Netflix zadłuża się jeszcze bardziej, żeby pokonać telewizję i Disney+. Ale sukces wcale nie jest gwarantowany

News/VOD 23.10.2019
Netflix zadłuża się jeszcze bardziej, żeby pokonać telewizję i Disney+. Ale sukces wcale nie jest gwarantowany

Netflix zadłuża się jeszcze bardziej, żeby pokonać telewizję i Disney+. Ale sukces wcale nie jest gwarantowany

Netflix ma za sobą niezwykle burzliwy okres, którego wcale nie zakończyła niedawna konferencja szefów serwisu. Sen z powiek właścicieli platformy spędza nie tylko wciąż mocna klasyczna telewizja, ale też wzmocniona ofensywa Disney+. Pytanie, czy na drodze usługi od Myszki Miki nie stanie wąska biblioteka produkcji.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Po długich miesiącach niepewności Netflix ogłosił niedawno kolejny sukces. Choć rzeczywisty wzrost liczby subskrybentów w ostatnim kwartale nie dorównał do prognozowanych wyników, właściciele akcji i tak zareagowali pozytywnie. Przy tak wysokiej liczbie posiadanych kont każdy wzrost oznacza powiększenie przewagi nad resztą stawki. Nie oznacza to jednak, że wokół platformy dzieją się same dobre rzeczy.

Najnowsze trudności są wprost powiązane ze zbliżającym się startem Disney+. Dlatego ostatnie zapewnienia szefa Netfliksa, Reeda Hastingsa jakoby firma nie przejmowała się innymi serwisami VOD i zamiast tego konkurowała jedynie z klasyczną telewizją, brzmią jak typowa zasłona dymna. Zwłaszcza, że jak podaje portal Variety, Netflix ma zamiar przeznaczyć 2,2 mld dol. w obligacjach śmieciowych na tworzenie nowych programów. Wszystko w imię walki z Disneyem, Applem i innymi rywalami. To niemała kwota, a przecież firma już ma na swoim koncie zadłużenie w wielkości ponad 12 mld dol.

Disney Plus szykuje się na największego z przyszłych konkurentów platformy. Netflix właśnie stracił 3 proc. wartości akcji z jego powodu.

Bezpośrednią przyczyną tego nagłego i zauważalnego spadku była umowa podpisana między Disneyem a Verizonem. Jak podaje portal Deadline, największy amerykański operator telefonii komórkowej zaoferuje rok dostępu Disney+ wszystkim klientom bezprzewodowego internetu 4G LTE i 5G. I to całkowicie za darmo. Spadek wartości akcji Netfliksa sprawił, że obecnie są one warte około 270 dol. za jedną. W tym czasie akcje Disneya urosły o 2 proc. do wartości niecałych 133 dol. Przy okazji konferencji Q3 jeden z szefów firmy, Greg Peters zaznaczył również w wywiadzie, że będą starali się do pewnego stopnia ograniczać możliwość dzielenia się kontem z rodziną i przyjaciółmi. Strategia Netfliksa w tej kwestii ma być w teorii przyjazna użytkownikom, ale jak będzie naprawdę, przekonamy się dopiero w bliżej nieokreślonej przyszłości.

netflix disney plus

Wszystkie te informacje powinny w teorii wzbudzić pewien niepokój wśród posiadaczy konta na Netfliksie. Firma, która w nieskończoność się zadłuża, a w tym czasie jej akcje zaliczają spadek (w całym 2019 roku to już 15 proc.), może w przyszłości wpaść w kłopoty. Tym bardziej, że w międzyczasie konkurenci kontynuują wzmacnianie swojej pozycji na rynku. Jakiekolwiek ogłaszanie kryzysu Netfliksa jest jednak zdecydowanie przedwczesne.

Firma wciąż ma olbrzymią przewagę nad HBO, Disneyem czy Amazonem. Dość powiedzieć, że jak wyliczył portal What’s on Netflix Disney+ w momencie startu 12 listopada będzie mógł się pochwalić biblioteką produkcji obejmującą zaledwie 13 proc. oferty programowej największego serwisu VOD. Nawet jeśli założymy, że ten wskaźnik będzie się systematycznie powiększać, to minie bardzo dużo czasu, zanim będziemy mogli mówić o prawdziwej rywalizacji.

I choć w wyborach klientów najbardziej liczą się konkretne produkcje oraz ich jakość, to w kwestii ilości Netflix jeszcze długo będzie numerem 1.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (19)

62 odpowiedzi na “Netflix zadłuża się jeszcze bardziej, żeby pokonać telewizję i Disney+. Ale sukces wcale nie jest gwarantowany”

  1. “… to w kwestii ilości Netflix jeszcze długo będzie numerem 1…”

    Ilość ponad jakość… To jest problem Netflixa który w końcu sprowadzi ich na dno. Nawet mimo faktu, że ludzie nie są już tak krytyczni jak w czasach “świetności” Uwe’a Boll’a czy studia The Asylum w których poziom Netflix celuje. Kłopoty finansowe to początek. Firma zamiast postawić na kilka produkcji które będą wizytowkami woli topić kasę w maszynowo produkowane gnioty na które szkoda czasu. Może w liczbach są konkurencyjni, może nie muszą płacić za licencje mając tyle własnego śmiecia w ofercie… ale jak długo można jechać na tym koniu? Asylum już mało kto kojarzy, N jest na tej samej drodze…

  2. To, że Disney+ w momencie startu będzie dysponował dużo mniejszą biblioteką nie jest żadnym problemem. Ja i tak go z miejsca zasubskrybuję, a jak nie będzie już co oglądać, to przestanę. Proste :) Ważna będzie jakość oferowanych tytułów, a nie ich ilość, a poza tym doba ma określoną liczbę godzin, zaś to co już wiemy, że znajdzie się na tej nowej platformie, gwarantuje długie godziny oglądania, a zanim oferta się wyczerpie, to do tego czasu na pewno dojdą nowe produkcje :)

  3. Każdy tylko pisze że Netflix jakościowo lipa,a co takiego będzie zajebistego na Disney+? 80%mniej materiału a jakościowo podobnie. Z tym że na Netflixie parę rzeczy można znaleźć jak i na HBO.

    • Disney wystartuje od razu z serialami wysobudżetowymi ze znanych marek. Showmaxowi jedynie się Rojst udał. A spora większość to były śmieciówki. Dlatego upadli.

  4. Każdy się cieszył, że powstaje konkurencja, ponieważ ona przeważnie prowadzi do obniżek cen dla klienta. A tutaj mamy efekt zupełnie odwrotny. Bardzo ciekawe zjawisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...