Co za kuriozum! Netflix testuje rozwiązanie, dzięki któremu będziesz mógł obejrzeć serial… szybciej

Opinia/Technologie 28.10.2019
Co za kuriozum! Netflix testuje rozwiązanie, dzięki któremu będziesz mógł obejrzeć serial… szybciej

Co za kuriozum! Netflix testuje rozwiązanie, dzięki któremu będziesz mógł obejrzeć serial… szybciej

Szybko czy wolno? Oczywiście pytam o prędkość oglądania seriali. Okazuje się bowiem, że Netflix od jakiegoś czasu testuje opcję zmiany prędkości odtwarzania swoich treści. Bo przecież oglądanie filmów w normalnym tempie to rozwiązanie rodem ze średniowiecza.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Ja wszystko rozumiem – żyjemy w czasach, które pędzą na łeb na szyję. Ludzie nie mają czasu na życie, a co dopiero na konsumpcję dóbr drugiej czy trzeciej potrzeby, jaką są filmy i seriale. Tylko czy rzeczywiście odpowiedzią na to jest dopieszczanie syndromu FOMO (Fear Of Missing Out – czyli wykluczenia ze względu na nienadążanie za obecnymi trendami, serialami i modami) poprzez ingerowanie w to, jak ludzie konsumują rozrywkę?

Netflix zmienił już i tak dostatecznie model produkcji i spożywania filmów i seriali, tu piję przede wszystkim do binge watchingu, czyli wypuszczania i oglądania od razu całych sezonów seriali. Nierzadko w tle innych czynności, zamieniając X muzę w formę intelektualnego fast fooda. Okazuje się, że streamingowemu gigantowi ciągle mało i wczuł się w rolę demiurga do tego stopnia, że chce mieć wpływ także na to, jak szybko ludzie oglądają treści serwisu.

Od co najmniej kilku dni niektóre smartfony z systemem Android mają możliwość zmiany prędkości podczas odtwarzania w Netfliksie. Do wyboru są cztery opcje – przyspieszenie 1,25x i 1,5x, a także spowolnienie 0,75x bądź 0,5x.

Z jednej strony, opcje przyspieszania/spowalniania odtwarzania nie są niczym nowym. Już przecież na prehistorycznych magnetowidach (urządzenia służące do odtwarzania kaset wideo – dziś dostępne głównie w muzeach i antykwariatach oraz u mnie na strychu) miało miejsce coś takiego jak przewijanie, także z opcją podglądu akcji. Później format DVD i jego następcy wprowadzali już bezpośrednich poprzedników tego, co zamierza wprowadzić Netflix. Większość odtwarzaczy wideo, z których korzystamy dziś, oglądając filmy na komputerach osobistych ma takie opcje. Także serwisy takie jak Spotify czy YouTube (ten ostatni ma opcję przyspieszenia 2x).

Ale na YouTube’ie w większości króluje inny rodzaj treści niż dzieła w pełni artystycznie profesjonalne, czyli filmy i seriale. Tam rządzą zwiastuny, wideoklipy, youtuberzy reagujący na to jak inni ludzie reagują na kotka, który próbuje mówić ludzkim głosem (wiem, upraszczam, spłycam to, co oferuje YouTube, przepraszam). Gdybym miał, pod przymusem, oglądać jakiego patostreamera to sam z chęcią włączyłbym przyspieszenie nawet 5x.

Netflix to jednak inna para kaloszy. Tam dostajemy pełnoprawne filmy i seriale. I ok, zdaję sobie sprawę, że spora część z nich pewnie by zyskała, gdybyśmy oglądali je na przyspieszeniu (z pewnością szybciej dobrnęlibyśmy do końca, a to w przypadku ichniejszych filmów często wybawienie). Tylko czy naprawdę o to chodzi?

Zadajmy sobie podstawowe pytanie – po co w ogóle oglądamy filmy i seriale?

Tylko po to, by „zaliczyć”, mieć to za sobą i potem móc komentować na forach czy móc się wypowiadać podczas rozmów ze znajomymi? Dla zabicia czasu wolnego? Nie każdy musi się delektować X muzą i przeżywać ją w pełni, ale po co oglądać coś, co przetrawia się „na szybko” i w niepełnym wymiarze? Bez pełnego wejścia w świat przedstawiony, emocje, dramaturgię, śledzenia fabuły, przyjrzenia się zdjęciom, grze aktorskiej.

To, że być może spora grupa użytkowników chciałaby korzystać z przyspieszenia, nie oznacza jeszcze, że dane firmy mają te „patologie konsumowania sztuki” pielęgnować, wspierać i im hołdować. Jedną kwestią jest to, co sobie widz robi z odtwarzanym filmem prywatnie na zainstalowanym na laptopie programie takim jak VLC itp. Jeśli chce konsumować jakiś film w ten sposób, to jego sprawa. Ale zupełnie odmienną kwestią jest to, gdy dana firma wprowadza takie rozwiązanie publicznie.

Kolejne pytanie – czy twórcy, którzy kręcą filmy dla Netfliksa będą zadowoleni z faktu, że widzowie oglądają ich dzieła na przyspieszeniu?

Czy Martin Scorsese nie wkurzy się i nie nazwie platformy „diabelskim młynem”, gdy wyjdzie na jaw, że większość oglądających trwającego 3,5 godziny „Irlandczyka” robiła to na przyspieszeniu 1,5x? Może warto się zastanowić, czy w ogóle MUSIMY oglądać filmy i seriale, skoro nie mamy czasu, by robić to na spokojnie i poświęcić na to jakieś, wiem, brzmi to groźnie, 2 godziny?

Może przesadzam z tą tyradą, może moje wizje są nadmiernie dramatyczne i niepotrzebnie apokaliptyczne, ale patrząc na to, jak ludzie obecnie konsumują treści nie mam złudzeń – gdy tylko dostaniemy jakąś opcję, która pozornie ułatwi nam życie jeszcze bardziej, to z pewnością z niej skorzystamy. Tak jak coraz częściej zastępujemy pełne zdania i emocje za pomocą emotikon, coraz mniej czytamy, a coraz więcej oglądamy. A teraz okazuje się, że nawet oglądać musimy w przyspieszeniu (sądzę, że spowolnienie będzie wykorzystywane do przyjrzenia się jakimś ciekawym scenom, aniżeli oglądaniu całych filmów/seriali). Co dalej? Pokolenie oglądające tylko zwiastuny? Albo czołówki seriali i ich cliffhangery na koniec, bo właściwie to po co inwestować uwagę i emocje w to, co pomiędzy.

Zresztą trochę w tym kierunku zwraca się platforma Quibi oferująca krótkometrażowe seriale (z odcinkami trwającymi 5-10 minut), która ma zadebiutować w 2020 roku. Tak więc nie są to moje „czarne wizje” – ani się obejrzymy i tak będzie wyglądać nasza rzeczywistość. Kto nas przed nią uratuje? Martinie Scorsese – zakładaj pelerynę i przybądź gdy jesteś naprawdę potrzebny!

Teksty, które musisz przeczytać:

Netflix odpowiedział na krytykę zmiany prędkości odtwarzania filmów. Nie spodziewajcie się tej opcji na dużych ekranach

Netflix w ostatnich dniach spotkał się z olbrzymią krytyką ze strony amerykańskiego środowiska filmowego. Wszystko przez rozpoczęcie testów przyspieszania lub spowalniania tempa wyświetlania się wideo. Filmowcy potraktowali to jako atak na ich wolność artystyczną, ale w opublikowanym oświadczeniu Netflix broni się przed tymi oskarżeniami.

News/VOD 31.10.2019

Dołącz do dyskusji (26)

29 odpowiedzi na “Co za kuriozum! Netflix testuje rozwiązanie, dzięki któremu będziesz mógł obejrzeć serial… szybciej”

  1. “po co oglądać coś, co przetrawia się „na szybko” i w niepełnym wymiarze?”

    To samo pytanie sobie zadaję kiedy słyszę/czytam, że są ludzie którzy oglądają filmy/seriale na ekraniku smarta np. w drodze do pracy czy czekając na autobus. Pewno dla takich cudakow ta opcja będzie czymś wspaniałym… ;)

    • Odpowiedz na pytanie jakie sobie zadajesz jest bardzo prosta. Nie możesz jednak jej sam znaleźć bo wymaga od Ciebie wyobraźni i przyswojenia sobie tego, że mama nie miała racji mówiąc Ci że jesteś wyjątkowy. Nie jesteś. I dzięki temu każdy będzie oglądał to co chce, jak i gdzie chce.

    • Co to za różnica? Jeśli oglądam serial czy film, w którym liczy się treść, a nie oprawa graficzna, to czym, w takim wypadku, odbiega styl oglądania w autobusie, na przerwach od oglądania na kanapie przed telewizorem czy ekranem monitora?

      Seriale próbują być bardziej książką niż filmem, dlatego oglądanie ich poza domem ma sens.

      • Film czy serial to jednak widowisko audiowizualne. Skoro obraz ma się gdzieś, to czemu nie iść w kierunku sluchowisk? Po co marnować środki na coś, co jest traktowane jak tylko dodatek?

        W mojej opinii takie oglądanie w biegu odbija się na jakości czego przykładem są produkcje Netflixa, a powoli także HBO. Nie ma się co oszukiwać. Skoro wiadomo, że X klientów ogląda w ten sposób, to po co się przykładać? Skupiać na właśnie tym aspekcie wizualnym? Lepiej skupić się właśnie na dialogu… Choć i z tym jest problem.

        Niestety coraz trudniej o dobry film/serial, podejrzewam, że właśnie to oglądanie na szybko, byle zaliczyć, ma tutaj swój udział. Ja w takim “oglądaniu” nie widzę sensu. Wolę rozsiąść się na kanapie i w spokoju poświęcić całą uwagę na to co oglądam. W podróży, jeśli warunki nie pozwalają na książkę, wolę audiobooka niźli wpatrywac się w parę cali próbując obejrzeć jakiegoś Ojca Chrzestengo czy inny Deadwood.

  2. “Jedną kwestią jest to, co sobie widz robi z odtwarzanym filmem prywatnie na zainstalowanym na laptopie programie takim jak VLC itp. Jeśli chce konsumować jakiś film w ten sposób, to jego sprawa.”
    Tak samo teraz będzie o tym mógł decydować korzystając z netflixa. Nikt przecież do niczego nikogo nie zmusza, więc po co te przydługawe żale autora?

  3. A mnie się ta zmiana podoba. Osobiście widzę w tym rozwiązaniu użytek dla siebie, gdy chciałbym powtórzyć jakiś sezon serialu, który średnio pamiętam i chciałbym go sobie przypomnieć bo zaraz wychodzi następna część. Taki problem miałem chociażby z Dark. Serial był skomplikowany, parę rzeczy pouciekalo, a jednak oglądać znowu 10 odcinków po ledwo roku od ich obejrzenia, to trochę strata czasu. Poza tym, niech ludzie sobie oglądają filmy jak chcą, wydaje mi się, że to nawet dobrze jeśli dzięki np prędkości 1.25 młodsze pokolenie skusi się obejrzeć jakiś klasyk sprzed lat, który normalnie byłby dla nich za wolny. Nic na to nie poradzimy, kiedyś różnice pokoleniowe były ledwo widoczne między 20 a 40 latkiem. Dzisiaj 30, a 20 latka dzieli lifestyle’owa przepaść. Dla mojego młodszego o 10 lat szwagra jestem dinozaurem, który na wakacje zabiera aparat, zamiast machnąć 1500 zdjęć smartfonem, który pisze na whats upie zamiast wysyłac voice messages i który czyta jakieś blogi technologiczne pisane przez kupionych dziennikarzy, zamiast dołączyć do odpowiedniego wątku na reddicie i słuchać prawdziwego vox populi.

  4. Dosłownie dzisiaj o tym myślałam, że chciałabym przyspieszyć ten serial na Netlflixie, bo jest ciekawy, ale ogladam tez często filmiki na youtube i tam wszystko na prędkości x1,5. Tak sie do tego przyzwyczaiłam, że normalnie serial wydawal mi się za wolny. Szok jak człowiek się przyzwyczaja i adaptuje do życia w biegu.

    • Właśnie, o takich osobach pisałem, wyzej lub nizej. Jeśli masz oczy i umysł do tego przyzwyczajone, to tutaj wygrywasz bo skonsumujesz wszystko 2x szybciej niż przeciętna osoba.

      • Ja oglądam tylko początek każdego odcinka gdzie jest w skrócie pokazane co się wydążyło w poprzednich odcinkach, dzięki temu cały serial zaliczam w 10 minut.
        Ale o takiego oglądania trzeba mieć nie tylko oczy i uszy ale tez inteligencje i wyobraźnie.
        Spróbuj, dzieki temu skonsumujesz wszystko nie 2x a 20x szybciej jak przeciętna osoba.

  5. Od dawna praktycznie wszystko oglądam na przyspieszeniu. Pozwala to oszczędzić sporo czasu, a nic nie tracę, bo odpowiednio dostosowuję sobie prędkość, by zdążyć przeczytać wszystkie napisy bądź, w przypadku lektora czy dubbingu, zrozumieć wszystkie kwestie (na zbyt dużym przyspieszeniu słowa stają się niewyraźne). Bardzo dobrze, że Netflix wprowadzi oficjalnie taką opcję. Do tej pory używałam specjalnej wtyczki, ale działała ona tylko w przeglądarce. Jak chciałam ostatnio sobie obejrzeć jeden serial na siłowni… Matko, jakie to było wolne, jak ci ludzie na ekranie się ślimaczyli, jak wolno mówili… Oczywiście obejrzałam, bo wolałam wolne tempo niż patrzenie się w ścianę i odliczanie kiedy minie moje pół godziny bieżni – ale byłoby super, gdybym następnym razem mogła obejrzeć coś w normalnym dla mnie tempie. I nie, nie oglądam seriali, filmów czy nie słucham audiobooków (bo je też przyspieszam) tylko po to, żeby coś “zaliczyć”, “odhaczyć” itp. Ale szanuję swój czas i skoro mogę go oszczędzić to to robię.

      • No właśnie nie – mam raczej wrażenie, że ludzie w realu mówią szybciej niż w filmach. Powiedziałabym, że wręcz mówią “żywiej” – w filmach czy serialach jednak czasem czuć tę sztuczność, czuć, że to jest wyuczona kwestia. Ja sama mówię dosyć szybko, większość moich znajomych rówieśników też. Moja babcia czasem mówi dosyć wolno i to mnie irytuje, ale nie zwracam jej uwagi, bo jednak nie wypada pospieszać starszej pani. ;)

  6. Świetny pomysł. Nikt świadomy nie będzie w ten sposób oglądał wszystkiego natomiast seriale są czasami rozciągnięte do nieprzyzywoitości. Człowiek niejednokrotnie chce zobaczyć finał bo zaangażował siebie i swój czas w pierwszym sezonie a w następnych dzieło obniżyło loty. Ten system to strzałnw dychę.

  7. Filmów i seriali przybywa w takich ilościach, że nie sposób wszystko obejrzeć. Zastanawiałem się dlaczego Netflix, HBO i inni nie wprowadzili tych opcji. Po przyzwyczajeniu się do oglądania przy 1,5x, można seriale kończyć w połowę czasu faktycznego trwania z zachowaniem sensu (Oczywiście będąc przyzwyczajonym do szybszej konsumpcji).

    Taki hack, jak czytanie dwóch stron książki na raz ;)

  8. Dzisiaj seriale robią jak polskie filmy – dłużyzna. Prawie każdy oglądam na 1,25, dużo na 1,5. Raz jednego gniota ogl@dałem x2 – grając jeszcze na telefonie.

  9. O ile oglądam w przyspieszeniu długie debaty/wywiady/wypowiedzi na YouTube jeśli ktoś wolno mówi, to seriali bym tak nie konsumował (choć ostatni sezon GOT aż się prosił, przyznajcie). Ale na litość LPS, niech każdy ogląda jak chce. Jak czytam taki długi wywód o tym że ktoś śmie obejrzeć coś w 1,25x, albo komentarze z oburzeniem, że ktoś ogląda seriale na smartfonie w kawałkach w komunikacji miejskiej (sam czasem tak oglądam), to dziwię się bardziej Wam niż tym osobom. Każdy ogląda jak chce – powiem Wam, że jestem studentem i na nudnych wykładach obserwowałem zachowanie studentki z przodu. Oglądała serial, bez dźwięku, z napisami. Co jakiś czas przerywała żeby coś zanotować. Straciła w ten sposób cała warstwe dźwiękową serialu – w tym być może wspaniałą muzykę, popisy głosowe aktorów. No i? Jej sprawa

  10. Panowie reżyserzy optowali by zapewne również za zablokowaniem możliwości szybkiego przewijania żeby widz nie mógł w ich dzieło zaingerować. Włączasz i oglądasz a jak nudny fragment to się nudzisz, nie kupiłeś filmu tylko przywilej jego obejrzenia. Zaraz zaraz, a to nie po to płacę za Netflixa żeby móc o czymś decydować a nie mieć zwykłej telewizji?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...