Krytycy z Rotten Tomatoes twierdzą, że „Irlandczyk” to film prawie idealny. Martin Scorsese broni współpracy z Netfliksem

News/Film 14.10.2019
Krytycy z Rotten Tomatoes twierdzą, że „Irlandczyk” to film prawie idealny. Martin Scorsese broni współpracy z Netfliksem

Krytycy z Rotten Tomatoes twierdzą, że „Irlandczyk” to film prawie idealny. Martin Scorsese broni współpracy z Netfliksem

„Irlandczyk” Martina Scorsese od dłuższego czasu zapowiada się jako najważniejsza filmowa produkcja Netfliksa w tym roku. Film na razie notuje bardzo udaną podróż po festiwalach, czego efektem są pierwsze recenzje krytyków. Z perspektywy średniej ocen na Rotten Tomatoes wydaje się, że mariaż Scorsese i platformy Netflix opłacił się wszystkim.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

W ostatnich kilku tygodniach o żadnym hollywoodzkim reżyserze nie jest tak głośno jak o Martinie Scorsese. Legendarny twórca z jednej strony jest przywoływany jako człowiek, który na początkowym etapie współtworzył „Jokera”, ale potem z tego zrezygnował. Z drugiej zaś pojawia się w mediach w roli zdecydowanego krytyka filmów superbohaterskich, zwłaszcza tych wychodzących spod znaku Marvel Cinematic Universe.

Na szczęście dla wszystkich fanów twórczości Scorsese, o tym twórcy mówi się też dużo w kontekście jego najnowszego filmu. „Irlandczyk” wciąż czeka na premierę na platformie Netflix, ale został już pokazany sporej grupie odbiorców na festiwalach w Nowym Jorku i Londynie. Pierwsze kilkadziesiąt reakcji krytyków, którzy podzielili się nimi w internecie wskazuje na prawdziwy hit. A to oznacza, że oscarowe rekordy Netfliksa raczej nie skończą się na zeszłorocznej „Romie”.

Irlandczyk” na Rotten Tomatoes może się pochwalić 100 proc. pozytywnych recenzji i średnią ocen 8,95.

Do tej pory film Martina Scorsese oceniło 64 krytyków, więc nie mówimy tutaj o garstce specyficznych widzów, którzy mogą zaburzać rzeczywisty obraz. Wczoraj na rynku pojawiły się recenzje z brytyjskiej prasy i wciąż możemy mówić o niezwykle entuzjastycznym przyjęciu. Recenzent Guardiana mówi wręcz o najlepszym filmie reżysera od 30 lat, a pozostali dziennikarze wychwalają aktorów ze szczególnym uwzględnieniem powracającego po wielu latach przerwy Joe Pesciego.

Duże powody do zadowolenia może mieć także Netflix, bo pozytywne reakcje w kolejnym kraju dodatkowo poszerzają potencjalną bazę odbiorców „Irlandczyka”. Jak podaje portal The Guardian, sam Martin Scorsese przyznał w Londynie, że bez wsparcia serwisu nigdy nie zdołałby skończyć swojej produkcji. Żadna z wielkich wytwórni po prostu nie chciała wyłożyć na niego odpowiednich pieniędzy. Dlatego jego spojrzenie technologiczną rewolucję Netfliksa, która zmienia w sposób, w jaki premierowo ogląda się filmy, jest znacznie bardziej wyważone niż można by się spodziewać.

Nie ma wątpliwości, że oglądanie filmu w towarzystwie innej publiczności jest bardzo ważne. Ale pojawił się problem. Musieliśmy skończyć film, a dobiliśmy do ściany. Z różnych powodów nie było możliwości skończenia „Irlandczyka”. Dlatego przy tym projekcie byłem skłonny przyjąć wsparcie firmy, która z góry zaznaczyła, że nie będzie się wtrącać. Mogliśmy zrobić film dokładnie tak, jak mieliśmy zamiar. A w zamian musieliśmy się zgodzić na streaming z ograniczoną dystrybucją kinową przed premierą – wyznał Scorsese.

„Irlandczyk” zadebiutuje na platformie Netflix już 27 listopada tego roku.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...