, że z Łodzi przestali się śmiać, jak nadal jest bardzo intensywna beka z Łodzi. Dosłownie w każdej części Polski :)

  2. Kuba jest jaki jest, na swój sposób jest geniuszem bo nikomu się nie udało stworzyć i utrzymać tak konsekwentnie pewnej konwencji. Na dobrą sprawę nawet nie ma żadnej konkurencji od parunastu lat, bo wszyscy znikają szybciej niż się pojawili. Wilczak krytykował go podobnie jak wy i mówił, że dałoby się tak lepiej to zrobić, na co Kuba odpowiedział mu “no to zrób to”. I tu jest właśnie sedno ;)

    Ale robienie afer z jego poczucia humoru zdecydowanie należy do żenady i podręcznikowego kija w d :) To wy nie rozumiecie nic ze świata, a nie on. Niewłaściwe posługiwanie się poprawnością, to jest najlepsze określenie

    • Ale to nie chodzi o to, że to jest niepoprawne, to jest zwyczajnie słabe, jak ten sam kawał opowiadany przez wujka na każdej imprezie rodzinnej. KW albo „śmieszkuje” albo wchodzi w „mentorski” ton i próbuje rozmawiać o życiu. I nie proponuje nic nowego od 15 lat. A fakt, że nie ma konkurencji i rynek rozrywkowych talk shows w Polsce leży, nie znaczy, że on robi coś bezbłędnie. (;

      • A kto i kiedy decyduje o tym co powszechnie jest śmieszne a kiedy przestaje? Ty?
        Wygląda na to, że ludzie po prostu wciąż się śmieją i dlaczego to Ty masz rację żeby to dyktować?
        Jest wiele słabych żartów, ale to wciąż są żarty. Znam też ludzi z Sosnowca, którzy również żartują z samych siebie i mało kto ma z tym problem.
        Mi bardziej przeszkadzają wszędobylscy mentorzy, którzy próbują pouczać innych i ci mają zdecydowanie najmniejsze poczucie humoru

        • Lol, to jest naprawdę zabawne, że postrzegasz to w kategorii „posiadania racji”, ale rozumiem, że silna jest potrzeba udowodnienia swojej przewagi w Internecie. Ja po prostu wyraziłam swoją opinię i akurat mogę to robić na łamach medium internetowego. Ktoś przyzna rację mnie, ktoś przyzna rację Wojewódzkiemu, to jest dla mnie rzecz co najmniej drugorzędna. Niech się każdy śmieje z tego, co go bawi, ale mogę ten fakt skomentować, prawda? Śmianie się z pochodzenia, zamieszkania, ocenianie kogoś przez pryzmat tego skąd jest w takim publicznym przekazie jest dla mnie prymitywne. A już powielanie ciągłe tego samego żartu – męczące. Ja też się śmieję ze swojego miasta i jest sporo rzeczy, które tu można wyśmiać, ale niech to przynajmniej będzie sensowne, poparte rzeczywistością, niech stoi za tym jakiś argument. Bo śmianie się z samej nazwy Sosnowiec jest po prostu głupawe.

          • Rozumiem, że jak śmiejesz się ze swojego miejsca jak to powiedziałaś, to za pewne jest to sensowne? Jaki np masz sens kiedy Ty się śmiejesz?
            WIerzysz, że Wojewodzki naprawdę uważa, że w Sosnowcu ludzie mają gorsze DNA i są podgatunkiem, nie rozmawia z takimi gdy spotka na swojej drodze?
            Tak, to właśnie tu się gubisz z tym rozumieniem żartu. Aż boję się pomyśleć jak się przy Tobie żartuje w gronie przy piwie, pewnie wychodzisz przy każdej rozmowie od towarzystwa, mając swoją opinię na ten temat ;)

  3. No to żeby nie było na Śląsku jest taka miejscowość Marklowice i nie wiem dlaczego ale mnóstwo kawałów o niej było…Sosnowiec to wg mnie takie dziwne miasto jakąś tam historie ma nawet długą ale to takie blokowisko sypialnia (trochę podobne do Jastrzębia Zdrój) bloki typu NRD każdy taki sam byłem tam kiedyś dawno temu i wtedy to było straszne przeżycie..No i dla mnie jest dziwne to skumanie “sportowe” z Warszawą przecież to jest ponad 200 km???..Pewnie ktoś się obrazi ale Sosnowiec to taki stan umysłu, choć pewnie teraz to na topie jest Radom :-) z cudownym lotniskiem..xD

  4. Ale Sosnowce są 2, drugi gdzieś między Łodzią a Warszawą. Niechęć hanysów do Sosnowca ma podłoże bardziej historyczne i polecam zagłębienie się w ten temat oraz skąd pochodzą mieszkańcy Sosnowca i trójkąt trzech cesarzy.

    • Owszem, Sosnowce są dwa, ale śmieją się z jednego. :) Jasne, że inne podłoże będzie mieć lokalna niechęć niż taka ogólna polska szydera z Sosnowca. Mocno się tutaj różnimy (tak, wiem, czym jest Trójkąt Trzech Cesarzy) – mamy Śląsk, Zagłębie, Galicję, Jurę, ale jednak Sosnowiec stał się „wyjątkowy” i to udzieliło się też poza Górnym Śląskiem, bardzo bezrefleksyjnie.

  5. Ludzie nie lubią pana Wojewódzkiego, bo pamiętają go tylko z TVN-u, a przecież moim zdaniem w Polsacie był lepszy.

    Druga sprawa, że część telewizyjna jest słabsza niż ta na Playerze. Polecam to sprawdzić choć raz.

  6. Wojewódzki jest prostym i przewidywalnym facetem.. bez taktu, więc nie ma co spodziewać się konstruktywnego dialogu z jegomościem, bądź oczekiwać od niego samokrytyki czy też tego, że nareszcie zacznie być śmieszny.
    Jedzie na dawno “wypracowanym” lub lepiej powiedzieć “przepracowanym”, przestarzałym i nie śmiesznym flow.
    Pomijam już jego wygląd 65 letniego młodzieniaszka (z całym szacunkiem dla 65 latków)

  7. Bosze jaki ból tyłka i brak dystansu do siebie, takie wpisy tylko potęgują takie żarty i nie dziwię się że się śmieją z sosnowca..

  8. Fajnie, że opisalas to dziwne zjawisko. Te cale zarty to jak dla mnie odzwierciedlenie intelektu duzej czesci spoleczenstwa – takie połączenie taniego alkoholu z disco polo. Nie wiem jak to zatrzymać ale myślę, że czas zrobi swoje. Na pewno przydałoby się kilka spektakularnych akcji w mieście no i kilku pozytywnych-medialnych ludzi.

  9. widać że z Sosnowca…
    tak na serio to kiepski bółdupian, bez przyszłości. mi takie żarty na początku rozmowy bardzo ułatwiają życie ( urodziłem się w Zgierzu, z którego śmieje się cała Łódź więc wiecie, podwójny pocisk) Od razu człowiek może się zorientować że ma do czynienia z ludzkim śmieciem i potem już nie ma przynajmniej nieprzyjemnych niespodzianek.

  10. Tak, caly czas smiesza niezmiennie. A teraz to i na mlodziez przechodzi, bo nawet 12 latek potrafi przyjsc ze szkoly i sypnac dowcipem o Sosnowcu.

  11. Centrum Trójkąta Bermudzkiego jest w Kielcach. Z wymienionych trzech miast jedynie Radom jest gnębiony naprawdę, a nie tylko w dowcipach. Dzieje się tak od 1976 r. i do tej pory niewiele się zmieniło.

  12. *Tuli* popłacz sobie, pożal się, będzie lepiej…. a czerstwe, jak dwutygodniowy chleb, dowcipy dalej będą wyznaczały narrację u Pana Wojewódzkiego, bo to stary człowiek i się już nie zmieni. Pozdrowienia z drugiego piętra, bo z trzeciego widać… wiecie co ;D

  13. Śląsk – Zagłębie.
    Po jednej stronie “Łowcy goroli”, po drugiej “Łowcy hanysów”.
    Po jednej stronie głośni, dzicy i mówiący w niezrozumiałym języku – po drugiej ludzie mowiący “wydłubę” zamiast “wydłubię” (“wykąpę”, “wygrzebę” – swoja droga identycznie mowi sie we wspomnianej w tekscie Łodzi).

    Animozje miedzy dwiema “krainami” sa starsze niz my, moim zdaniem wazne jest, zeby podchodzic do wszystkiego z dystansem i przymruzeniem oka, zarowno u jednych jak i u drugich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...