„Watchmen” wraca na ekrany. Recenzujemy bez spoilerów pierwsze odcinki serialu od HBO

Recenzja/Seriale 15.10.2019
Nasza ocena:
„Watchmen” wraca na ekrany. Recenzujemy bez spoilerów pierwsze odcinki serialu od HBO

„Watchmen” wraca na ekrany. Recenzujemy bez spoilerów pierwsze odcinki serialu od HBO

„Strażnicy” powracają na ekrany. Po obejrzeniu kilku odcinków nie mam już wątpliwości, że nowa produkcja HBO jest czymś wyjątkowym – tak samo jak wyjątkowy był kultowy komiks „Watchmen”, na którym serial bazuje.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nie martwcie się – w tekście unikam spoilerów.

W latach 80. ubiegłego wieku pojawiła się jedyna w swoim rodzaju powieść graficzna. Licząca zaledwie tuzin zeszytów seria „Watchmen” autorstwa Alana Moore’a, w której za rysunki odpowiadali Dave Gibbons i John Higgins, zebrała liczne nagrody. Do dziś jest jedną z najważniejszych w dziejach tego medium.

„Strażnicy” z 1986 roku brutalnie rozliczali się z klasycznymi komiksami o superbohaterach, a przy tym w dość zawoalowany sposób punktował słabości w opowieściach o takich herosach jak Batman, Superman czy o członkach ekipy Avengers. Trafnie identyfikował też niepokoje społeczne trapiące Amerykanów.

watchmen strażnicy hbo serial recenzja

Watchmen” jest przy tym niezwykle trudne w ekranizacji, ale mimo to już raz się tego podjęto.

Po latach zawirowań film „Watchmen” w reżyserii Zacka Snydera trafił do kin w 2009 roku. Nie okazał się co prawda arcydziełem i miał swoje problemy, ale mimo wszystko sprawdził się jako dość wierna adaptacja nietypowego – w porównaniu do pozostałych komiksów superbohaterskich – materiału źródłowego.

Chociaż sam Alan Moore odcina się od spin-offów, kontynuacji i ekranizacji, to wydawnictwo DC, które dzierży prawa do serii „Watchmen”, na filmie nie poprzestało. Pojawiły się komiksy: prequel w postaci „Before Watchmen” oraz sequel „Doomsday Clock”, który łączy „Strażników” z uniwersum Supermana.

No i lada moment zadebiutuje serial „Strażnicy” od HBO.

Nie przeczę, że na nowy serial HBO czekałem z niecierpliwością od pierwszej zapowiedzi. Jego twórcą jest Damon Lindelof, który wcześniej robił dla tej stacji „Pozostawionych”, produkcję opowiadającą o rzeczywistości innej od naszej, w której społeczeństwo musi radzić sobie z tragedią na masową skalę.

watchmen strażnicy hbo serial recenzja

Z początku serial bazujący na powieści Toma Perroty o oryginalnym tytule „The Leftovers”… nie porywał. Jednak gdy tylko Lindelof skończył adaptować materiał źródłowy i dostał wolną rękę w kreowaniu dalszego ciągu, nabrał charakteru (czyli zupełnie odwrotnie niż w przypadku „Gry o tron” i duetu D&D).

A to dobry znak, bo w przypadku „Strażników” od samego początku nie ma mowy o klasycznej adaptacji.

Serial bazujący na „Watchmen” będzie de facto kontynuacją komiksu, ale zupełnie inną niż „Doomsday Clock”. Nie należy jednak też patrzeć na niego jak na typowy sequel. Od zakończenia „Watchmen” minęły już przecież – zarówno w naszym świecie, jak i tym zamieszkiwanym przez bohaterów – aż 34 lata.

Twórcy od początku przekonują, że owszem, serial rozgrywa się w tym samym uniwersum i powracają w nim znane postaci, ale to by było na tyle. Po obejrzeniu pierwszych odcinków „Watchmen” mogę potwierdzić, że pracownicy HBO nie oszukiwali – to faktycznie jest taki remiks znanych motywów dostosowany do współczesności.

watchmen strażnicy hbo serial recenzja

Dzięki temu „Watchmen” od HBO stoi na własnych nogach.

Faktycznie mamy tu do czynienia z zupełnie nowymi postaciami na pierwszym planie. Motyw przewodni serialu nie jest bezpośrednio związany z Doktorem Manhatannem i Ozymandiasem, a przynajmniej nie na samym początku. Pojawia się też mnóstwo nowych postaci. Co nie znaczy, że to, co charakteryzowało „Watchmen”, zniknęło.

Serial uderza w podobne struny co komiks. Historia jest świeża, okoliczności są nowe, ale widzowi w głowie podczas seansu kłębią się podobne pytania, co podczas lektury. Po prostu starych dobrych komunistów, którzy byli boogeymanami poprzednich pokoleń, zastąpili piewcy supremacji białej rasy.

Mimo to polecam przed seansem przeczytać komiks lub przynajmniej obejrzeć jego filmową adaptację.

Już w komiksie „Watchmen” świat przedstawiony różnił się od naszego w kilku kluczowych aspektach i nie chodzi jedynie o sam fakt obecności w przestrzeni publicznej aż dwóch generacji zamaskowanych herosów z lat 40. i 60. W wyniku ich ingerencji Stany Zjednoczone wygrały bowiem wojnę w Wietnamie.

watchmen strażnicy hbo serial recenzja

Na tym różnice się nie kończą. W uniwersum „Watchmen” skandal Watergate nigdy nie miał miejsca. Richard Nixon został prezydentem na kilka kolejnych kadencji i pogłębiał się konflikt ze Związkiem Radzieckim. Serial pokazuje zaś, co stałoby się z tym światem w perspektywie kolejnych dekad.

Czyli już po tym, co Ozymandias nawyczyniał w komiksie.

W rezultacie to, co widzimy w „Watchmen” od HBO, znacznie bardziej odbiega od tego, co znamy, niż rzeczywistość przedstawiona w komiksie różniła się od prawdziwych lat 80. Powieść graficzna jest zaś kluczem, by odcyfrować, jaka jest geneza tych różnic. A to nie są błahe rzeczy.

W tym świecie nie ma nawet… publicznego internetu. Smartfony nie istnieją, a świat jest znacznie bardziej analogowy. Do tego zamaskowani mściciele, którzy nie współpracują z policją, zostali wyjęci spod prawa. Z kolei policjanci noszą charakterystyczne żółte maski.

watchmen strażnicy hbo serial recenzja

Wszystko po to, by chronić swoją tożsamość przed przestępcami.

Prezydentem jest z kolei Robert Redford i to już od 1992 r. W dodatku jako jedyny piastował to stanowisko w Stanach Zjednoczonych po Nixonie. Napięcia na linii Biały Dom – Kreml udało się przy tym nieco załagodzić, ale nadchodzi kolejne zagrożenie dla amerykańskiego stylu życia.

Tym razem jego źródło jest nie zewnętrzne, a wewnętrzne. Wrogiem publicznym numer jeden staje się organizacja o nazwie Siódma Kawaleria. Jej członkami są wyznawcy teorii o supremacji białej rasy, którzy… noszą maski Rorshacha z komiksu i zaadoptowali jego manifest jako własny.

To właśnie oni są przyczyną zmian w policji.

Po brutalnych atakach na stróżów prawa pojawił się pomysł, by wszyscy pracownicy policji chowali się za maskami i to nie tylko ci, którzy mają jakieś supermoce lub inne zdolności. W dodatku nie przebierają oni w środkach i potrafią bardzo brutalnie wykonywać swoje obowiązki.

watchmen strażnicy hbo serial recenzja

Kwestia tego, na jak wiele może sobie pozwolić policja, jest jednym z ważniejszych motywów. Z jednej strony można zrozumieć, że pod żółtymi maskami kryją się ludzie, którzy chcą, by złoczyńcy odpowiedzieli za wyrządzone krzywdy, ale czy sami nie zmieniają się na naszych oczach w złoczyńców?

„Watchmen” podejmuje też temat odpowiedzialności pokoleniowej.

Kolejnym z istotnych motywów serialu jest pozycja czarnoskórych obywateli Stanów Zjednoczonych. Już na samym początku w ramach retrospekcji oglądamy masakrę w mieście Tulsa w stanie Oklahoma, które jest głównym miejscem akcji w teraźniejszości. Te wydarzenia rezonują nie tylko na okolice, a na cały kraj.

Niedługo poźniej dowiadujemy się, że na przestrzeni lat rząd zaczął wypłacać uczestnikom tych tragicznych wydarzeń i ich potomkom reparacje. Jak można się domyślić, powoduje to napięcia w społeczeństwie i jest wodą na młyn terrorystów. Którzy, jak wspomniałem wcześniej, nie pojawili się z zewnątrz.

watchmen strażnicy hbo serial recenzja

Stają się w dodatku coraz większym problemem.

Serial rozpoczyna brutalny atak na policjanta, którego dokonał jeden z członków Siódmej Kawalerii. Sprawą zajmuje się Angela Abar (w tej roli Regina King), czyli główna detektyw w lokalnej policji oraz żona i matka dwójki dzieci. Prowadzi śledztwo i próbuje odkryć, kto tak naprawdę za tym stoi.

Bardzo szybko do gry wchodzi też Laurie Blake (portretowana przez Jean Smart), czyli agentka FBI specjalizująca się w chwytaniu samozwańczych stróżów prawa oraz… była Silk Spectre w jednym. „Watchmen” pokazuje nam też dalsze losy Ozymandiasa (Jeremy Irons), który żyje w oderwaniu od reszty społeczeństwa.

A to wszystko oglądamy w lekko surrealistycznej otoczce.

Ekipa filmowców skompletowana przez HBO wykonała kawał niezłej roboty. „Strażnicy” mają swój unikalny styl wizualny, który zbliża aktorską produkcję do komiksu. Jaskrawe kolory strojów i rekwizytów, nieco zbyt czystych i zbyt mało zniszczonych, świetnie kontrastują z szaroburą rzeczywistością.

watchmen strażnicy hbo serial recenzja

Przyznam też, że nie mogę się doczekać, aż poznam dalszy ciąg tej historii. Chociaż z początku byłem przede wszystkim zdziwiony, bo nie do końca tego się spodziewałem – serial jest dość kameralny – to jestem już kupiony i bardzo mi się podoba sposób, w jaki HBO do tej produkcji podeszło.

Szkoda tylko, że już więcej za mną, niż przede mną. Nie jest bowiem wykluczone, iż „Watchmen” od HBO skończy się już po pierwszym sezonie. Damon Lindelof twierdzi, że historia jest zamknięta – aczkolwiek jest furtka, by kręcić kolejne sezony, jeśli taka będzie wola widzów. Trzymam kciuki, by tak było.

Premiera serialu „Strażnicy” odbędzie się już 21 października w HBO oraz HBO GO o 3:00. Kolejne odcinki, których łącznie będzie 9, będą pojawiały się co tydzień w poniedziałki o tej samej porze.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

17 odpowiedzi na “„Watchmen” wraca na ekrany. Recenzujemy bez spoilerów pierwsze odcinki serialu od HBO”

  1. Hmm – nie udało mi się dobrnąć do połowy drugiego odcinka, zasnąłem. Pomijając tzw poprawność polityczną (co za głupie określenie) w tym serialu nie dzieje się nic. Regina King nie pasuje do roli którą odgrywa – czuje, że okolicach Hollywood zmienia się nastawienie co do ról super-hero. Teraz każdemu aktorowi czy aktorce po prostu wypada zagrać taką postać. A najgorsze jest to, że media i publicyści łowiąc clickbajty bez skrupułów wychwalają podobne “dziełka”. To już drugi z rzędu serial na HBO Go (po Batwoman) który mnie zawiódł a na które czekałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...