Pied Piper na ostatniej prostej. Recenzujemy otwarcie 6. sezonu „Doliny Krzemowej” od HBO

Recenzja/Seriale 28.10.2019
Nasza ocena:
Pied Piper na ostatniej prostej. Recenzujemy otwarcie 6. sezonu „Doliny Krzemowej” od HBO

Pied Piper na ostatniej prostej. Recenzujemy otwarcie 6. sezonu „Doliny Krzemowej” od HBO

„Dolina Krzemowa” wróciła na HBO z 6. sezonem. Sprawdziliśmy, co nowego u Richarda i spółki, których startup Pied Piper rośnie jak burza.

W tekście omawiam 3. pierwsze odcinki 6. sezonu serialu „Dolina Krzemowa”, ale staram się unikać spoilerów.

Pied Piper, czyli fikcyjny startup z serialu „Dolina Krzemowa”, jest już na finiszu swojej drogi. HBO jeszcze przed premierą nowych odcinków zdradziło, że 6. sezon „Silicon Valley” będzie zarazem ostatnim. A na ten moment w zasadzie trudno przewidzieć, jakie będzie zakończenie i do czego to wszystko zmierza.

Czy Pied Piper przetrwa, czy się rozpadnie, a każdy z bohaterów pójdzie w finale swoją drogą? Czy Richardowi uda się stworzyć ten nowy zdecentralizowany internet, o którym tak marzy? Czy uda mu się zjednać polityków i opinię publiczną? Tego dowiemy się w przeciągu kilku kolejnych tygodni.

dolina krzemowa 6 sezon recenzja hbo go silicon valley

Dolina Krzemowa” ma nowy motyw przewodni: prywatność.

Już w poprzednich sezonach ten wątek był poruszany, ale teraz stał się jednym z najważniejszych. Podobnie jak Mark Zuckerberg w prawdziwym świecie, tak samo Richard Hendricks w serialowej rzeczywistości musiał stanąć naprzeciwko senatorów i przekonać ich, że naprawdę dba o prywatność użytkowników.

Amerykański kongres nieźle przyjął pełne pasji wystąpienie Richarda. Oczywiście po powrocie do ogromnego i zatłoczonego biura, którego Pied Piper dorobił się w ostatnim roku, CEO firmy dowiaduje się, że ktoś robi mu krecią robotę. Uświadamia sobie, że nieświadomie okłamał zarówno polityków, jak i cały świat.

dolina krzemowa 6 sezon recenzja hbo go silicon valley

Do tego w jego otoczeniu pojawia się nowy gracz, który ma na tyle dużo gotówki, by rozwiązać jego problemy.

Tak jak z początku „Dolina Krzemowa” skupiała się na kilku młodych chłopakach z ambicjami, którzy chcieli zakodować coś fajnego, tak teraz już jesteśmy całkowicie zatopieni w świecie wielkiego biznesu. Deale, jakie musi brać pod uwagę Richard, to kwestia już nie milionów, a miliardów dolarów.

Serial co rusz wystawia charaktery swoich bohaterów na próbę – co biorąc pod uwagę skalę, jest w pełni zrozumiałe. Mam jednak przekonanie graniczące z pewnością, że na tym etapie nie zmieni się już status quo. To już chyba zbyt późno, by któryś z przyjaciół ich zdradził dla mamony.

dolina krzemowa 6 sezon recenzja hbo go silicon valley

I to mnie nieco boli, bo „Dolina Krzemowa” stała się przewidywalna.

Serial nadal potrafi rozśmieszyć, ale niestety coraz częściej nudzi. Jest zresztą takie powiedzenie, że żart powtarzany zbyt często, przestaje bawić. Dlatego też oglądanie po raz kolejny, jak Richard się przewraca, bo w wyniku emocji – coraz częściej negatywnych niż pozytywnych – stracił kontakt z bazą, żenuje.

Tak samo trudno ogląda się napięcia pomiędzy Richardem i Jaredem. To aż męczące, że główny bohater nadal nie odbiera oczywistych sygnałów, jakie daje mu jego COO. Konflikt, w jaki uwikłali się w tym roku obaj panowie, nie zaistniał zresztą organicznie i wygląda na wymuszony.

dolina krzemowa 6 sezon recenzja hbo go silicon valley

Coraz mniej śmieszy też Gavin Belson oraz jego Hooli.

Fikcyjna korporacja, która była alegorią tych wszystkich skostniałych przedsiębiorstw z Doliny Krzemowej, które zarabiają pieniądze wyłącznie z rozpędu, jest cieniem samej siebie. Gagi z jej prezesem w roli głównej to podobnie jak slapstickowe wyczyny Richarda jeszcze więcej tego, co już dobrze znamy.

Nieco lepiej wyglądają wątki poboczne, takie jak np. tworzenie botów na firmowym Slacku czy przepychanki z panią od HR. Z kolei powrót do garażu wielkiego nieobecnego, Erlicha Bachmana, moglibyśmy naprawdę już sobie darować – no chyba, że w finale, by pokazać powrót chłopaków do korzeni.

dolina krzemowa 6 sezon recenzja hbo go silicon valley

Paradoksalnie jednak, pomimo wielu uwag, i tak nie mogę jednak powiedzieć, że „Dolinę Krzemową” ogląda się źle.

Nawet jeśli główna fabuła momentami sprawia, że ziewam, to serial nadal ma pazur, jeśli chodzi o humor sytuacyjny. Scenarzyści trafnie identyfikują, które aspekty świata nowych technologii aż proszą się o to, by je wyśmiać. Tak jak zwykły widz może czasem wzruszyć ramionami, tak geek i nerd te nawiązania doceni.

„Dolina Krzemowa” nie bierze jeńców. W tym roku dostaje się zarówno elektrycznym hulajnogom, jak i smartwatchom i botom. Pojawiają się motyw wojny handlowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami oraz mechanizmy wykrywania głosu, byle tylko wyświetlić użytkownikowi kontekstowe reklamy.

I nie przeczę, że oglądam ten serial głównie dla tych scen, aczkolwiek to, jak Pied Piper skończy, nadal trochę mnie ciekawi. Tym bardziej że zapowiada się na to, iż piątka bohaterów stanie przeciwko całej reszcie świata, na którą składają się zarówno nowi, jak i starzy antagoniści…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

Jedna odpowiedź do “Pied Piper na ostatniej prostej. Recenzujemy otwarcie 6. sezonu „Doliny Krzemowej” od HBO”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...