Myślicie, że „Joker” nie ma nic wspólnego z historią Batmana? Znalezione przez nas nawiązania i easter eggi temu przeczą

Artykuł/Film 09.10.2019
Myślicie, że „Joker” nie ma nic wspólnego z historią Batmana? Znalezione przez nas nawiązania i easter eggi temu przeczą

Myślicie, że „Joker” nie ma nic wspólnego z historią Batmana? Znalezione przez nas nawiązania i easter eggi temu przeczą

Na portalu Rozrywka.Blog i w internecie można przeczytać opinię, że „Joker” nie jest typowym kinem superbohaterskim. To w dużej mierze prawda, ale wcale nie jest tak, że fani komiksów nie znajdą tu czegoś dla siebie. Film Todda Phillipsa jest pełen easter eggów i nawiązań do uniwersum Batmana, tworzy także własną wizję jego narodzin.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Uwaga! Tekst zawiera spoilery dotyczące fabuły „Jokera”. 

„Joker” nie jest typową adaptacją istniejącego komiksu, w czym specjalizują się animowane filmy DC, ani nawet częścią większego uniwersum na wzór dzieł Marvel Studios. To pojedynczy film, który przedstawia własnego, oryginalnego bohatera i pokazuje jego przemianę w alternatywną wersję Jokera. Nie oznacza to jednak, że komiksowe korzenie zostają w dziele Todda Phillipsa wyrwane i wyrzucone poza fabułę i świat przedstawiony.

Wręcz przeciwnie – „Joker” podejmuje bardzo ciekawą dyskusję z uniwersum Batmana na wielu płaszczyznach. Czujne oko widza dostrzeże w ciągu nieco ponad dwóch godzin trwania produkcji liczne easter eggi, a sprawny umysł wychwyci bardzo interesującą dyskusję z dotychczasowymi mitami powszechnie akceptowanymi przez twórców i fanów dzieł z Mrocznym Rycerzem. Przede wszystkim w kontekście rodziny Wayne’ów.

Arthur Fleck nie jest typową wersją Jokera, ale wcale nie wyklucza to jego prawdziwości. Thomas Wayne i Alfred Pennyworth są kolei bardziej autentyczni niż kiedykolwiek.

Rodzice Bruce’a Wayne’a według olbrzymiej większości opowieści o Batmanie giną, gdy chłopiec jest jeszcze bardzo młody. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że idealizuje on postaci Thomasa i Marthy, starając się brać z nich przykład na wielu polach swojej działalności. Wydaje się jednak absolutnie naiwne, że scenarzyści komiksowi oraz twórcy dotychczasowych filmów z Batmanem również przedstawiają Wayne’ów jako pozbawionych wad filantropów, którym nie zależało na niczym innym poza dobrem Gotham. Thomas jest zdolnym lekarzem, biznesmenem, ojcem i politykiem w jednym. „Joker” stara się obedrzeć tę postać z idealistycznej otoczki i zbliżyć ją znacznie bardziej do realistycznego portretu nowoczesnej polityki i bogactwa.

Nie ma też nic dziwnego w tym, że kamerdyner obrzydliwie bogatej rodziny reaguje nieufnością, strachem i gniewem na pojawienie się kogoś takiego jak Fleck. Ludzie tego pokroju w naszym świecie zwyczajnie nie mają prawa zbliżać się do dzieci takich jak Bruce Wayne i Alfred grany przez Douglasa Hodge’a doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Filmowy Joker z kolei nie jest bezpośrednio oparty na żadnej wersji tej postaci, ale czerpie wyraźnie inspiracje z „Batman. Zabójczy żart”, „Powrotu Mrocznego Rycerza” i „Azylu Arkham”. W każdej z tych opowieści Joker (przed i po przemianie) jest człowiekiem skomplikowanym, uzależnionym od wizji własnej wielkości i jej odbicia w Batmanie, a przy tym wykazuje głęboki wewnętrzny smutek w pewnym stopniu niezależny od symptomów choroby psychicznej. Wbrew obawom części fanów nie mamy też tu do czynienia z jednoznacznym przedstawieniem genezy Jokera, bo lista możliwych interpretacji jest długa.

  • Czytaj dalej: Chcecie dowiedzieć się więcej o różnych wersjach Jokera i jego origin stories? Wszystkie niezbędne informacje na ten temat znajdziecie w artykule na Rozrywka.Blog.

W filmie nie brakuje zresztą mniej lub bardziej oczywistych easter eggów związanych z tymi i innymi dziełami DC. W „Batman. Zabójczy żart” Joker opowiada, że kiedyś był aspirującym komikiem, a w „Powrocie Mrocznego Rycerza” zabija prowadzącego talk show podczas występu. Arthur Fleck większość swoich dni spędza w części Gotham, którą jak można sądzić po ironicznych graffiti, mieszkańcy nazywają Amusment Mile. Tak samo zatytułowany był park rozrywki, w którym Joker tymczasowo zadekował się w dziele Alana Moore’a. Gangi ulicznych przestępców wzorujących się na Jokerze pojawiały się zaś wcześniej w serii gier wideo „Batman: Arkham” oraz serialu animowanym „Batman Przyszłości”.

Joker” zawiera też wiele wizualnych nawiązań do innych seriali i filmów z Batmanem oraz przeciwników Mrocznego Rycerza.

Charakterystyczny znak zapytania na ścianie windy w Szpitalu Arkham (oczywiste nawiązanie do Azylu Arkham) zostawiany przez Riddlera został już dostrzeżony przez fanów po publikacji zwiastuna. Ale fragment telewizyjnego reportażu o superszczurach w Gotham może być mrugnięciem oka w stronę fanów mniej znanego wroga zamaskowanego mściciela – czyli Ratcatchera. Z kolei psycholożka zajmująca się przypadkiem Flecka nosi nazwisko Debra Kane, zapewne na cześć jednego z twórców pierwszego komiksu z Batmanem. Ciekawym easter eggiem jest wygląd liter w logo programu Live! With Murray Franklin – identyczny z tym użytym w serialu animowanym „Batman” z lat 90.

joker easter eggi
Foto: „Joker” a animowany serial „Batman”
joker easter eggi
Foto: Riddler easter egg w filmie „Joker”
joker easter eggi
Foto: Robert De Niro czy Jack Nicholson?/„Joker”

Nie jest wcale tak, że adaptacje Batmana nie podejmowały wcześniej wątków politycznych. Można je było znaleźć w komiksach Franka Millera, filmach Christophera Nolana oraz słynnej animacji „Batman: Maska Batmana”. Todd Phillips przeniósł jednak tę dyskusję na nowy poziom, tak żeby bliżej odpowiadała dzisiejszemu obrazowi świata. Nie zapomniał przy tym o wcześniejszych portretach Jokera.

Dlatego portret Murraya Franklina na ścianie przebieralni wygląda bardziej jak Jack Nicholson z „Batmana” Tima Burtona, a dwie sceny z samego końca filmu w bardzo wyraźny sposób nawiązują dialog z Jokerem w kreacji Heatha Ledgera. Najpierw widzimy lustrzane odbicie ujęcia z „Mrocznego Rycerza”, gdy główny antagonista tamtego filmu w swojej triumfującej chwili wystawiał głowę przez okno ukradzionego radiowozu. A chwilę później Arthur Fleck (a właściwie już Joker) maluje zakrwawionymi palcami szeroki uśmiech bardzo podobny do tego, który prezentował Ledger. Styl i krój garnituru noszonego przez bohatera „Jokera” w wyraźny sposób nawiązuje zresztą do jeszcze wcześniej inkarnacji tej postaci, czyli Jokera granego przez Cesara Romero z campowego serialu aktorskiego i filmu „Batman”. Film Phillipsa zdecydowanie nie ucieka więc od porównań do innych portretów Jokera.

„Joker” nie ignoruje komiksowych korzeni Batmana. On próbuje je uwspółcześnić i pokazać w nowym świetle.

Najlepiej świadczy o tym scena zabójstwa Thomasa i Marthy Wayne’ów. Ten ikoniczny moment pojawiał się w każdym możliwym medium reprezentowanym przez Batmana. Widzieliśmy go wielokrotnie w kinie, serialach, na kartach komiksów, w powieściach, a nawet w grach wideo. W „Batmanie” Burtona nierozerwalnie wiąże bohatera z przeciwnikiem, w „Batman – Początek” mówi więcej o młodym Waynie niż jego alter ego, a jego wpływ na zakończenie „Batman v Superman” wywołał olbrzymie kontrowersje.

joker easter eggi
Foto: Narodziny Batmana w filmie „Joker”

„Joker” mógłby z powodzeniem zignorować tę część legendy Mrocznego Rycerza. Samo pojawienie się Wayne’ów nie musi przecież oznaczać związków z Batmanem, zwłaszcza że akcja filmu toczy się, gdy Bruce jest jeszcze mały. Twórcy filmu postanowili jednak w odważny sposób powiązać zamieszki wywołane pośrednio przez Jokera z wypadem Wayne’ów do kina na „Zorro, ostrze szpady”. Notabene, związek kalifornijskiego bohatera z Batmanem to również jedna z częstych składowych jego genezy.

Tym razem to nie sam Joker, ale jeden z jego naśladowców zabija Thomasa i Marthę. I nie robi tego nawet z chciwości. Właśnie w takich okolicznościach śmierć Wayne’ów nabiera bardziej aktualnego znaczenia w 2019 roku. Bo przecież czemu w normalnych okolicznościach tacy bogacze mieliby wchodzić do obskurnej uliczki? I dlaczego zwykły złodziej miałby zabijać dwójkę osób, tylko po to, żeby zabrać naszyjnik z pereł? Wersja „Jokera” pokazuje całą sytuację od innej strony, uwspółcześnia ją (mimo że toczy się w 1981 roku, na co wskazuje data premiery filmu o Zorro), ale nie zapomina też o szacunku do tradycji. Fani Mrocznego Rycerza naprawdę nie mogli prosić o więcej.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

54 odpowiedzi na “Myślicie, że „Joker” nie ma nic wspólnego z historią Batmana? Znalezione przez nas nawiązania i easter eggi temu przeczą”

  1. Film znakomity, jednak jak dla mnie Mrocznego Rycerza nie dogonił. Mam ma myśli film, bo kto lepiej zagrał jokera ciężko stwierdzić, kiedy oboje zagrali bezbłędnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...