„Kaczor Donald” świętuje 1000 numerów w Polsce. Tego sukcesu nie byłoby, gdyby nie wymyślone na potrzeby komiksów postaci

Artykuł/Komiksy 25.10.2019
„Kaczor Donald” świętuje 1000 numerów w Polsce. Tego sukcesu nie byłoby, gdyby nie wymyślone na potrzeby komiksów postaci

„Kaczor Donald” świętuje 1000 numerów w Polsce. Tego sukcesu nie byłoby, gdyby nie wymyślone na potrzeby komiksów postaci

Magazyn „Kaczor Donald” to na polskim rynku prawdziwy fenomen. Dzisiaj do sprzedaży trafia jubileuszowy numer z liczbą 1000 na okładce. Tak olbrzymi sukces wynika z niezwykłej natury komiksów o Kaczogrodzie i długiej liczby utalentowanych twórców, którzy stworzyli świat w dużej mierze oderwany od Disneya.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o komiksach, filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Osoby urodzone w latach 80. i 90. doskonale pamiętają ogólnokrajowy szał, jaki wywoływały premiery nowych numerów „Kaczora Donalda”. Pierwszy magazyn tego typu ukazał się 28 kwietnia 1994 roku (wtedy jeszcze jako dwutygodnik), a w ciągu następnych sześciu lat podbił serca dziesiątek tysięcy czytelników. Główną siłą czasopisma były od początku komiksy, ale odbiorcy cenili sobie też ciekawe konkursy, rozmaite zagadki i gadżety sprzedawane razem z numerem. Z czasem ten ostatni element zaczął dominować, co było desperacką próbą radzenia sobie z coraz większą konkurencją. Obecnie „Kaczor Donald” lata największych sukcesów ma dawno za sobą, ale wciąż ukazują się kolejne części. Jak łatwo się domyślić premiera 1000. numeru to wielkie wydarzenie dla wydawnictwa Egmont Polska.

Tak olbrzymiego sukcesu nie byłoby, gdyby komiksy Disneya robiono pod sztywne dyktando wydawnictwa. Jeżeli ktoś nigdy nie trzymał w dłoni komiksu z Kaczorem Donaldem, Sknerusem McKwaczem czy Myszką Miki, a cały swój związek z postaciami tego typu oparł na filmach, serialach i animowanych krótkometrażówkach, to może go czekać duże zaskoczenie. A przecież historia tych wydań z postaciami wytwórni (choć wcale niekoniecznie przez Walta Disneya wymyślonymi) jest długa, zróżnicowana i bardzo ciekawa.

Kaczor Donald z bajek i z komiksów ma pewne cechy wspólne, ale też wiele obie te wersje różni.

Pod względem wyglądu oba ujęcia są w większości tożsame, choć komiksowy Donald częściej nosi na sobie strój marynarski w czarnym a nie niebieskim kolorze. Zupełnie inaczej wygląda sprawa związana z charakterystycznym głosem tego bohatera. Każdy fan animacji Disneya rozpozna to kwakanie od razu. W komiksach twórcy nie mieli możliwości, żeby to pokazać, więc zrezygnowali z podobnego elementu. Donalda rozumieją więc bez problemów wszyscy dookoła.

Jeśli chodzi o charakter, to sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Przy takiej liczbie twórców o różnorodnym stylu i widzeniu tego świata nie sposób zachować w pełni jednorodnej postaci. Każda wyobrażalna wersja Donalda jest nerwusem, ale w komiksach wujek Hyzia, Dyzia i Zyzia potrafi być też opiekuńczy, zabawny, romantyczny i inteligentny. W innych dziełach jest zaś nieudacznikiem, głupkiem, samolubem lub wręcz ponurakiem. Potrafił być tak różnorodny jak ludzie, którzy go rysowali. Początkowo bez szans na sławę, bo kolejne historyjki sprzedawano do prasy i magazynów jako anonimowe dzieła. Z czasem czytelnicy zaczęli rozpoznawać charakterystyczny styl konkretnych twórców i nawiązali z nimi kontakty.

Obecnie fani komiksów z bohaterami Disneya muszą obowiązkowo znać dwa nazwiska: Carl Barks i Don Rosa.

Pierwszy z nich wsławił się stworzeniem postaci Sknerusa McKwacza oraz ugruntowaniem połączonego w całość świata Kaczogrodu. Don Rosa z kolei jest przedstawiany jako człowiek, który rozwinął pomysły legendarnego kolegi po fachu i nadał im jeszcze większą głębię. To prawda, choć w rzeczywistości komiksy tworzone przez obu mężczyzn znacząco się różniły. Barks prezentował dosyć oszczędny styl wizualny, lubował się też w połączeniu absurdalnego humoru z gagami. Rosa skupia się znacznie bardziej na detalach i mimice postaci, a jego historie potrafią przybierać mocno dramatyczny ton.

Nie można też lekceważyć znaczenia europejskich twórców, bo bardzo możliwe, że komiksy Disneya nie przetrwałyby, gdyby nie olbrzymie zainteresowanie czytelników ze Starego Kontynentu. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się one we Włoszech, Danii, Niemczech, a po upadku Żelaznej Kurtyny również w Polsce. Spośród kluczowych rysowników współpracujących z europejskimi wydawnictwami warto wymienić m.in. Vicara, Romano Scarpę, Giovana Battistę Carpiego i Guido Martinę. Wymienieni autorzy stworzyli mnóstwo postaci, które w 2019 roku wydają nierozerwalnie związane ze światem Kaczora Donalda, a całe disneyowskie uniwersum byłoby bez nich dużo uboższe.

Najsłynniejsze postaci wymyślone pierwotnie na potrzeby komiksów Disneya:

Hyzio, Dyzio i Zyzio

W latach 30. większość komiksów Disneya to były krótkie historyjki dołączane do gazet. Cieszyły się jednak sporą popularnością, więc w 1932 roku do wcześniejszej serii z Myszką Miki dołączono kolejną nazwaną „Silly Symphony”. To właśnie w jej ramach po raz pierwszy pokazani zostali siostrzeńcy Donalda – Hyzio, Dyzio i Zyzio. Już w swoim debiucie synowie Kaczki Delli i (w tamtym momencie) nieznanego ojca pokazali swoje podstawowe cechy. Pobyt trójki rozrabiaków u wuja miał być tymczasowy, ale ostatecznie okazało się, że przez wszystkie lata powstawania komiksów nadal u niego mieszkali. Więcej na temat ich rodziny opowiedział z czasem Don Rosa, ale dopiero najnowsza wersja „Kaczych opowieści” na serio powróciła do postaci Delli.

Sknerus McKwacz

kaczor donald 1000
Foto: Fragment okładki „Życie i czasy Sknerusa McKwacza”

Postać najbogatszej kaczki na świecie wymyślił Carl Barks na potrzeby komiksu „Wielka niedźwiedzica” z 1947 roku. Wtedy Sknerus był jeszcze antagonistą Donalda, ale wraz ze wzrostem popularności jego rola uległa zmianie. Podobnie jak w przypadku jego siostrzeńca McKwacz miał na przestrzeni lat bardzo wiele różnych wersji, ale jedna z nich została uznana za najważniejszą. Chodzi tą wykreowaną przez Dona Rosę w „Życiu i czasach Sknerusa McKwacza”. Seria wydana w latach 90. na zawsze ukształtowała też całe drzewo genealogiczne rodziny, do której należy większość kaczych bohaterów Disneya. Można bez wahania powiedzieć, że gdyby nie Rosa, to Sknerus McKwacz nie byłby tak potężną ikoną światowej popkultury.

Superkwęk

kaczor donald 1000

Szczyt popularności superbohaterów przypadł na XXI wiek, ale ich oddziaływanie na szeroko pojętą popkulturę można było dostrzec dużo wcześniej. Również twórcy komiksów o Kaczogrodzie nabrali ochoty na spróbowanie swoich sił w tego typu historiach. Włoscy twórcy postanowili więc dać Donaldowi jego własne alter ego – Superkwęka. Bohater zadebiutował w 1969 roku i początkowo był bardziej antybohaterem, dzięki któremu Kaczor Donald mógł się mścić na swoich oprawcach. Z czasem przerodził się jednak w prawdziwego obrońcę Kaczogrodu wspieranego przez rozmaite wynalazki Diodaka w podobny sposób jak Batmana zaopatrywał Lucius Fox.

Goguś Kwabotyn

kaczor donald 1000

Kaczor Donald to pechowiec jakich mało. Twórcy komiksów próbowali wyjaśnić ten niezwykły fenomen na wiele różnych sposób, ale jeszcze chętniej z niego korzystali w tworzeniu fabuły. A cóż może być ciekawsze niż zestawienie nieszczęśliwego (ale w gruncie rzeczy dobrego) pechowca z zadufanym w siebie szczęściarzem? W taki właśnie sposób powstał Goguś Kwabotyn (pierwsze pojawienie się zaliczył już w 1948 roku w komiksie pióra Barksa). Odległy kuzyn Donalda nie musi pracować ani się w żaden sposób starać, bo wszystkie jego życzenia zawsze spełniają się dzięki szczęściu. Niezwykle wścieka to jego krewnego, zwłaszcza że obaj często rywalizują o względy Kaczki Daisy.

Dziobas

kaczor donald 1000

Wielu mieszkańców Kaczogrodu stworzonych na potrzeby komiksów z czasem zyskało kultowy status w środowisku czytelniczym i dosyć szybko przebiło się do świadomości szerszego grona klientów Disneya. Z Dziobasem było nieco inaczej. Dziwacznego i roztargnionego kuzyna Donalda wymyślili Dick Kinney i Al Hubbard na potrzeby dzieł dostarczanych przez wytwórnię na rynki europejskie. Dziobasa szczególnie upodobali sobie twórcy z Włoch, którzy bardzo często łączyli go z Donaldem w kolejnej nieudanej pogoni za większym zarobkiem. W czasach globalizacji do amerykańskiego widza przebili się zresztą prawie wszyscy mniej znani bohaterowie komiksów, w tym Dziobas. Bohater pojawił się nawet w 2. sezonie remake’u „Kaczych opowieści”.

Bracia Be

kaczor donald 1000

 

Powyższy rysunek przedstawia wersję braci Be znaną z serialu „Kacze opowieści”, ale rodzina zawodowych złodziejów i jednocześnie najbardziej zawziętych przeciwników Sknerusa zadebiutowała na kartach komiksu. Dokładniej mówiąc chodzi o dwie historie autorstwa Carla Barksa. W „Terror of the Beagle Boys” z 1951 pojawiają się jeszcze bez kwestii mówionej, ale już w następnym komiksie zajmują kluczową pozycję antagonistów. I w tej właśnie roli występują do dziś we wszystkich filmach, serialach, gracz czy komiksach.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (7)

24 odpowiedzi na “„Kaczor Donald” świętuje 1000 numerów w Polsce. Tego sukcesu nie byłoby, gdyby nie wymyślone na potrzeby komiksów postaci”

  1. Lata temu nałogowo czytałem komiksy z Kaczorem Donaldem, miałem też “teczkę” w osiedlowym sklepie, do którego zgłaszałem się po kolejne numery. W te wakacje zszedłem do piwnicy w domu rodziców i odnalazłem ogromny karton z tymi komiksami. Zawiozłem je mojemu 8 letniemu synowi, który właśnie skończył pierwszą klasę podstawówki. W zeszłym tygodniu dostałem wiadomość od wychowawczyni syna: “syn przed wakacjami czytał z prędkością 20 słów na minutę. Po wakacjach powtórzyłam test i osiągnął prędkość 90 słów na minutę. Myślałam, że popełniłam błąd w liczeniu, więc powtórzyłam test, osiągając ten sam wynik. To jest niesamowite!”

    Raz jeszcze: dzięki Donald! :)

  2. Warto na koniec artykułu wspomnieć o nowych wydaniach książkowych Kaczgrodu Carla Barksa i Życia i Czasów Sknerusa McKwacza Dona Rosy, za chwilę premierę ma też pierwszy tom zbiorczych komiksów drugiego.

    Nawet jak ktoś Kaczora Donalda nie kupi, to warto przeczytać kilka historii z tych zbiorów, bo to naprawdę niesamowite że mimo wydania 70 lat temu, kompletnie się nie zestarzały.

  3. Słuszna uwaga z tym różnym charakterem u Donalda. Tylko częściej był jednak pozytywną i sympatyczną postacią, czasami miał nawet ten heroiczno romantyczny rys.
    Wspomniałbym jeszcze o myszce Miki, wbrew pozorom to nie była jakaś tragiczna postać. Był trochę jak pozytywny Donald, tylko gorzej napisany. Miał jednak szczęście do niezłych historii.
    Za to dziobas już praktycznie się nie pojawia z tego co zauważyłem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...