Widzieliśmy już „See”, czyli serial na start w Apple TV+ z Aquamanem i Khalem Drogo – recenzja

Recenzja/Seriale 01.11.2019
Nasza ocena:
Widzieliśmy już „See”, czyli serial na start w Apple TV+ z Aquamanem i Khalem Drogo – recenzja

Widzieliśmy już „See”, czyli serial na start w Apple TV+ z Aquamanem i Khalem Drogo – recenzja

„See” to najdroższy serial wyprodukowany na wyłączność przez Apple’a, który można obejrzeć w ramach subskrypcji Apple TV+. Sprawdzamy, czy było na co czekać.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Złośliwi stwierdzą, że Tim Cook zrozumiał ból subskrybentów kablówek, którzy potrafią cały wieczór skakać bezmyślnie po kanałach, i użytkowników Netfliksa, którzy spędzają godziny na scrollowaniu rekomendacji. Z tego powodu biblioteka produkcji na wyłączność Apple TV+ mieści się na jednej stronie.

apple tv plus mac 3
Apple TV+ – biblioteka produkcji na start mieści się… na jednej stronie

Zaszczytne drugie miejsce na liście zajmuje „See”.

W serialu w głównego bohatera wcielił się charyzmatyczny Jason Momoa, który sławę zdobył za sprawą roli Khala Drogo w 1. sezonie „Gry o tron”. Chociaż jego bohater został szybko uśmiercony, a Westeros niedługo po tym o nim zapomniało, to do dzisiaj tę kreację fani wspominają z rozrzewnieniem.

Aktor niedawno przypomniał światu o sobie za sprawą roli Aquamana w filmach na podstawie komiksów DC, gdzie po raz kolejny zagrał nieokrzesanego brutala o kryształowym sercu. Baba Voss z „See”, bo tak nazywa się główny bohater, jest remiksem dwóch poprzednich głośnych kreacji Jasona Momoy.

„See” i „Grę o tron” łączy jednak więcej niż tylko jego nazwisko.

Serial wyprodukowany przez Apple’a kosztował podobnie co hit stacji HBO w swoim finałowym sezonie, czyli 15 mln. dol. za odcinek. I chociaż budżety w ostatnich latach wzrosły, nadal są to astronomiczne sumy w świecie telewizji. No i na razie trudno powiedzieć, na co te pieniądze w zasadzie poszły.

see serial apple tv plus recenzja

„See” wcale nie zachwyca oprawą. Nie zrozumcie mnie źle – serial ma naprawdę niezłe zdjęcia, zwłaszcza podczas przejść pomiędzy kolejnymi scenami akcji. Widać, że filmowcy przyłożyli się do pracy, tak samo  jak spece od kostiumów i charakteryzatorzy, ale to po prostu nie jest żadna nowa jakość.

Mam w dodatku problem z braniem „See” na poważnie.

Serial opowiada o świecie przyszłości. To nietypowa dystopia, w której w wyniku zarazy zostały na świecie jedynie 2 mln ludzi, a wszyscy, którzy przeżyli, oślepli. W momencie, gdy poznajemy bohaterów, od kataklizmu minęło już kilkaset lat, a nowe pokolenie uznaje zmysł wzroku za mit i herezję. W rezultacie to bardziej fantasy niż science-fiction.

Rzeczywistość w „See” w niczym nie przypomina naszej. Ludzie żyją w wioskach niczym jacyś jaskiniowcy. Wierzą w gusła, a technologia odeszła już niemal całkowicie w zapomnienie i bohaterowie używają jedynie broni białej. Nucą dziwne pieśni i wydają z siebie głośne dźwięki niczym małpy.

see serial apple tv plus recenzja

Scenarzyści zasypują też widza specyficznymi nazwami własnymi.

Plemię, do którego należy Baba Voss, żyje na odludziu i czci Boski Płomień, ale gdzieś w oddali są jakieś zręby cywilizacji wielbiącej Boga. W chwili, gdy tajemnicza kobieta zaczyna połóg, wojownicy szykują się do walki. W imieniu królowej przybyli, razem z psami i końmi, budzący grozę Łowcy Czarownic.

Już na starcie jesteśmy świadkami potyczki dwóch grup ślepców. Jakaś przesadnie duża bitwa to nie jest, ale choreografia i tak budzi podziw. Skala już niekoniecznie. W mojej głowie rodzi się też cały czas masa pytań i wątpliwości co do tego, czy scenarzyści nie idą przypadkiem drogą na skróty.

Fakt, że bohaterowie nie widzą, sprawia, że w trakcie seansu myślę głównie o jednym. A więc o tym, czy i kiedy złapię aktorów na tym, że o tym zapomnieli.

see serial apple tv plus recenzja

W dodatku motyw przewodni w serialu sprawia, iż nie potrafię identyfikować się z bohaterami i przejmować się ich losem. Paradoksalnie takiej „Grze o tron”, która rozgrywała się w fikcyjnym Westeros, bliżej jest do świata, który znamy, niż nowemu „See”, który osadzony jest na Ziemi.

Nowy serial na wyłączność w Apple TV+ kojarzy mi się z tego powodu z grą „Horizon Zero Dawn”.

W niej również mieliśmy do czynienia ze światem przyszłości, w którym ludzkość cofnęła się w rozwoju i zaczęła dzielić się na niewielkie plemiona wierzące w jakieś zabobony. „See” idzie przy tym o krok dalej, odbierając ocalałym jeden ze zmysłów, co kompletnie odcina ich od tego, co znają widzowie.

Obie produkcje łączy to, że należą do kategorii young adult – są dla nastolatków. Bohaterowie są przerysowani, jakby aktorzy starali się ciut za bardzo, przez co ich postaci zamieniają się w chodzące groteski. I na razie nie zapowiada się na to, bym ich polubił, tak jak polubiłem się z Aloy z „Horizon Zero Dawn”.

see serial apple tv plus recenzja

„See” gra w zupełnie innej lidze niż wspomniana wcześniej „Gra o tron”.

Serial przygotowany na start Apple TV+ jawił się jako twór, który chciał wypełnić pustkę w sercach fanów hitu HBO. Niestety, tak jak podejrzewałem od początku, „See” nie będzie duchowym następcą opowieści pełnej intryg i smoków.

Jeśli już, to miano nowej „Gry o tron” przypadnie w udziale „Wiedźminowi”, aczkolwiek byłbym ostrożny w windowaniu oczekiwań. A jeśli chodzi o „See”, to nie dziwię się, że serial już teraz dostał 2. sezon, bo inaczej Apple przyznałby się do porażki. W klasycznej telewizji mógłby jednak pójść pod nóż.

„See” to nie jest również serial, dla którego warto opłacać Apple TV+.

Tak jak pozostałe streamingi mają swoje hity, o których jest głośno, tak w przypadku Apple’a sztandarowa produkcja to taki zapychacz bez duszy. „See” jest dla mnie zbyt dziecinny. A pamiętajmy, że mówię to jako dorosły człowiek, ale za to taki, który uwielbia „Gwiezdne wojny” i filmy na podstawie komiksów.

see serial apple tv plus recenzja

„See” jest pełne takiego pretensjonalnego przesadyzmu. Po dniu spędzonym z Apple TV+ mam wrażenie, że Apple faktycznie kreuje ten serwis na miejsce przyjazne rodzinom. Szkoda tylko, że realizując kolejne produkcje dla tych najmłodszych i tych nieco starszych dzieci, firma po macoszemu traktuje… rodziców.

No ale może to właśnie tak ma wyglądać?

Kto wie, może szefostwo Apple’a uznało, że ci starzy ludzie, czyli tacy po 25 roku życia, siedzą na tych swoich Facebookach i oglądają te swoje seriale na tych swoich Netfliksach od tak dawna, że nie ma sensu o nich walczyć? Przyszłościowi z punktu widzenia firmy są klienci, których ta może sobie wychować.

Nie jest też wykluczone, że firmie – mimo wszystkich potknięć – na rynku zaistnieć się uda. Apple już wielokrotnie nas zaskakiwał, ale i tak jak na razie pozostaję sceptyczny. Na kolejne odcinki „See” nie czekam zaś z wypiekami na twarzy, a dla tego serialu abonamentu za 25 zł miesięcznie z pewnością bym nie przedłużył.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (15)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...