Nowy zwiastun „Skywalker. Odrodzenie” jest fatalny. Ale Disney tego potrzebował, aby zainteresować zranionych fanów sagi

Felieton/Film 22.10.2019
Nowy zwiastun „Skywalker. Odrodzenie” jest fatalny. Ale Disney tego potrzebował, aby zainteresować zranionych fanów sagi

Nowy zwiastun „Skywalker. Odrodzenie” jest fatalny. Ale Disney tego potrzebował, aby zainteresować zranionych fanów sagi

Dzisiejszy poranek w mediach obfitował w doniesienia na temat finałowego trailera filmu „Skywalker. Odrodzenie”. Ostatnia część sagi „Gwiezdnych wojen” to w końcu jedna z największych marek na świecie. I właśnie dlatego mogła sobie pozwolić na materiał wideo tak słaby i nieinteresujący. To swego rodzaju pułapka zastawiona na fanów.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Czasem warto wyrwać się z potoku zachwyconych newsów i entuzjastycznych nagłówków zachęcających do kliknięcia. Powiedzieć sobie przy tym kilka mocnych, ale prawdziwych słów. W tym wypadku brzmią one następująco: Nowy zwiastun „Gwiezdne wojny: Skywalker. Odrodzenie” to jedno wielkie NIC. Nie pokazano na nim żadnej zjawiskowej sceny, żadnego głęboko poruszającego momentu, nic czego od dawna nie wiedziałyby osoby śledzące ten temat.

Wręcz przeciwnie, po publikacji trailera można znaleźć więcej niż jeden powód do niepokoju.

„Skywalker. Odrodzenie” będzie najdłuższym filmem sagi w całej jej historii, ale nawet 155 minut może nie wystarczyć do sensownego pokazania: współpracy Kylo Rena i Rey, ich walki, (prawdopodobnego) przejścia syna Hana i Leii na Jasną Stronę Mocy oraz (sugerowanej w poprzednim teaserze) deprawacji Rey. Zwłaszcza, że oprócz tego dzieło J.J. Abramsa ma też zamknąć wątki dwóch wcześniejszych trylogii, pożegnać kilku starszych bohaterów, pokazać całą grupę nowych – w tym Rycerzy Ren i pilota granego przez Dominica Monaghana – oraz zadowolić fanów Finna, Poe Damerona i Rose. Połączenie tego wszystkiego w koherentny, sensowny twór będzie niezwykle ciężko. I nawet bardzo prawdopodobne ignorowanie zakończenia „Ostatniego Jedi” może w tym nie pomóc.

Disney może jednak spać spokojnie. Nudny i pozbawiony konkretów trailer na pewno im nie zaszkodzi, a może pomóc.

Powodów takiego stanu rzeczy jest oczywiście kilka. Status „Star Wars” jest nieporównywalny do znacznej większości popkulturowych marek. Na podobnym poziomie znajdują się tylko Marvel, Batman (i postaci z nim związane), Pixar, „Gra o tron” i „Stranger Things”. Tego typu dzieła nie muszą się reklamować standardowo, bo mają zapewnione zainteresowanie widzów tak czy inaczej. Nie oznacza to oczywiście, że mogą całkowicie zrezygnować z marketingu, ale samą fabułę mogą w dużej mierze ukrywać w tajemnicy.

Szczególnie było to widać na przykładzie „Avengers: Endgame” oraz właśnie „The Rise of Skywalker”, bo jako ostatnie części trwającej od dłuższego czasu serii mogą grać czymś innym niż poprzednie produkcje – aurą tajemnicy. Wszyscy uwielbiamy zakończenia i nadajemy im szczególne znaczenie. Istnieją osoby, które czytanie książki lub oglądanie serialu zaczynają od zakończenia i wcale nie uważają, że to popsuje im zabawę. Dlatego wzmożone ukrywanie fabuły, a nawet oszukiwanie widza trailerami zostają w takich przypadkach uznane za coś normalnego, a nie nagannego.

Enigmatyczny trailer „Skywalker. Odrodzenie” może też pomóc w przyciągnięciu do kin widzów obrażonych po „Ostatnim Jedi”.

Wystarczy przejrzeć komentarze na oficjalnych profilach „Star Wars” w rozmaitych mediach społecznościowych, żeby zobaczyć dużą grupę fanów powtarzających jak mantrę jedną myśl: „Ostatni film mnie całkowicie zniechęcił. Mam nadzieję, że to będzie lepsze”. Najwięksi pesymiści dodają potem zazwyczaj, że dotychczasowymi materiałami ze „Skywalker. Odrodzenie” nie czują się przekonani. Brzmi jak mało pozytywna wiadomość dla Disneya, prawda?

star wars zwiastun
Foto: „Skywalker. Odrodzenie”

W rzeczywistości mogłoby być jednak znacznie gorzej.

Z dwóch powodów. Po pierwsze, część fandomu nastawiona krytycznie do wytwórni Myszki Miki nie ufa trailerom. Zwiastun „Przebudzenia Mocy” obiecywał wiele, a sam film okazał się kopią rozwiązań z oryginalnej trylogii. „Ostatni Jedi” sugerował, że da odpowiedź na wiele ważnych pytań, by potem wyrzucić je z pogardą do kosza. Dlatego z ich perspektywy lepiej, że nowy film J.J. Abramsa ogranicza się do ogólników. Po drugie, brak jasnych elementów fabuły w połączeniu z nostalgią daje nadzieję, nawet jeśli złudną. Bo w końcu czy da się popsuć tak ikoniczną postać jak Imperator Palpatine? Nawet prequele sprawiły, że stał się jeszcze ciekawszy.

A im więcej takiego myślenia, tym bardziej prawdopodobne, że zniechęcona osoba ostatecznie pójdzie do kina. Bo uwielbiamy mieć rację, ale też czasem lubimy pomylić się, jeśli źle myślimy o ukochanych osobach, twórcach i filmach. Nie ma wielkiego znaczenia, że „Skywalker. Odrodzenie” nie dał nam dowodów na to, że będzie dobrze. Wystarczy, że to zasugerował. Z punktu widzenia marketingu taka ułuda jest lepsza od brutalnej prawdy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (28)

49 odpowiedzi na “Nowy zwiastun „Skywalker. Odrodzenie” jest fatalny. Ale Disney tego potrzebował, aby zainteresować zranionych fanów sagi”

  1. Nie wiem czy mogę się nazwać prawdziwym fanem SW [bo pierwszy raz w kinach oglądałem dopiero epizod 1, a wcześniej to tylko na VHS], ale jak dla mnie to nowy trailer wcale nie był nudny ani pozbawiony spoilerów…
    W każdym bądź razie mnie bardziej zniechęcił niż zachęcił. Jedi szarżujący na koniach na zewnętrznym pokładzie gwiezdnego niszczyciela… serio – nie o takie Gwiezdne Wojny nic nie robiłem! :D
    Jedyna scena która mi się podobała to start korwety koreliańskiej w dżungli, ale to trochę mało ;)
    Reszta to albo meh, albo gorzej :(

  2. Może w tej części zobaczymy gwiezdne wojny takie jakie powinny być. Bo dwie ostatnie części to kopia i komedia, mam nadzieję że tym razem tego nie zawalą. Ale trzeba powiedzieć że muzyczka traileru bardzo fajna.

    • Ale to może znaczyć, że nowa seria nie wykreowała bohaterów, którzy przyciągnęliby widzów. Cały czas musi bazować na starych postaciach.

      • Abrams mógł mieć inną wizję Snoke’a, którą finalnie spartolił Johnson. I to teraz na barkach pierwszego leży odkręcenie całego łajna jakie zostało po Ostatnim Jedi

  3. Jako fan SW od dziecka, nowy trailer mi się podobał, bo… daje nadzieje, na wyjaśnienia fabularne… A jeśli udamy, że sceny „konnej” na pokładzie zewnętrznym niszczyciela nie było to już widzę poprawę względem tego czegoś, wcześniej, co potocznie nazwali Last Jedi. Jednakże jest to opinia osoby która stara się zapomnieć co było w ósmej części… a siódmą część traktuje jako przypomnienie. Ogólnie to nie jestem fanem nowych filmów w świecie SW – z jednym wyjątkiem! Rogue One był udanym filmem. Więc tak sobie czekam na jeszcze jeden dobry film / historie w świecie Star Wars.

  4. Nowy trailer nie pokazał nic bo Disney ma problem. Próbne pokazy okazały się totalną klapą i teraz jeszcze kręcą nadal aby jako tako wybrnąć z szamba jakie Kathleen Kennedy zrobiła.

  5. Moim zdaniem zwiastun ten jest zdecydowanie lepszy niż większość zapowiedzi filmów w ostatnich czasach, bo właśnie wciąż nie bardzo wiem co się tam wydarzy. Wystarczy przytoczyć przykład “Gry Endera”, gdzie w trailerze umieszczono finałową scenę (sic!) obdzierając widza że wszelkich niedopowiedzeń.

  6. Spoiler sceny z Palpatinem:
    -Anakin, pomóż mi! Feministki wskrzesiły mnie tylko dlatego, żeby zabiła mnie dziewczyna! Oni nie mają żadnych nowych pomysłów na Star Wars. Ratunku! Potrafią tylko grzać stare tematy i wyzywać fanów marki. Ktokolwiek pomocy!

  7. “Ostatni Jedi” skutecznie zniechecil mnie do pojscia do kina na kolejna czesc. Film byl fatalny, scenariusz jakby pisany przez kogos, kto gardzi tym swiatem.

  8. Przecież w tym trailerze jest pokazane dosłownie wszystko i pokrywa się z fabułą na Reddicie. Po robocie LGBT jestem tak zniesmaczony Disneyem, że nie pójdę już nigdy na jakąkolwiek ich produkcję.

  9. Pierwszy film obejrzałem w całości w domu, na projektorze, po tym jak rozmawiał o nim z tymi co odwiedzili kino… drugi już urywkami jak współlokatorzy oglądali. Nic ciekawego. Nudne to jak flaki z olejem, wtórne do bólu, aktorsko takie se no i Abrams którego ostatnio po prostu nie trawie. Wszystko składa się na to, iż poza “liskami” z drugiej części i jakimiś strzępkami nie pamiętam nic.

  10. “Na podobnym poziomie znajdują się tylko Marvel, Batman (i postaci z nim związane), Pixar, „Gra o tron” i „Stranger Things”.” Ty tak serio? Marvel i Batman to jeszcze może, ale “Stranger Things”? To, że kilku Twoich kolegów geeków netflixowych jest fanami ST to jeszcze nie powód, żeby pisać, że status tego serialu jest porównywalny z SW. Jestem pewien, że jeśli chodzi o znajomość tych dwóch marek, to jest gigantyczna przepaść. Dla przykładu w mojej rodzinie SW znają moi rodzice, 12-letnia córka i 9-letni syn, moja żona, szwagierka z rodziną i teściowie, ST znam tylko ja :-D Jestem przekonany, że tak jest na całym świecie. To po prostu inna liga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...