Myślisz, że jak przyjdą Disney+ i Apple TV+ to przestaniesz płacić za Netfliksa? Badania mówią co innego

Artykuł/VOD 04.10.2019
Myślisz, że jak przyjdą Disney+ i Apple TV+ to przestaniesz płacić za Netfliksa? Badania mówią co innego

Myślisz, że jak przyjdą Disney+ i Apple TV+ to przestaniesz płacić za Netfliksa? Badania mówią co innego

Nowe badanie amerykańskiej firmy analitycznej sprawdza, jak może wyglądać krajobraz platform streamingowych po „pierwszej wojnie streamingowej”, która odbędzie się już w listopadzie.

Dziękujemy, że wpadłeś/-aś do nas poczytać o filmach i serialach. Pamiętaj, że możesz znaleźć nas, wpisując adres rozrywka.blog.

Już za parę tygodni świat rozrywki ujrzy dwa nowe serwisy streamingowe. W listopadzie wystartują platformy Apple TV+ oraz Disney+. W kolejnych miesiącach szykowane są za to premiery serwisów HBO Max (serwis WarnerMedia) czy Peacock (serwis NBCUniversal). W warunkach zwiększonej konkurencji, dni Netfliksa jako największego światowego dostawcy treści video on demand wydają się policzone.

Niekoniecznie – mówią najnowsze badania.

Portal CNBC powołuje się na badanie firmy analitycznej Piper Jaffray, przeprowadzone na próbie 1500 amerykańskich użytkowników platformy Netflix we wrześniu tego roku. Podczas badania zapytano użytkowników serwisu, czy planują oni wykupić subskrypcję jednej z dwóch debiutujących w listopadzie platform – Disney+ bądź Apple TV+.

Netflix - tablet

Wyniki były zaskakujące. W obu wypadkach ponad 70 proc. respondentów nie wyraziła zainteresowania wykupieniem usługi konkurencji.

Pośród osób, które wyraziły zainteresowanie nowymi platformami „znaczna większość oczekuje, że nie zrezygnuje ze swojej bieżącej subskrypcji”, jak dopowiedział analityk firmy Piper Jaffray, Michael Olson.

Firma nie uściśliła jednak, co dokładnie oznacza sformułowanie „znaczna większość” w kontekście przeprowadzonego badania.

Takie działanie – chęć i możliwość posiadania kilku platform streamingowych jednocześnie – wydaje się jednak być w zgodzie z ogólnie oczekiwanym trendem. Wcześniejsze badania wskazują bowiem, że platformy streamingowe powoli wypierają klasyczny model telewizji. W tym kontekście wielu użytkowników traktuje subskrypcję Netfliksa jako podstawowy dostęp do telewizyjnej rozrywki.

Można wręcz powiedzieć, że płacenie abonamentu tak bardzo weszło nam w krew, że trudno będzie w tym momencie zmienić nasze przyzwyczajenia konsumenckie.

Disney+ - plansza tytułowa

Tim Cook, szef Apple, w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika Stern zwrócił uwagę, że nie postrzega zbliżających się „wojen streamingowych” jako totalnej wojny nuklearnej, w której jednak ze stron ponosi największe straty. Mężczyzna uważa, że sytuacja raczej doprowadzi do defragmentacji rynku, w której jednak każdy z graczy znajdzie dla siebie niszę.

Nie sądzę, by konkurencja się nas obawiała. Uważam, że segment video działa na nieco innych zasadach. Nie chodzi tu o to czy Netflix wygra, a my przegramy, czy my wygramy a oni przegrają. Wielu ludzi używa różnych platform i serwisów, a my staramy się stać jednym z nich – powiedział Cook.

Warto pamiętać także o tym, że Netflix w ostatnich latach stał się już globalną marką o wysokim progu rozpoznawalności. Nazwa serwisu stała się niemal synonimem dla platformy streamingowej.

Fraza „Netflix and chill” wkrada się zaś do mowy potocznej z prędkością równą rozprzestrzenieniu się sformułowania „zgoogluję to” jako zamiennika dla „wyszukam tę informację w Internecie”. Warto podkreślić jak wielki jest to sukces firmy Google i jak źle brzmią próby konkurencji, która kilkakrotnie starała się wprowadzić podobne słowotwórstwo do słownika. Na myśl przychodzi użycie sformułowania „I will bing it”, nawiązujące do wyszukiwarki Bing, używane przez bohaterów „Niesamowitego Spider-Mana” oraz serialu „Plotkara”.

Apple TV+ - logo

Trudno przewidzieć, jak pojawienie się nowych platform streamingowych wpłynie na polski rynek video on demand. Warto jednak zwrócić uwagę, że ostatni raport portalu Wirtualne Media wykazał, że Netflix przesunął się na pozycję lidera polskiego rynku platform i stron umożliwiających legalny streaming treści video, wyprzedzając lokalnych nadawców treści.

Wiele osób uważa, że tak wielkie rozczłonkowanie rynku sprawi, że ludzie zaczną wracać do rozwiązań mniej legalnych i pirackich, gdyż tam łatwiej będą mogli nawigować między konkretnymi produkcjami, które chcą akurat zobaczyć.

Jak będzie w rzeczywistości – jedynie czas pokaże. Na pewno najbliższe miesiące będą pod tym względem emocjonujące.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...