Serial „BH90210” to nostalgiczny powrót po latach. Ale fani „Beverly Hills 90210″ będą zaskoczeni

Artykuł/Seriale 09.10.2019
Serial „BH90210” to nostalgiczny powrót po latach. Ale fani „Beverly Hills 90210″ będą zaskoczeni

Serial „BH90210” to nostalgiczny powrót po latach. Ale fani „Beverly Hills 90210″ będą zaskoczeni

Nowe „BH90210” to produkcja nietypowa. Serial opowiada losy aktorów oryginalnego „Beverly Hills, 90210”, emitowanego przez całe lata 90., którzy spotkali się ponownie po kilku dekadach, aby porozmawiać o… możliwości stworzenia rebootu, bądź kontynuacji serii.

Produkcja Fox nie jest więc ani bezpośrednią kontynuacją popularnego serialu, ani całkowicie nową opowieścią. To raczej metatekstualny serial, którego głównym tematem jest sam proces przygotowań i pracy na planie powstającej właśnie nowej wersji kultowej produkcji. Aktorzy oryginalnej serii wcielają się tutaj w wariacje samych siebie i w humorystyczny sposób pokazują drogę, która przywiodła ich do tego momentu.

Co niezwykle ciekawe – ta gra z widzem posunięta jest bardzo daleko. Gdy na ekranie oglądamy negocjacje Jasona Priestley’a, który mówi, że zgodzi się wziąć udział w rebootcie, jeśli będzie mógł wyreżyserować pilotażowy odcinek, na ekranie pojawia się napis, że prawdziwy odcinek serialu „BH90210” został wyreżyserowany przez… Jasona Priestley’a.

BH90210 - kadr z serialu

Sytuacja nieco przypomina produkcję „Odcinki”, gdzie znany z „Przyjaciół” Matt LeBlanc przez pięć sezonów wcielał się w bohatera „Matta LeBlanca”, a nawet dostał za tę rolę Złotego Globa. Już bardziej meta się nie da!

Ciekawym zabiegiem „BH90210” jest też to, że wątki personalnego życia bohaterów poprowadzone są z telenowelowym namaszczeniem i wykorzystaniem stałych elementów gatunku.

Niektóre sceny i rozwiązania są tak przerysowane i niemożliwe, że wywołują niemal uśmiech politowania. Jednocześnie – właśnie w tym tkwi największy urok produkcji.

Serial o tworzeniu serialu, nawiązujący do pewnych znanych popkulturowych zależności, samą swoją formułą odnosi się do sposobu kręcenia oryginalnej serii i produkcji lat 90. w ogóle.

BH90210 - kadr z serialu

Jest to zdecydowany plus sześcioodcinkowego serialu. Fakt, że nie zdecydowano się po prostu na nową wersję dobrze znanej historii, jak to w miało miejsce chociażby przy „Dynastii”, a ostatnio także „Roswell” czy „Czarodziejkach”, a na sprytne ogranie mechanizmów świata gwiazd, które prowadzą do powstania tego rodzaju produkcji.

Szkoda tylko, że serial Mike’a Chesslera, Chria Alberghiniego, a także pomysłodawczyń i aktorek: Jennie Garth i Tori Spelling podchodzi do tego problemu w sposób dość powierzchowny.

Serial nie zgłębia powodów, dla których produkcje tak silnie bazujące na nostalgii stają się popularne.

Nie sprawdza dlaczego niektóre historie przebijają się ponownie do widowni, a niektóre znikają z anteny szybciej, niż się na niej pojawiły. Serial raczej celowo bawi się ze swoją własną formułą i spuścizną oryginalnego serialu, aniżeli pochyla nad powodami, dla których reboot miałby w ogóle mieć siłę przyciągania. Szkoda, bo analiza powodów, dla których chociażby Disney zarabia grube miliardy na produkcji aktorskich wersji swoich klasycznych filmów animowanych, mogłaby być niezwykle ciekawa.

BH90210 - oceniamy nowy serial Fox

W tym kontekście najbardziej zaskakuje jednak to, że nikt nie odnosi się tutaj do faktu, że w latach 2008-2013 na stacji The CW emitowany był serial „90210”, który był dokładnie tym, co próbują stworzyć bohaterowie „BH90210” – współczesnym rebootem oryginalnej serii. Ba! W niektórych odcinkach pojawiały się nawet bohaterowie pierwszego „Beverly Hills, 90210”. Wydaje się więc, że ten kontekst dodałby dramatyzmu oraz tła do poczynań bohaterów. Szkoda więc, że nie pojawia się w serialu (a przynajmniej jego pierwszych czterech odcinkach).

Przykład „BH90210” pokazuje też, że współczesne wariacje na temat tytułów znanych sprzed lat muszą mieć na siebie nowy pomysł.

Do głowy przychodzi w tym momencie nowa wersja „Sabriny – nastoletniej czarownicy”, która z luźnego, nieco głupawego sitcomu przerodziła się w mroczną opowieść o trudach dorastania. Podobny los spotkał „Riverdale”, które ze swojskiego komiksu dla nastolatków stało się serialem pełnym zła, morderstw i tajemnych spisków.

„BH90210” meandruje swoim poziomem. Z jednej strony próbuje powiedzieć coś ciekawego o dzisiejszej kulturze rebootów i nowych wersji, z drugiej akcja często zmierza w melodramatyczne, przesadzone tony. Teoretycznie jest to zagranie celowe, jednak nie zawsze zostaje to ukazane na ekranie w wyrazisty, klarowny sposób.

Mimo wszystko, jeśli lubimy popkulturowe zabawy i produkcje pełne odniesień do innych dzieł, bądź z nostalgią wspominamy oryginalne „Beverly Hills, 90210”, „BH90210” powinno nam się spodobać. Zwłaszcza, że serial dość szybko zwraca uwagę, jak dużym fenomenem była oryginalna seria.

Serial „BH90210” będzie emitowany co środę o 21.05, od dzisiaj, tj. 9 października, na stacji Fox.

Teksty, które musisz przeczytać:

„Wojna światów” stacji FOX nie jest typową adaptacją klasyki science fiction. Nie jestem pewien, czy to dobrze

„Wojna światów” H.G. Wellsa to dla fanów science fiction dzieło-ikona. Jedna z pierwszych opowieści o inwazji kosmitów mimo upływu ponad stu lat wciąż przemawia do wyobraźni tysięcy czytelników na całym świecie. Nowa serialowa adaptacja tej historii stworzona przez FOX i Canal+ próbuje jednak uwolnić się od tego dziedzictwa. Czy słusznie?

Recenzja/Seriale 31.10.2019

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...