Początek serialu „Batwoman” jest absolutnie fatalny. Ale nie z powodów, które podnoszą hejterzy – recenzja

Recenzja/Seriale 15.10.2019
Nasza ocena:
Początek serialu „Batwoman” jest absolutnie fatalny. Ale nie z powodów, które podnoszą hejterzy – recenzja

Początek serialu „Batwoman” jest absolutnie fatalny. Ale nie z powodów, które podnoszą hejterzy – recenzja

Seriale superbohaterskie od stacji CW mają równie wielu fanów, co zagorzałych przeciwników. Na platformie HBO GO właśnie zadebiutowała „Batwoman”, która jest częścią Arrowverse. Jak prezentują się dwa pierwsze odcinki produkcji? I dlaczego serial zirytuje zarówno fanów Kate Kane, jak i Batmana?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Wokół „Batwoman” działo się dużo, odkąd tylko ogłoszono powstanie nowego serialu umiejscowionego w Gotham City. Wielu fanów słynnego Arrowverse zareagowało entuzjastycznie. Choć produkcje z tej serii wspominały co jakiś czas o istnieniu Batmana i jego miasta, to sam Mroczny Rycerz nawet na chwilę nie zagościł na ekranach telewizorów podczas wyświetlania dzieł The CW. Pojawienie się Batwoman (najpierw w „Arrow”, a potem własnej serii) dawało szansę na silniejsze połączenie serialowego uniwersum z najsłynniejszą postacią DC.

Nie zabrakło też jednak krytycznego podejścia. Pojawiły się całkowicie absurdalne głosy o promowaniu na siłę feministycznej ideologii i zniszczeniu legendy Batmana. Niestety, trzeba powiedzieć, że dla wielu komentujących problemem był sam fakt, że główna bohaterka jest kobietą i to w dodatku lesbijką. I nie miało dla nich znaczenia, że nowa wersja Batwoman pojawiła się po raz pierwszy w komiksach w 2006 roku i od tamtego czasu jest jedną z najciekawszych postaci we współczesnych komiksach DC.

Dlatego jestem podwójnie zirytowany, że muszę wystawić „Batwoman” niezwykle słabą, ale adekwatną do poziomu ocenę.

Akcja nowego serialu CW rozpoczyna się trzy lata po tajemniczym zniknięciu Batmana. W tym samym czasie z powierzchni ziemi znika Bruce Wayne, ale nikt w Gotham nie jest najwyraźniej na tyle sprytny, żeby połączyć te dwa wydarzenia. Pojedynczy mieszkańcy miasta wierzą w powrót zamaskowanego obrońcy, ale przedstawiciele burmistrza chcą zostawić za sobą dawne czasy. Organizują specjalną imprezę, podczas której permanentnie wyłączono Bat-sygnał. Wydarzenia chroni prywatna agencja ochrony o nazwie Crows. Dowodzi nią Jacob Kane, ojciec Kate i wuj Bruce’a Wayne’a.

Wydarzenie zostaje zakłócone przez członków gangu Krainy Czarów i ich przywódczynię, Alice. Kobieta porywa również pracującą dla Crows Sophie Moore. To była dziewczyna Kate, ale ich związek rozpadł się po tym, jak Kane wyrzucono ze szkoły wojskowej za homoseksualizm. Kuzynka Bruce’a dowiaduje się o tym i postanawia wrócić do Gotham po okresie wzmożonego treningu, który ma podobno zapewnić jej miejsce w paramilitarnej organizacji jej ojca.

Wszystko to brzmi mocno zagmatwanie i melodramatycznie, a wymieniłem tutaj zaledwie część konotacji przedstawionych w dwóch pierwszych odcinkach. Twórcy serialu (być może słusznie) zakładają, że lwią część widowni „Batwoman” wypełnią czytelnicy komiksu, którzy przynajmniej część niezbędnej wiedzy będą mieli przyswojone przed seansem. Ale to w żaden sposób nie usprawiedliwia z ich strony przeraźliwego tempa akcji i nieudolnych prób wytłumaczenia motywacji swoich bohaterów. Być może podczas prac nad serialem ktoś z ekipy zwrócił uwagę, że przeciętny widz nie zrozumie większości pojawiających się na ekranie rzeczy. Jako koło ratunkowe postanowiono wykorzystać narrację, w której główna bohaterka wyjaśnia odbiorcom jak dzieciom każdy swój czyn. Żaden szanujący się serial, nie może poruszać fabuły w taki sposób.

Z każdego dialogu w „Batwoman” aż wylewa się melodramatyzm niczym z latynoskiej telenoweli. A do tego poziomu niestety dostosowują się aktorzy.

Trzeba sobie to powiedzieć wprost – seriale DC od stacji CW to nie są arcydzieła. Nie mają nimi być. Od początku były pomyślane jako niezwykle campowe, historie przygodowe. Problem w tym, że Batwoman jest przeważnie niezwykle poważną bohaterką. Żadna wersja tej postaci nie jest znana ze swojego humoru i scenarzyści serialu chcieli się do tego dopasować. Problem w tym, że potrafili to zrobić jedynie za pomocą napuszonych monologów i puszczanej w tle łzawej muzyki. Występująca w głównej roli Ruby Rose stara się grać Kate w sposób poważny i wyważony, co w zestawieniu z szalejącą niczym wariaci resztą obsady i absurdalnie złym CGI budzi efekt niezamierzonego komizmu.

batwoman serial
Foto: Ruby Rose w „Batwoman” HBO GO

Komiksowa Batwoman jest fascynującą postacią z kilku różnych powodów. Wielu przedpremierowych krytyków serialu (to coraz częstsze zjawisko, o czym przekonała się choćby „Kapitan Marvel”) miało pretensje, że bohaterka na siłę podkreślała, że nie jest Batmanem. Ale to absolutnie zgodne z jej charakterem. Kate Kane to buntowniczka, ale jednocześnie osoba niezwykle dojrzała. Twardo broni swojego zdania, choć jej filozofia ochrony Gotham z jednej strony ściera się z wizją ojca, a z drugiej z metodami Bat-rodziny.

Twórcy „Batwoman” rezygnują jednak całkowicie z tego elementu jej osobowości. Gotham to miasto opuszczone przez swojego obrońcę i za nim tęskniące, ale Kate (przynajmniej na razie) to nijak nie obchodzi. Jedyny współpracownik Batmana pojawiający się w serialu to Luke Fox, ale nie jest tu wysportowanym geniuszem znanym z komiksów, a zamiast tego został przedstawiony jako stereotypowy geek. Zamiast interesującego konfliktu interesów i ideologii widzowie dostają więc wymuszony i kiczowaty rodzinny melodramat.

„Batwoman” nie broni się też jako typowy serial CW, bo efektownych scen w pierwszych dwóch odcinkach jest jak na lekarstwo, a humoru też nie uświadczymy.

Trzeba sobie  otwarcie powiedzieć, że Batman miał do tej pory szczęście. Współczesna wizja tego bohatera zwyczajnie nie pasuje do campowego stylu The CW. Dzisiaj serial aktorski robiony na wzór tego z Adamem Westem nie miałby szans powstać. Mroczny Rycerz w „Batwoman” pojawia się na ułamek sekundy w retrospekcji, ale tak naprawdę widz wcale za nim nie zatęskni. Strach się bać, co mogłoby go spotkać w tym kiczowatym serialu.

Dlatego fani lepszej rozrywki i ambitniejszych opowieści z Batmanem wybiorą któryś z kilku świetnych filmów pełnometrażowych. Albo po prostu przeczytają komiks. Jeśli będzie to numer zrobiony po 2006 roku, to może będą mieli okazję znaleźć tam też Kate Kane. I poznają tę bohaterkę w pełni chwały.

„Batwoman” jest dostępna w Polsce na platformie HBO GO. Następny odcinek pojawi się tam 22 października.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...