Kto jest najlepszym Jokerem w historii i jak Joaquin Phoenix wypada na tle reszty?

Artykuł/Film 08.10.2019
Kto jest najlepszym Jokerem w historii i jak Joaquin Phoenix wypada na tle reszty?

Kto jest najlepszym Jokerem w historii i jak Joaquin Phoenix wypada na tle reszty?

W komiksach DC romansuje teraz z motywem trzech Jokerów, a w kinie było ich jeszcze więcej. Jak na tle reszty wypada ten, którego do życia powołał Joaquin Phoenix?

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Nowy film w reżyserii Todda Phillipsa to bez wątpienia dzieło wyjątkowe. Chociaż tytułowa postać przewijała się w kinie od lat, to dopiero „Joker”, będący takim origin story tego antybohatera jako pierwszy odpowiedział na pytanie o jego pochodzenie. I zrobił to w bardzo satysfakcjonujący sposób.

Nie ma też wątpliwości, że Joaquin Phoenix w tej roli wypadł fenomenalnie. Czy najlepiej ze wszystkich Jokerów? Tutaj zdania mogą być podzielone. Hollywood dał nam kilku księciów zbrodni, a przez długi czas za najlepszą była uznawana kreacja Jacka Nicholsona. Wystąpił on w „Batmanie” Tima Burtona z 1989 r.

joker kto to
Jack Nicholson jako Joker

Co istotne, wybór Jacka Nicholsona na Jokera pochwalał zresztą Bob Kane, współtwórca Batmana.

Jack Nicholson jako Jack Napier – bo tak się nazywał ten Joker przed przemianą – był jednak taki… teatralny. Może nawet nieco sztuczny i plastikowy. Pasował jednak do kampowego stylu Burtona i zapamiętałem go jako takiego zbzikowanego gentlemana. Bo owszem, był szalony, ale zachowywał przy tym grację, dostojność.

Jego rola była przy tym kultowa. Nikt nie myślał, że ktoś inny może kiedyś Nicholsona zastąpić. A już na pewno nie jakiś młokos. Jak tylko ogłoszono, że Jokera w „Mrocznym Rycerzu” zagra Heath Ledger, znany najbardziej z „Zakochanej złośnicy” i „Tajemnicy Brokeback Mountain”, słychać było pomruki niezadowolenia.

No bo jak to tak: taki młody i nieopierzony na Jokera?

Heath Ledger okazał się jednak strzałem w dziesiątkę. Był nie tylko młody, ale też energiczny. Jego szaleństwo w porównaniu do tego granego Nicholsona było dużo bardziej surowe, nieprzewidywalne. Z tej kreacji wyzierała pasja.

joker
Heath Ledger jako Joker

Co jednak ciekawe, tym razem nie poznaliśmy nawet prawdziwego imienia Jokera. On sam opowiadał wykluczające się historie na temat swojego pochodzenia i w sumie to jestem przekonany, że właśnie to nadało tej postaci sznytu.

Jokera w kreacji Heatha Ledgera był nie tyle człowiekiem, co personifikacją chaosu.

Aktor grał złoczyńcę, który był alegorią, a zarazem antytezą Batmana. Został przedstawiony jako yin dla yang Bruce’a Wayne’a. Jestem pewien, że gdyby nie tragiczna śmierć Ledgera, jeszcze nie raz by do tej roli powrócił.

Wraz odejściem Heatha Ledgera na parę lat pożegnaliśmy również Jokera. Jasne jednak było, że kiedyś pojawi się ponownie, ale musieliśmy czekać blisko dekadę aż do „Legionu samobójców”. I szkoda, że nie czekaliśmy dłużej.

joker jared leto film
Jared Leto jako Joker

To, co zrobił z tą postacią Jared Leto, zasługuje na spuszczenie zasłony milczenia.

Nie chodzi już nawet o to, że wejście w buty jego lub Nicholsona było trudne. Po prostu cały film, w którym Joker pojawił się po raz kolejny, okazał się nieporozumieniem. „Liga samobójców” została skrzywdzona nie tylko przez montażystów.

Od początku przeczuwałem, że będzie kiepsko, a po zobaczeniu charakteryzacji Leto z napisem „damaged” na czole nie miałem już żadnych wątpliwości. Joker z „Suicide Squad” poprzednikom nie dorasta do pięt.

Nie ma w ogóle osobowości, to taka wydmuszka.

Było to o tyle smutne, że DC postawiło na współdzielone uniwersum, a „Suicide Squad” było kolejną częścią cyklu, który zapoczątkował „Man of Steel”. Joker w interpretacji Leto stał się zaś tym, który miał zostać z nami na długie lata.

Joker w kinach
Joaquin Phoenix jako Joker

Na szczęście w międzyczasie Warner Bros. zmienił strategię i zapowiedziano film „Joker”. Jared Leto nie brał jednak w tym projekcie udziału. Wywołało to u fanów zdziwienie: czyżby zdecydowano, że miano Jokera będzie nosić kilka osób?

Nie byłoby to takie nierealne, skoro na podobny manewr DC zdecydowało się w komiksach.

Prawda okazała się jednak jeszcze inna: nowy film to origin story Jokera, ale w świecie, który nie jest powiązany z DC Extended Universe. Dało to Toddowi Phillipsowi wolną rękę w kreacji tytułowej postaci, którą on sam nazwał Arthur Fleck i możliwość wykorzystania różnych bohaterów w dowolny sposób.

Okazało się to fenomenalną decyzją. „Joker” równie dobrze mógłby całkowicie odpuścić sobie nawiązania do komiksów, a nadal byłby świetnym filmem. Joaquin Phoenix dał zaś z siebie wszystko i po raz pierwszy od 11 lat zobaczyliśmy na ekranie księcia zbrodni w stroju klauna, którego chciało się oglądać.

joker film joaquin phoenix

To był jednak znowu inny Joker.

Heath Ledger był młodym chłopakiem, który ubierał się w lśniące garnitury. Jak go poznaliśmy, to był już pełnoprawnym złoczyńcą. Od samego początku cechowały go nieprzewidywalność i brutalność, a można wręcz rzecz: pewna zwierzęcość.

Joaquin Phoenix gra natomiast zwykłego człowieka, który żyje w biednej dzielnicy. Jego egzystencja sprowadza się do brania leków, odwiedzania lekarza, nakładania pudru albo maski na twarz, bawienia dzieci wygłupami i śnienia na jawie o karierze komika.

Joker, którego tu spotykamy, jeszcze nie jest Jokerem.

Arthur Fleck to nie jest bezwzględny zabójca, który chce „patrzeć, jak świat płonie”. To wrażliwy facet, który próbuje wiązać koniec z końcem i opiekuje się chorą matką. Nie umie się bronić, a co dopiero atakować. Film pokazuje nam zaś jego przemianę, a ta wypadła bardzo wiarygodnie.

Joker - nowy lider box-office

Prawda jest przy tym, że momentami reżyser ma grację słonia w składzie porcelany. Zamazanie przez bohatera słów „forget to” w napisie „don’t forget to smile” nie było zbytnio wyszukanym środkiem wyrazu. Monolog w kulminacyjnej scenie filmu też był mało subtelny – ale to wszystko tylko drobne potknięcia.

Joaquin Phoenix zagrał jednak bezbłędnie.

Nie powiem jednak, że ta kreacja była lepsza niż ta Heatha Ledgera czy Jacka Nicholsona. Po prostu nie ma tu wspólnego mianownika oraz jednej skali, by je porównać. Ta sama postać pojawia się w bardzo odmiennych kontekstach. Tam, gdzie kończy się historia nowego Jokera, historie tych poprzednich dopiero się zaczynają.

Nie jestem też przekonany, czy chciałbym dalszy ciąg tej historii poznać. To, że nie wiedzieliśmy nic o przeszłości Heatha Ledgera, działało na korzyść jego bohatera i odarcie go z tajemnicy byłoby ryzykowne, tak w przypadku „Jokera” jego dalsze losy lepiej zostawić niedopowiedziane.

gotham joker jerome jeremiah valeska cameron Monaghan
Cameron Monaghan jako Joker

Jokerów trzech

Zwykle w talii mamy trzech Jokerów, a również tylu jest ich w komiksach, ale w kinie jest ich znacznie więcej. Lista aktorów, którzy się w tę postać wcielali, rośnie, jeśliby spojrzeć nie tylko na kinowe, ale również na te mniejsze ekrany. Książę zbrodni pojawił się przecież ostatnio w serialu „Gotham”.

I również tam pomysł na tę postać był świetny. Z początku produkcja Bruno Hellera bawiła się z widzami w kotka i myszkę, prezentując kilku kandydatów na Jokera. Gdy już myśleliśmy, że zamiast postaci z krwi i kości dostaniemy ideę, wizja scenarzystów się skrystalizowała w postaci braci Valeska.

Również i w tym przypadku dostaliśmy origin story, i to z twistem – braci bliźniaków było dwóch – ale nie sposób porównać kreacji Camerona Monaghana do tej z „Jokera” – „Gotham” to historia dzieciaka, pokazana w krzywym zwierciadle, utrzymana w absurdalnej konwencji.

A co ze śmiechem?

Jokerzy w kinie i telewizji różnią się od siebie wyglądem, pochodzeniem i temperamentem, ale jedno ich łączy: demoniczny śmiech, który u Jacka Nicholsona jest teatralny, u Heatha Ledgera maniakalny, a u Jareda Leto – sztuczny.

Joaquin Phoenix z kolei śmieje się… smutno i histerycznie. Nie ma w tym wesołości, jest tylko choroba. To śmiech bardzo charakterystyczny, ale chyba nie aż tak, jak w przypadku jeszcze jednego Jokera, którego nie można pominąć.

Jedną z najlepszych inkarnacji tego złoczyńca jest ta w wykonaniu Marka Hamilla. Dubbingował on go, i to w fenomenalny sposób, między innymi w serialu animowanym o Batmanie.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (11)

35 odpowiedzi na “Kto jest najlepszym Jokerem w historii i jak Joaquin Phoenix wypada na tle reszty?”

  1. Dla mnie Joaquin Phoenix zagral niesamowicie ta role i w calosci kupuje wlasnie taki obraz Jokera. Czlowieka chorego, ktory nie jest akceptowany przez spoleczenstwo. Ktory gdzies tam probowal znalezc swoje powolanie w swiecie komedii, ale ostatecznie z uwagi na to w jakim brutalnym znieczulonym swiecie zyjemy odstawil leki i przeksztalcil sie w Jokera ktorego swietnie znamy z pozostalych seriali i filmow.

    Dla mnie Joaquin pozamiatal wszystko i wszystkich.

      • Wspaniały film, ale za bardzo nie brał bym go pod uwagę jako Joker. Chory człowiek, świetnie pokazał jego przemianę i problemy. Tak jak autor mówi, ja nawet pójdę dalej, jedyne co łączy ten film z DC to nazwa Joker, Wayne, Gotham i Arkham. Zdaje sobie jednak sprawe, że to świetne dzieło nie sprzedałoby się tak dobrze i nie zrobiłoby takiego szumu, gdyby nie nikłe powiązanie z DC.

  2. Po wyjściu z Jokera z kina miałem jedno, dobre określenie na ten film: świeżość.

    Jared Leto był w roli Jokera tak beznadziejny, że aż wyparłem go ze świadomości.

    Nicholson, Ledger i Phoenix – dobrze powiedziane, że nie da się tego porównać. To inna wizja, każda tak samo satysfakcjonująca. Oglądanie ich kreacji sprawia mi identyczną frajdę.

  3. Joker Leto jest niedoceniony. Ja uwielbiam. Bez sensu jest porównywanie głównej roli, w dramacie psychologicznym gdzie aktor ponad 2 h non stop gra z kamerą z drugoplanową rolą i komiksową fabułą ale Leto jest świetny i wreszcie interesujący Joker jako facet psychopata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Advertisement

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...