To ojciec Batmana, a nie Joker, jest prawdziwym łotrem w filmie Todda Phillipsa

Felieton/Film 10.10.2019
To ojciec Batmana, a nie Joker, jest prawdziwym łotrem w filmie Todda Phillipsa

To ojciec Batmana, a nie Joker, jest prawdziwym łotrem w filmie Todda Phillipsa

„Joker”, najnowszy film Thodda Phillipsa, pokazał nam bardzo osobisty obraz jednego z najważniejszych łotrów popkultury. Tylko że to nie do końca on jest tu prawdziwie czarnym charakterem.

Uwaga, tekst zawiera drobne spoilery.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

„Joker” zbiera raczej pozytywne recenzje, a nagroda na festiwalu w Wenecji podniosła jego rangę. I chociaż wielokrotnie podkreślano, że to wielkie osiągnięcie kina, którego bazą są komiksy, to film Phillipsa z komiksową spuścizną romansuje, przekształcając świat i bohatera tak, aby uderzając w stare klawisze, wydawać trochę inne dźwięki.

Miasto Gotham jest zepsute.

I to akurat pozostało niezmienione. Gotham City pokazywane było jako siedlisko zła, miasto przeklęte. To tam rodzą się psychopaci, mordercy, szaleje mafia. To w końcu miasto, które nie radzi sobie z tymi problemami, bo żre je korupcja, bo ci, którzy powinni stać na straży prawa i porządku, ulegają własnej chciwości, pazerności, a czasem strachowi przed konsekwencjami. Gotham jest piekłem na ziemi.

Zepsucie miasta ma wpływ na jego mieszkańców, to tam rodzi się Joker i inni przestępcy, z którymi musi radzić sobie Batman. Gotham z „Jokera” jest podobne. Pojawia się tu jednak jeszcze jedna warstwa mówiąca o całym systemie, o tym, jak miasto tnie koszty na pomoc najsłabszym. Arthur Fleck zostaje odcięty od leków, a problemów jest więcej, bo popełnione przez niego morderstwo było iskrą, która podpaliła Gotham – a nie byłoby to możliwe, gdyby nie było niezadowolonych, a może tak jak Fleck opuszczonych obywateli.

Joker”, dość szczątkowo, rysuje starcie biedoty z elitami.

W samym filmie nie wybrzmiewa to tak mocno, ale już w zestawieniu z komiksami i innymi adaptacjami filmowymi widać siłę tego zabiegu. Reprezentantem świata elit w „Jokerze” jest Thomas Wayne. To jego pracownicy giną z rąk Flecka, a on sam planuje zostać burmistrzem.

Widać, że Wayne i jego pracownicy reprezentują klasę wyższą, elitę. Śmierć jej reprezentantów zostaje przywitana przez biedniejszych mieszkańców Gotham z radością, a transmitowane przez media finałowe morderstwo jest początkiem rozruchów. Widać tu jasno, że miasto wycofuje się z życia najbiedniejszych. Thomas Wayne mówi, że chce je oczyścić, a sam w kontakcie z chorym człowiekiem jest opryskliwy, uderza go. Niechęć elit do biedoty i nienawiść biedoty do elit są tu tylko naszkicowane, ale przypomnijcie sobie ojca Batmana z komiksów i innych adaptacji.

„Joker” zagrał Thomasem cynicznie, bo w innych interpretacjach to filantrop, milioner z wizją. Czasem zaangażowany lekarz, a przecież figura doktora sugeruje od razu kogoś poświęcającego się dla drugiego człowieka. W dość niedawnym komiksie (opublikowanym w Polsce przez Egmont pod tytułem „Jestem Gotham”) Lucius Fox cytuje słowa ojca Batmana: „jestem szalony, ale chorzy potrzebują kogoś na tyle szalonego, by wierzył, że może im się polepszyć”.

Joker” – Thomas Wayne w filmie reprezentuje elity.

Ta legenda wspaniałego i oddanego ludziom ojca Bruce’a to zresztą jeden z fundamentów, na których Batman buduje swoją tożsamość. Śmierć rodziców, to moment, który decyduje o tym, kim stanie się w przyszłości.

joker thomas wayne

Widzicie ten kontrast? W „Jokerze” nie ma miłego filantropa, jest człowiek zapatrzony w siebie, w swój sukces i swój status. To ostatecznie on reprezentuje siły, który pozbawiły Flecka leków i pomocy medycznej. To on finalnie poniża go i bije, dokładnie tak samo jak jego pracownicy, których „nawet nie znał osobiście” i jak zwykli chuligani w początkowych sekwencjach – co pokazuje, że Thomas jest równie zepsuty jak oni. A nawet więcej! Nazywa biedniejszych i rozczarowanych ludzi klaunami, z jego wypowiedzi wynika, że każdy, komu nie wyszło w życiu, jest sam sobie winien. A akurat przykład Flecka pokazuje, że to piramidalna bzdura.

Zostaje tu zakwestionowany mit dobrego milionera (a może miliardera), którym tak chętnie karmią nas opowieści o Batmanie. Bruce Wayne swój majątek pompuje w zabawki, gadżety, które pomagają mu walczyć ze zbrodnią, ale w świecie „Jokera” robiłby to za pieniądze swojego wątpliwego moralnie i etycznie ojca. Filmowa i komiksowa rzeczywistość uczyła nas czegoś innego. Gdy Bane w filmie Christophera Nolana przejmował miasto, oddawał je w ręce „ludu”, na początku zaatakował giełdę w Gotham, symbolicznie niszcząc współczesny kapitalistyczny ład. W jego obronie stanął beneficjent tego porządku, człowiek, który cały swój majątek zawdzięcza pochodzeniu, a w utrzymaniu go pomagają mu wierni, zakochani w nim podwładni. A Bruce nie we wszystkich interpretacjach bywa rekinem biznesu – delikatnie mówiąc.

Czy więc takie spojrzenie na Thomasa Wayne’a nie pokazuje Batmana i jego motywacji w nowym, ciekawszym, chociaż bardziej uwikłanym w politykę świetle?

Wielka szkoda, że ten wątek nie został pociągnięty dalej, że to polityczne odwrócenie porządku i przeszłości nie zostało podkreślone mocniej.

A jednak film pokazuje, że finalnie to Thomas Wayne i decyzje podobnych mu ludzi doprowadziły do narodzin Jokera, to oni go opuścili i oni pozwolili, aby przyszedł na świat. A zabójstwo rodziców Bruce’a, które prowadzi do narodzin Mrocznego Rycerza spina to nowe origin story mocną klamrą. Bo jeśli Batman spotka kiedyś Jokera, to będzie musiał skonfrontować się z dziełem i konsekwencjami czynów własnego ojca. Czy może być coś potworniejszego, nawet w Gotham?

Czytaj także: Myślicie, że „Joker” nie ma nic wspólnego z historią Batmana? Znalezione przez nas nawiązania i easter eggi temu przeczą

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (23)

36 odpowiedzi na “To ojciec Batmana, a nie Joker, jest prawdziwym łotrem w filmie Todda Phillipsa”

      • Przecież w interpretacji mogą być spoilery i tu są. Nie można było dać tytułu w stylu “Prawdziwy złoczyńca Jokera” albo coś podobnego? Wtedy nie byłoby spoilera w tytule.

        Ja na szczęście zdążyłem obejrzeć film. Jednak ktoś kto nie obejrzał nie miał pojęcia jaką Thomas pełni rolę w filmie, a wy mu od razu to pokazaliście w tytule. Po co?

  1. Nawet nie chciało mi się nie chciało czytać całości. Autor kompletnie nie zrozumiał filmu. Gościu nachodzi jego rodzinę (syna) pod bramą posiadłości – nic dziwnego, że go uderzył ;)

    SPOILER! :)

    Ukazany Thomas Wayne jest z perspektywy Jokera czy innych ludzi. Oni widzą go jako zadufanego w sobie bilionera, który nagle zechciał zostać burmistrzem. Prawda jest taka (moim zdaniem), że Thomas na prawdę chciał temu miastu pomóc, zrobić coś dobrego.

    Jednak opinia publiczna straciła cierpliwość oraz zaufanie. Dodatkowo główny bohater dość mocno ma na pieńku z nim – w końcu uważa go za ojca, który jego wraz z matką zostawił.

    • Odbieram to identycznie.
      Niestety spidersweb klasycznie trzyma lewą stronę i w tym wypadku automatycznie stawia kapitalizm jako zło w postaci ojca Bruce’a

      • Są chyba wersje historii Batmana, gdzie Wayne okazuje się być tym, który stoi za siecią powiązań w Gotham i jest faktycznie tym złym.

        [SPoiler z gry Batman od Telltale] – na tym się opiera fabuła gry od Telltale, tam okazuje się, że tym złym jest właśnie Wayne senior i cały mit Bruca upada dość boleśnie, gdy skrzywdzeni próbują się na nim zemścić.

    • Jestem pewien, że to co nazywasz niezrozumieniem filmu, jest zwyczajnie odmienną interpretacją.

      Zobacz, jak Thomas wyrażał się o tych ludziach, którym nie wyszło. Zobacz, że ten wątek odebranych leków, pomocy miasta, nie jest bez znaczenia dla filmu.

    • Jestem pewien, że to co nazywasz niezrozumieniem filmu, jest zwyczajnie odmienną interpretacją.

      Zobacz, jak Thomas wyrażał się o tych ludziach, którym nie wyszło. Zobacz, że ten wątek odebranych leków, pomocy miasta, nie jest bez znaczenia dla filmu.

      • Tylko, że interpretacja przedstawiona w artykule pomija kilka znaczących faktów. Po prostu je ignoruje. A to oznacza, że nie jest to dobra interpretacja.

        To tak jak z wierszem. Każdy może interpretować jak chce, ale jak do swojej interpretacji musisz wyciąć część wiersza, by się nie rozleciała to coś jest nie tak.

        A jakie fakty pomija? Takie, że Arthur nachodzi Thomasa, wmawia mu ojcostwo, wcześniej próbuje wejść do jego domu dusząc jego ochroniarza i strasząc syna. Jakby zareagował człowiek w naszym świecie gdyby ktoś taki podszedł? Przywitał go chlebem i solą? Nie wydaje mi się.

    • Podobnie. Wątpię aby biedota była tak wk***na na elity tylko z powodu jednej osoby. Thomas Wayne miał jednak (nie)szczęście się wychylić kandydując na burmistrza przez co stał się reprezentantem sobie podobnych.

  2. ” Thomas jest równie zepsuty jak oni” – co za bzdura. Arthur dotykał jego syna, a wobec jego lokaja użył przemocy. Wayne miał olbrzymie powody, by go uderzyć i zachowywać się wobec niego niewłaściwie.

  3. Zabawnie się czyta jak chcesz usprawiedliwić zbrodnie Jokera niesprawiedliwością jaka go spotkała. Takie stwierdzenie jest krzywdzące w stosunku do osób które też cierpią a jednak nie stają się tacy jak Joker. A no tak oni nie są psychiczne chorzy a Arthur tak. Można mówić że można było tego uniknąć, nie odbierając Arthurowi opieki, leków ale sądzę że to by było raczej odwlekanie nieuniknionego.

  4. Dla mnie Thomas Wayne nie okazał się negatywną postacią, okazał się postacią prawdziwą. Broni kolesi z metra? No broni bo nie wiedział, że to oni byli napastnikami. Nie chce mieć nic do czynienia z matką Jokera? Nie chce bo ona go pomawia o ojcostwo, prześladuje go listami. Uderza Jokera? Dla niego on jest jakimś wariatem, który dusił jego pracownika, próbował się zbliżyć do jego jedynego syna. My widzimy perspektywę Jokera, znamy jego ból. Ale jaki ojciec na miejscu T.Wayne zachowałby się inaczej? Dla niego to był jakiś koleś, który zagrażał jego rodzinie, pozycji. Ta wypowiedź o ludziach klaunach też nie była jednoznaczna. Co innego biedni ale dobrzy ludzie, którzy chcą sprawiedliwości i godnego życia, a co innego motłoch, który żąda głów i chce zemsty, niszcząc własne miasto i zabijając bogatych. A to, że psycholog stracił dofinansowanie na leczenie pacjentów nie było winą T.Wayne’a, on chyba dopiero kandydował na burmistrza, nie był nim jeszcze.

  5. Sorry ale uważam że można być dobrym człowiekiem a zareagować ostro gdy wariat, syn wariatki, neka ci dziecko, nachodzi dom, bije ochroniarza i później wmawia że jest Nie ślubnym synem, co później i tak okazuje się kłamstwem… No komu by nerwy nie puściły.

  6. Serio? Tak odebraliście zachowanie Thomasa? Zły Thomas uderza biednego Arthura i go poniża? Zapominacie jednak o jednej rzeczy. W filmie widzimy świat tylko z perspektywy Arthura. A spójrzmy z perspektywy Thomasa na Arthura! Bo dla Thomasa to w łazience nachodzi go gość, który zachowuje się jak wariat, wmawia mu ojcostwo, a wcześniej dusił jego ochroniarza i niewiadomo co robił z jego synem. To, że Thomas uderzył Arthura nie jest niczym dziwnym! Większość z nas by się tak zachowała. No, ale oczywiście wy widzicie tylko biednego skrzywdzonego Arthura.

    No i druga sprawa Arthur przeżył wielkie tragedie w swoim życiu, ale NIE JEST BEZ WINY w tym, że staje się Jokerem. To egocentryk, który uwielbia się nad sobą użalać i zrzucać winę na innych. No bo czy winą Sophie jest to, że Arthur ubzdurał sobie związek z nią? Ona tylko się do niego uśmiechnęła, on sobie stworzył z nią związek w swojej głowie, a gdy zrozumiał, że związek nie istnieje, to prawdopodobnie zrobił jej krzywdę. Nie skrzywdziła go, nie zrobiła mu nic złego, ale ucierpiało jego ego. W jego mniemaniu ona mu coś zrobiła.

    Arthur chce być też podziwiany za coś w czym jest po prostu beznadziejny. Chce być podziwianym komikiem, ale nie ma umiejętności, by nim być! Nawet jego matka mu to mówi. On na siłę jednak chce być tym komikiem, jak okazuje się, że jest kiepski to się obraża na wszystkich.

    No i ok, został wyśmiany w telewizji, to mogło go zaboleć. Jednak nie miał żadnego problemu z oglądaniem tego programu w którym śmiano się z innych. Dopiero jak ktoś się z niego to wielki ból.

    Nie rozumiem jak ktoś może podchodzić do postaci Arthura, że to biedny Arthur skrzywdzony przez społeczeństwo, a szczególnie przez bogatych. On sam dołożył olbrzymią cegłę do tego, że stał się Jokerem.

    • I dlatego nie obejrzę tego filmu. Nie chcę oglądać usprawiedliwiania psychopaty, a treść artykułu w zestawieniu z komentarzami pokazują, że Joker był psychopatą, czy tam socjopatą, przez co byl zagrożeniem dla innych. A Thomas Wayne miał pełne prawo uderzyć psychola, który zaatakował jego rodzinę.

      • ” Nie chcę oglądać usprawiedliwiania psychopaty”
        Film nie jest usprawiedliwieniem, jest pokazana ścieżka upadku, ale bez usprawiedliwienia. Każdy może odczytać to inaczej. To autor tego artykułu usprawiedliw postać.

  7. Oglądałam film i jestem nim zachwycona. Powiem szczerze, że nie przepadałam za filmami superbohaterskimi, też dokładna historia batmana była mi obca (może to ignorancja). Tak czy inaczej również nieznana mi była postać Thomasa Wayne’a. Uwazam, że dzieki temu mogłam ocenić tą kreację “świeżym okiem” nie mając w głowie innych interpretacji. Zgadzam się z autorem, że ojciec batmana nie jest postacią pozytywną. I nie mówię tu o scenie przytaczanej w powyższych komentarzach gdzie Arthur nachodzi go w domu oraz napastuje w publicznej toalecie.
    Widać to na początku filmu, w wypowiedziach bohatera, które dotyczyły biednych ludzi – takich jak Arthur. Wayne okazuje w stosunku do nich pogardę oraz wyższość niejako obwiniając ich za nieszczęśliwy los.

  8. Muszę przyznać że nie jestem fanka kina super bohaterskiego ale znajomi namówili mnie na wizytę w cinema city. Szczerze: podobał mi się ten film. Jest to bardziej film psychologiczny niż super bohaterski więc jak dla mnie lepiej. Niektóre sceny trochę niepotrzebnie wydłużone ale tak to całkiem ok

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...