Bądź Batmanem i zakumpluj się z Jokerem. Ta gra o superbohaterach DC wciąga tak bardzo, że moi znajomi nie chcieli ode mnie wyjść

Recenzja/Gry 24.10.2019
Nasza ocena:
Bądź Batmanem i zakumpluj się z Jokerem. Ta gra o superbohaterach DC wciąga tak bardzo, że moi znajomi nie chcieli ode mnie wyjść

Bądź Batmanem i zakumpluj się z Jokerem. Ta gra o superbohaterach DC wciąga tak bardzo, że moi znajomi nie chcieli ode mnie wyjść

„Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game” to gra, która pozwoli wcielić w Supermana czy Batmana, a nawet w jednego z Watchmenów. 

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Gdy do planszówkowego stołu siadają gracze, którzy gier bez prądu nauczyli się na kolekcjonerskich grach karcianych, to zwykle zwiastuje to kłopoty. Narzekanie na zbyt proste zasady, wąskie pole do rozkminy, słabą synergię poszczególnych elementów, niedokładne opisy na kartach (tylko na przekąski nigdy nikt nie powiedział złego słowa, bo to uderza w gospodarza spotkania) – cóż, tak zapewne wygląda planszówkowe piekło.

I w tym piekle musiała odnaleźć się gra „Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game”.

Nazwa, cóż, nie jest najsubtelniejsza i przypomina trochę długaśne podtytuły dzieł dawnej literatury, w której pisarz – na wszelki wypadek – musiał zaznaczyć, o czym pisze. I w grze wydanej przez Egmont jest tak samo, bo faktycznie „Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game” stoi na dwóch nogach: superbohaterskiej marce DC i mechanicznie na tworzeniu talii.

Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game
45 minut?! Pierwsza rozgrywka zajęła nam prawie 2 godziny.

Wiedzieliśmy, na czym może polegać pułapka i siadaliśmy z obawą do gry. Często bowiem mechaniki gier obsługujących duże marki na pudełkach są robione po macoszemu, bo producent wie, że to nie grywalność sprzeda produkt. Uzbrojeni w taką wiedzę i uprzedzenia przejrzeliśmy instrukcję, która okazała się podejrzanie wręcz prosta. Rozłożyliśmy karty i zaczęliśmy grę.

Jej celem jest kupowanie kart rozłożonych na stole. Każda karta ma swoją walutę (moc), liczbę punktów, które podliczamy na końcu rozgrywki i tekst ze specjalną zasadą. Każdy gracz w swojej rundzie kupuje jeden z 5 kartoników rozłożonych na stole, dodaje go do swojej talii i w kolejnych etapach będzie mógł go zagrywać. Dodatkową mechaniką są superłotrowie, których można pokonać – a to znaczy kupić tak samo jak inne karty. Pozyskując kolejne zapełnione tekstem prostokąty, powiększamy naszą talię, więc co rundę zwiększają się możliwości. Karty oczywiście mogą na siebie wzajemnie oddziaływać, co sprawia, że decyzje o ich wyborze musimy podejmować, myśląc nie tylko punktach podliczanych na koniec.

Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game czy warto?
W grze możemy wybrać superbohatera, w którego się wcielimy.

Pierwsza rozgrywka trwała długo.

Kart jest dużo, prawie każda ma tekst i dodatkową zasadę. Trzeba poznać też słowa kluczowe, bo to na nich budowana jest znaczna część synergii. Później było łatwiej i, co najważniejsze, szybciej. Rozgrywka zamknęła się w niecałej godzinie.

Co się udało w grze „Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game”?

Rozgrywka przebiegała spokojnie i dość emocjonująco. Budowanie talii jest bardzo satysfakcjonujące i – zwłaszcza na początkowych etapach – widać, jak zwiększają się nasze możliwości, jak podjęte decyzje bezpośrednio wpływają na rozgrywkę. Niezłe jest też, że kolejne partie różnią się od siebie, bo kart, które pojawiają się na stole, jest tak dużo, iż liczba konfiguracji, połączeń między kartami jest ogromna.

Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game
Jeśli boicie się o swoje karty, to kupcie koszulki. Dużo koszulek.

Na przykład w przepastnej skarbnicy pojawiają się karty Suicide Squad łączące się z innymi kartonikami o tej nazwie, ale nie muszą pojawić się w każdej rozgrywce, zebranie ich jest ryzykowne, bo opłaci się dopiero wtedy, gdy na stole zagoszczą inne karty o takiej nazwie. Niektórych typów możemy nie zobaczyć całą rozgrywkę, dlatego jednocześnie musimy myśleć o kilku różnych strategiach i mieć otwartą głowę na inne rozwiązania.

Przy tym pewnym ułatwieniem jest, że strona wizualna nieźle współgra z tym, jak współpracują ze sobą karty. Nie chodzi tylko o kolory ramek, ale nawet to, iż supermoce, w których specjalizuje się Superman mają narysowane komiksowe kadry z tym bohaterem.

Co nie wyszło w grze „Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game”?

W tym planszówkowym piekle, o którym pisałem na początku, jest specjalne miejsce dla twórców, którzy żałują pieniędzy, przekąsek i miłości testerom. Gdyby w tym przypadku osoby sprawdzające grę dostały czas, szacunek i oczywiście miłość, to być może udałoby się uniknąć drobnych, ale irytujących błędów.

Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game
Wypraska w pudełku jest naprawdę super poręczna.

Gra może zakończyć się na dwa sposoby: po pierwsze, gdy wyczerpie się pula kart, które mogą kupować gracze, albo pokonani zostaną wszyscy superłotrowie. Tych ostatnich jest zaledwie kilku, są wysoko punktowani, więc gra wymaga od uczestników pospieszne wykupywanie ich, a więc przyspieszanie końca samej partii. Jednocześnie nie ma mechanizmu, który pozwalałby na liczenie punktów w trakcie, przez co nie do końca wiemy, kto aktualnie wygrywa. Powoduje to, iż dość trudno jest planować kolejne ruchy, albo skończyć grę w ostatniej chwili, wyprzedzając dominującego przeciwnika.

Do małych wad muszę też zaliczyć literówki, drobne błędy w tekstach kart i dość dziwaczny ich projekt. Jestem w stanie zrozumieć, że mając markę tak obfitą w przedstawienia herosów (bo rysunki na kartach bywają piękne), żal byłoby ich nie wykorzystać. Z drugiej strony duże grafiki sprawiają, iż tam, gdzie więcej tekstu, jest on po prostu za mały.

Pojedynek Superbohaterów czy warto kupic
Wizualna strona ujmuje. Serio.

W praktyce „Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game” to gra dość satysfakcjonująca dla fanów karcianek.

Zasady są na tyle proste, że wytłumaczenie ich zajmuje kilka chwil, a potem wszystko, co ważne, pojawia się na kartach. Tu pojawia się problem, bo czytania jest dużo, ale każda kolejna rozgrywka jest łatwiejsza i zaskoczy was, jak szybko można połapać się w tak dużej liczbie kart. Ale jednocześnie wiem, że dla osób, które w planszówki nie grały, a skusiła je superbohaterska oprawa, „Pojedynek…” nie będzie najłatwiejszy. Ale jeśli karcianki lubisz, znasz i masz ochotę na prostą, niezobowiązującą rozgrywkę, to tytuł Egmontu jest dla ciebie. Dość powiedzieć, że po kilku testowych partyjkach, umówiliśmy się na kolejne spotkania. A to przy wymagających graczach nie zdarza się często.

„Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game” – czy warto kupić?

„Pojedynek Superbohaterów. Deck Building Game” można kupić za niecałe 80 złotych. To bardzo dobra cena za tak regrywalną planszówkę. A dodatek, który dostępny jest już w sprzedaży wprowadza „Strażników” (wpadają Rorschach i Doktor Manhattan!) i na pierwszy rzut oka modyfikuje rozgrywkę tak bardzo, że ta nie przypomina swojej podstawowej wersji.

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...