Slasher to gatunek nieobecny w polskim kinie. Twórcy horroru „W lesie dziś nie zaśnie nikt” chcą to zmienić

Artykuł/Film 29.10.2019
Slasher to gatunek nieobecny w polskim kinie. Twórcy horroru „W lesie dziś nie zaśnie nikt” chcą to zmienić

Slasher to gatunek nieobecny w polskim kinie. Twórcy horroru „W lesie dziś nie zaśnie nikt” chcą to zmienić

Slasher to podgatunek w zasadzie nieobecny w polskim kinie. Może poza filmem „Pora mroku” z 2008 roku, polscy twórcy raczej nie sięgają po ten rodzaj horroru. Dlaczego? Odpowiedzi szukałam na planie horroru „W lesie dziś nie zaśnie nikt”.

Slasher to gatunek horroru, który choć swój szczyt popularności ma już za sobą, od jakiegoś czasu zaczyna znów wracać do łask. Tego typu filmy były hitami w latach 80., gdy na ekranach królowały produkcje „Piątek, trzynastego” czy „Krwawy odwet”. Fabuła każdego slashera bazuje na podobnym schemacie – poszczególni bohaterowie giną po kolei w dziwnych okolicznościach. Akcja polskiego slashera „W lesie dziś nie zaśnie nikt” dzieje się gdzieś w głębi lasu. Przebywa tam grupa uzależnionej od nowoczesnych technologii młodzieży, która robi sobie swego rodzaju detoks od smartfonów i social mediów. Zaczyna się nieźle.

Odwaga twórców, energia, rozeznanie tematu to pierwsza rzecz, która mnie zakręciła. Scenariusz jest naprawdę bardzo dobrze napisany, to scenariusz z gatunku tych, które czyta się od razu, w całości, nie odkłada, żeby zrobić jeszcze jedną herbatę. Nie miałem żadnych wątpliwości. Wątpliwość była jedynie taka, czy tego typu kino gatunkowe od razu chwyci. Wierzę głęboko, że jeżeli autorzy bardzo dobrze wiedzą, co chcą zrobić, to trzeba tym pierwszym filmem przełamać barierę niewiary w to, że można u nas zrobić dobre kino gatunkowe – powiedział mi na planie filmu Mirosław Zbrojewicz.

mirosław zbrojewicz w lesie dziś nie zaśnie nikt
Fot. Michał Chojnacki

Aktor wciela się w jedną z głównych ról w filmie. Jego bohater to samotnik po przejściach. Według Zbrojewicza w polskim kinie nie było do tej pory tradycji i śmiałości, by robić slashery:

To jest jednak bardzo kreacyjne i kreatywne kino. Może nie mam racji, ale wydaje mi się, że bardzo ważny jest również wątek finansowy. Budżety, które nie pozwalają na to, żeby się rozwijać. Bo to są filmy efektowe.

Zdaje się, że twórcy filmu, na czele z reżyserem Bartoszem M. Kowalskim, korzystają z rosnącej popularności, jaką cieszą się w Polsce horrory.

Kino grozy przechodzi swego rodzaju renesans, a kolejne produkcje (nie tylko amerykańskie) przyciągają do kin rzesze kinomanów. „W lesie dziś nie zaśnie nikt” to współczesna opowieść, która ma nie stronić od ironii i komentarzy dotyczących nowoczesnego stylu życia.

Oprócz tego, że jest to pierwszy polski slasher, to jest to też film o przyjaźni, miłości, o tym, jak w niecodziennych warunkach może nawiązać się przyjaźń między ludźmi, którzy są od siebie skrajnie różni – stwierdziła Julia Wieniawa, która również zagra jedną z głównych ról w filmie.

julia wieniawa w lesie dziś nie zaśnie nikt
Fot. Michał Chojnacki

Jej bohaterka ma na imię Zosia, jest wycofaną, tajemniczą introwertyczką. Jak zapewnia aktorka, postać może nas bardzo zaskoczyć. Zosia jest zupełnym przeciwieństwem aktorki.

Najtrudniejsze w tej roli jest tłamszenie mojej własnej energii – jestem osobą bardzo gadatliwą, wesołą, lubiąca być w centrum uwagi, a Zosia jest całkiem inna. Nie dba o swój wygląd, ma cały świat gdzieś, ma dystans do ludzi, jest introwertyczką, skrywająca pewien sekret, który zbudował jej charakter. – opowiadała Wieniawa.

Grać w horrorze to jedno, a oglądać horrory to drugie. Zbrojewicz przyznał, że do tej pory nie miał wiele styczności z horrorami:

Może dlatego, że dookoła jest wystarczająco strasznie. Teraz coraz bardziej w to wsiąkam, trochę oglądam, zaczyna mnie to naprawdę bawić i fascynować.

Podobnie zresztą Julia Wieniawa, która przyznała, że boi się sama oglądać horrory. Zdaje się jednak, że gdy otrzymała propozycję od reżysera, nie miała żadnych wątpliwości.

Pracowałam przez chwilę na planie serialu z Bartkiem Kowalskim (reżyser filmu). Podobno obserwował mnie wtedy, był ciekawy jak gram. Już miał w głowie rolę dla mnie w tym filmie. Podszedł i zapytał: „Julka, lubisz horrory?” Oczywiście… nienawidzę! Boję się i rzadko chodzę na horrory sama, zwykle ze znajomymi. Odpowiedziałam: „No jasne! Uwielbiam. A o co chodzi?”

Wątpliwości nie miał także Zbrojewicz – „W lesie dziś nie zaśnie nikt” to projekt, w który trzeba się zaangażować. Choćby po to, by obserwować, jak polscy twórcy poradzą sobie z przeniesieniem slashera na rodzime realia. Oprócz Wieniawy i Zbrojewicza w filmie wystąpili m.in. Wiktoria Gąsiewska, Gabriela Muskała, Michał Lupa, Stanisław Cywka i Sebastian Dela.

Premiera filmu „W lesie dziś nie zaśnie nikt” zaplanowana jest na piątek 13 marca 2020 roku.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (20)

171 odpowiedzi na “Slasher to gatunek nieobecny w polskim kinie. Twórcy horroru „W lesie dziś nie zaśnie nikt” chcą to zmienić”

  1. Mam nadzieję że nareszcie będziemy mieli jakiś dobry polski horror. Widzę że główną rolę tutaj ma Wieniawa lubię ją także myślę, że będzie całkiem dobry.

  2. A ja pójdę ;) W końcu ktos inny ;) A nie tylko jedne i te same twarze. A dwa- fabuła trochę mi się kojarzy z piątkiem 13-stego ;)

  3. Ja też się boję i dlatego jak oglądam to tylko z grupą znajomych albo z mężem :P Choć sa filmy na które sie wybiorę jak np właśnie ten ;) A takiego horroru faktycznie jeszcze
    nie było w PL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...