„Rozczarowani” wrócili na Netfliksa z 2. sezonem. Nie będziecie pękać za śmiechu, ale nowa seria jest lepsza

Recenzja/Seriale 23.09.2019
Nasza ocena:
„Rozczarowani” wrócili na Netfliksa z 2. sezonem. Nie będziecie pękać za śmiechu, ale nowa seria jest lepsza

„Rozczarowani” wrócili na Netfliksa z 2. sezonem. Nie będziecie pękać za śmiechu, ale nowa seria jest lepsza

Animowane seriale Netfliksa wciąż cieszą się dużą popularnością wśród widzów, ale w ostatnich miesiącach wyraźnie złapały lekką zadyszkę. Czy 2. sezon dzieła Matta Groeninga poradził sobie ze słabościami debiutanckiej serii? I dlaczego nie warto go porównywać do „Simpsonów” i „Futuramy”? Dowiecie się z naszej recenzji serialu „Rozczarowani”.

Uwaga! Tekst zawiera spoilery dotyczące zakończenia 1. sezonu „Rozczarowanych”.

Fanom animowanych komedii nie trzeba specjalnie przedstawiać Matta Groeninga. Legendarny twórca „Simpsonów” i „Futuramy” w zeszłym roku rozpoczął współpracę z Netfliksem przy tworzeniu fabularnego serialu umiejscowionego w fantastycznym królestwie zwanym Dreamland. Dzieło zapowiadano jako połączenie obu wspomnianych produkcji, ale jednocześnie skoncentrowane na trwającej cały sezon, dłuższej historii. Te zapowiedzi finalnie okazały się nie do końca zgodne z prawdą. Humor „Rozczarowanych” nie mógł się nawet równać z najlepszymi żartami z „Futuramy” (było go też znacznie mniej niż w „Simpsonach”), a cała historia rozpędzała w ślimaczym tempie.

W połączeniu z nie najciekawszym triem bohaterów dało to widzom dosyć przeciętny 1. sezon, o zdecydowanie niewykorzystanym potencjale. Opublikowany kilka tygodni temu zwiastun 2. części dawał jednak nadzieję na poprawę. Żarty wydały się ostrzejsze, świat bardziej zróżnicowany, a charaktery głównych aktorów widowiska bardziej pogłębione.

„Rozczarowani” do pewnego stopnia spełniły te nadzieje w nowych odcinkach. Księżniczka Bean przeszła zdecydowanie pozytywną metamorfozę.

Jej zachowania nie są już tak jednowymiarowe i irytujące, a cała postać zyskała kilka nowych, ciekawych cech. We współczesnej popkulturze mamy do czynienia z trendem bohaterek bez skazy, ale Tiabeanie w 1. sezonie znajdowała się na przeciwnym biegunie. Nie miała właściwie żadnych pozytywnych cech i tylko wszystkich w kółko wykorzystywała. A jednocześnie nie miała w sobie dość charyzmy, żeby sprawnie wejść w rolę antybohatera całej opowieści.

Zakończenie premierowej serii (i jednocześnie początek drugiej) wiele w tym temacie zmieniają. Najnowsza część zaczyna się od podróży Bean z jej matką, która wcześniej zamieniła wszystkich poddanych ludzkich Dreamlandu w kamień. Ich nowe miejsce zamieszkania od początku wzbudza niepokój i podejrzliwość dziewczyny. Dręczą ją też wyrzuty sumienia związane z Elfo, którego życie poświęciła, żeby odzyskać matkę. Nie spodziewajcie się jednak kilku odcinków w Maru, bo Bean bardzo szybko zdaje sobie sprawę, że królowa Dagmar chce ją wykorzystać. Ucieka więc z demonem Luci z jej szponów i udaje się do piekła z zamiarem wskrzeszenia Elfo.

Podobnie jak w poprzednim sezonie „Rozczarowani” łączą epizodyczne historie z powoli posuwającym się wątkiem głównym.

Problem w tym, że widzowie po raz kolejny otrzymują mnóstwo wskazówek, tajemnic i pytań, ale właściwie żadnych odpowiedzi. Jeżeli „Rozczarowani” faktycznie skończą się na 3. części, to ostatnich kilkanaście odcinków będzie musiało niesamowicie pędzić, żeby wyjaśnić wszystkie kwestia. A to wcale nie jest lepsze wyjście. Jednocześnie trzeba powiedzieć, że pojedyncze historie pokazane w 2. sezonie sprawiają znacznie lepsze wrażenie niż te z poprzedniego roku. Takie odcinki jak „Samotne serce to myśliwy”, „Robota w Dreamlandzie” i „Elfi problem” zdecydowanie wyrastają ponad właściwie wszystko, co Groening zrobił w 1. serii. Przede wszystkim dlatego, że starają się powiedzieć coś więcej na temat swoich bohaterów.

„Rozczarowani” nadal mają też olbrzymie problemy z równym poziomem epizodów i przede wszystkim zakończeniami. Jednym z największych zarzutów skierowanych do współczesnych „Simpsonów” jest nieumiejętność sensownego i emocjonalnie pełnego zamykania odcinków. Serial Netfliksa pokazuje, że Groening nadal ma z tym niesamowite problemy, choć teoretycznie dostaje więcej czasu w danym odcinku (bo tylko garstka z nich ma wyraźnie odznaczony wątek poboczny).

rozczarowani część 2
Foto: „Rozczarowani” Netflix

„Rozczarowani” nadal mają też olbrzymi problem z żartami. Większość z nich nie rozbawiłaby nawet człowieka poddanego wpływowi gazu Jokera.

To przeważnie typowe suche dowcipy, zwykle polegające na odwrócenie sensu zdarzeń za pomocą czegoś na kształt średniowiecznej logiki. I tak nauka to magia, brud leczy, a kiepskie żarty niewywołujące śmiechu wśród postaci na ekranie mają w teorii wzbudzić go w widzach. Mogę powiedzieć wprost, że tego typu strategia nie przynosi żadnych pozytywnych rezultatów.

Miejscami problematyczne są również scenariusze i reżyseria serialu Netfliksa. Wynikają one główne z lenistwa lub zbytniego pospieszania animatorów. W jednym z uderzających przypadków Elfo ratuje Bean za pomocą sztyletu. Chwilę później już go nie ma, gdy oboje wyskakują za burtę. W następnej scenie trzyma jednak maczetę, bo kilka minut później na powrót przemieniła się ona w sztylet. Na nic zdają się wizualne gagi i trzeba to powiedzieć otwarcie – zdecydowanie ciekawszy, bardziej różnorodny świat – jeśli te pozytywy zostają przysłonięte przez nielogiczny montaż i luki w scenariuszu. Dlatego „Rozczarowani” to dzieło, które pomimo pewnych poprawek wciąż zbyt często zawodzi i nie rozwija wystarczająco swojego potencjału.

Serial Groeninga można w całości oglądać na platformie Netflix.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (3)

9 odpowiedzi na “„Rozczarowani” wrócili na Netfliksa z 2. sezonem. Nie będziecie pękać za śmiechu, ale nowa seria jest lepsza”

  1. Olbrzymie rozczarowanie drugim sezonem. Przez pierwszych pięć odcinków dostajemy coś na kształt przygody z kiepska realizacją, masą skrótów, niedopracowanych scen. Smutek. Mam wrażenie że terminy goniły realizatorów oraz że w 2 serii pracowali inni ludzie.

  2. sorry ale ten serial to jakaś porażka, akcja ślimaczy się jak w modzie na sukces, humor? jaki humor? przecież to żenada, a nie humor. to już polskie kabarety gdzie chłop przebiera się za babę prezentują wyższy poziom. niech zdejmą to z anteny, bo żal to oglądać. w sumie to tytuł najlepiej oddaje wrażenia po obejrzeniu tego, jestem rozczarowany, bardzo rozczarowany.

  3. Uwielbiam serię. Humorek może nie sprawia że co chwile tarzam się po ziemi, ale na pewno jest na dość dobrym poziomie. Żarty w każdym razie nie wywołują niekomfortu wśród widzów, co niestety niektóre seriale robią zbyt dobrze. Fabuła jest bardzo ciekawa. Serial potrafi być zabawny a za równo nie brakuje w nim też smutnych scen. Z bohaterami łatwo można się przywiązać. Nawet król będący starym zrzędą gdy jest w obliczu śmierci potrafi sprawić że łezka kręci się w oku. Krótko mówiąc nie mogę się doczekać kolejnego sezonu i dowiedzieć się co będzie dalej! Serial serdecznie każdemu polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...